InnaHistoria.plInnaHistoria.plInnaHistoria to portal mający trzy cele: 1. prezentację wiedzy o historii LGBT głównie w polskim kontekście; 2. prezentacje zasobów bibliotek publicznych i NGOsów w zakresie historii LGBT do 1990 roku włącznie...

Czytaj dalej

Marudzenie o tożsamościMarudzenie o tożsamościO co mi chodzi? O to, czy można kogoś zaszufladkować tylko dlatego, że kochał się z facetem. Jakoś w tych dążeniach politycznych najbardziej niebezpieczną kwestią staje się tożsamość.

Czytaj dalej

Odkryte-zakryteOdkryte-zakryteOni mówią językiem, który uniemożliwia powiedzenie pewnych rzeczy wprost. Dla nich jest to nie na miejscu. To nie są ludzie coming-outów.

Czytaj dalej

"trup...""trup nie należał do żadnej z literackich grup"Mam dość tego cholernego kota co na fejsie nie wie co z sobą zrobić. Polecam coś innego:

Czytaj dalej

Rss

Tajny dziennik. Wypisy.

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt czyta | Opublikowano piątek, 2 marca 2012


28 października 1976

Ktoś podszył się pod Andrzejewskiego, skopiował podpis. Odezwa  jak powiedział Wiktor Woroszylski – w sprawie równouprawnienia mniejszości seksualnych.
Gracja do mnie
- Tam było napisane: homoseksualistów i lesbijek, tylko W[iktor] W[oroszylski] tak to określił ze względu na ciebie.[1]

9 czerwca 1977

Doszło do mnie z boku, że tłumaczyła [Anula] sobie moje życzliwe spojrzenie na nią raz zbyt gorąco, raz nie wiadomo dlaczego wrogo. Dziwni mnie to. Jestem stary chłop. Poza tym chyba ona wie, że nie lubię żadnej gry z babami. Ale baby takie są. Walą na oślep. Tłumaczą sobie świat na swoim rozpędzie. (...) Z niejedną babą zaprzyjaźnioną miałem kłopoty z odchwaszczeniem tej przyjaźni, z bezsensownych sentymentów. Le. dlatego przyjaźnił się z babami zupełnie starymi, z zakonnicami. Stara Ledera robiła mu sceny zazdrości, znosiła wielkie fochy Leszka, ale o każdą babę była zazdrosna niepotrzebnie. W końcu mu po latach zrobiła rozpaczliwe wymówki o gust seksualny.[2]

23 czerwca 1977

Chciałem zerwać kawałek plakatu z ciekawą dupą męską, ale się nie udało. Udałem się w głuchoniemy park. Pijak młody wstał z ławki. Pytał o zapałki. Potem, że szuka swojej paczki. Dałem mu spokój. Milicjant już gdzieś świecił. Pijak usiadł i zasnął.

W uliczce po ciemku widzę: facet prowadzi przed sobą dużego psa za tylne nogi w górze. Kiedy doszedłem, pies dyszał, pan obcierał ręce chusteczką.[3]

10 sierpnia 1977

Ucieszyłem się na widok dwóch mężczyzn trzymających się za ręce. Ten schemat chłop-baba, chłop-baba wygląda strasznie. Rozmnażalsko. Chwilami baby wydają mi się natrętnymi istotami. Dobrze, że nastąpiło wyrównanie ilościowe.[4]

połowa października 1977

Pamiętam raz jak Gracja przed laty powiedziała do mnie:
- Ja się boję, że ty z Leszkiem będziesz miał tak jak Szaniawski z tą babą, nie oswobodzisz się od niego do końca życia.[5]

po 26 grudnia 1977

[Leszek] Jak który malarz nie robił aktów męskich, to znaczy, że lubiał baby. A jak ma akt męski, to już znak, że coś. Jak dwa, to oho. David ma tylu nagich chłopów. Okazuje się, że chłopów lubiał. Prosty sprawdzian. (...) Rozumiesz?[6]

5 stycznia 1978:

(...) wyszedłem na zimno. Przymarznięty śnieg, wschodni wstręty wiatr, tramwaj, wysiąście na Marszałkowskiej, sklepy, doznanie jeszcze innego rodzaju, bo dwóch zajmujących mężczyzn, a właściwie jeden w pewnym miejscu  szczególnie interesujący w pewnych szczegółach. Wróciłem pośpiesznie i pocąc się do domu, z przesiadkami, z podlatywaniami, bo te przystanki są oddalone coraz bardziej od siebie, ze zbieganiem po schodach. Bo miałem pewne spotkanie blisko domu, w pewnej sprawie niby to rozrywkowej. Cel spotkania  jednak był chybiony.[7]

25 stycznia 1978

Niedawno spotkałem na ulicy Henia, który występuje w moim Pamiętniku z powstania jako ten znajomy spotkany na Miodowej pod koniec Starego Miasta sanitariusz, który wziął nas do kanałów, mnie, Swena i Zbyszka. Tego Henia spotkałem potem po wojnie. Tak w zyciu cywilnym to on jest szary, samotny, krząta się dookoła swoich spraw. Wtedy po wojnie opowiadał mi o swoim przyjacielu, z którym mieszkał na Wolskiej koło Płockiej, którego ja zresztą znałem, bardzo młodego. Henio był na Starym Mieście, tamten został na Woli. Niemcy weszli i rozstrzelali wszystkich mężczyzn. Henio mi mówił, że odkopywał go. I zaczął mi tłumaczyć w pewnej chwili
- Tutaj jego grób, tam ściana, jak ten ustęp...[8]


[1] s. 233.
[2] s. 362.
[3] s. 368.
[4] s. 382.
[5] s. 423
[6] s. 460.
[7] s. 464.
[8] s. 489.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz