Podsumowanie roku cz. 6 - Polska na świecie
3
Autor: Wojciech Szot | | Opublikowano piątek, 30 grudnia 2011
Rok temu najważniejszym polskim wydarzeniem na subskrybowanych przeze mnie zagranicznych blogach homiczych był Europride. W tym roku oczywiście wszystko jest jasne - nasz poseł i posłanka, a raczej posłanka - o Robercie Biedroniu wspominano przy okazji tego newsa. Transpłciowa posłanka - to musi robić wrażenie.
Mimo bardzo wielu doniesień o tym wydarzeniu trzeba powiedzieć jedno - nie umiemy korzystać z zagranicznych mediów, a i one nie chcą o nas pisać. Całkowicie nieobecne w zagranicznych mediach były organizacje LGBT z wyjątkiem MNW, choć i tu doniesień nie było wielu. Problemem jest to, że nikt z nas chyba nie ma czasu na zajęcie się zagranicznymi mediami. Koniec narzekania, ranking:
1. Biedroń i Grodzka w parlamencie - ponad 30 newsów.
2. Odmowa wiz dla Białorusinów na Paradę - trochę humbug jak się okazało, ale zagraniczne media podchwyciły - 8 newsów.
3. Zarejestrowanie "zakazu pedałowania" - 7 newsów
4. Polska wśród państw podpisujących historyczną rezolucję ONZ - 6 newsów
5. Lesfobiczny "dowcip" Wegrzyna - 5 newsów
6. Miłość nie wyklucza - 4 newsy
Prawdę mówiąc to bardzo słabe wyniki, zagraniczne blogi niestety opierają się głównie na doniesieniach agencyjnych, zatem może trzeba na to zwrócić większą uwagę. Nota bene - polska współpraca z zagranicą w temacie LGBT jest kiepska, a jakoś w polskich mediach nie doszukałem się info, że Biedroń i Grodzka pojechali do Houston na "27th International Gay & Lesbian Leadership Conference" organizowaną przez amerykańskich lobbystów z Victory Institute, a przecież jest o czym pisać.
Mimo bardzo wielu doniesień o tym wydarzeniu trzeba powiedzieć jedno - nie umiemy korzystać z zagranicznych mediów, a i one nie chcą o nas pisać. Całkowicie nieobecne w zagranicznych mediach były organizacje LGBT z wyjątkiem MNW, choć i tu doniesień nie było wielu. Problemem jest to, że nikt z nas chyba nie ma czasu na zajęcie się zagranicznymi mediami. Koniec narzekania, ranking:
1. Biedroń i Grodzka w parlamencie - ponad 30 newsów.
2. Odmowa wiz dla Białorusinów na Paradę - trochę humbug jak się okazało, ale zagraniczne media podchwyciły - 8 newsów.
3. Zarejestrowanie "zakazu pedałowania" - 7 newsów
4. Polska wśród państw podpisujących historyczną rezolucję ONZ - 6 newsów
5. Lesfobiczny "dowcip" Wegrzyna - 5 newsów
6. Miłość nie wyklucza - 4 newsy
Prawdę mówiąc to bardzo słabe wyniki, zagraniczne blogi niestety opierają się głównie na doniesieniach agencyjnych, zatem może trzeba na to zwrócić większą uwagę. Nota bene - polska współpraca z zagranicą w temacie LGBT jest kiepska, a jakoś w polskich mediach nie doszukałem się info, że Biedroń i Grodzka pojechali do Houston na "27th International Gay & Lesbian Leadership Conference" organizowaną przez amerykańskich lobbystów z Victory Institute, a przecież jest o czym pisać.
Podsumowanie roku cz. 5 - zagraniczne momenty
0
Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano czwartek, 29 grudnia 2011
10. W kilku krajach trwa debata o wprowadzeniu homiczych małżeństw - Wielkiej Brytanii (osobno w Szkocji), Danii, Finlandii, a w Brazylii i Kolumbii otwarcie instytucji nastąpi już niedługo dzięki decyzjom sądów.
9. W Liechtensteinie i Irlandii w życie wchodzi ustawa o związkach partnerskich. Podobnie w stanie Queensland (Australia), Rhode Island, Illinois (USA), Wyspy Mana i Wyspa Jersey (UK). Na Hawajach i w Delaware ustawę przyjęto - w 2012 wejdzie w życie.
8. Tu trochę popkulturowo. Po pierwsze - Chaz Bono i występy w "Tańcu z gwiazdami" oraz - to mój popkulturowy faworyt - piosenka na otwarcie Tony's Awards:
7. ONZ przyjmuje rezolucję wzywającą państwa członkowskie do walki z dyskryminacją ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową. Polska podpisuje rezolucję.
6. Amerykanom dalej się wydaje, że ich dominacja nad światem uchroni ten biedny świat od zła. Przemawiał Obama, przemawiała Clinton. Zwłaszcza to drugie przemówienie przejdzie do historii. Jednocześnie Obama i jego administracja się opieprzają w kwestii DOMA (małżeństwa).
5. Jednak to inne przemówienie zostało zapamiętane przez miliony amerykańskich matek. Zach Wahls. Komentarz zbędny.
4. Wciąż trwa It Gets Better - młode pokolenia będą dorastać w świadomości, że ktoś się o nich martwi. To chyba również ważne.
3. Małżeństwa w stanie Nowy Jork, w 2012 roku głosowanie w stanie Maryland.
2. Zniesienie zasady DADT w Stanach Zjednoczonych.
1. To dla mnie osobiście bardzo ważne wydarzenie, bo pokazujące, że to o co w Polsce walczymy, czy z czego się cieszymy to dopiero początek - Belgia ma pierwszego na świecie jawnego geja-premiera. Pierwsza były lesbijka na Islandii w 2009 roku, ale jakoś ta Belgia nam bliżej.
Zaś najbardziej absurdalne newsy roku możecie znaleźć tutaj.
ps. Przypominam się ładnie, że najlepiej podsumujemy roczek głosując na MNW i inne działalności Abiekta :) Plosę ;)
Podsumowanie roku cz. 4 - wydarzenia z Polski
3
Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano środa, 28 grudnia 2011
10. LGBT na fejsie. Może nie jest to jeszcze jakaś wielka siła, ale ranking pokazał, że jest nas jakieś 20 tysięcy ludzi, którzy komentują, wrzucają i co ważne - często działają. Nie chciałbym przeceniać fejsa, ale mam wrażenie, że w dużej mierze przekłada się on na zaangażowanie w kwestie LGBT. Ale jak już wymieniam to polecam strony w których maczam łapki: MNW, Abiekt, Żądamy ustawy..., Dni HomoWawy.
9. Zgorszenie w miejscu publicznym - pierwszy tak duży i odważny flash-mob w Warszawie. Przykład na to, że chcemy atakować przestrzeń publiczną.
8. Zmiana klimatu - oto zamiast robić kampanie o związkach partnerskich osoby LGBT coraz częściej pojawiają się w innym kontekście. Dobry przykład - kampania "Nie czytasz...":
7. Polska maszeruje. Wydarzenie to stawiam nisko, gdyż Polska maszeruje znudzona marszami i bez weny. Parady i marsze co raz rzadziej trafiają na czołówki gazet, a i w mediach LGBT omawiane są jakby "z konieczności".
6. Rozwój biznesu LGBT, ale tylko filmowego. Polskich książek o wyraźnie tęczowym zabarwieniu wyszło w ubiegłym roku znowu mniej niż w poprzednim, a już nieporównanie mniej do połowy ubiegłego dziesięciolecia. Za to filmowo mamy hossę. Zobaczymy czy będzie wyglądało podobnie jak z książkami, czy trend się utrzyma. Bearbook.pl jeszcze istnieje. Jak przestanie - znaczy się, że cioty a nie klienci jesteśmy
5. Projekty antydyskryminacyjne - Razem bezpieczniej i Zgłaszam problem. Think-tanki nam się robią z organizacji. To dobrze, nie można być wszystkim. Czas na specjalizację.
4. Kampanie LGBT w Polsce. Nie było tego dużo. Miłość nie wyklucza pojawiła się w kilkunastu miastach,
Chyba w inspiracji MNW w Toruniu pojawiły się plakaty zrobione przez SPR, niestety orga powinna zmienić grafika/graficzkę w trybie pilnym:
Były również filmiki - Koalicji na Rzecz Równych Szans (tutaj pisałem) i KPHu na rzecz jednego procenta.
3. Robert Biedroń posłem. Wydarzenie oddzielone od wydarzenia numer jeden, gdyż akurat gej w parlamencie nie powinien na nas robić zbyt dużego wrażenia - było już ich kilku, m.in. Iwaszkiewicz i Zawieyski. Jednak na tym trzecim miejscu chciałby podkreślić - nie jako najlepsze, ale jako ważne - zaangażowanie się NGOsów w kampanię wyborczą, co raczej ich nie wzmocniło. Na szczęście wyłoniły się z nich organizacje, których - oby - do polityki nie ciągnęło.
2. Projekt ustawy o związkach partnerskich. To była jedna wielka jatka. Najpierw czekaliśmy na ujawnienie projektu GI i SLD, po tym okazało się, że dostaliśmy coś mało jadalnego, następnie była debata na komisji i podkomisjach. Debaty okazały się okazją do przedstawienia też zdań odrębnych, co nie znaczy, że przeciwnych ustawie. Po wyborach wraz z Ruchem Palikota i SLD usiadły obie strony sporu i próbują napisać wspólny projekt. Dochodzą słuchy, że PO również pracuje nad projektem - podejrzewam, że jeszcze pojawi się jakiś konflikt, ale chyba jesteśmy na dobrej drodze.
1. Anna Grodzka posłanką. Bezapelacyjnie najważniejsze wydarzenie roku, które chyba nie wymaga komentarza.
O ile wydarzenia optymistyczne są oczywiste to homofobia roku już trochę mniej:
5. Radziszewska dalej na stanowisku. Na szczęście były wybory.
4. Poseł Węgrzyn i jego skretyniałe wypowiedzi.
3. Rejestracja "Zakazu pedałowania"
2. Ruch Higieny Moralnej
1. Brak stanowiska rządu wobec projektu ustawy o zp.
Od strony organizacji LGBT to chyba były dwa takie wydarzenia - styl organizacji Parady Równości i zapraszanie ONRowców, oraz unikanie dialogu przez Grupę Inicjatywną, które skończyło się startem połowy Grupy w wyborach i próbą dzielenia środowiska (Biedroń vs. Legierski).
Podsumowując - jesteśmy o krok bliżej do zgody branżowej i wspólnej pracy, ale mamy za sobą historię wyborczą, która przez długi jeszcze czas będzie kłaść się cieniem na wielu kwestiach. W nowym roku będziemy mieli do czynienia z realizacją podziału KPH i ich osławionych "oddziałów", powstały już dwie organizacje, powstaną kolejne. Czym się to skończy? Wieloma słabymi NGOsami mającymi aspiracje ogólnokrajowe czy kilkoma małymi, ale dobrze działającymi na lokalnym polu organizacjami.
W kwestii innych wydarzeń - zapewne będzie jatka z okazji ustawy, ale miejmy nadzieję, że tym razem nie będziemy bić się między sobą.
ps. Przypominam się ładnie, że najlepiej podsumujemy roczek głosując na MNW i inne działalności Abiekta :) Plosę ;)
Podsumowanie roku cz. 3 - moje działania 2011
0
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano wtorek, 27 grudnia 2011
styczeń:
Na Homikach debata o tym "czy zdjąć paradę z ramówki", którą zaczął artykuł mój i Ewy Tomaszewicz. Podsumowaliśmy również mijające dziesięciolecie, co skończyło się trzecim miejscem dla HomoWarszawy w kategorii "polska książka non-fiction" i dla "Fun Home". Miłość nie wyklucza pojawiła się w kolejnych miastach - Przemyślu i Inowrocławiu.
luty
Premiera "Kochanka Czerwonej Gwiazdy", który dwukrotnie znalazł się na czele top-listy Bearbooka, co prawda w miesiącach mało sprzedażowych, ale miłe to było. Abiekt lansował się w Wyborczej, a MNW dalej działała "na mieście". Aha - NS2 miała rozprawę.
marzec
Podsumowaliśmy pewien etap MNW i wyszło nam, że jesteśmy ładnie rozpoznawalni wśród osób LGBT, choć trzeba by nad tym jeszcze popracować. Zacząłem również wyjaśniać co to jest "homonacjonalizm", co akurat nie spotkało się ze zbytnio entuzjastycznym przyjęciem.
kwiecień
Rozmawiałem z prof. Osiatyńskim, czego efekt na Homikach w postaci wywiadu się ukazał, a Miłość nie wyklucza wzbudziła kontrowersje w kolejnych miastach.
maj
Zaprezentowano projekt ustawy o umowach związków partnerskich, pojeździłem sobie po nim tutaj. Wirtualnie podyskutowałem z profesorem Rockim
czerwiec
Pierwsze Dni HomoWarszawy - po części niewypał, po części sukces (jak zawsze - spacer). Na Homikach tekścik historyczny. Malowaliśmy transparenty na Paradę, na której pojawiliśmy się z nowym transparentem i który w połączeniu ze starym znowu stał się jednym z najlepiej widocznych elementów święta. Rozdaliśmy też kilkadziesiąt parasoli, które ubarwiły pochód. Program "HomoWarszawa" znalazł się w warszawskiej aplikacji do ESK. Na Homikach też tekst o blogach.
lipiec
Miłość bez Abiekta w Londynie, doskonała sprawa! Do tego mniej radosny news - oficjalne zamknięcie Abiekt.pl. Politycznie - w Sejmie prezentacja ustawy i pierwsza nad nią dyskusja. Relacja live bije rekordy, również na Homikach lubiano to często.
sierpień
Ustawa trafia do podkomisji. Jestem na niej z Ewą - prezentujemy dokument, w którym punktujemy elementy ustawy.
wrzesień/październik
Trwa kampania wyborcza, zasadniczo nie podoba mi się łączenie NGOsów z polityką i dalej uważam, że choć wybór fajny i ciekawy to w kontekście organizacji kampania położyła się cieniem na ich opinii, co potwierdza mi się do dziś w wielu rozmowach. W październiku rozpoczynamy nowe otwarcie MNW. Trafiam do Zarządu SOF, co mi się trochę podoba przez chwilę. Po chwili już nie podoba, ale może w tym roku się spodoba. W październiku na Homikach słownik urninga.
listopad
W ramach niekończących się Dni HomoWarszawy odwiedzamy grób Zofii Sadowskiej. W niedługiej przyszłości mamy zamiar się nim zaopiekować, ale opornie idzie nam kontakt z odpowiedzialnymi za to osobami. Na Homikach teksty o Sadowskiej (1, 2) i Joteyko.
grudzień
MNW zaprasza na imprę, ja się zajmuję ankietkami i duperelkami, trwają prace nad nową ustawą o związkach partnerskich, zamykamy pewien upiorny projekt SOFowy i mamy nadzieję na przyszły lepszy rok. Nastrój poprawia mi Stołeczna, ale nadal wiem ile rzeczy będzie w 2012 - kontynuacja kampanii, a co najważniejsze coś nad czym pracowałem przez ostatnie dwa lata - publikacja! Oby się działo, ale bez komplikacji :
Podsumowanie roku cz. 2 - książkowo i polsko
11
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt czyta | Opublikowano poniedziałek, 26 grudnia 2011
miejsce 10 - Poniżej poziomu, ale ważne jako zjawisko, czyli self-publishing:
Dariusz Chęciński, Poniżej pasa, czyli bezpruderyjna miłość. Książka będąca czystą pornografią i to do tego napisaną w sposób "poniżej pasa" dla języka polskiego. Gdyby karano za nieumiejętność pisania to autor przegrałby w każdej instancji.
Adam Mikołaj Zdeb, Miłość jest, ale źle zrobiona, bo w różu. Kolejny przykład na to, że umiejętność napisania zdania zakończonego kropką nie powinna wpływać na podjęcie decyzji o wydaniu książki. Materiał dla psychoanalityków. Graficzna sztampa okładki udającej nowoczesny dizajn zdradza zawartość.
miejsce 9
Anna Laszuk, rys. Beata Sosnowska, Mała książka o homofobii, wyd. Czarna Owca .
To mogło być wydarzenie, niestety przytłaczająca graficzna oprawa, czasem drętwe teksty i zdecydowanie za mało uniwersalne przesłanie sprawiają, że trudno się to czyta, dzieciom pewnie też. Jednocześnie niektóre fragmenty to perełki.
miejsce 8
Bartosz Żurawiecki, Nieobecni, wyd. Krytyka Polityczna
Najgorsza książka autora Trzech panów w łóżku... Nudna historyjka na podróż pociągiem. Autor chyba ściga się ze Szczygielskim, a potrafi - jak wiemy - napisać coś na wiele wyższym poziomie.
miejsce 7
Tęczowe rewolucje, red. Kurc, Tomasik, wyd. AdPublik
Książka boleśnie obnażająca miałkość większości wywiadów z "Repliki". Zdarzają się wyjątki, ale niestety całościowo to nie jest dobra książka do tego fatalnie wydana. Zapowiadane rewolucje sprowadziły się do zachwytu nad tym, że w ogóle istniejemy. Tak sobie myślę, że zbiory swoich wywiadów to może wydawać Torańska.
Tu pisałem o książce.
miejsce 6
Marta Newelska, Piękni i kosztowni..., wyd. Trio
Kolejna pozycja, która mogła być wydarzeniem, a jest odrobieniem pracy domowej pod tytułem - wydaję magisterkę. Dla fanatyków historii.
miejsce 5
Magdalena Zych, Siedem szklanek, wyd. Prószyński
To nie jest książka w moim klimacie, ale doceniam za dobry język, udanie skonstruowaną historię, czasem nadmierne szarżowanie, które w ostateczności wychodzi książce na plus. Romansidło, ale postawienie go na tej samej półce co książka Chęcińskiego to w jakimś stopniu obraza dla papieru.
miejsce 4
Tomasz Kaliściak, Katastrofy odmieńców, wyd. Uniwersytetu Śląskiego
Cztery portrety pisarzy-homoseksualistów - od 20-lecia międzywojennego, po współczesność. Dla miłośników czytania książek o książkach i homobiografii. Książka niezauważona przez portale LGBT. Niesłusznie.
miejsce 3
Wojciech Śmieja, Literatura, której nie ma, wyd. Universitas
Podsumowanie badań Śmieji nad polską literaturą homoerotyczną. Odkrywcze, intrygujące, doskonale napisane. Wielki plus za nieprzesadzenie z naukowością pracy. Po książce Warkockiego najważniejsza publikacja tego typu.
miejsce 2
Krzysztof Skwierczyński, Mury Sodomy, wyd. Iagiellonica
Kolejna niedostrzeżona publikacja. Skwierczyński pokazuje, że dyskusja o homoseksualizmie na łonie Kościoła nie była tak jednolita jak nam może się wydawać. Napisane ze swadą i zawierające tłumaczenie "Liber Gomorrhianus" Piotra Damianiego.
miejsce 1
Michał Witkowski, Drwal, wyd. Świat Książki
Wciągający ciotowski kryminał, który pokazuje, że literatura spod znaku "Lubiewa" może wykorzystać również jeden z najbardziej heteroseksualnych gatunków literackich. Mistrzowska narracja, doskonały język, nikomu tak jak Michaśce nie wychodzą dziś "piękne zdania".
Podsumowanie roku cz.1 - Homo na okładkach
7
Autor: Wojciech Szot | Tematy: prasa, wydarzenia | Opublikowano niedziela, 25 grudnia 2011
Wprost
Newsweek:
Polityka (okładka może nie tęczowa, ale dla nas istotna):
Przekrój:
Żadnej tęczowej okładki nie zaprezentował "Przegląd". To absolutny rekord - do tej pory maksymalnie mieliśmy dwie okładki w roku, w tym - aż siedem. Cieszy różnorodność tematów - zarówno polityka, religia jak i adopcja. Co ciekawe - okładki z Grodzką i Biedroniem są pierwszymi od 2007 roku gdy pokazywano Raczka i Szczygielskiego, na których znajduje się konkretna osoba LGBT.
ps. Przypominam się ładnie, że najlepiej podsumujemy roczek głosując na MNW i inne działalności Abiekta :) Plosę ;)
Podsumowań czar
0
Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano sobota, 24 grudnia 2011
Plan jest taki:
25.12 - Homiki na okładkach. Kontynuacja zeszłorocznego hitowego zestawienia okładek z ostatniego dziesięciolecia.
26.12 - Książki 2011, czyli co Abiekt przeczytał (prawie wszystko co było tęczowe) i czemu chce więcej Witkowskiego.
27.12 - Podsumowanie egoistyczne - moje działania w 2011 roku, czyli nie tylko "Miłość".
28.12 - Wydarzenia w kraju, czyli jak polityka zdominowała NGOsy.
29.12 - Wydarzenia ze świata - dziesięć najważniejszych momentów 2011 roku.
30.12 - O jakich polskich wydarzeniach pisały zagraniczne blogi LGBT?
1.01 - Blog na przestrzeni roku - skąd wchodziliście, kto linkował, no i uporządkowanie linków.
2.01 - Druga top-lista fejsowa. Komu urosło, a komu spadło.
Zapraszam do lektury!
Kawał...
1
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki | Opublikowano piątek, 23 grudnia 2011
Przynajmniej nie jestem konkurencją polityczną :)
Ta to potrafi być delikatna...
Będę to czytał w chwilach suicydalnych
To takie małe miasto...
Nie ma jak to lans, co?
Wiara i tęcza?
13
Autor: Wojciech Szot | | Opublikowano
Ksiądz Boniecki powiedział ostatnio: "Nie mamy prawa potępiać homoseksualistów żyjących w związkach partnerskich". Komentarze były różne, jeden mi zapadł w pamięć:
"Kościół jest instytucją homofobiczną, nie wiem co tu szanować."
I to jest właśnie problem, z którym powoli przychodzi nam się zmierzyć. Mam w tym swoje doświadczenie i kilka lat próby ustalenia z samym sobą, co o tym sądzę. Otóż po pierwsze Kościół może i jest instytucją, ale nie można zinstytucjonalizować w pełni czegoś takiego jak wiara. A przecież to o wierze powinniśmy rozmawiać. Przejdźmy na kolejny etap - na chwilę nie rozmawiajmy o Katechizmie Kościoła Katolickiego, doktrynach, hierarchach i tym podobnych tematach. Zajmijmy się wiarą.
Sporo ludzi obecnie z łatwością odpowiada - wierzę tak jak chcę wierzyć. To znany paradoks - czy można wierzyć "na własną rękę"? Można. Z drugiej strony pojawia się wątpliwość - ktoś jednak ustala reguły. Z wiarą jest trochę tak jak z byciem obywatelem - jesteśmy obywatelami, którym wiele wolno, ale są reguły, które zwiemy prawem. Wiarą a może wyznaniem? Ok - z wyznaniem. Problem mamy zatem z wyznaniem, które zostało uregulowane i trudno je zmienić.
Nie wierzę w Boga, życie pozagrobowe, w cudowne narodziny i cały ten zestaw mitów, ale... Dlaczego mam osądzać kogoś kto wierzy? Mam do tego prawo, bo co - nauka jest po mojej stronie? Nauka jak wiemy podlega weryfikacji. Bóg nie. To co? Mam domagać się od każdego, by weryfikował swoje zdanie na temat natury Boga? Podobnie możemy walczyć z wieloma mitami, którym podlegamy.
Myślę, że nam - osobom LGBT- bardzo trudno jest zaakceptować istnienie wiary, która sprawiła, że przez lata czuliśmy się pogardzani i wykluczani. Jednocześnie dlaczego w Polsce tłumy nie walą do wyznań, które są nam przychylne? Bo tak samo jak nasze wyznanie, tak i ateizm mamy ludyczny. Nawet nie ateizm - agnostycyzm. Domaganie się od kogokolwiek, kto zgadza się z tezami wyznania rzymskokatolickiego, by w pełni zaakceptował zrównanie par homo i hetero to domaganie się niemożliwego. Musimy nauczyć się to akceptować. Takiej zmiany nie będzie i nie ma się o co bić. Za to możliwa jest inna zmiana - zmiana języka, sformułowań, czyli dyskursu. Może nie wywalczymy małżeństw, ale chociaż związki partnerskie.
Obawiam się, że ateizm jest dla wielu osób sposobem na poradzenie sobie z traumą, którą przeszły - traumą życia pod przymusem. A nie o to w ateizmie chodzi. Wolność jest do, a nie od. Co mi da wolność od religii katolickiej, stworzona atakiem na nią? Ułudę, że teraz to ja jestem ten lepszy i mądrzejszy? To takie proste rozwiązanie, na które nie powinni się ci mądrzy i lepsi zgodzić. Wolność i prawo do innego myślenia wtedy jest wartością gdy uwzględnia potrzeby innych i nie nosi w sobie nienawiści. Możemy się sprzeciwiać, gdy światopogląd religijny wpływa na świeckość prawa, ale... nie istnieje "świeckie prawo" - istnieją normy, które nie podlegają rozważaniom religijnym. Mi się nawet podoba, gdy katolicy mówią - embrion to człowiek. Walczą o swoje przekonania. To znaczy, że kwestia "człowiek czy płód" wciąż podlega dyskursowi religijnemu. I przez wieki jeszcze będzie. Walczę z tym, a nie z wiarą - musimy umieć rozróżnić te kwestie, bo inaczej wpadniemy w pułapkę walki ze świętymi obrazkami.
Gdybyśmy byli tak konsekwentni w swoich przekonaniach jak są katoliccy hierarchowie, czy panie "w beretach" to byśmy nie poddawali się terrorowi kultury, która mówi - kup prezent, jedź na wigilię, a nawet - idź na pasterkę. Zbyt często niestety próba dewaluacji kultury, która wciąż jednak opiera się w wielu miejscach na religijnych podstawach wyklucza nas samych z udziału, np. w "rodzinie". Co wybrać? Nie wiem, ale mam czasem takie wrażenie, że najbardziej wojujący internetowi "ateiści" tkwią po uszy w poszukiwaniu utraconej pewności.
Jedziemy na "święta", będziemy robić rzeczy bez sensu - łamać się opłatkiem, może i słuchać kolęd, a do tego mieć za uszami głos - "to bzdura, katolicyzm, homofobiczna struktura". Ale z pewnych powodów w większości przypadków nie możemy się od niej uwolnić.
Jesteśmy emigrantami we własnym kraju. Emigrant przechodzi kilka etapów, docelowo powinien zaakceptować kulturę kraju pochodzenia i kulturę kraju emigracji oraz umieć ocenić bilans zysków i strat na korzyść nowego miejsca zamieszkania. Większość emigrantów wbrew stereotypom to ludzie zdrowsi, silniejsi psychicznie i zaradniejsi niż autochtoni. Wykluczenie, któremu podlegamy przez religię rzymsko-katolicką powinno nam dać siłę do dobrnięcia do tego etap emigracji. Szanujmy ludzi, którzy chcą śpiewać kolędy, ale nie ulegajmy ich terrorowi. Szanujmy czyjeś poglądy, co nie znaczy - zgadzajmy się z nimi.
Chciałbym, by w dyskusji o religijności gejów i lesbijek nie wykluczać tych z "branży", którzy wierzą i muszą pogodzić dążenia emancypacyjne z afiliacją w grupie. Do dziś pamiętam obruszenie gdy Szymon Niemiec pobłogosławił Paradę. Brak powagi jestem w stanie wybaczyć - dzieci też reagują śmiechem gdy się mówi o seksie - ale nie rozumiem pogardy, która wtedy opanowała wiele osób.
Sam niedługo znajdę się w miejscu, które kojarzy mi się z heteroseksualną opresją, przymusem, tłamszeniem, ale i w miejscu, w którym nauczyłem się jak z tym walczyć. Nienawidzę świąt, a jednocześnie ten moment przypomina mi, że mamy prawo do... Chciałbym nie jechać. Wtedy też bym czuł, że moje prawo jest szanowane. Jadę - bo jest to jedyny możliwy termin w roku. Czy zatem poddaję się opresji? Tak - z przyjemnością wybieram z niej te momenty, które są fajne - daję prezenty.
Wszystkim którzy mówią "Kościół jest instytucją homofobiczną, nie wiem co tu szanować." proponuję by nie dawali prezentów i odmawiali ich przyjmowania. Bo to też opresja normy o której decyduje jednak religia. Chciałbym, żeby Paradę poprzedziło ekumeniczne nabożeństwo. Wtedy dopiero rozwaliłaby się norma...
Prezent na gwiazdkę?
4
Autor: Wojciech Szot | | Opublikowano
W piątek 30 grudnia 2011 r. po 7,5 roku działalności w związku z wyjazdem naczelnego na stałe zagranicę portal Gaylife.pl zawiesza działalność. Impreza pożegnalna odbędzie się również w piątek 30 grudnia 2011 r. w klubie Le Garage w Warszawie, a kilka dni później – były już naczelny Gaylife.pl i sekretarz Gaylife.pl wyjadą na stałe z kraju. Domeny gaylife.pl, highlife.pl oraz hay.pl – pozostają własnością naczelnego Gaylife.
Drodzy redaktorzy Gaylife. Dziękujemy, że przez 7,5 roku byliście nieobliczalni, że potrafiliście zjechać wszystkich a następnie ich chwalić, że próbowaliście jątrzyć w środowisku, które huczy od plotek. Dziękujemy, że mieliśmy swój tabloid. Nie potrafię nie być ironiczny, z jednej strony zakończenie waszej działalności mi bardzo odpowiada, z drugiej - potrafiliście zrobić coś na co nikt nie miał odwagi - pojechać po nas.
Bez ironii - za bezkompromisowość w niektórych kwestiach - dziękuję! Za styl - wybaczcie, nie umiem - bez was będzie łatwiej. Ale... tu i tak czasem jest za łatwo. Krytyka jest dobra, szkoda, że często Wasza krytyka była nastawiona na banalną sensację, zamiast na konstruktywne działanie. Tak czy owak - tęsknić specjalnie nie będę, ale trochę szkoda.
A wy co sądzicie?
Koniec roku...
1
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki | Opublikowano środa, 21 grudnia 2011
Karpieszuk jakoś z tymi fermami musiał wylecieć, ale poza tym to miłe i niespodziewane wydarzenie sprawie, że choć tysiąc razy w roku powtarzam sobie - nigdy więcej, już żadnych nowych projektów, to jakoś nie umiem.
Człowiek chciałby mieć czas napisać jakie książki przeczytał (żelazna konsekwencja w ich czytaniu sprawia, że udaje się jedną na tydzień przerobić), jakie filmy obejrzał czy gdzie był. Nie żebym się skarżył, przywykłem do takiego trybu pracy i podziału zajęć.
Zatem - już niedługo podsumowania roczne, ale chyba konkurs "Stołecznej" rozwiązał kwestię "podsumowań". Osobiście dla mnie najważniejsza w tym roku była kampania i jej poświęciłem najwięcej czasu. W nowym roku - zobaczymy, ale noszę się z pewnym karkołomnym pomysłem, który niekoniecznie MNW dotyczy.
Jesteśmy trochę w okresie ogórkowym - prace nad ustawą się ślimaczą, co akurat jest bardzo dobre, bo jest szansa na jej przedyskutowanie i dobre napisanie, KPH się przeprowadza więc może jakaś impreza będzie na Solcu, MNW planuje przyszłość i rozdaje prezenty pod chanukiję, dzisiaj dowiedziałem się, że będzie w końcu raport o sytuacji osób LGBT w Polsce (po pięciu latach od ostatniego), co napawa optymizmem.
Nie ma kogo zjechać... okropne. No ok - można - pisało się ostatnio o spocie Kolacji Równych Szans i kampanii pod patronatem miasta. O działaniu w dniu wykonania nikt chyba nie wspomniał, ale news jest i miasto może zaliczyć "przyjazność".
Czaplicka robi kampanię o czytaniu (świetne!), co pokazuje, że chyba powoli niektórzy z nas chcą wyjść w końcu z tematów tęczowych (choć na chwilę). Też by mi się to przydało.
Ok, koniec tych dziwnych refleksji. Bądźmy nieskromni i poprośmy o głos. Proszę.
Zamiast słów
0
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, Miłość nie wyklucza, wydarzenia | Opublikowano poniedziałek, 19 grudnia 2011
Uwagi
6
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, HomoWarszawa, wydarzenia | Opublikowano niedziela, 18 grudnia 2011
1. "Tak dla kobiet" zebrało zaledwie 30 tysięcy podpisów pod projektem ustawy. Pytanie - co zawiodło? Mam wrażenie, że od początku inicjatywa była źle przygotowana i nie potrafiła stworzyć szerokiej platformy wokół tematu. Brakowało nie tylko celebrytów, ale i większego zainteresowania mediów, które powinny naturalnie nagłaśniać akcję. Dobra uwaga znajomej - dlaczego skupiono się wyłącznie na kobietach? W końcu aborcja to temat jak najbardziej dla mężczyzn. Dodam do tego - jeśli walczymy o "rodzinne" porody, to czas zawalczyć o "rodzinną aborcję". To może być trudne, gdyż dyskurs aborcyjny jest skupiony wokół pojęcia "ciała" i "woli", a ruch pro-choice zapomina, że jest to też zagadnienie dotyczące rodziny. Zbyt kontrowersyjne? Jak już się podejmuje tak kontrowersyjny temat jak aborcja - to już wszystko wolno.
2. KPH przeprowadza się do nowego biura. Wyprowadzka z Żelaznej to kulminacja zmian w organizacji. Zaczynając od tego, że już wydzieliła się z niej dwie orgi - Bez!miar i Fundacja Repliki, kończąc na sporej zmianie wizerunkowej (skupienie się wyłącznie na działaniach strażniczych, think-tankowych). Dobrze dla KPH, że nie będą ciągnąć dziesięciu srok za ogon i pozwoli na większą samodzielność podmiotom, które z KPH nie były bardzo ściśle związane. Lubię większą konkurencję na tym rynku :)
3. Nominacja do Stołka, którą odczytuję nie tylko osobiście, to oczywiście kolejna szansa na promocję naszej obecności w stolicy. HomoWarszawa jako długofalowy projekt okazała się strzałem w dziesiątkę, dlatego zachęcam do głosowania, tym samym mogę podziękować wszystkich, którzy chcieli ze mną współpracować.
4. Ostatnio rozmowa z ważnym człowiekiem w ważnej firmie i refleksja - czy organizacje LGBT mogą razem współpracować? Mogą - pod warunkiem, że idea jest jasna, finanse jasne (czyli najlepiej za free) i lider jest spoza organizacji... chyba tak trzeba by podejść do ew. zbierania 100 tysięcy podpisów, których spektakularna porażka by przegnała wiele mitów. To by też było dobre :)
Przede mną bardzo trudny tydzień - do wsi pod Wałbrzychem wyjadę zapewne w stanie rozkładu. Zachciało się działaczostwa to się ma.
ps. A jak już w klimatach "HomoWarszawy" jesteśmy to w styczniu Abiektowa będzie kuratorką mini-wystawy :)
Stołek
4
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, HomoWarszawa, Miłość nie wyklucza, wydarzenia | Opublikowano sobota, 17 grudnia 2011
Przyznaję, że jestem w szoku. Nie spodziewałem się, że za coś takiego (MNW, HomoWarszawa) można otrzymać nominację, ale tym bardziej się cieszę, że doceniono naszą działalność. Powinienem teraz walnąć jakąś oscarową mówkę o tym jak to uważam, że jest to nagroda dla wszystkich, którzy angażowali się i angażują w działania, których prowodyrem jestem i tak dalej, ale mam nadzieję, że to dość oczywiste.
Na koniec roku miałem wszystkim dziękować, ale chyba teraz jest okazja. Tak więc - dziękuję! Zespołowi Miłość nie wyklucza, drużynie Homików.pl, Stowarzyszeniu Otwarte Forum, Lambdzie-Warszawa i wszystkim ludziom w miarę dobrej woli, którzy są obecni w moich działaniach.
Głosować - po zalogowaniu - można tutaj. Wydarzenie na fejsie tutaj, a ładna grafika by Queerpop poniżej:
ps. znalezienie się w takim gronie - najlepszy prezent chanukowy.
Jeszcze o ankiecie
4
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Miłość nie wyklucza, Obcy w Internecie, wydarzenia | Opublikowano piątek, 16 grudnia 2011
Dwie uwagi:
1.Właśnie dlatego Miłość nie wyklucza odniosła sukces, bo rozmawia z ludźmi i choć niektórzy mogą mieć "złudne wrażenie", to jednak nam pomagają i są z nami.
2. Na 2000 odpowiedzi dostałem zaledwie 4 maile od wypełniających z pytaniami czy zarzutami. Co ciekawe najwięcej pretensji czy zarzutów mają do ankiety działacze LGBT - wystarczy spojrzeć na naszego fejsa.
3. Mam często takie poczucie, że ludzie w "ruchu LGBT" najbardziej się boją innych ludzi z tegoż ruchu. Chyba najlepszym tego dowodem jest fakt, że logo pewnej akcji zniknęło ze strony pewnej organizacji. Zmiany, zmiany... u nas też będą :)
ps. a na blogu komentujemy ankietę.
Ankieta
4
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Miłość nie wyklucza, wydarzenia | Opublikowano środa, 14 grudnia 2011
Adres ankiety prosty jak konstrukcja cepa: http://milosc.ankietka.pl/
Można na fejsie też promować poprzez wydarzenie.
Wyniki dopiero pod koniec stycznia, może trochę wcześniej jakieś wstępne dane dla Was wyciągniemy.
Jak Zawadzki uczył o...
2
Autor: Wojciech Szot | Tematy: HomoNacjonalizm, prasa, wydarzenia | Opublikowano
Jeśli idzie o społeczności LGBT w tych państwach, to zapewne są one deklaracją Obamy przerażone. Teraz dopiero zaczną się prześladowania. Już wcześniej geje w Iranie uważani byli za osobników niemoralnych i ulegających seksualnym modom rozwiązłego Zachodu. Teraz potwierdza się, że są czymś w rodzaju piątej kolumny zepsucia, co zresztą zdrowa część irańskiego społeczeństwa przeczuwała od dawna. Ustami Obamy Zachód oficjalnie ogłosił, że są jego szpiegami, i bierze ich pod parasol ochronny. Za swoje zwyrodniałe upodobania będą dostawać brudne, amerykańskie dolary. A przecież i bez poparcia Obamy irańscy geje nie mieli lekko - zdarzało się, że kończyli na szubienicy.
Na fejsie oburzenie - jak to, głupoty facet pisze, debilizm. I trudno ludzi przekonać do tego, że Zawadzki ma rację. A czemu ją ma? Prześledźmy pewien proces.
1. Prawa antysodomskie w tych krajach zostały wprowadzone za czasów kolonialnych jako element "cywilizowania" Afryki.
2. W wielu krajach Afryki od zawsze tolerowało się odmieńców, na zasadach określonych przez tradycję (np. w Namibii związki kobiece jako związki tradycyjne były zawsze cenione, panie np. opiekowały się dziećmi kobiet, które w tym czasie pracowały).
3. Wraz z odejściem kolonizatorów prawa antysodomskie pozostały i stały się elementem, który nadal konstytuował "cywilizację".
4. Zmiany w kulturze "zachodu" w kierunku akceptacji a następnie zrównania w prawach par osób LGBT zostały odczytane jako odejście byłych kolonizatorów od norm, które zaakceptowała Afryka.
5. Tym silniej kraje afrykańskie mogły podkreślać wyższość swoich norm moralnych im silniej Europa czy USA domagały się zmian w ich prawodawstwie.
6. My mamy "nie będzie Niemiec...", oni - "nie będzie kolonizator..." (niekiedy też Niemiec).
7. Wraz z pojawieniem się podmiotowości LGBT, zamiast tradycyjnych "pederastów"[to dotyczy też Polski!] uruchomił się aparat represji.
8. Prawa LGBT to pomysł zachodu i o ile w Polsce są mechanizmy "proeuropejskie", tak Afryka raczej szuka własnej tożsamości i szybciej jest "prochińska".
9. Im głośniej walczymy o zmiany w ich prawie, tym bardziej przypominamy im, że geje i lesbijki w ich krajach istnieją. Nie swojscy "pederaści".
10. Europa zapomina, że ruchy wyzwoleńcze powinny wychodzić od grup, które wyzwolenia się domagają. To ciekawe, że o ile w Polsce najpierw powstały organizacje, a później "zachód" zaczął mówić - zmieńcie swój stosunek do tej grupy, tak w Afryce najpierw były napomnienia od "zachodu", a za nimi pojawiły się organizacje i działacze. To sprawia, że władze czują się bardziej osaczone/zagrożone.
11. Międzynarodowa społeczność zajmująca się prawami LGBT w Afryce od dawna napomina świat "zachodni", by stosował inne metody - chociaż odpowiedzi na pytanie "jakie" jednoznacznej nie otrzymujemy.
Ale kto by się przejmował organizacjami mniejszości w mniejszości, kto by się przejmował badaczami, którzy podkreślają, że postkolonializm to również wykorzystywanie naszych oczekiwań wobec sprawiedliwości do walki o potwierdzenie amerykańskiej supremacji (zwanej "amerykańską wyjątkowością). Chcemy się poczuć lepiej i dlatego nie myślimy, że zamiast wesprzeć ruch LGBT w Ugandzie np. poprzez akcje miękkie - współdziałanie z nimi na przykład - łatwiej jest nam zachwycać się Obamą.
Ten mechanizm polega na tym, że można popierać izolację, jaką stosuje Izrael wobec Palestyny i cieszyć się tym, że przynajmniej na papierze Izrael jest tolerancyjny wobec osób LGBT. Ale nie możemy zapomnieć, że tym samym izoluje gejów i lesbijki z Palestyny. Rozgrywka gejami i lesbijkami, "naszymi" gejami jest czasem widoczna zbyt łatwo.
Dylemat, który przedstawił Zawadzki powinien służyć refleksji, ale my chcemy by nasz światopogląd zwyciężał jak najłatwiej. Skończy się to tym, że partie prawicowe wykorzystają nasz lęk przed "islamizacją" i ogłoszą, że chcą "uszczelnienia granic" by chronić gejów i lesbijki. Tak jest już w kilku krajach. Chcemy tego?
Miłość
0
Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano sobota, 10 grudnia 2011
Tak, to jedna z rzeczy, które mnie w akcji najbardziej podniecają - fakt, że ani złotówki nie zdobyliśmy dzięki grantom. A złotówek uzbieraliśmy... ponad 43 tysiące! W ciągu roku! To ponad połowa tego, co wszystkie organizacje LGBT ściągają z jednego procenta.
Dzisiaj bawimy się na rocznicy ślubu Gosi i Ewy i możemy w jakiś sposób podsumować miniony rok, ale nie będę tego robił - jak zawsze pod koniec roku będziecie mogli i mogły przeczytać kilka podsumowań. Chciałbym dziś zwrócić uwagę na jedną rzecz - zatoczyliśmy koło, znowu pracujemy nad ustawą o związkach partnerskich, tym razem wspólnie, co jest naszym niewątpliwym sukcesem. Jednocześnie wraz z nowym projektem przyjdzie nam uzasadniać kilka mało popularnych tez, którym początkowo byliśmy przeciwni i przeciwne. Zobaczymy jak nam się to uda. A fakt o którym piszę brzmi - mam powoli dość związków partnerskich. Nuży mnie temat i męczy świadomość, że to dopiero początek, a nie żaden koniec. Unikamy zbyt wielu tematów - adopcji, małżeństw, pełnej równości. Zadowalamy się delikatnością.
Ciekawe jak zostałaby odebrana w Polsce kampania walcząca o małżeństwa homicze, bo przecież to bull-shit z tymi związkami. Chyba, że chcemy pozostać przy tym minimum i uznamy, że to wystarczy.
Osobiście to ja ani za związkami nie jestem, ani za małżeństwami. Najchętniej rozwaliłbym instytucje małżeństwa i stworzył system, w którym fakt, że z kimś żyję jest traktowany tak jakbym miał z nim żyć do końca. Dzieci, alimenty i inne takie rozwiązałoby się prosto przez oświadczenie stron, a rozwody w sprawach skomplikowanych oddałoby się sądom, które by oceniały co i jak ma się dziać.
Rozmawiałem - krótko - jakiś czas temu z panią, która zarzucała mi, że podczas debaty o adopcji nie wspomnieliśmy o dzieciach już wychowywanych przez osoby LGBT. Odpowiedź była krótka - dopóki nikt z Was się nie ujawni z dzieciakiem, partnerem/partnerką, to tematu zwyczajnie nie będzie. Te wszystkie raporty o tęczowych rodzinach wysnute z anonimowych wypowiedzi i danych wziętych z nieba, są może i użyteczne w edukacji, ale nie mają żadnego znaczenia. Unikanie trudnych tematów i brak przykładów, na których można je pokazywać sprawi za jakiś czas, że będziemy ostatnim krajem w UE bez małżeństw, za to dumni z wprowadzenia związków partnerskich.
Przypomnijmy - Gosia i Ewa są małżeństwem. A nie tylko związkiem partnerskim. Świętujemy rocznicę modelu, o którym nawet nie mówimy. Trudne to dla mnie jest.
Reseling
0
Autor: Wojciech Szot | Tematy: prasa, Reklamy LGBT, wydarzenia | Opublikowano piątek, 9 grudnia 2011
(...) honorowy patronat objęła Prezydent M. St. Warszawy Hanna Gronkiewicz - Waltz. W dniach 10-11.12. z okazji Dnia Praw Człowieka (10 grudnia) w warszawskich, autobusach, tramwajach i pociągach SKM zostanie wyemitowany 60-sekundowy spot przybliżający tematykę praw człowieka i niedyskryminacji.
60-sekundowego spotu póki co nie ma w sieci, ale wrzucono coś takiego:
Byłby to news ciekawy, gdyby nie to, że o spocie pisałem już kilka miesięcy temu. Spot od dawna jest na Youtube, a kampania miała zwrócić uwagę PO na problem dyskryminacji grup mniejszościowych.
Filmik jest niezły, ale fakt, że już od wielu miesięcy można go w sieci oglądać wpadką może nie jest, a przykładem na to jak kreatywnie można odgrzać każdy produkt.
Erotyzm
1
Autor: Wojciech Szot | Tematy: prasa | Opublikowano czwartek, 8 grudnia 2011
(...)
A przecież należy wymóc na sobie stosunek do zagadnień erotyzmu właśnie intelektualny, rozumowy, pozwalający je rozważać w splocie i wzajemnej zależności z innemi dziedzinami życia zbiorowego. Erotyzm nie jest prywatną sprawą człowieka. Wysyła on swe rozgałęzienia do wszystkich tych dziedzin i nie da się ani w imię wzgardliwego lekceważenia, ani moralności, ani dyskrecji, ani nawet w imię hierarchji tematów, godnych intelektualisty, od życia społecznego odciąć, nie da się w niem wstydliwie izolować i do swego zakresy ściśle biologicznego ograniczyć.
Jest dziś już zdaje się rzeczą niewątpliwą, że ten sam instynkt na drodze naturalnej „sublimacji” przetwarza się w motor najbardziej dodatnich działań ludzkich, że jego elementy dają się odnaleźć w liryce wyrzeczeń i poświęceń, zarówno jak w patosie bohaterstwa i upojeniach twórczości. To wystarcza, by jego źródła, objawy i normy uznać za sprawę poważną i społecznie doniosłą.
Erotyzm nasyca sobą życie zbiorowe, przyśpiesza jego tętno swą krwią albo przegryza i zatruwa swym jadem. Jego ideologja daje niekiedy piętno dziejowym epokom, znacząc je przerzutami od fanatycznego ascetyzmu do kultu zmysłowości, od perwersyjnej rozpusty okresów upadku do pogodnej sielanki wieków złotych. Jego jakość zmienia się w zależności od rodzaju otamować, od typy kultury, od ustroju gospodarczego, od klasy społecznej.
Prawodawstwa religijne od początku istnienia wspólnot ludzkich urządzały jakoś po swojemu tę sprawę. Dzisiejsza jej organizacja, pełna skamieniałości dawnych form życia, nieskontrolowana i nieunormowana przez nieposiadający jeszcze dość egzekutywy autorytet nauki, odstaje od rzeczywistości, jest spaczona, nieudolna jej objąć rama. Instynkty ludzkie, okryte mistyką obrzędów, odciążone prostytucją, zniekształcone niemożliwemi do spełnienia nakazami, zostały wpędzone w podziemia życia i rozlewają się pod niem w ponure trzęsawisko, kwalifikując naszą epokę jeszcze od tej strony jako epokę upadku.
Pozostawienie nadal tej sprawy w grubych łapach przesądu i cynizmu byłoby niezrozumiała rezygnacją ludzi myślących z ich prawa do doskonalszego organizowania elementów życia.
Zanim otworzą się drzwi na progu tego czasu, w którym chleb i miłość przestanie być przywilejem a stanie się prawem – bądźmyż do tej przemiany jak najbardziej przygotowani."
(Zofia Nałkowska, Organizacja erotyki, „Wiadomości Literackie” 1932, nr 25, s. 7.)
ps. Mam dziwne wrażenie, że powyższy tekst jest nadal bardzo aktualny.
Partia niegejowska
3
Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano wtorek, 6 grudnia 2011
Tutaj możecie posłuchać.
Cóż - może i nie jestem miłośnikiem Legierskiego, ale Grzybek przeszła samą siebie. Akurat Zieloni zajmują się LGBT bardzo słabo i są niewidoczni w tym temacie od dawna. Myślę, że Zieloni muszą przemyśleć co chcą ze sobą zrobić, bo po tym tekście to czuję się zażenowany.
I co z tego, że byliście nazywani partią gejów i lesbijek? To gorsze niż nazywanie was partią heteroseksualnych szowinistów?
Co z Legierskim?
7
Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano poniedziałek, 5 grudnia 2011
Niezdrowy jest ten wpis moim zdaniem, ale "niezdolność Partii" to po prostu nie wybranie Legierskiego na przewodniczącego, co wydarzyło się już chyba kolejny raz. Nową przewodniczącą Zielonych została Agnieszka Grzybek, a przewodniczącym Radosław Gawlik. Gratulacje.
A teraz wróćmy do Legierskiego. Nie lubię gdy radny, poseł czy senator rzuca partię w trakcie sprawowania z jej ramienia funkcji państwowej. Pożegnanie też ładne nie jest po tym jak Zieloni świętowali fakt, że po raz pierwszy ktoś od nich takie funkcje sprawuje. Grupa Inicjatywna też na tym traci, gdyż wcześniej można było mówić o jej składzie, że to jakaś szersza koalicja, a teraz Lambda plus KPH plus... instytucja sama w sobie?
Ja się osobiście cieszę z decyzji Krystiana, który często dość instrumentalnie traktował swoje członkostwo w Zielonych i zbyt często się słyszało, że wypowiada się raczej za siebie niż za partię.
Marzą mi się Zieloni z wizją i siłą. Zmiana przywódców może wyjść na dobre, choć obawiam się, że niestety w przestrzeni publicznej nadal będziemy skazani na dominację palikotowej wizji rzeczywistości - niby-lewicowej, niby-ekologicznej, podatnej na różne prądy.
Tęczowo na fejsie - ranking
12
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Obcy w Internecie | Opublikowano piątek, 2 grudnia 2011
1. Najwięcej fanów mają strony popularnych wydarzeń, ale też i znanych osób - posła i posłanki.
2. Kiepsko radzą sobie media LGBT, bardzo popularna IS dopiero na ósmym miejscu, aktywność może i dobra, ale w stosunku do liczby fanów - słabo. Homiki.pl - mała liczba fanów, świetna aktywność. Blogi - mimo profili Trzyczęściowej, Abiekta i wielu innych, reprezentowane wyłącznie przez Queerpopa.
3. Okazuje się, że nawet dobrze prowadzona komunikacja (ostatnia rubryka) nie gwarantuje dużej liczby fanów. Bearbook.pl zasługuje na uznanie. Poznańskie Dni Równości mają dobre statystyki dzięki niedawnemu marszowi. Oczywiście dobrze sobie radzą strony z fotami erotycznymi ;)
4. W rankingu jest kilka stron nieużywanych, np. numer jeden - Gosia i Ewa - to strona przez fejsa zablokowana. Podobnie z "Radziszewska musi odejść", która się zdezaktualizowała jak i stronę Europride czy PrideHouse.
5. Wiele stron zostało pozostawionych "sobie a muzom". To dziwne, że nikt nie wykorzystuje potencjału "Tak dla Parady...", czy "Wszyscy na tak". Stronę można prowadzić mimo ustania akcji.
6. Mało nas, jeśli Miłość nie wyklucza czy Gosia i Ewa uzyskały ledwie ponad 10 tysięcy fanów - nie jest dobrze. Może to jest jakiś probierz poparcia? Obawiam się, że tak.
ps. w rankingu pojawiły się strony, które poświęcone są w całości sprawom LGBT, z rankingu wykluczono kluby. Jeśli pominąłem stronę, proszę o komentarze.




























































