1. Najwięcej fanów mają strony popularnych wydarzeń, ale też i znanych osób - posła i posłanki.
2. Kiepsko radzą sobie media LGBT, bardzo popularna IS dopiero na ósmym miejscu, aktywność może i dobra, ale w stosunku do liczby fanów - słabo. Homiki.pl - mała liczba fanów, świetna aktywność. Blogi - mimo profili Trzyczęściowej, Abiekta i wielu innych, reprezentowane wyłącznie przez Queerpopa.
3. Okazuje się, że nawet dobrze prowadzona komunikacja (ostatnia rubryka) nie gwarantuje dużej liczby fanów. Bearbook.pl zasługuje na uznanie. Poznańskie Dni Równości mają dobre statystyki dzięki niedawnemu marszowi. Oczywiście dobrze sobie radzą strony z fotami erotycznymi ;)
4. W rankingu jest kilka stron nieużywanych, np. numer jeden - Gosia i Ewa - to strona przez fejsa zablokowana. Podobnie z "Radziszewska musi odejść", która się zdezaktualizowała jak i stronę Europride czy PrideHouse.
5. Wiele stron zostało pozostawionych "sobie a muzom". To dziwne, że nikt nie wykorzystuje potencjału "Tak dla Parady...", czy "Wszyscy na tak". Stronę można prowadzić mimo ustania akcji.
6. Mało nas, jeśli Miłość nie wyklucza czy Gosia i Ewa uzyskały ledwie ponad 10 tysięcy fanów - nie jest dobrze. Może to jest jakiś probierz poparcia? Obawiam się, że tak.
ps. w rankingu pojawiły się strony, które poświęcone są w całości sprawom LGBT, z rankingu wykluczono kluby. Jeśli pominąłem stronę, proszę o komentarze.


























12 komentarzy:
Myślę, że ciekawe byłoby zestawienie ze statystykami oglądalności strony. O ile strona MNW jest bardziej supportem dla page, o tyle np Bearbook powinien kierować przede wszystkim na stronę.
Po za tym trochę nie wiem jak porównywać strony typu Boy of the day ze stroną Roberta czy z Tęczowym okiem - zupełnie inne cele, grupy docelowe itd..
można je pogrupować dodatkowo, np. na strony lajfstajlowe, strony społecznościowe, biznes, postaci... ale nie chciało mi się. Może w kolejnym rankingu za miesiąc :)
W tym zestawieniu brakuje kilku zmiennych. Oprócz liczby fanów i ich aktywności liczą się jeszcze takie rzeczy jak:
- kiedy powstał profil
- jaki ma przyrost fanów (to dla mnie bardziej miarodajny miernik popularności niż liczba fanów w ogóle)
- czy dotyczy konkretnego (np. jednorazowego, już zakończonego lub nie) wydarzenia, akcji (dłuższej, krótszej, znowuż - już zakończonej lub nie), strony w sieci, organizacji, firmy - to są rzeczy nieporównywalne i mają też inną strategię działania na fejsie.
Tak że byłabym za porównywaniem podobnych z podobnymi. Co jest oczywiście trudne, ale z drugiej strony bardziej sensowne.
1. przyrost fanów będzemy mogli mierzyć po zrobieniu tej listy.
2. ale jeśli wydarzenie zakończone, to nie znaczy, że trzeba przestać prowadzić komunikację.
3. Możemy zrobić listy tematyczne, no problem.
1. Przyrost fanów i krzywe ich aktywności. Co z tego, że ma się wielu fanów, jeżeli są mało aktywni.
2. Nie, oczywiście że nie. Ale można, to zależy od specyfiki wydarzenia.
3. Poproszę.
to ja sie zajmę statystyką, a wy poszperajcie czy czegoś powyżej 500 nie odkryłem, jutro pełna lista do poziomu 10 fanów :D
A gdzie jest najbardziej kolorowy i tęczowy kolektyw, czyli Pitu Pitu?!
Tak, tak, dzięki niedawnemu marszowi. Oczywiście. Bo w Poznaniu jak coś udaje to tylko przypadkiem. Zawsze się znajdzie doskonałe wyjaśnienie wszystkiego, byle pojechać po Poznaniu. :P
Nie rozumiem, a dzięki czemu tak dużo ludzi wchodzi na stronę poznańskiego marszu? Bo się odbył. Więc o co chodzi?
Słabo wypadła Parada Równości. Fajnie by było jakby FRPDM dobił w marcu do 3000. Sama granica będzie się przesuwała. Jest to wypadkowa zaangażowania i wyoutowania.
Ciekawie wypada porównanie popularności wyszukiwania w gooogle "Robert Biedroń", "Anna Grodzka", "Janusz Palikot" :)
http://www.google.com/trends?q=robert+biedro%C5%84%2C+anna+grodzka%2C+janusz+palikot&ctab=0&geo=all&date=2011&sort=0
I tym bardziej jestem zadowolona, że stawiam opór przemocy mody, indywidualizuję się z rozentuzjazmowanego tłumu i nie mam konta na fejsbruku. Nie żebym żywiła jakąś szczególną niechęć do tej konkretnie strony - po prostu drażni mnie przymus posiadania kont na portalach społecznościowych i owszem, konkretnie żywię dużą niechęć do mody czy wręcz samej idei mody jako kierowania się zdaniem kogoś, kto nigdy mnie, Ciebie, jejgo nie widział i nie ma pojęcia o mojej, Twojej, jejgo osobowości.
Z tego, co pamiętam, to homiki miały stronę "osobową" założoną na samym początku trendu fejsbukowego, miały ponad tysiąc fanów, tyle że później był wymóg fejsa, aby strony przeniosły sie na fun page'a. Na tym straciło wiele stron np. feminoteka, bo - nie oszukujmy się - ludzie na fejsie są dość może nie kapryśni, ale zdezorientowani liczą różnorakich ofert i już tak chętnie nie lajkują i nie przenoszą się, skoro lajkowali wszystko jak leci i zorientowali się, że nie chcą śmietnika. Ja np. zablokowałem posty Pomady albo Ufy, już nie pamiętam, bo było ich za dużo. Teraz dopiero to się cywilizuje przez wgląd na praktykę.
Prześlij komentarz