Marudzenie o tożsamościMarudzenie o tożsamościO co mi chodzi? O to, czy można kogoś zaszufladkować tylko dlatego, że kochał się z facetem. Jakoś w tych dążeniach politycznych najbardziej niebezpieczną kwestią staje się tożsamość.

Czytaj dalej

Odkryte-zakryteOdkryte-zakryteOni mówią językiem, który uniemożliwia powiedzenie pewnych rzeczy wprost. Dla nich jest to nie na miejscu. To nie są ludzie coming-outów.

Czytaj dalej

"trup...""trup nie należał do żadnej z literackich grup"Mam dość tego cholernego kota co na fejsie nie wie co z sobą zrobić. Polecam coś innego:

Czytaj dalej

I po NS2ŚwiadekWyrok zapadł, jeszcze tylko chwilę poczekamy na pisemne uzasadnienie. Przegraliśmy.

Czytaj dalej

Plus do egoPlus do egoW tym co do tej pory zrobiłem otrzymałem wiele wsparcia, ale i dużo hejtu, który mnie na szczęście niewiele przejmuje.

Czytaj dalej

Rss

Gniazdo rozpusty

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Historia LGBTq | Opublikowano środa, 30 listopada 2011

Nie mam siły na własne wpisy, zatem cytacik:

Władze policyjne wykryły ostatnio olbrzymią szajkę zboczeńców, którzy urządzali wstrętne origie i deprawowali młodzież, używając ją do swych ohydnych praktyk.
Wiele jeszcze jednak tego rodzaju spelunek ukrywa się przed okiem władz.
W jednym z domów przy ulicy Wierzbowej wspaniały 7-pokojowy apartament zajmuje jeden ze znanych przemysłowców warszawskich.
Brunet szpakowaty, wysoki, lat około 50, ubiera się nadzwyczaj starannie i elegancko. Obraca się w najwytworniejszem towarzystwie, odwiedza najelegantsze lokale stolicy.
W pięknie urządzonem jego mieszkaniu co czwartek odbywają się wyrafinowane bachanalje, okryte zazdrośnie mrokiem tajemnicy, przed okiem niepożądanych „intruzów”.
W salonie u niego zbiera się towarzystwo wyłącznie męskie. Progów tego mieszkania od wielu już lat nie przekroczyła żadna kobieta.
Salon i dwa przylegające do niego gabineciki urządzone są nadzwyczaj wykwintnie. Ściany zawieszone są cennemi obrazami, bowiem wytworny właściciel lubuje się w kolekcjonowaniu dzieł sztuki.
Pod ścianami ustawione są wygodne kanapki, wszędzie moc porozrzucanych w artystycznym nieładzie poduszek. Na stolikach leżą całe stosy pornograficznych fotografji i rysunków, sprowadzonych z Paryża.
W czasie owych zebrań pokój zalega półmrok, wszystkie lampy są przyćmione, umieszczeni w sąsiednim pokoju mandoliniści przygrywają dyskretnie.
Przyjęcia te są bardzo wystawne: czarna kawa, najdroższe wina i likiery, bywają dnie, że szampan leje się nieomal strumieniami.
Przy czarnej kawie ktoś z obecnych wygłasza najświeższy swój ulubiony utwór o treści wybitnie pornograficznej.
Goście rekrutują się z najelegantszych sfer stolicy.
Częstym bywalcem salonu jest znany artysta kabaretowy...
W związku z ostatnimi aresztowaniami szajki zboczeńców, wśród bywalców wytwornej spelunki wynikł popłoch. Podobno „klub” ma być przeniesiony gdzieś na prowincję blisko Warszawy.

Gniazdo rozpusty w wytwornych apartamentach w Warszawie, „Dziennik Białostocki” 1927, nr 342, s. 3.

3 komentarzy:

PLUTO pisze...

Mandoliniści :-)

Maciek pisze...

zawsze bylem przekonany, ze kawa szkodzi... :)

eN Zet pisze...

A ja jak zwykle zastanawiam się nad kwestiami technicznymi. Czy autor tego artykułu się podpisał z imienia i nazwiska? Pytam, ponieważ taką wiedzę mógł zdobyć jedynie poprzez uczestniczenie w tym wszystkim. :) No dobra, mógł też od kogoś usłyszeć. Mimo to jeśli usłyszał to mocno się dopytywał skoro znane mu są takie szczegóły :)

Prześlij komentarz