Koniec z Abiekt.pl - dlaczego?
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt komiksiarzem, Abiekta przypadki, Homo-biznes, HomoWarszawa, Kochanek Czerwonej Gwiazdy, Kulturalnie, wydarzenia | Opublikowano niedziela, 10 lipca 2011
Zgodnie z obietnicą dzisiaj tablica płaczu. Powody rezygnacji z wydawania książek i likwidacji Abiekt.pl.
Otóż wydawanie książek jest zadaniem trudnym, ale ich dystrybucja jest zadaniem koszmarnym dla małego wydawcy. To jest pierwszy gwóźdź do trumny. Drugi - brak mediów LGBT, w których można zamieszczać recenzje i ogólnie zainteresowania kulturą LGBT. Moje przejścia z portalami homiczymi (oprócz Homiki.pl) to pasmo walk w rodzaju: "ok znajdę wam recenzenta, zredaguję recenzję i może łaskawie wrzucicie?" Trzecim gwoździem jest oczywiście kiepskie u nas czytelnictwo. Czwartym - moje ambicje. Bo ambicją Abiekta nie było nigdy wydanie "książki". Zawsze stało za tym coś więcej - książka musiała zachwycić ("Fun Home"), rozbawić (Koenig), być przygodą ("HomoWarszawa", "Art Pride"), być "czymś" ("Kochanek..."). Powiedzmy wprost - gdybym miał na celu wyłącznie zarabianie kasy na książkach to bym poszedł już dawno temu w tematy w rodzaju "50 stron za 35 zł". Otóż ja nie lubię być nabierany na takie numery jako czytelnik i jako wydawca oferowałem raczej książki obszerne i wypełnione tekstem, choćby miał być to album.
Oczywiście wiele się nauczyłem. To znaczy nauczyłem się wydawania książek, a - żeby było zabawnie a nie patetycznie to chyba muszę w końcu zdradzić, co mnie najbardziej kręciło w procesie wydawniczym. Wybieranie papieru! Otóż uważam, że papier - jego gramatura, faktura, kolor są bardziej istotne od tekstu. Przykro mi - jestem ciotką-estetką. Po źle wydanym "Konradzie" (papier okropny, okładka do kitu, skład "podejrzany") każda kolejna książka była pod tym względem dopieszczona. Oczywiście fakt, że generuje to dodatkowe koszty próbowałem wyprzeć do podświadomości. Z doskonałym skutkiem.
Abiekt.pl to trzy lata mojej i cudzej prac. To różne wydarzenia - upierdliwy chwilami tłumacz, dziwni autorzy, skład na 24 godziny przed oddaniem do druku, poprawki po otrzymaniu wersji próbnej wydruku, kłótnie o zawartość, Pietras rozpierdalający (wybaczcie, nie znam innego słowa) cały rozdział "HomoWarszawy" i - mimo palpitacji mojego serducha - składający go na nowo, podejrzane pomysły Matusiaka, który nie lubi jak po nazwisku... i tak dalej... ale warto było. 9 woluminów, 7 tytułów.
Czas na inne statystki - tak jak kiedyś obiecałem publicznie. W końcu mówimy jednak o czymś co kosztowało. Chciałbym, żebyście mieli pewien wgląd w koszty, nakłady i sami wyciągnęli z tego wnioski, które ja już znam od dawna. Podaję koszty po mojej stronie [czasem był współwydawca] jak i moje własne zyski - chwilami to są estymacje, bo wliczam to w też niezapłacone faktury.
Fun Home - oba wydania - koszt wydania: ok. 10 tys. zł, zysk ze sprzedaży - około 15 tysięcy zł
HomoWarszawa - koszt wydania: ok. 14 tys. zł., zysk - ok. 6 tys. zł.
Konrad i Paul - koszt wydania: 6700 zł, zysk - ok. 5 tys. zł.
Mężczyzna przedmiot pożądania - koszt wydania: 7500 zł, strata - 100 zł
QueerWarsaw - koszt wydania: 12 tys. zł, strata - 7500 zł
Kochanek Czerwonej Gwiazdy - koszt wydania: 16300 zł, strata - 11500 zł
Art Pride - koszt wydania: 39 tys. zł, strata - 13100 zł
Bilans - koszty wydania: 105500 zł, strata - 6200 zł. Chyba też od razu widać co się opłacało, a co raczej było pomyłką.
Oczywiście do tego dochodzą koszty stałe wydawnictwa - księgowość czy opłaty za konto plus podatki. Wynik jest oczywiście kiepski, ale nie jest tak, że jakoś ubolewam nad nim. Mogło być lepiej, może trzeba było lepiej dobierać repertuar, nie porywać się na tak ryzykowne pomysły. Ale tu nie oto chodziło przecież.
I nie chcę - kończąc - pozostawić was z myślą, że jedynie ze względów finansowych zamykamy wydawnictwo. Są też inne względy - prywatne, pewnego rodzaju wypalenie, czy może brak entuzjazmu do kolejnych wyzwań wydawniczych. Choć nawet i nie to. Po prostu o wiele przyjemniej się pisze, niż później wydaje. Aha - szukam wydawcy :P



















10 komentarzy:
Mam wrażenie że Kochanek cię jakoś wyjątkowo dużo kosztował. Szkoda, chociaż decyzja zrozumiała. Odwalałeś kawał dobrej roboty. Chyba też słabą reklamę miałeś, o dwóch pozycjach w ogóle nie wiedziałem, mimo że czytuję cię regularnie.
To właśnie cholera jest tak, że jak w coś wkładasz dużo serca to projekt okazuje się zazwyczaj ryzykowny. Ja też za czerwiec uzyskałem przychód na poziomie niższym niż kasjerka z hipermarketu, co odliczając koszty oznacza stratę. Ale nie łamię się, bo pewnie kolejne projekty okażą się trafniejsze :)
PS. Czy masz już gotowy materiał do wydania? Intryguje mnie ten temat.
Nie ukrywajmy - szata graficzna Kochanka przewyższa jakość powieści. Lubię tak ładnie wydane ksiązki, ale może jednak trzeba było wypuściuć to taniej.
Nie mialem przyjemnosci miec zadnej pozycji abiekt.pl w reku. Ale czytajac bloga, sledzac aktywnosc Wojtka jestem pelen podziwu dla teo, co robi. Potrzeba ludziom LGBT takich ludzi. I mam nadzieje, ze nawet jesli wydawnictwo przestanie istniec, to dzialalnosc spolecznikowska Wojtka sie nie zakonczy. Jestes Wojtku taka przeciwwaga dla np. Roberta Biedronia - ktorego tez szanuje, aczkolwiek w wielu przypadkach racje musze przyznac raczej Wojtkowi niz Robertowi
Wydaliście kilka genialnych komiksów. Cieszę się, że jako Polter mogliśmy to śledzić i być w okolicy.
Powodzenia w przyszłych projektach!
Paradoksalnie komiks wyszedł najkorzystniej.
z tym papierem to fakt, moi znajomi robia grafike uzytkowa i przy kazdej okazji wyjmuja te probniki i kaza macac, porownywac, opiniowac itd itp lol
Kochani, dziękuję za miłe słowa.
Bigu - Kochanek wbrew pozorom ma całkiem sporo stron :)
Hebius - ;)
Dominik - no nie ma się czym chwalić... ale dziękuję.
Repek - danke
Jarek - paradoksalnie...
Materiał będzie gotowy już niedługo - trwają prace :)
"Nie mialem przyjemnosci miec zadnej pozycji abiekt.pl w reku. Ale czytajac bloga, sledzac aktywnosc Wojtka jestem pelen podziwu dla teo, co robi."
Tacy "czytelnicy" to podstawa każdego wydawnictwa. Abiekt.pl upadł boś jego książek nie kupował i tyle :(
szkoda, spodobało mi sie wydanie Kochanka,na prawdę szkoda...
Prześlij komentarz