Abiekt.pl - pożegnanie
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt komiksiarzem, Abiekta przypadki, Art Pride, Homo-biznes, HomoWarszawa, Kochanek Czerwonej Gwiazdy, Kulturalnie, wydarzenia | Opublikowano sobota, 9 lipca 2011
Koniec odliczania. Oto bum.
Szanowni i Szanowne, mam dzisiaj dla Was wiadomość złą lub dobrą. Nie umiem się zdecydować. Wydawnictwo Abiekt.pl przestaje z dniem dzisiejszym istnieć [to znaczy urzędowo jeszcze chwilę będzie istniało]. Krótka historia poniżej jak i podziękowania. O powodach decyzji jutro.
1 czerwca 2008 roku w Kinie Luna podczas Festiwalu Równości odbyła się premiera komiksu "Konrad i Paul". Pamiętam to wydarzenie trochę przez mgłę, byłem zestresowany całkiem nieźle i plotłem jakieś bzdury na zaimprowizowanym podium. Pierwszy w Polsce gejowski komiks był wydarzeniem, którym zajęły się i "nasze" portale jak i komiksowe. Trochę recenzji się ukazało i cóż - trzeba było iść dalej.
8 marca 2009 roku w UFIE światło dzienne ujrzało polskie wydanie "Fun Home". Komiks wraz z Sebastianem Bułą tłumaczyliśmy przez całe wakacje roku ubiegłego, później trwały wielomiesięczne prace nad składem i dopieszczaniem dzieła. Fantastyczny wstęp do książki napisała Izabela Filipiak, a Timof wniósł spory wkład w przygotowanie komiksu. To było wydarzenie. Lesbijski komiks z najwyższej półki przebił się do mediów do tego poziomu, że - co uznaję za swój wielki sukces - "Polityka" zamieściła go na liście 10 najważniejszych książek roku. Cztery miesiące po premierze nakład się wyczerpał. To też jakaś miara sukcesu.
W tym samym czasie rozpoczęliśmy przygotowania do napisania - początkowo broszury - a jak się okazało sporej książki "HomoWarszawa". Tym razem w nowym zespole stworzyliśmy coś bez precedensu - przekopaliśmy się przez prasę, książki, wspomnienia, pamięć i odtworzyliśmy gejowsko-lesbijską Warszawę. Długo bym mógł o tej książce pisać, największym jej sukcesem jest to, że po dwóch latach od premiery inicjatywy tego rodzaju zaczynają się rodzić w innych miastach. Premiera - 4 październik 2009.
W tym samym czasie ukazał się drugi komiks Ralfa Koeniga - "Mężczyzna przedmiot pożądania". Tu już problemów było więcej - brak recenzji, zainteresowania wśród komiksiarzy, nawet legendarny film w tle nie pomógł w promocji. Okazało się, że bardziej rozbudowana fabularnie historia homiczych przyjaciół i heteryka, który trafia w ich objęcia (chwilami dosłownie) nie wzbudziła w Polsce zainteresowania twórczością mojego ulubionego komiksiarza. Jakoś niewiele później wyszło drugie - poprawione - wydanie "Fun Home".
17 czerwca 2010 roku na Małej Scenie TR Warszawa odbyła się premiera albumu "Art Pride. Polska sztuka gejowska. Gay Art from Poland". Było to największe wyzwanie przed którym stanąłem jako wydawca. By zaprezentować 40 twórców, zamieścić ponad 150 ilustracji trzeba było podpisać olbrzymią ilość umów, zawrzeć gigantyczną liczbę znajomości, do tego pilnować autora, składu i jakości wydania. Było to też największe obciążenie finansowe, jakie jako wydawcy ponieśliśmy. Tu się muszę przyznać do jednej ściemy, która zniszczyła trochę ten projekt - otóż powstawał on z założeniem początkowym, że Muzeum nie wyda katalogu do wystawy Ars Homo Erotica i w tym przeświadczeniu utrzymywał mnie dłuższy czas inicjator albumu. Jak się okazało - katalog powstał za pieniądze organizatorów EuroPride. To oczywiście wpłynęło na sprzedaż, choć jak wiem z kilku miejsc, gdzie książki ze sobą konkurowały - nie aż tak strasznie.
Praktycznie tego samego dnia pojawiło się tłumaczenie "HomoWarszawy" na język angielski (a tak naprawdę to całkiem nowa książka - encyklopedia). "QueerWarsaw" jest jedyną książką, z której jestem niezadowolony. Wpłynęło na to bardzo dużo czynników, w tym m.in. pośpiech w jej powstawaniu jak i fatalne relacje z jednym ze współwydawców. Jednocześnie jest to najbardziej niedoceniona z moich książek - chyba nikt nie przeczytał jej z polskich czytelników uważnie. Taki kłopot tłumaczeń. Na szczęście zainteresowanie zagraniczne pomogło w sprzedaży, choć nie w takim stopniu, w jakim można było się spodziewać. Nie wspominam o kłopotach z reklamą takiej książki w zachodnich mediach - koszty wysyłki egz. recenzenckich po prostu są przerażające.
10 marca 2011 roku ukazała się książka Witolda Jabłońskiego, "Kochanek Czerwonej Gwiazdy". Minęły prawie cztery miesiące od premiery i jestem z tego wyboru zadowolony - książka znalazła nieliczne co prawda grono czytelników, ale na tle obecnej - nie boję się tego słowa - zapaści czytelniczego rynku LGBT (mam na to i źródła i dowody) efekty są niezłe. Oczywiście, gdybym utrzymywał wydawnictwo dłużej to zapewne by się sprzedało jeszcze sporo jej egzemplarzy, ale... wyjaśnienia jutro rano.
Podziękowania za wspólną pracę składam osobom:
Sebastian Buła, Janusz Boguszewicz, Radek Dankowski, Izabela Filipiak, Witold Jabłoński, Yga Kostrzewa, Piotr Kozłowski, Paweł Leszkowicz, Marcin Łakomski, Michał Minałto, Uschi Pawlik, Jacek Puciato, Arkadiusz Salamoński, Marcin Teodorczyk, Paweł Timofiejuk, Krzysztof Tomasik, Przemek Wnuk, zespół tłumaczący "QueerWarsaw", Krzysztof Zabłocki i wszyscy którzy nie przeszkadzali.
Największe uznanie za te kilka lat wspólnej - nerwowej i pod presją - pracy dla Bartka Matusiaka i firmy Nongov.net. Gdyby nie Bartek, książki Abiekt.pl zapewne też by nieźle wyglądały, ale "nieźle" mnie nie satysfakcjonuje. Książka ma dwa zadania - wygodnie się czytać i ładnie wyglądać na półce. Cała reszta to kwestia tekstu. Bartek gwarantował zawsze spełnienie tych zadań.
I na koniec podziękowanie dla dwóch osób, bez których Abiekt.pl i Abiekt-Szot by pewnie
a) nie istnieli
b) zwariowali
c) nigdy nie wyrobili na czas
d) nie odchodzili od komputera
e) mieli jeszcze silniejszą skoliozę
Wszystkie odpowiedzi poprawne.
Tomkowi Meka i Marcinowi Pietrasowi dziękuję. Chyba wystarczy, co Panowie?
A Was zapraszam do księgarni Bearbook.pl, jedynego miejsca gdzie do wyczerpania nakładów [tzn. tych co nie poszły na makulaturę] będziecie mogli i mogły kupić wszystkie książki Abiekt.pl. W ramach żałoby prosi się o wsparcie innych, którym się jeszcze chce.
Szanowni i Szanowne, mam dzisiaj dla Was wiadomość złą lub dobrą. Nie umiem się zdecydować. Wydawnictwo Abiekt.pl przestaje z dniem dzisiejszym istnieć [to znaczy urzędowo jeszcze chwilę będzie istniało]. Krótka historia poniżej jak i podziękowania. O powodach decyzji jutro.
1 czerwca 2008 roku w Kinie Luna podczas Festiwalu Równości odbyła się premiera komiksu "Konrad i Paul". Pamiętam to wydarzenie trochę przez mgłę, byłem zestresowany całkiem nieźle i plotłem jakieś bzdury na zaimprowizowanym podium. Pierwszy w Polsce gejowski komiks był wydarzeniem, którym zajęły się i "nasze" portale jak i komiksowe. Trochę recenzji się ukazało i cóż - trzeba było iść dalej.
8 marca 2009 roku w UFIE światło dzienne ujrzało polskie wydanie "Fun Home". Komiks wraz z Sebastianem Bułą tłumaczyliśmy przez całe wakacje roku ubiegłego, później trwały wielomiesięczne prace nad składem i dopieszczaniem dzieła. Fantastyczny wstęp do książki napisała Izabela Filipiak, a Timof wniósł spory wkład w przygotowanie komiksu. To było wydarzenie. Lesbijski komiks z najwyższej półki przebił się do mediów do tego poziomu, że - co uznaję za swój wielki sukces - "Polityka" zamieściła go na liście 10 najważniejszych książek roku. Cztery miesiące po premierze nakład się wyczerpał. To też jakaś miara sukcesu.
W tym samym czasie rozpoczęliśmy przygotowania do napisania - początkowo broszury - a jak się okazało sporej książki "HomoWarszawa". Tym razem w nowym zespole stworzyliśmy coś bez precedensu - przekopaliśmy się przez prasę, książki, wspomnienia, pamięć i odtworzyliśmy gejowsko-lesbijską Warszawę. Długo bym mógł o tej książce pisać, największym jej sukcesem jest to, że po dwóch latach od premiery inicjatywy tego rodzaju zaczynają się rodzić w innych miastach. Premiera - 4 październik 2009.
W tym samym czasie ukazał się drugi komiks Ralfa Koeniga - "Mężczyzna przedmiot pożądania". Tu już problemów było więcej - brak recenzji, zainteresowania wśród komiksiarzy, nawet legendarny film w tle nie pomógł w promocji. Okazało się, że bardziej rozbudowana fabularnie historia homiczych przyjaciół i heteryka, który trafia w ich objęcia (chwilami dosłownie) nie wzbudziła w Polsce zainteresowania twórczością mojego ulubionego komiksiarza. Jakoś niewiele później wyszło drugie - poprawione - wydanie "Fun Home".
17 czerwca 2010 roku na Małej Scenie TR Warszawa odbyła się premiera albumu "Art Pride. Polska sztuka gejowska. Gay Art from Poland". Było to największe wyzwanie przed którym stanąłem jako wydawca. By zaprezentować 40 twórców, zamieścić ponad 150 ilustracji trzeba było podpisać olbrzymią ilość umów, zawrzeć gigantyczną liczbę znajomości, do tego pilnować autora, składu i jakości wydania. Było to też największe obciążenie finansowe, jakie jako wydawcy ponieśliśmy. Tu się muszę przyznać do jednej ściemy, która zniszczyła trochę ten projekt - otóż powstawał on z założeniem początkowym, że Muzeum nie wyda katalogu do wystawy Ars Homo Erotica i w tym przeświadczeniu utrzymywał mnie dłuższy czas inicjator albumu. Jak się okazało - katalog powstał za pieniądze organizatorów EuroPride. To oczywiście wpłynęło na sprzedaż, choć jak wiem z kilku miejsc, gdzie książki ze sobą konkurowały - nie aż tak strasznie.
Praktycznie tego samego dnia pojawiło się tłumaczenie "HomoWarszawy" na język angielski (a tak naprawdę to całkiem nowa książka - encyklopedia). "QueerWarsaw" jest jedyną książką, z której jestem niezadowolony. Wpłynęło na to bardzo dużo czynników, w tym m.in. pośpiech w jej powstawaniu jak i fatalne relacje z jednym ze współwydawców. Jednocześnie jest to najbardziej niedoceniona z moich książek - chyba nikt nie przeczytał jej z polskich czytelników uważnie. Taki kłopot tłumaczeń. Na szczęście zainteresowanie zagraniczne pomogło w sprzedaży, choć nie w takim stopniu, w jakim można było się spodziewać. Nie wspominam o kłopotach z reklamą takiej książki w zachodnich mediach - koszty wysyłki egz. recenzenckich po prostu są przerażające.
10 marca 2011 roku ukazała się książka Witolda Jabłońskiego, "Kochanek Czerwonej Gwiazdy". Minęły prawie cztery miesiące od premiery i jestem z tego wyboru zadowolony - książka znalazła nieliczne co prawda grono czytelników, ale na tle obecnej - nie boję się tego słowa - zapaści czytelniczego rynku LGBT (mam na to i źródła i dowody) efekty są niezłe. Oczywiście, gdybym utrzymywał wydawnictwo dłużej to zapewne by się sprzedało jeszcze sporo jej egzemplarzy, ale... wyjaśnienia jutro rano.
Podziękowania za wspólną pracę składam osobom:
Sebastian Buła, Janusz Boguszewicz, Radek Dankowski, Izabela Filipiak, Witold Jabłoński, Yga Kostrzewa, Piotr Kozłowski, Paweł Leszkowicz, Marcin Łakomski, Michał Minałto, Uschi Pawlik, Jacek Puciato, Arkadiusz Salamoński, Marcin Teodorczyk, Paweł Timofiejuk, Krzysztof Tomasik, Przemek Wnuk, zespół tłumaczący "QueerWarsaw", Krzysztof Zabłocki i wszyscy którzy nie przeszkadzali.
Największe uznanie za te kilka lat wspólnej - nerwowej i pod presją - pracy dla Bartka Matusiaka i firmy Nongov.net. Gdyby nie Bartek, książki Abiekt.pl zapewne też by nieźle wyglądały, ale "nieźle" mnie nie satysfakcjonuje. Książka ma dwa zadania - wygodnie się czytać i ładnie wyglądać na półce. Cała reszta to kwestia tekstu. Bartek gwarantował zawsze spełnienie tych zadań.
I na koniec podziękowanie dla dwóch osób, bez których Abiekt.pl i Abiekt-Szot by pewnie
a) nie istnieli
b) zwariowali
c) nigdy nie wyrobili na czas
d) nie odchodzili od komputera
e) mieli jeszcze silniejszą skoliozę
Wszystkie odpowiedzi poprawne.
Tomkowi Meka i Marcinowi Pietrasowi dziękuję. Chyba wystarczy, co Panowie?
A Was zapraszam do księgarni Bearbook.pl, jedynego miejsca gdzie do wyczerpania nakładów [tzn. tych co nie poszły na makulaturę] będziecie mogli i mogły kupić wszystkie książki Abiekt.pl. W ramach żałoby prosi się o wsparcie innych, którym się jeszcze chce.



















8 komentarzy:
Wojtku, Ponieważ ty nie możesz się zdecydować, to ja też nie wiem czy mam się cieszyć czy martwić :)
W każdym bądź razie, zarówno "Przewodnik po HomoWarszawie" jak również "FunHome" są w mojej kolekcji i zawsze polecam znajomym,którzy odwiedzają nasze skromne cztery kąty.
Mam nadzieję, że wykorzystasz odzyskany czas wolny, na kolejne projekty które wstrząsną naszym środowiskiem LGBT.
Trzymam za ciebie kciuki!
PS. Rozumiem, że z bloga nie rezygnujesz?
Dla mnie to jest wiadomość zła ;(
Abiekt.pl zaczynał od komiksów i tym mnie skusił. Później skupił się na wydawaniu innych rzeczy, jednak nie zmienia to faktu, że jest to jedyne wydawnictwo w kraju, którego mam wszystkie pozycje jakie wydało ;D
Chlipię w kącie za Dyksami od Bechdel, które były w planach ;)
Wiemy jak wygląda czytanie w naszym kraju, więc nie dziwię się podjętej decyzji. Za wszystkie książki, które wydałeś dziękuję serdecznie, mam je w swojej kolekcji.
A.
Jedno słowo ciśnie mi się na usta, po prostu dzięki.
Karbon
Coś się kończy, by coś się zaczęło. Dlatego Wojtku dziękując za dotychczasową pracę wydawniczą życzę powodzenia na nowej drodze zawodowej.
Wojciech, wiesz że nigdy nie wierzyłem w to, że kiedykolwiek taka informacja się pojawi. Smuteczek jest :( Dzięki za prawie trzy lata fajnej współpracy i - na szczęście - książki wciąż do kupowania :)
Szkoda. Teraz to już w ogóle nie ma pewnie szans, że ktoś wyda resztę komiksów Ralfa Koeniga.
Nietylko - z bloga póki co nie rezygnuję, ale to też kwestia czasu zapewne
hds - przykro mi jest również...
Dziekuję kochani :)
Prześlij komentarz