Msza za lesbijkę - czyli o kłopotach z religijnością LGBT
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt walczy słowem, wydarzenia | Opublikowano środa, 16 marca 2011
O mszy za Darię napisały już krajowe media. TokFm przypomina doktrynę Kościoła katolickiego i krótko relacjonuje, Fakt w swoim stylu: Ksiądz wiedział, kogo chowa i nie krył, co sądzi o tym, że Daria za życia manifestowała swój homoseksualizm. Manifestowanie homoseksualizmu to coś bardzo intrygującego, ale nie o tym teraz.
W internecie wrze dyskusja i pojawiają się dwa nurty komentarzy:
1. nie ma się czemu dziwić - Kościół musi tak mówić a LGBT są głupi, że idą w paszczę lwa
2. Kościół mógłby się czasem zmienić i pokazać "ludzką" twarz.
Bliżej mi do tego drugiego nurtu - jestem ateistą i mam dość obecności Kościoła w polityce, ale nie mogę wymagać od społeczeństwa wychowanego na katolickich normach i wzorcach radykalnego odcięcia się od swoim korzeni. Mogę raczej wskazywać, że normy społeczne się zmieniają i obecnie trudno jest wielu katolikom i katoliczkom pogodzić wiarę ze swoim zdaniem na takie tematy jak aborcja czy orientacje seksualne. Osoby LGBT są częścią społeczeństwa i podlegają tym samym mechanizmom ze zdwojoną siłą, bowiem musza nie tylko pogodzić przekonania ale i własną tożsamość z doktryną religijną. Dlatego tym bardziej należy docenić publiczny gest - zamówienie mszy za zmarłą - przez osoby związane z ruchem LGBT. Była to próba zaspokojenia potrzeby żałoby, pożegnania ze zmarłą. Czy udana? Pewnie nie, ale oskarżanie kogoś o głupotę z powodu tego, że chce zgodnie z własnymi przekonaniami odbyć coś w rodzaju rytuały przejścia - jest zwykłym chamstwem. Chciałbym wyrazić wielki szacunek dla osób, które podjęły się decyzji o udziale w tej mszy i jej zamówienia. Wielki szacunek za to, że nie ukryły przed księdzem kim była zmarła - a to akurat dało się zrobić.
Nie jest tak, że osoby LGBT nie mają swojego miejsca w Kościele katolickim - jak najbardziej są tam potrzebne. Po to by wpływać na zmiany, może nie od razu na zmiany doktryny - ta zmienia się wolno, ale przecież bez takich "działaczy" na polu religii jak Maritain zdanie Kościoła katolickiego na "prawa człowieka" pewnie byłoby obecnie inne. Zatem - jeśli ktoś ma takie potrzeby - warto by walczył o "swój Kościół". Takiej rewolucji - od środka - potrzebuje każda skostniała, anachroniczna instytucja. Oczywiście mój sprzeciw pojawia się gdy wierzące osoby LGBT podporządkowują się Kościołowi w kwestiach ustawodawstwa - są przeciwne związkom partnerskim - ale to wynika z mojego sprzeciwu wobec wpływu religii na literę prawa, niezależnie od wyznania.
Postępowanie księdza podczas mszy jest jak najbardziej naganne i to nie tylko "świecko" rzecz ujmując. Jest naganne również od strony samej teorii duszpasterstwa, która z pewnością nie nakazuje deptanie godności osoby zmarłej i osób, które przyszły ją pożegnać. Katarzyna Wiśniewska we wczorajszej GW cytuje księdza Wojciech Drozdowicza, który daje celną metaforę: Odnoszę wrażenie, że Kościół zaczyna dziś upodabniać się do kurnika, w którym ksiądz nie jest już pasterzem, a jedynie hodowcą drobiu pilnującym, żeby mu stadko nie pouciekało. (...) I można się oczywiście na ten świat obrazić, wypiąć czy żachnąć (..) Nie żeby tak od razu "nawracać, nawracać, nawracać", ale właśnie człowiekowi towarzyszyć (...). Niestety tym razem - nie po raz pierwszy się to nie udało. Misją znowu stało się ślepe patrzenie w doktrynę a nie pomoc bliskim w godnym przeżyciu żałoby.
Walpurg w komentarzu wczoraj napisał: Chodzi raczej o wyśmiewanie przywiązania do instytucji. I tu jestem skłonny bronić tych "wyśmiewających". Sytuacja, w której ktoś wysłuchuje mocnego homofobicznego kazania a potem zamawia u tego czy nawet innego księdza (mającego jednak identycznie homofobiczne poglądy) nabożeństwo oraz płaci za nie, to jakaś schizofrenia! To tak, jakby ktoś oberwał na paradzie kamieniem od wszechpolaka a potem sam jako członek MW zapłacił składkę członkowską na rzecz organizacji walczącej o godność Polski. Sorki, ale to dom wariatów! Niestety kwestie religii podlegają takim prawo - istnieje system zwany - w tym przypadku - katolicką moralnością, który jest oparty na homofobicznych poglądach. Jednak uważam, że jeśli jest się osobą wierzącą - prymarną potrzebą jest spełnienie religijnego obowiązku/rytuału i ta potrzeba sprawia, że osoby wierzące poddają się takiemu mechanizmowi. A mimo żem ateista to nawet cenię taką konsekwencję bardziej niż supermarket religii, z którym mamy współcześnie do czynienia.
Czekając i walcząc o Kościół otwarty na obecność w nim różnych osób nie powinniśmy łączyć dwóch poziomów - walki o uznanie praw i walki o uznanie w Kościele. Walcząc o prawa nie walczymy z religijnością osób LGBT a walczymy o uznanie, że sprawy państwa i religii są czymś odrębnym. O tym, myślę, zapominają wszyscy negatywnie komentujący decyzję o mszy w intencji zmarłej.
Kończąc, polskim kłopotem jest to, że ludzie nie widzą się w strukturach innych form wyznania niż katolicyzm. Gdybym już miał uwierzyć w Boga, w niepokalane poczęcia i życie po śmierci to bym próbował wybrać takie miejsce, które jest bliskie moim potrzebom duchowym i wierze, a które jednocześnie akceptuje moją tożsamość. Z braku wyboru (i świadomości) osoby LGBT zostają przy Kościele katolickim. Zamiast to wyśmiewać lepiej głośno mówić o dyskryminacji, której wtedy są poddawani. I o tym chyba jest cała ta historia z pogrzebem Darii.
ps. WAW się ukazał, polecam lekturę!
W internecie wrze dyskusja i pojawiają się dwa nurty komentarzy:
1. nie ma się czemu dziwić - Kościół musi tak mówić a LGBT są głupi, że idą w paszczę lwa
2. Kościół mógłby się czasem zmienić i pokazać "ludzką" twarz.
Bliżej mi do tego drugiego nurtu - jestem ateistą i mam dość obecności Kościoła w polityce, ale nie mogę wymagać od społeczeństwa wychowanego na katolickich normach i wzorcach radykalnego odcięcia się od swoim korzeni. Mogę raczej wskazywać, że normy społeczne się zmieniają i obecnie trudno jest wielu katolikom i katoliczkom pogodzić wiarę ze swoim zdaniem na takie tematy jak aborcja czy orientacje seksualne. Osoby LGBT są częścią społeczeństwa i podlegają tym samym mechanizmom ze zdwojoną siłą, bowiem musza nie tylko pogodzić przekonania ale i własną tożsamość z doktryną religijną. Dlatego tym bardziej należy docenić publiczny gest - zamówienie mszy za zmarłą - przez osoby związane z ruchem LGBT. Była to próba zaspokojenia potrzeby żałoby, pożegnania ze zmarłą. Czy udana? Pewnie nie, ale oskarżanie kogoś o głupotę z powodu tego, że chce zgodnie z własnymi przekonaniami odbyć coś w rodzaju rytuały przejścia - jest zwykłym chamstwem. Chciałbym wyrazić wielki szacunek dla osób, które podjęły się decyzji o udziale w tej mszy i jej zamówienia. Wielki szacunek za to, że nie ukryły przed księdzem kim była zmarła - a to akurat dało się zrobić.
Nie jest tak, że osoby LGBT nie mają swojego miejsca w Kościele katolickim - jak najbardziej są tam potrzebne. Po to by wpływać na zmiany, może nie od razu na zmiany doktryny - ta zmienia się wolno, ale przecież bez takich "działaczy" na polu religii jak Maritain zdanie Kościoła katolickiego na "prawa człowieka" pewnie byłoby obecnie inne. Zatem - jeśli ktoś ma takie potrzeby - warto by walczył o "swój Kościół". Takiej rewolucji - od środka - potrzebuje każda skostniała, anachroniczna instytucja. Oczywiście mój sprzeciw pojawia się gdy wierzące osoby LGBT podporządkowują się Kościołowi w kwestiach ustawodawstwa - są przeciwne związkom partnerskim - ale to wynika z mojego sprzeciwu wobec wpływu religii na literę prawa, niezależnie od wyznania.
Postępowanie księdza podczas mszy jest jak najbardziej naganne i to nie tylko "świecko" rzecz ujmując. Jest naganne również od strony samej teorii duszpasterstwa, która z pewnością nie nakazuje deptanie godności osoby zmarłej i osób, które przyszły ją pożegnać. Katarzyna Wiśniewska we wczorajszej GW cytuje księdza Wojciech Drozdowicza, który daje celną metaforę: Odnoszę wrażenie, że Kościół zaczyna dziś upodabniać się do kurnika, w którym ksiądz nie jest już pasterzem, a jedynie hodowcą drobiu pilnującym, żeby mu stadko nie pouciekało. (...) I można się oczywiście na ten świat obrazić, wypiąć czy żachnąć (..) Nie żeby tak od razu "nawracać, nawracać, nawracać", ale właśnie człowiekowi towarzyszyć (...). Niestety tym razem - nie po raz pierwszy się to nie udało. Misją znowu stało się ślepe patrzenie w doktrynę a nie pomoc bliskim w godnym przeżyciu żałoby.
Walpurg w komentarzu wczoraj napisał: Chodzi raczej o wyśmiewanie przywiązania do instytucji. I tu jestem skłonny bronić tych "wyśmiewających". Sytuacja, w której ktoś wysłuchuje mocnego homofobicznego kazania a potem zamawia u tego czy nawet innego księdza (mającego jednak identycznie homofobiczne poglądy) nabożeństwo oraz płaci za nie, to jakaś schizofrenia! To tak, jakby ktoś oberwał na paradzie kamieniem od wszechpolaka a potem sam jako członek MW zapłacił składkę członkowską na rzecz organizacji walczącej o godność Polski. Sorki, ale to dom wariatów! Niestety kwestie religii podlegają takim prawo - istnieje system zwany - w tym przypadku - katolicką moralnością, który jest oparty na homofobicznych poglądach. Jednak uważam, że jeśli jest się osobą wierzącą - prymarną potrzebą jest spełnienie religijnego obowiązku/rytuału i ta potrzeba sprawia, że osoby wierzące poddają się takiemu mechanizmowi. A mimo żem ateista to nawet cenię taką konsekwencję bardziej niż supermarket religii, z którym mamy współcześnie do czynienia.
Czekając i walcząc o Kościół otwarty na obecność w nim różnych osób nie powinniśmy łączyć dwóch poziomów - walki o uznanie praw i walki o uznanie w Kościele. Walcząc o prawa nie walczymy z religijnością osób LGBT a walczymy o uznanie, że sprawy państwa i religii są czymś odrębnym. O tym, myślę, zapominają wszyscy negatywnie komentujący decyzję o mszy w intencji zmarłej.
Kończąc, polskim kłopotem jest to, że ludzie nie widzą się w strukturach innych form wyznania niż katolicyzm. Gdybym już miał uwierzyć w Boga, w niepokalane poczęcia i życie po śmierci to bym próbował wybrać takie miejsce, które jest bliskie moim potrzebom duchowym i wierze, a które jednocześnie akceptuje moją tożsamość. Z braku wyboru (i świadomości) osoby LGBT zostają przy Kościele katolickim. Zamiast to wyśmiewać lepiej głośno mówić o dyskryminacji, której wtedy są poddawani. I o tym chyba jest cała ta historia z pogrzebem Darii.
ps. WAW się ukazał, polecam lekturę!




















29 komentarzy:
W Polsce istnieje już teologia feministyczna i istnieją zalążkowe feministyczne ruchy czy środowiska kobiece w Kościele (tylko proszę nie mylić z tzw. "nowym feminizmem", który z feminizmu ma tylko nazwę). Nie ma natomiast polskiej teologii LGBT i nie słyszałem też o takich ruchach czy środowiskach. Jednostki, które mogłyby to robić, są prawdopodobnie same naprzeciw instytucji. I to jest w tym wszystkim realny problem, bo bez zaplecza intelektualnego i organizacyjnego trudno długofalowo coś zmieniać.
Oczywiście teologię LGBT będzie w Polsce trudniej wprowadzić niż teologię feministyczną, nie tylko ze względu na silniejszy opór instytucji, ale też dlatego, że ma inny rodowód w historii idei (teologia feministyczna ma u swych korzeni związki z ekologią, a teologia LGBT z latynoamerykańskim katolickim marksizmem). Ale może warto o to powalczyć?
Niedawno brałam udział w mszy pogrzebowej. Ksiądz wykazał się potwornym nietaktem. Tuż przed mszą podszedł do nas, jako do rodziny i poprosił o dodatkowe pieniądze, mimo, że wszystko było wcześniej ustalane od dwóch tygodni. Do samej mszy się zresztą nie przygotował. W czasie śpiewania psalmów widać było, że na szybko czyta informacje o zmarłej, by zaraz przemówić i strzelać gafę za gafą. Najgorszą z nich był fakt, że zmarła została skremowana, a on mówił coś o ciele, że do nieba trafia nie tylko dusza, ale i ciało człowieka. W tym momencie pomyślałam sobie, że w takim razie zmarła ma przekichane, bo już jest garstką popiołu...
Ten pogrzeb pozostawił we mnie wielki niesmak, ale miałam mimo wszystko nadzieję, że jest to zdarzenie raczej incydentalne. Tym czasem w prasie, co chwilę znajduję informacje, że ksiądz nienależycie wykonał swoje obowiązki...
Sytuacja z Darią jest tylko jednym z przykładów tej dziwnej "gorliwości" z jaką księża wykonują swoje obowiązki.
Naprawdę dziwi mnie to, że ktoś po takich sytuacjach dalej wierzy w to, co głosi Kościół. Dla mnie to jest po prostu robienie wody z mózgu ludzi, zgarnianie kasy i straszenie piekłem.
Wystarczy przeczytać "Krzyż Pański z Kościołem" K. Deschnera, by zrozumieć, że tak naprawdę doktryny katolickiej nie da się "zreformować", tak jak nie dało się "zreformować" komunizmu. Trzeba tę ideologię wyznawać albo odrzucić - trzeciego wyjścia nie ma.
A co do szacunku dla wierzących... odsyłam do pierwszego rozdziału "Boga urojonego" Dawkinsa.
Adamie, jest całkiem silna społeczność LGB-katolików (czy T również? nie wiem)
ostatnio powstawała grupa "Wiara i Tęcza" http://homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=4351
nie wiele o nich wiem, ale nie można mówić, że nie ma ruchu czy środowisk. nie wiem tylko, czy z samych środowisk można wywieść teologię - przy tej nędznej kondycji myśli teologicznej w Polsce w ogóle (mam na myśli poziom wiedzy teologicznej u polskich katolików)
Uschi
Hmmm od pewnego czasu jestem obserwatorem bloga. Obecna sytuacja wręcz WYMUSZA ode mnie napisanie tego komentarza, dlatego postanowiłem ,,stracić dziewictwo,, i w końcu umieścić moje skromne przemyślenia.
Czy niektórych ludzi za przeproszeniem nie pogrzało za mocno słońce? Czego wy wymagacie od KK i od jego przedstawicieli ? Czy osoby LGBT na pewno potrzebują akceptacji od obcych ludzi,ażeby poczuć się kimś potrzebnym,kochanym ? Zwykle gdy człowiek nie lubi siebie,to szuka akceptacji u innych. To co zrobiono to 100% masochizm. I najbardziej żałosne jest to,że Abiekt podpiera swoje argumenty jakąś metaforą innego księdza. Zrozumcie - KK NIGDY ,powtarzam NIGDY nie zmieni swojego stanowiska w sprawie homoseksualistow , czego od nich chcecie,aby pogłaskali was po głowkach i powiedzieli,że Jezus was kocha? Ksiądz ,,odbębnił swoje,, zgodnie z ,,nauką,, KK ( choć swoją drogą czy zgodne z jego sumieniem,było przyjęcie opłaty od tfu -sodomitów? Co do tego to raczej nie miał wątpiliwości).
Wiecie co ? BARDZO DOBRZE ,ŻE TAK POSTĄPIŁ !!! Mówię to ze 100% świadomością . Nie chodzi mi tutaj o ubliżanie zmarłej, ale zobaczcie,czy tego chccie czy nie takie wydarzenia ukazują już od wielu lat obłudę tej jakże ,,miłującej ,, instytucji. Kościoł w dzisiejszych czasach po prostu traci wpływy, i dlatego woli sobie szukać wrogów. Kiedyś były czarownice ,obecnie mamy Żydów,Masonów i Gejów.
Kościoł zabawnie definiuje związkek ,mówi kto ,z kim,jak i dlaczego. Myślicie że ludzi to dzisiaj interesuje? Popatrzcie na Argentynę gdzie są małżeństwa homoseksualne, Irlandię która jest notabene katolicka ,są tam związki partnerskie i kto wie czy kiedys i to nie będzie małżenstwem. Że o Portugalii nie wspomnę w której z tego co mi jest wiadome takze są małzeństwa. Nie bez powodu podaje takie kraje,bo z tego co kojarze KK ma tam pewne wpływy. A co z Hiszpanią ona pokazała,że ma dośc nauczania ,,jedynej slużnej prawdy,,.
Po co ? Po co ludziom aprobata jakiegoś kolesia który NIGDY nie ułozy sobie z kimś zycia ,i nigdy nie założy rodziny? To tak jakby fizyk był oceniany przez polonistę. Czy faktycznie Boga interesuje co robicie ze swoimi narządami i gdzie je wkładacie,interesuje go kogo kochacie ? Gdyby tak to chyba już strącilby do piekla całą ludzkośc.
Nie ma sensu walki o żadne teologie LGBT, co wam to da ? Czy modlitwa,miłosierdzie pomoc innym wymaga copyright placement innego kościola? Kompletna głupota. Rozwój duchowy nie wymaga zadnej instytucji,a jeżeli owa instytucja jest potrzebna to znaczy,że taka ścieżka rozwoju jest słaba.
KK wg mnie przypomina rozkapryszone dziecko,które nie chce zmienić swojego zdania ,,bo nie,, . I bardzo dobrze,że tak sie zachowuje bo tylko dzieci nie są świadome otaczajacego je świata. Kiedyś ludzie modlili się do ołtarzy o wyzdrowienie,teraz mamy religię - medycynę. Skuteczną bo jej efekty po prostu widać, nie to co kupowanie marzeń od Watykanu.
Zrozumcie prostą zasadę - nie idzie się tam gdzie nas nie lubią !!! I jeszcze co do księdza,choć uważam ,że w pewnym sensie dobrze zrobił,to czy aby nie zapomniał o zasadzie ,ze o zmarlych albo sie nie mówi,albo mówi się dobrze? Pozostawiam to do przemyśleń.
Blanche
Właśnie, gdyby ksiądz nie zapomniał o zasadzie "że o zmarłych albo się nie mówi, albo mówi się dobrze", nie byłoby problemu i całej tej dyskusji.
A.
Kościół katolicki jest niereformowalny! Niech Ci się więc Abiekcie przestanie marzyć, że kiedyś się zmieni i pokaże "ludzką" twarz. Jeśli już ktoś tak bardzo chce należeć do jakieś wspólnoty, i lubi przedstawienia, to zawsze może się zapisać do innego kabaretu, na przykład tego Szymona Niemca albo do kółka teatralnego.
Blanche - proponuję wyemigrować z Polski, bo tu nas nie lubią;
ale moment.. tam gdzie nas lubią to się samo zrobiło? ach nie - ktoś o to walczył i ktoś też na pewno uważał, że depenalizacja stosunków homoseksualnych na pewno się nie uda - NIGDY. Potem nikt nie wierzył w związki partnerskie, potem w małżeństwa i adopcję. A jednak to wszystko się dzieje.
Impossible is nothing; największą przedzkodą w dokonywaniu cudów jesteśmy my sami
Monika twoje stwierdzenia ,że nas ludzie nie lubią nie ma tutaj jakiegokolwiek znaczenia. Jakoś dziwne bo ja np powiedzialem kolegom hetero,że jestem gejem i jakoś nie odsuneli sie ode mnie wręcz przeciwnie nawet jeden z nich powiedzial ,ze poznając mnie zmienił swoje zdanie na temat homoseksualstów.Monika czy wg ciebie kazdy człowiek ma cie lubieć ot tak ? Coż zawsze myślałęm,że na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Ludzie moga za mną nie przepadać z byle powodu. Zrozum mentalnośc ludzka sie zmienia owszem jest w tym spora czesc zaslugi dla organizacji LGBT ( ukazanie że istnieja tacy ludzie w społeczeństwie,kampanie itp) jak i samych ludzi ( coming outy np). Ja mówie tylko ,ze zmiana takiej instytucji jak KK jest niemożliwa,nie mowie,że zmiana prawa taka nie jest ( w końcu podalem przykłądy państw w ktorych sa np zwiazki homoseksualne zalegalizowane). Zrozum jedno - zmienia sie tylko tych CO SAMI CHCĄ . KK jakoś nie chce zmian, nie można nikogo zmuszac na siłę. W tamtych panstwach dokonano zmian obojetnie czy ludzie chcieli zrobic to z czystego dobra dla LGBT, czy po prostu chcieli aby im wreszcie ,,zamknać dzioby,,. Jezeli chcesz zmian w tej kwestii to moze lepiej rob to na poziomie samych zwykłych szarych obywateli. Nie ma sensu pisanie do Kurii ani do samego Papieża. W ostatniej linijce jest sporo prawdy ale ja też wole aby mierzyć sily na zamiary.
Blanche
Zrozum zmiana w mentalności ludzkiej wymaga czasu czy tego chcesz czy nie, moze ci cie ie lubią ,ale tamci zarazem tak. Trzymaj sie z tymi ci chca być z tobą.
Blanche
KK ma pelne prawo myślec tak jak chce, ale gdy nie widzi sytuacji na świecie to mocno pojedzie na tym.
Blanche
z całym szacunkiem, ale ujmę to jak czeski terminator: "To se ne da".
Konflikt kulturowy jest nieunikniony. Jakim cudem mamy doprowadzić do zmian społecznych trzymając się 'z tymi co nas lubią'?! Zmiany wywoływane są przez interakcje. Czasem te interakcje nie są przyjemne; czasem culture clash zgrzyta i trzaska, piszemy artykuły, listy otwarte oraz pokazujemy mordki w telewizji; a czasem ktoś nas zaskoczy, przyjmie, pokaże, że można. All in day's work. Dzień jak codzień. [R]ewolucja krok po kroku.
Dużo tu czynników: kultura osobista; szacunek dla zmarłych (btw. zasada 'dobrze albo wcale' nie stosuje się tak łatwo do osób prowadzących działalność społeczną czy publiczną: wszak nie lubimy robić z ludzi pomników, vide kwestia biografii Kapuścińskiego?); potrzeba 'rytuału przejścia' - smutne, że KK ma monopol na te rytuały, ale potrzeba jako taka całkiem ludzka. Ksiądz mógł był zachować się inaczej, czyli skupić się na miłości dla jednostki ludzkiej, jaką była zmarła. Skupił się jednak na niej jako 'symbolu grzechu'. Niestety, jest to ryzyko, które ona sama podjęła, by użyć terminologii katolickiej 'świadcząc własnym życiem'. W jakimś sensie zachowanie tego księdza jest potwierdzeniem jej osiągnięć.
Owszem zgrzyt kulturowy jest zawsze,chodzi mi o to by trzymac sie z tymi co np podzielaja twoje poglady etc. Wiem wiem ,krok po kroku i bardzo dobrze,ze tak sie dzieje,racja coraz częściej widzimy LGBT w serialach czy np na Youtube sa b fajne videoblogi - to ukazuje ważną kwestie,ze nie boja sie ludzie ujawnić i to sie chwali. Chociaż jest to radzej ewolucja, i nich lepiej tak pozostanie bo te rewolucje tylko zjadają swoj dzieci ( no może za wyjątkiem tych kuchennych ;). Czy np KK ma monopol? A apostazja, a kościol Szymona Niemaca, a sluby humanoistyczne ? Czy to nie są dzialąnia wyłamujące pewne tendencje ? Co do kwestii księdza nadal pozostanę przy swoim (taki duży akapit w moim 1 szym komentarzu).
Blanche
mam pomysł: niach ktoś np wejdzie na Fronde i niech zobaczy artykuły odnośnie homoseksualizmu. Zdziwicie sie bo oprocz standatrowych tekstów typu sodomici do piekła,to zobaczycie także,że ludzie [otrafią bronić naszej kwestii ( korespondujący to w większości HETERO). oWszem da sie zmienić i tu sa tego dowody.
Blanche
och, ja nie wątpię w śluby humanistyczne etc. :) po prostu gdy spotykają się Polacy i Polki z różnego tła, często rytuał czy tradycja katolicka jest czymś w rodzaju wspólnego punktu odniesienia. A co do księdza, rozczarowanie jego zachowaniem jest może za duże (bo faktycznie postąpił w zgodzie z częścią doktryny); ale myślę że wszyscy spotkaliśmy innych księży. Takich, którzy uważają, że łączenie się w żałobie ma większą wartość niż polityczna walka z pogrzebem w tle. KK ma konkretny problem na styku tradycji obrony moralności oraz idei łączenia ludzi w religii pełnej miłości :) Tutaj nie ma jednoznacznych odpowiedzi, szczerze mówiąc: mówimy w końcu o postaci zaangażowanej działaczki. W każdym razie - stało się; szeroki odzew społeczny; dyskusja, naświetlenie tematu - no i dobrze.
Polemizowalbym,pozwólmy zmarlym odpoczac w ciszy obojętnie czy idzie do tego czy tamtego świata,bez debat itp.
Czy wszyscy Polacy tak mówią, ty naprawde wierzysz w 90% katolicki kraj ? jeżeli tak to raczej dziwny to kraj bo także 90% więźniow to milujący katolicy skoro mamy isc takim tropem. Czasem sie tylko chrzci bo ,,co ludzie powiedzą,, działa idealnie.
Wiesz kościól straszy relatywizmem moralnym ,a sam zachowuje sie podobnie ( no bo z tego co wiem to ksiądz wiedział,ze zmarła jest lesbijką, jakoś bez oporów przyjął pieniądze za usługi a przecie są one od ,,nieczystych grzesznych ludzi,,)
Blanche
Skoro kościół ma problem na styku to niech go rozwiąze jakoś,ale nie widze niczego w tym kierunku.
Blanche
Jestem z grupy http://www.wiara-tecza.pl/ Jest to grupa chrześcijan LGBT o charakterze ekumenicznym. W prywatnej grupie facebook jest z nami ksiądz Koscioła Katolickiego Reformowanego, oraz ksiądz Szymon Niemiec. Poznajemy coraz więcej księży Kościoła Rzymsko Katolickiego, którzy popierają nasze działania i są przekonani, że Kościół zmieni zdanie w sprawie związków jednopłciowych i osób transpłciowych. W maju jedziemy do Berlina na konferencję Europejskiego Forum Chrześcijan LGBT, gdzie będzie ok 40 podobnych organizacji z całej Europy. Będziemy przedstawiali tam propozycje listów do papieża, do episkopatu Polski i do chrześcijan Europy. Cieszy nas to, co robimy, a Ci którzy potrzebują, znajdują u nas wsparcie. Zapraszamy chętnych, również poszukujących wiary i agnostyków lubiących rozmawiać na takie tematy :) Barbara Teresa
Do dupy z takim beznadziejnym kościołem!
Jak widać sprawa jest poważna ponieważ KRK niesie ze sobą wiedzę na tematy ostatecznie i czy ktoś chce czy nie każdy z nas będzie musiał stanąć kiedyś przed ostatnią ostatecznością czyli śmiercią. Szkoda tylko że LUDZIE/ CZŁOWIEK patrz ksiądz w tym przypadku stara się być bardziej boski od samego Boga. Aga George
Krytykować trzeba. Piętnować chamstwo należy. Dziwić się jednak naprawdę nie ma czemu. Dla własnego spokoju ducha i ochrony nerwów warto przyjąć założenie, że oczekiwanie zachowania na poziomie od takich ludzi może zetknąć się z rozczarowaniem. Apelujmy, wołajmy i piszmy, ale spokój przy tym zachowajmy.
@ Barbara Teresa
» W maju jedziemy do Berlina na konferencję Europejskiego Forum Chrześcijan LGBT, gdzie będzie ok 40 podobnych organizacji z całej Europy. Będziemy przedstawiali tam propozycje listów do papieża, do episkopatu Polski i do chrześcijan Europy. Cieszy nas to, co robimy, a Ci którzy potrzebują, znajdują u nas wsparcie.«
STRATA CZASU !!! (i funduszy) Ale dobra cieszcie się dalej. Przyjemnej zabawy w Berlinie. Mam nadzieję, że będziecie mogli podzielić się z nami podobnymi wrażeniami:
» (...)(duch święty? :) zadbał o zarezerwowanie dla naszej delegacji dwóch kwater: jednej - w gejowskiej dzielnicy, w okolicy Nollendorfplatz i drugiej – luksusowego apartamentu w samym sercu Berlina niedaleko Alexanderplatz. Nie musimy przy tym dziadować. Delegacja komitetu podróżuje z Warszawy do Niemiec i porusza się w Niemczech wygodnym nowiutkim wielkim samochodem (...). Podczas podróży samochodem możemy korzystać z mobilnego internetu dostępnego w tablecie. Delegacja komitetu spożywa posiłki w dobrych restauracjach i mieszka w specjalnie wynajmowanych apartamentach w centrach miast. Po rozmowach członkowie delegacji mogą odwiedzać dobre kluby gejowskie.«
:)
Słaba to wiara jeśli się ją wybiera bo bardziej pasuje bo jest wygodniejsza, stąd rozumiem przywiązanie części LGTB do KK. Oczywiście to jednocześnie swoisty masochizm.
"Tuż przed mszą podszedł do nas, jako do rodziny i poprosił o dodatkowe pieniądze, mimo, że wszystko było wcześniej ustalane od dwóch tygodni".
Pogrzeb 2 tygodnie po śmierci tej osoby? O_o
Normy może i się zmieniają - Pismo Święte się natomiast nie zmienia. Trudno się dziwić zatem, że Kościół walczy ze zboczeniami. I mam szczerą nadzieję, że dalej będzie walczył ze zboczeniami.
Cóż. Skoro Pismo się nie zmienia, szanowny anonimie, idź i kup sobie niewolnika. W Piśmie piszą, że można. Co tam komu jakieś normy i świeckie prawa człowieka!
Na wspomnianej mszy ksiądz powiedział: "dla każdego jest tu miejsce, wszak jest to kościół powszechny, dla ateistów, wierzących, wszystkich." Mówił także: "to nie człowiek jest grzeszny, ale jego czyny, miłość do drugiego człowieka to nie wykorzystywanie go, a bycie za niego odpowiedzialnym". Myślę, że gdyby po słowach "to nie człowiek jest grzeszny, a jego czyny" z kościoła wybiegł ktoś, krzycząc: OBRAZIŁ MNIE! POWIEDZIAŁ, ŻE JESTEM ZŁODZIEJEM, nie potrafiłabym odmówić mu racji. Ukradł, wie, że źle zrobił, tylko po co tak krzyczy? Jestem ateistką, nie wyszłam z kościoła, wysłuchałam, choć nie wszystko było ciekawe, czy zgodne z moimi poglądami, patrzeniem na świat. Gdy ktoś chce pożegnać bliską mu osobę, to myśli o niej, a nie o sobie. Nie ma mowy również o wspominanych w komentarzach dwóch tygodniach, msza była załatwiana z dnia na dzień, po tym, gdy rodzina bojąc się, jak sama określiła, "manifestacji", postanowiła o pochówku tylko na osób z więzami krwi. Do końca kwietnia, codziennie w tym samym kościele odprawiana będzie msza intencyjna za Darię. To też przejaw dyskryminacji, nietolerancji czy czego tam?
Kórwo problem polega na tym że kościół się zmieni, szmaty będą trwały na wygranej pozycji dzięki temu że się zmienią.
Według mnie religijna tolerancja nie istnieje.
Z moich obserwacji wynika, że w większości wsi czy miast gdzie panoszy się KK to co jest w doktrynie nijak ma się z rzeczywistością. Czasem mam wrażenie, że właśnie ta religia - a raczej sposób jej upowszechniania powoduje, że ludzie stają się coraz mniej tolerancyjni. Dużo zależy (zbyt dużo) od Księży. A jak sama się przekonałam, bez wiary a z kasą można cuda zdziałać :)
Prześlij komentarz