Zaproszenie do rozmowy
4
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano środa, 30 czerwca 2010
W ostatnim czasie redakcja portalu i czasopisma homiki.pl oraz tzw. „osoby zaprzyjaźnione” podjęły dwie inicjatywy. Inicjatywa Pierwsza zaczęła się w zasadzie już kilka tygodni temu, a w czasie pracy nad nią powstała Inicjatywa Druga. Obydwie są wyrazem naszych poglądów na temat tego, jak powinna wyglądać przestrzeń dialogu i działania w społeczności LGBTQ. Szczegóły tutaj.
I dalsza część:
Wokół Homiki.pl wytworzył się swoisty „krąg” osób biorących czynny udział w debatach, wzajemnie się inspirujących, komentujących, zachęcających do dyskusji, krytykujących i chwalących. Są to w większości osoby prywatne, niestowarzyszone, a przynajmniej działające w swoim własnym imieniu, a nie w imieniu swoich organizacji. Od dawna chcieliśmy, by ten krąg osób przestał być bytem wirtualnym – by imiona, nazwiska, loginy i nicki zostały zastąpione przez twarze i głosy. Debata w Internecie i wirtualne współdziałanie mają swój urok, ale wartości spotkania na żywo nie da się przecenić.
Zapraszamy zatem Was wszystkich, Czytelnicy i Czytelniczki, autorki i autorzy komenatrzy, blogerzy i blogerki. W niedzielę 4 lipca redakcja portalu, „osoby zaprzyjaźnione” oraz inni krewni-i-znajomi Królika czekają na Was w Warszawie o godz. 12.30 w kawiarni Tel-Aviv na ul. Poznańskiej 11. Przede wszystkim chcemy się poznać, ale spotkanie będzie też doskonałą okazją od porozmawiania o ważnych aktualnych sprawach. Trzeba przecież przedyskutować kwestię projektów ustaw, gdyż trudno teraz działać, gdy niekonsultowany szerzej projekt trafił do SLD; omówić obecny rozwój sytuacji politycznej i zbliżającą się paradę... Temu ostatniemu zagadnieniu chcemy zresztą poświęcić więcej uwagi – przecież trzeba wymyślić hasła, zaplanować działania i zrobić transparenty! Zapraszamy zatem serdecznie – skoro nie udało się poruszyć organizacji, może inicjatywa oddolna pozwoli nam jakoś skanalizować energię i chęć działania.
Zatem serdecznie zapraszam o 12:30 do niesamowitego Tel-Avivu na Poznańskiej. Będą niespodzianki (nasz pomysł na Paradę), będzie poważnie ("społeczny" projekt ustawy), będzie smacznie (na ciasta w Tel mogę przychodzić codziennie) i... koszernie. Zatem zamiast ukrywać się pod internetowymi awatarami, przyjdźcie!
I dalsza część:
Wokół Homiki.pl wytworzył się swoisty „krąg” osób biorących czynny udział w debatach, wzajemnie się inspirujących, komentujących, zachęcających do dyskusji, krytykujących i chwalących. Są to w większości osoby prywatne, niestowarzyszone, a przynajmniej działające w swoim własnym imieniu, a nie w imieniu swoich organizacji. Od dawna chcieliśmy, by ten krąg osób przestał być bytem wirtualnym – by imiona, nazwiska, loginy i nicki zostały zastąpione przez twarze i głosy. Debata w Internecie i wirtualne współdziałanie mają swój urok, ale wartości spotkania na żywo nie da się przecenić.
Zapraszamy zatem Was wszystkich, Czytelnicy i Czytelniczki, autorki i autorzy komenatrzy, blogerzy i blogerki. W niedzielę 4 lipca redakcja portalu, „osoby zaprzyjaźnione” oraz inni krewni-i-znajomi Królika czekają na Was w Warszawie o godz. 12.30 w kawiarni Tel-Aviv na ul. Poznańskiej 11. Przede wszystkim chcemy się poznać, ale spotkanie będzie też doskonałą okazją od porozmawiania o ważnych aktualnych sprawach. Trzeba przecież przedyskutować kwestię projektów ustaw, gdyż trudno teraz działać, gdy niekonsultowany szerzej projekt trafił do SLD; omówić obecny rozwój sytuacji politycznej i zbliżającą się paradę... Temu ostatniemu zagadnieniu chcemy zresztą poświęcić więcej uwagi – przecież trzeba wymyślić hasła, zaplanować działania i zrobić transparenty! Zapraszamy zatem serdecznie – skoro nie udało się poruszyć organizacji, może inicjatywa oddolna pozwoli nam jakoś skanalizować energię i chęć działania.
Zatem serdecznie zapraszam o 12:30 do niesamowitego Tel-Avivu na Poznańskiej. Będą niespodzianki (nasz pomysł na Paradę), będzie poważnie ("społeczny" projekt ustawy), będzie smacznie (na ciasta w Tel mogę przychodzić codziennie) i... koszernie. Zatem zamiast ukrywać się pod internetowymi awatarami, przyjdźcie!
"Nasi" o wyborach
13
Autor: Wojciech Szot | Tematy: humor, Reklamy, wydarzenia | Opublikowano
Tomasz Raczek - Jeśli czujecie się członkami społeczności LGBT i kwestia praw społecznych dla gejów i lesbijek jest dla was ważna – nie głosujcie w ogóle.
Graff, Środa et al - Dziś w Polsce rachunek jest prosty: jeśli nie zagłosujesz na Komorowskiego, to popierasz Kaczyńskiego. Jeśli nie pójdziesz na te wybory, to popierasz Kaczyńskiego. Jeśli skreślisz obu, to popierasz Kaczyńskiego. A zatem głosujmy na Bronisława Komorowskiego.
Mam poczucie, że jakiś fundamentalizm zaczął się w tych głosach pojawiać. Implikacja Tomasza Raczka drażni najbardziej. Jest w tym po pierwsze chęć łatwego wykluczenia poza nawias osób, które chcą zagłosować na Komorowskiego. Zachowujemy się jak kler - jeśli ktoś nie głosuje na Jarka to... Trochę nam to nie przystoi. A Graff et al gdzieś zapomnieli o logice. Jeśli nie zagłosuję na Komorowskiego to znaczy, że mnie wkurwiają obaj kandydaci i tyle. Jeśli nie pójdę na wybory to znaczy, że nie chcę mieć wpływu na rzeczywistość w kraju, a nie, że popieram Kaczyńskiego. A zatem - denerwujecie mnie drodzy Państwo.
Tak więc na poprawę humoru, reklama podesłana przez Rafała:
ps. A teraz niespodzianka:
Mistrz
3
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano wtorek, 29 czerwca 2010
Dzisiaj wernisaż mini wystawy o Stanisławie Szymańskim w Instytucie Teatralnym. Wydarzenie przyciągnęło starszą publiczność związaną z baletem i... kilka młodych ciot, w tym Abiekta. Oprócz wystawy w ofercie był wykład Jacka Kochanowskiego. Wykład fantastyczny dodajmy od razu. Kochanowski mówił o queerowym aspekcie życia i twórczości Stasia. I bardzo prosto pokazał, że queer to nie jest reprodukowanie znaczeń, a ich transpozycja, czy nawet - wyzwolenie i tworzenie własnych. Trochę to brzmi dziwnie, ale wystarczy obejrzeć filmy z udziałem Szymańskiego czy jego zdjęcia by zrozumieć, czemu był on queerowym Mistrzem w czasach silnej opresji wobec niestandardowych sposobów wyrażania siebie i w jaki sposób konstruował "Ja", nie poddające się opresji. Mam nadzieję, że wykład Kochanowskiego zostanie opublikowany, może wtedy będzie jasne, dlaczego to własnie Kochanowski czy Basiuk podpisali się pod protestem wobec hasła "Nie lękajcie się". Ale na ten temat sam coś naskrobię.
Jedynym problemem wystawy jest to, że Kochanowski mówi "queer", a wystawa mówi "gej". Tęczowa flaga na podłodze oddzielająca przestrzeń wystawy od przestrzeni Instytutu jest zbyt normatywna dla tej postaci. Ale tak czy inaczej - z Ars Homo Erotica udajcie się do Instytutu Teatralnego. Warto. Zdjęcia poniżej:
Tu jest Polska czy Watykan?
17
Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano poniedziałek, 28 czerwca 2010
Takie rzeczy są możliwe tylko w państwie wyznaniowym. Po co Radzia pyta Episkopat? To jakaś nowa organizacja pozarządowa skupiająca panów lubiących czarne sukienki? "Bliżej nieokreślone naciski"? Ja się zatem pytam - czy my jesteśmy kolonią Watykanu?
Dalej w Polsce
5
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano
Zacznijmy od debaty prezydenckiej. Fajnie, że zadano pytanie o związki partnerskie (źródło Polityka):
Bronisław Komorowski: - Pytanie czy trzeba tworzyć odrębną ustawę bo istniejące rozwiązania dopuszczają możliwość dziedziczenia i opieki. To raczej wydumane pytanie bo nie spodziewam się, by w najbliższym czasie taka ustawa była możliwa. Trzeba być przyzwoitym wobec każdego, nie należy zaglądać do życia prywatnego - podkreślił. Stwierdził jednak, że jeśliby się okazało, że w prawie są braki, to „taką ustawę trzeba przeprowadzić”, ale zastrzegł, by nie mylić związków partnerskich z małżeństwem.
Jarosław Kaczyński: Zdaniem byłego premiera, wprowadzenie w życie takiej ustawy byłoby „w gruncie rzeczy” złamaniem prawa, bo „małżeństwo to - jak mówi konstytucja - związek kobiety i mężczyzny”.
Mam głęboko "bycie przyzwoitym" Bronka Komorowskiego. W ramach przyzwoitości jesteśmy traktowani jak obywatele drugiej kategorii. Dzięki, wolimy być nieprzyzwoici. A Kaczor wymyślił jakiś nowy sposób debaty o związkach partnerskich - byłyby łamaniem prawa. A ja mam poczucie, że jest łamane moje prawo zapisane w konstytucji: Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Lewicowość Kaczyńskiego się chyba wypieprzyła na starcie.
I jak tu głosować na Bronka? Z bardzo mocno zaciśniętymi zębami. Gdybym był bardziej trunkowy to bym się napił przed.
Na świecie z tego co widzę trwa okres karnawału marszowego, a u nas... tym razem już na poważnie zaczęto się zastanawiać nad sensownością działań organizatorów EP2010:
Happening odnosił się do najniższych instynktów, w tym przemocy, a jego „ironiczne” przesłanie było nieczytelne. Subwersywne redefiniowanie pojęć i czynów, które miały poprzez akcję nastąpić, nie dokona się w Polsce bez gruntownej edukacji na polu antydyskryminacyjnym. Akcja promocyjna wydarzenia, które zwraca oczy wszystkich mediów na osoby LGBTQ nie powinna podważać dotychczasowych osiągnięć na polu przeciwdziałania dyskryminacji. Przypominamy o procesie wygranym przez Ryszarda Giersza, o kampanii społecznej „Co się gapisz pedale? Co się gapisz lesbo? Słyszę to codziennie. Nienawiść boli” przeprowadzonej przez Kampanię Przeciw Homofobii, a także wielu innych akcjach na temat norm językowych i społecznych.
Pod listem podpisy m.in. Jacka Kochanowskiego, Tomasza Basiuka, czy Michała Zygmunta. Można się dopisać. Szczegóły tutaj.
Trochę "przeleciałem RSS-y". Pride, pride, pobity gej, Clinton. Nuda. Zatem dla miłośników i miłosniczek LG to tutaj trochę zabawnych filmików. Mało śmieszne? A kto powiedział, że to będzie śmieszne ;)
Słowo na niedzielę
1
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt czyta | Opublikowano sobota, 26 czerwca 2010
Jak ktoś się odnajduje w tej definicji to poproszę o komentarz. Bo ja się czuję w jakiś sposób opisany przez Graff, zwłaszcza w kontekście wchłonięcia do machinerii władzy i ucieczki przed nią. Trochę gonienie króliczka, ale mi się podoba.
Zabawa w chowanego
5
Autor: Wojciech Szot | Tematy: muzyka, wydarzenia | Opublikowano
Doskonały - poetycki (rypatetyk) i odważny tekst, teledysk ładnie minimalistyczny, a samo wyznanie Kory jak na polskie warunki wyjątkowo śmiałe.
Zgodnie z obietnicą informuję, że podesłał autor tego bloga.
Post-happeningowo
22
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano piątek, 25 czerwca 2010
Oczywiście dalej jestem pod lekkim wrażeniem wczorajszych wydarzeń, zwłaszcza, że dzisiaj na 2 stronie Stołka je znalazłem. Mam jeszcze kilka obserwacji do tego, tak już na spokojniej. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że ciagle się powtarza, że grupy stygmatyzowane przejmując na własny użytek język oprawcy (choć już chyba nie czyny) ogołacają go z argumentów i czynią je własnymi. Tak to wygląda w teorii. W praktyce bardzo rzadko się to udaje. Słowo "queer" może i zostało przejęte ale jest wiele słów w języku angielskim, które służą obrażaniu osób LGBTQ. My jednak żyjemy w Polsce i mam takie poczucie, że czasem żyjąc w Warszawie, która jest wyspą (sam przecież jestem współautorem "HomoWarszawy" książki o stolicy nienormatywnej) na oceanie homofobii. Nawet na tej wyspie bajorka są całkiem sporych rozmiarów. To jeden z aspektów naszego protestu - bo czy czasem działanie, do którego nie doszło (wbrew newsowi jaki rozesłała agencja reprezentująca organizatorów) nie spowoduje, że mniej refleksyjna część naszego społeczeństwa przyjmie to jako akceptację dla przemocy wobec nas? Szkoda, że nie myślimy o konekwencjach naszych zachowań dla ludzi, którzy ujawnili się i żyją w innych, czasem małych miastach, gdzie w każdej chwili mogą spotkać się z wrogością. Po co zatem był proces Ryszarda Giersza, po co akcje przeciwko słowu "pedał". Posługiwanie się narzędziami "wroga" wymaga ostrożności, która tutaj nie została zachowana.
Kolejny aspekt - nam jest dobrze. Jakoś tam zarabiamy, przeważnie jesteśmy niezależni, żyjemy w tolerancyjnym środowisku, jesteśmy wyoutowani, ale gdy chcemy mówić o homofobii wychodzimy do ludzi. Nie zamykamy się wśród swoich, a spotykamy się z różnymi środowiskami i reakcjami na nas. Było coś obrzydliwie burżuazyjnego w tym wczorajszym - zrobionym dla mediów - happeningu. Chronieni przez ochroniarzy i ochroniarki Muzeum Narodowego, pracownice i pracowników a także kamery i flesze "mówimy" o czymś co tak naprawdę znajduje się gdzie indziej. Na ulicy. Tam już organizatorzy nie poszli. Bo tam mogli zobaczyć co to homofobia - a to przecież nie wypada przy tak znamienitych gościach i gościniach.
Najbardziej wkurzał mnie tekst: "ostatni raz rzucimy w symbolicznego pedała". Nie będę już pytał gdzie symboliczna lesba, bo to pytanie retoryczne, ale... czy ci ludzie rzucali wcześniej w pedała? Jeśli tak to nie ma się czym szczycić. I dlatego nie rozumiem cały czas - dlaczego nasz - jednak zrobiła to organizacja koordynująca EuroPride - przekaz zszedł na takie niziny, ale liczyłem na to, że uczestniczki i uczestnicy wydarzenia choć przez chwilę zastanowili się nad jego sensownością. Niestety frekwencja na miejscu zaprzeczyła tej nadziei.
W Polsce panuje taki pogląd, że geje i lesbijki to byty wirtualne, a awatary pokazujące się co jakiś czas w mediach to twory wyrenderowane przez komputery lewicowych grafików. Ta niewidzialnośc, którą udaje słowo "symboliczny" spowodowała - moim zdaniem - że odważyli się "znamienici goście" na kopiowanie zachowań agresywnych wobec nas. Proponuję zatem firmowanie takich akcji jak "gonienie symbolicznego murzyna po pozostałościach Stadionu" oraz "załadunek symbolicznego Żyda do wagonu ustawionego na Dworcu Gdańskim". Takich akcji jednak ani osoby innego koloru skóry ani Żydzi nie zaproponowali. Chyba to nikogo nie dziwi? Dlaczego "nasi" to wymyślili - pytanie pewnie bez odpowiedzi, bo jak widać "nasi" się świetnie bawili.
Kompleksy, których nabawiliśmy się wychowując się w Polsce sprawiają, że łatwo nam się ustawić po stronie ofiary, nie umiemy być zwycięzcy. By udawać wygraną musimy przejmować hasła takie jak "nie lękajcie się", które są już zakorzenione w Polsce tak silnie, że ich odwrócenie to marnotrawienie czasu i energii, a trywializacja debaty na temat homofobii z pewnością nam nie pomoże w sytuacji, gdzie przez ostatnie dziesięc lat walczyliśmy o to by nasze postulaty były traktowane serio. Jest blisko, ale sami możemy sobie strzelić w piętę.
Te pytanie i refleksje trzeba by skierować do organizatorów akcji i "gości", zwłaszcza, że o ile wcześniejsze wpadki Fundacji od Jednej Imprezy były raczej dla nas nieszkodliwe, tak tym razem już chyba miarka się przebrała. Oczywiście żadna z organizacji nie oburzyła się na tę kampanię. KPH potrafi prtestować przy okazji opisów do filmów Gutka, ale gdy coś nas naprawdę wkurwia to jest cisza. A, że wkurwia to możecie przyczytać na blogach:
QueerPop (brawurowa recenzja plakatu)
Trzyczęsciowy garnitur
Hyakinthos
La fin du reve
Lilliane E. Blaze (nowy blog założony przez jedną z ciekawiej komentujących w "branżowym" necie osób)
czy w komentarzach na portalach:
Homiki
InnaStrona.
Nota bene zaczynam się zastanawiać dla kogo jest EuroPride organizowany. Między innymi na blogu imprezy można przeczytać, że poszukują "1 osoby do obsługi wejścia dla VIP-ów" na koncercie po Paradzie. Ja wiem, że to kręci czasem pobłyszczeć z celebrytami, ale impreza na temat równości i wejście dla VIPów jakoś nie idą mi w parze.
ps. raz jeszcze dziękuje za wszystkie miłe głosy, które usłyszałem, dostałem mailem czy sms-em. Może następnym razem na partyzantkę przyjdzie więcej osób?
Pedał i Lesba - rzucili?
34
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki | Opublikowano czwartek, 24 czerwca 2010
10:15 - Dzwoni Gośka Rawińska z pytaniem czy jadę. No i pojechaliśmy .
11:15 - W Muzeum Narodowym na przeciwko rzeźby "Akt" Malca ustawiono zasłonięty plakat, obok niego Peszek, Kalisz, Wanat, Bączkowski, Legierski i jakiś niuniuś prowadzący imprezę. Gadka o tym, że geje są dyskryminowani. O lesbijkach ani słowa. Przygotowane jajka stoją obok plakatu.
11:20 - Odsłonięcie plakatu, Maria Peszek mówi by ostatni raz rzucić w pedała (czyżby już miała wprawę?) i rzuca jajkami w plakat.
Plakat wygląda tak:
Ocenę tego zostawiam Wam
11:21 Przed plakatem stoją Rawińska i Abiekt z pytaniem kto ma ochotę na rzucenie w pedała i lesbę bo jesteśmy. Znalazł się jeden chętny - Legierski (z pytaniem czy może rzucić między nas, w nas się już bał?). Reszta troszkę zdębiała. Tak to wyglądało:
Po chwili wyszliśmy z tego niesmacznego i mało jajcarskiego wydarzenia, dziękujemy przemiłej Pani z Muzeum, która nam na żywo pogratulowała akcji, podkreślając, że oburzyła ją sugestia, którą wygłosił przedmówca, że muzeum do tej pory było zamknięte na gejów i lesbijki.
11:25 Papierosek z J. I jeden komentarz: "zobaczyć minę Bączkowskiego... bezcenne".
15:30 - relacja na Gazeta.pl - uczciwa.
Prymitywizm agencji, która to wymyśliła mnie zaskoczył. Gdyby jeszcze plakat był zabawny, jakoś przełamujący, a jest zwyczajnie okropny. Do tego EP2010 musi na fejsie tłumaczyć się z niego:
Wyjaśniamy, że jutrzejszy happening /rzuć w "pedała" po raz ostatni!/ jest otwarciem kampanii społecznej, która ma walczyć z homofobią, a nie ją wspierać. Będziemy rzucać nie w ludzi, ale w plakat (...). Komentarz: Jeśli trzeba tłumaczyć to trzeba sie zastanowić nad sensem tego typu akcji... Przyzwyczaiłem się już do tego, że działania związane z EP2010 budzą moje zdumienie czasem, ale żeby niesmak? Jeszcze kilka tygodni i będzie po wszystkim, a ja wtedy bardzo proszę o odpowiedź na pytanie - czy w 2011 roku dalej będziemy mieli tych samych organizatorów?
Na koniec - niech komentują jak chcą, ale rzucanie jajami w doborowym towarzystwie, wśród swoich to żadna odwaga. Rzucajcie w homofobów. To lepszy cel i jest ich więcej.
ps. Gośka dzięki! Uwielbiam partyzantkę z Tobą.
Rzuć jajkiem w pedała
17
Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano środa, 23 czerwca 2010
Fridge został sponsorem europride2010 w Warszawie, w czwartek na dziedzińcu Muzeum Narodowego odbędzie się prezentacja kampanii społecznej promującej samo wydarzenie, a także happening z udziałem m.in. Katarzyny Figury i Kuby Wojewódzkiego, dołączcie do nas! Rzuć jajkiem w pedała! Dołącz do Figury i Wojewódzkiego! Miejsce: Dziedziniec Muzeum Narodowego w Warszawie. Godzina: 24 czerwca 2010 11:00
Po moich i nie tylko komentarzach zmieniono treśc zaproszenia i brzmi to teraz tak:
Jeśli chcesz wziąć udział w wielkim happeningu na dziedzińcu Muzeum Narodowego i rzucić ostatnie, symboliczne jajko w "pedała", to serdecznie zapraszamy. Wspólnie odsłonimy plakat promujący kampanię, a następnie obrzucimy go jajkami. Rzucać będą m.in. Katarzyna Figura, Maria Peszek, Maria Sadowska, Ewa Wanat, Ryszard Kalisz i Kuba Wojewódzki. Wydarzenie odbędzie się w ramach premiery kampanii “NIE LĘKAJCIE SIĘ!” która ma zmienić wizerunek Polski w Świecie oraz zachęcić do udziału w Europride w Warszawie.
Poniżający gest rzucania jajkiem w kogoś ma tu być zredefiniowany. Dla mnie to jednak żałosne. Jeden z komentarzy pod wydarzeniem: to moze jeszcze jak kogos pobija to z usmiechem powiemy "a to tak ostatni raz, zeby powspominac dawne czasy.
Czegoś w tak złym guście już dawno nie czytałem i tak się trochę zastanawiam czy w ramach skandalu nie stanąć na miejscu tego plakatu i spytać się, kto tak naprawdę ma odwagę rzucić jajkiem w pedała?
Końcówka - super!
Znowu refleksyjnie
4
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano
W temacie prawicy to dzisiaj największym dowcipem na mieście jest jej lewicowość. I tu mam dwie obserwacje. Po pierwsze - czy Kaczyński nie czuje jak bardzo się błaźni zaprzeczając bądź co bądź własnej tożsamości politycznej? Czy jego elektorat nie wyczuje, że to blef? I druga - Napieralski nie zamierza od Komorowskiego wymagać by w zamian za poparcie, poparł związki partnerskie. Na przekór tym, którym to się nie podoba chciałbym zaprostestować. To bardzo dobrze, że Napieralski nie wymaga od Komorowskiego zmiany zdania w tym temacie (o ile jakiekolwiek zdanie ma) - Komorowski może teraz wiele powiedzieć, a i tak nic z tym nie zrobi. Więc może jednak dobrze by było gdyby Napieralski przestał zachowywać się jak dobry wujek z Hameryki i zamknął się łaskawie. I tak wiemy na kogo głosować (ech...znowu to głosowanie przeciw), a przebieranie się w ciuszki lewicowca zaczyna mnie denerwować.
Przyszedł mail od Grupy Inicjatywnej - "Grupa Inicjatywna ds. związków partnerskich przekazała założenia do projektu ustawy o związkach partnerskich SLD". Tak się stawia właśnie wszystkich przed faktami dokonanymi. Grupa wywołała debatę w "środowisku", nawet zorganizowała spotkanie po którym obecni tam mieli przedstawić swoje uwagi do projektu, miały one zostać przedstawione orgom do akceptacji. Skończyło się na spotkaniu. Co ciekawe SLD poznało założenia, a "środowisko" nie. I tak własnie grupa czterech osób zadecydowała w imieniu wszystkich. Gratuluję organizacjom milczenia w tej sprawie i absolutnego niereagowania na głosy sprzeciwu wobec sposobu prac nad ustawą. Jest to jeden z kilku powodów dla których postanowiłem opuścić organizację, do której wstąpiłem, czyli Lambdę-Warszawa. Brak zdecydowania i niezauważanie jednak sporej liczby osób, którym nie podoba się takie zachowanie Grupy Inicjatywnej to efekt tego, że organizacje nie podejmują dialogu a są zamknięte dla innych wizji rzeczywistości. Oczywiście ruch LGBT w swoim wymiarze politycznym wymaga instytucjonalizacji, jednak nie odnajduję się w tak pojętym ruchu, jest on dla mnie za bardzo wykluczający i jednostronny. Owszem, sa organizacje, które są raczej mikro-środowiskami, inicjatywami przyjacielskimi otwartymi na różnorodność postaw i te akurat działają tak, że mnie to nie drażni. Ostatnio kręci mnie ta dwoistość - z jednej strony myślenie emancypacyjne, które wiąże się z instytucjonalizacją i upolitycznieniem postulatów, z drugiej myślenie postemacypacyjne - rozszerzenie lub zniesienie definicji. Jak słyszę J. wspominającego o post-queer to już całkiem głupieję i zaczynam się zastanawiać gdzie tu jeszcze miesjce dla pozytywizmu, który jest nam jednak potrzebny. Koniec refleksji, czas na humor, czyli kochaną Lizzy the Lezzy:
Ex-gej?
9
Autor: Wojciech Szot | Tematy: humor, Obcy w Internecie | Opublikowano wtorek, 22 czerwca 2010
Butler i Konarzewska - kobiety tygodnia?
4
Autor: Wojciech Szot | Tematy: prasa, wydarzenia | Opublikowano
Najważniejszym wydarzeniem weekendu był z pewnością artykuł Gazety Wyborczej. To chyba nie wymaga komentarza:
Na pierwszej po wakacjach radzie pedagogicznej nauczycielki opowiadają sobie, gdzie były, pokazują zdjęcia, opowiadają o dzieciach, umawiają się na piwo, na które przyprowadzają mężów. Ja tak nie mogłam. Nie miałam jak się z nimi zaprzyjaźnić. Byłam obca. A co najgorsze - nieszczera.
Znamy to, prawda? Nie podejmuję się streszczenia tego tekstu, sami/same przeczytajcie. Tak dobrze napisanego coming-outu jeszcze nie było. To po prostu literatura. Oczywiście gdzieś tam pobrzmiewa mi zakończenie biografii Marty Konarzewskiej: Pisze książkę ”Zakazane miłości” o nienormatywnych relacjach erotycznych (wraz z Piotrem Pacewiczem), co rozumiem przez: Agora wyda książkę, ale mniejsza o to. Zmienia się rzeczywistość wokół nas i to jest ładne. I nie boję się tego powiedzieć - klimat jest lepszy, paradoksalnie w ciągu tego pół roku wydarzyło się więcej niż w ciągu ostatnich kilku lat. Przynajmniej takie mam poczucie. Tylko, że wydarzyło się to jakoś obok, bez udziału organizacji, ruchu. To powinna dawać do myślenia. A może się mylę i działanie organizacji sprawia, że pojawiają się takie teksty? Trudno ocenić, obstawiam pierwszą opcję.
Zaś na świecie dużo się mówi o odmowie przyjęcia nagrody przez Judith Butler. Brawo dla mistrzyni! Przyjęcie tej nagrody oznaczało by poparcie dla komercjalizacji parad i infantylizacji postulatów ruchu. To widzimy ciągle w Polsce - Parady nie są polityczne w samym trzonie, stają się polityczne w odbiorze. No i to ciągłe pytanie - co tu świętować jak nie ma związków partnerskich czy innych rzeczy? Butler przypomina dzięki temu o radykalizmie i walce na przekór hasłom odnoszącym się do miłości i wzajemnego zrozumienia. Odważna decyzja, ale myślę, że znacząca i mogąca mieć ciekawe konsekwencje.
Oba wydarzenia coś łączy - niezgoda wobec normatywnych określeń. W tekście Konarzewskiej czytamy: Mówię tak nie dlatego, że pragnę oznakowania siebie lub innych. Nie znoszę etykietek i zamykających definicji. Mówię tak powodowana słusznym gniewem. W odruchu obrony przed hipokryzją. Definiowanie się dla niektórych jest za proste wbrew temu co się "lansuje". O ile ja nie mam problemu z definiowaniem się jako "gej", tak już na przykład mam problem ze słowem "mężczyzna" czy "homoseksualista". To są różne co prawda rejestry, ale nie każdy/każda musi się zgadzać na jednoznaczną etykietkę. Choć oczywiście patrząc na to od strony polityki... a po co? W końcu polityka normatywizuje, a tu chcemy tego uniknąć. Ot kolejne paradoksy rzeczywistości :)
Abiekt na poniedziałek
5
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt politycznie, Abiekta przypadki, muzyka, wydarzenia | Opublikowano poniedziałek, 21 czerwca 2010
Przez to ominął mnie wieczór wyborczy, a zwłaszcza publikacja tego plakatu:
Fantastyczna rzecz, gorzej już z wynikami i frekwencją. Zagłosowałem zgodnie z tym co tu wcześniej pisałem na Napieralskiego i cieszę się z jego wyniku - wyborców lewicy nie można zignorować podczas drugiej tury.
Ponieważ mało politycznie się czuję to dzisiaj raczej newsy ze świata.
Piosenkarka Vanessa Carlton ujawniła się jako biseksualistka. To ostatnio robi się dość popularne i dobrze. Jak w temacie muzyki, to Kylie dała występ - ładni panowie, zwłaszcza, że się rozbierają, ale już sama Kylie... no mnie to nie przekonuje:
Tutaj ciekawy podcast - czy blogi zabiją media LGBT? W Polsce niestety jeszcze nam do tego daleko, jednak staramy się ;)
Bardzo dużo się pisze w zagranicznych mediach o wystawie w Muzeum, nawet nie ma sensu tego wszystkiego linkować, bo jednak odtwórcze to jest, ale wrzawa niezła. O wystawie poinformowała Associated Press więc jest wszędzie! Niestety w wielu miejscach ani słowa o EP2010 w tym kontekście, ale może się ciotki doszukają.
W Berlinie na CSD ponad 500 tysięcy osób się pojawiło. Zdjęć setki w sieci - co się będzie działo w Wawie? Hotelowe źródła informują, że Mazurkas w niektórych hotelach zrezygnował ze wszystkich rezerwacji, a został niecały miesiąc do imprezy. Poczekamy, weźmiemy tygodniowy urlop (tzn nie od bloga - tu relacja z wydarzeń prawie live) i zobaczymy.
Victoria Kolakowski ma szansę zostać pierwszą w USA transpłciową sędzią. Świat pędzi a my pedałujemy trochę za bardzo z tyłu.
Ten pokaz i sesja mu towarzysząca na dziesiątkach blogów, ale Lennox psuje cały efekt.
O sondażu Newsweeka i lesbijce-nauczycielce następnym razem, ale w temacie warszawskim mam jedną uwagę. W stolicy pojawił się Wirus. I wszystko było by pieknie gdyby nie to, że ten wirus to jedno wielkie zaśmiecanie miasta - naklejki odrywają się od chodników i fruwają już po całej Mokotowskiej. Proponuję by ci co to wymyślili zabrali się za sprzątanie.
U Ewy posypały się komentarze w kwestii Grupy (wypowiada się Yga Kostrzewa) i to mi ogólnie wygląda jak wielki "foch":
propozycje drugiej ustawy zglasza cialo o nazwie "homiki i inni" - a kto wlasciwie za tym stoi?
No właśnie - dlaczego zawsze ktoś musi za czymś stać? Jakby było tajemnicą kto tworzy naszą grupę - Pawlik, Minałto, Teodorczyk, Szczepłocki, Szot do tego jeszcze kilka osób, które niekoniecznie by chciały być wymieniane publicznie oraz wszyscy, którzy nas poparli. A kto stoi za Grupą Inicjatywną?
otrzymalismy opinie A. Bodnara z F.Helsinskiej, osoby mozna powiedziec bezstronnej
Adam Bodnar faktycznie przysłał pismo, które na Homikach można przeczytać, jednak nie można jednej soby traktować jak wyroczni, zwłaszcza, że w tekście Bodnara pobrzmiewają dziwne echa:
Zupełnie inaczej sytuacja się przedstawia jeśli chodzi o rejestrowany związek partnerski ograniczony do osób tej samej płci. Osoby te mogą zasadnie twierdzić, że przecież instytucja małżeństwa nie jest dla nich dostępna, bo mają odmienną, mniejszościową orientację seksualną. Dlatego też ustawodawca powinien stworzyć dla nich jakąś inną opcję, tak aby uwzględnić ich odmienny wybór ścieżki życiowej. Dlatego też ustawodawca powinien stworzyć dla nich jakąś inną opcję, tak aby uwzględnić ich odmienny wybór ścieżki życiowej.
O tym pisał kiedyś Sierakowski - poddaństwo. Jeśli z powodu mojej "odmienności" ustawodawca ma mnie traktować "odmiennie" to Bodnar posługuje się argumentem dyskryminującym, a sam tekst Bodnara niczego nie wyjaśnia (np. dlaczego sytuacja w Polsce miałaby być taka sama jak na Węgrzech), więc nie przeceniałbym tego głosu.
A na koniec - to muszę zobaczyć:
Śmieszno-straszne ogłoszenie
6
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Obcy w Internecie | Opublikowano niedziela, 20 czerwca 2010
Nauczeni nieudanym dobraniem poprzednich lokatorów mamy pewne wymagania:
1. Nie szukamy ciotki z mózgiem kobiety. Odpada także bieganie po mieście z tęczowymi flagami i obnoszenie się ze swoją seksualnością.
2. Potencjalny lokator nie musi być gejem, ale musi być tolerancyjny.
3. Fajnie gdybyś dopiero sprowadzał się do Warszawy lub zaczynał drugi rok studiów, ale nie był przeżarty przez Warszafffkę. Z racji tego, że każdy z nas studiuje, to Ty też powinieneś to robić, najlepiej dziennie, byśmy mogli razem chodzić w weekendy na imprezy. Lubimy Saturatora i Zwiążmnie.
4. Z racji tego, że jesteśmy imprezowymi ludźmi to zapoznamy Cię z naszymi znajomymi - mamy nadzieję, że nie wystawisz na szwank naszej reputacji.
5. Jesteśmy otwarci, ale nie znosimy bałaganu, więc o porządek musisz umieć dbać, szczególnie w kuchni i łazience.
6. Przede wszystkim musisz być otwarty i nie bać się z nami zaprzyjaźnić ;).
I dlatego jakoś nie mogę znieść klimatu praskich klubów - tam niby nikt "nie obnosi się ze swoją seksualnością" i jakieś udawanie się w powietrzu czuje. A z tymi co dali ogłoszenie to ja bym się bał zaprzyjaźnić, bo jednak zdarza mi się latać z tęczową flagą po mieście, ba - jak się przegnę to aż mnie w biodrach strzyka. Czasem mam wrażnie, że naszym największym wrogiem nie są prawicowi publicyści a zinternalizowana homofobia.
Ralf Roughton zajmujący się m.in. zinternalizowaną homofobią pisał gdzieś (mam to w notatkach, bez źródła): Homofobia zinternalizowana nie dotyczy tylko podejścia do własnej płci, ale całościowego pojmowania siebie. Zaczyna się jeszcze nim uzyskamy pełną świadomość seksualną, o wiele wcześniej, gdy doświadczasz uczucia, że jesteś inny, a odmienność ta jest zła i musi być trzymana w tajemnicy. Z tego też powodu zinternalizowana homofobia jest czymś innym niż rasowe, etniczne czy genderowe piętno. W końcu nadal jesteś jak reszta twojej rodziny... Typowe homoseksualne dziecko nie spodziewa się akceptacji od strony rodziny, odkrywa, że nie ma prawa do wyrażania swoich uczuć i potrzeb, czuje wstyd niedostosowania zdefiniowanego jako choroba, jednocześnie nie wie co i dlaczego robi źle. To się jakoś chyba leczy?
ps. Nagroda Tolerancji dla Jarugi Nowackiej. Jakoś nie rozumiem nagród i wyróżnień przyznawanych pośmiertnie bo stoi za nimi logika, która podkreśla fakt nie działania, a śmierci. Moim faworytem od dawna jest profesor Hartman, może doczekamy ;)
Dwa listy i zamieszanie
1
Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano sobota, 19 czerwca 2010
A dzisiaj na stronie Grupy Inicjatywnej czytamy: 4 czerwca członkowie Grupy Inicjatywnej ds. związków partnerskich przesłali do 10 kandydatów na urząd Prezydenta RP 3 [sic!] pytania dotyczące ich poglądów nt. wprowadzenia w Polsce prawnie regulowanych związków partnerskich (jednopłciowych, różnopłciowych) oraz adopcji dzieci przez pary homoseksualne (przysposobienie dziecka partnera, adopcja zewnętrzna).
W skład grupy wchodzą członkowie organizacji, które podobny list wystosowały już wcześniej, więc nie wiem po co drugi raz ktoś wysyła takie zapytania. Być może Grupa po raz kolejny chce pokazać, że jest ponad wszystkim i tu - nie pierwszy raz - pada pytanie o reprezentowanie "na zewnątrz". Jednocześnie nie trafia do mnie argument, że w przypadku Grupy osoby w jej skład wchodzące nie reprezentują organizacji. Zwłaszcza, że jest w niej np. rzeczniczka prasowa Lambdy oraz dwóch członków zarządu KPH.
Niestety w naszym "środowisku" za często zwycięża indywidualizm i chęć bycia pierwszym, niż konsolidacja i współpraca. Ja mam jedną prośbę do Grupy Inicjatywnej i organizacji - bardzo proszę o określenie kto jest kim i kto kogo reprezentuje. Bo się robi zamieszanie, a kandydaci na prezydenta zamiast dostać jeden list dostają kolejne. To osłabia głos organizacji i próby wspólnego działania. Z drugiej strony ciężko mi uwierzyć w to, by grupa nie miała poparcia i wsparcia od KPH, jak numer faksu podany w liście do kandydatów to numer faksu KPH. Gra na dwa fronty?
Patrząc na to wszystko co się wokół Grupy Inicjatywnej dzieje odnoszę wrażenie, że byłaby to cudowna inicjatywa, gdybyśmy się w końcu dowiedzieli - czy organizacje LGBT oficjalnie popierają działania Grupy i czy jej działania są z nimi konsultowane? Bo takie partyzanckie wycieczki w poważnych sprawach rodzą za wiele wewnętrznych konfliktów. Jeśli organizacje oficjalnie popierają Grupę i jej wersję projektu ustawy to jestem nawet skłonny uznać, że powinno się wycofać wszelkie inne inicjatywy i czekać na efekty działań Grupy. Tyle że dwa listy w tej samej sprawie pokazują, że organizacje sobie, a Grupa sobie. Stracimy na tym wszyscy, ale kto by się tym przejmował?
ps. a w samym liście na szczęście nie ma tego cudownego określenia: "przysposobienie dziecka partnera, adopcja zewnętrzna". Nauczmy się w końcu, że istnieje tylko coś takiego jak "przysposobienie" - patrz ustawa, w której słowo "adopcja" nawet nie pada, a co dopiero "adopcja zewnętrzna". Nawet jak się to kuriozum w google'a wpisze to wychodzą jedynie wypowiedzi Grupy Inicjatywnej, ale i tak zaraz usłyszę zarzut, że się czepiam.
Po premierze
5
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, Art Pride | Opublikowano
Premiera to też miła okazja poznania ludzi, z którymi się pracowało. Na przykład się okazało, że tłumacz na angielski jest zajebiście przystojny (tak - uroda tłumacza była jednym z głównych tematów po-premierowych). Okazało się też, że ma męża - to uwaga do proszących o numer telefonu ;) Bardzo miło było też gościć artystów, jak dzisiaj policzyłem na życzenie J. to na premierze zjawiło się przynajmniej dwunastu panów.
Trochę tym razem zawiodła pewna grupa osób, których się na premierze spodziewałem, ale jak to mówią - nie można mieć wszystkich. Jednak HomoWarszawa a ArtPride mają inny target :)
Teraz czas na QueerWarsaw i kolejne książeczki, które spokojnie poczekają sobie w kolejce. Na koniec kilka zdjęć autorstwa Konstantina:
Homiki.pl w akcji
Zadowolony autor
odrobina gwiazdorstwa
Oiko Petersen
(Nie)święta trójca
Książka już rozesłana do zamawiających i do mediów w Polonii - czekamy na efekty naszej pracy :)
Zrób to w... HomoWarszawie
1
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Art Pride, HomoWarszawa, wydarzenia | Opublikowano środa, 16 czerwca 2010
Agnieszce Kowalskiej i Łukaszowi Kamińskiemu serdecznie gratuluję pięknej książki i dziękuję za tą stronę!
Gay Day w Disneyland
2
Autor: Wojciech Szot | Tematy: humor, wydarzenia | Opublikowano
Atakujemy Łazienki lub zoo?
ps. Abiekt i Ewa produkowali się w ramach Humanity in Action. Ciekawe doświadczenie rozmowy o ruchu LGBT z fajnymi, młodymi ludźmi :)
Obrazki akceptowane i cenzurowane
5
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Reklamy LGBT | Opublikowano wtorek, 15 czerwca 2010
A tak wyglądał tamtejszy Dzień Milczenia:
Jak już przy obrazkach jestem to news się pojawił, że Apple cenzuruje homicze obrazki. Podobnie zachowuje się firma Clear Channel w Tampa, która odrzuciła dwie z czterech kreacji reklamujących tamtejszą paradę. Też ładne:
W Polandii tych problemów nie mamy. Po prostu nie mamy takich reklam, za to mamy takie zachowania "światłych" studentów i kolejnego kandydata do "pozwu o kozę":
ps. w sprawie polskich reklam będą pewne zmiany, ale to info z kolejnego maila w rodzaju "nie do publikacji". Jak widzicie jestem grzeczny :)
Uśmiech się
4
Autor: Wojciech Szot | Tematy: humor, Reklamy LGBT | Opublikowano poniedziałek, 14 czerwca 2010
Debata dla ośmiu osób i inne
10
Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano
Uwaga do komentujących - posty starsze niż trzy dni mają moderowane komentarze z racji niesamowitej liczby spamu, więc proszę się uspokoić w kwestii pisania o blokowaniu komentów - wszystkie grzecznie publikuję jak tylko za moderację się biorę.
Hiszpańska Federation of Lesbians, Gays, Transsexuals and Bisexuals wykluczyła z madryckiej parady planowanych gości z Izraela. Sprawa z "atakiem" na statek zaczyna mnie bawić. Obie strony kłamią w żywe oczy (jedni niby nie atakowali, a drudzy niby przypadkowo mieli niezłą obstawę do walki) i jakoś nikt nie widzi, że próba wtargnięcia na terytorium innego kraju przez flotyllę finansowaną z tureckich (czyt. islamskich) pieniędzy plus beznadziejna reakcja Izraela tylko podsyca antysemickie nastroje, w co graj państwom islamskim. A już "cegiełka" w rodzaju odwołania zaproszeń dla gości z Izraela na paradę w Madrycie wydaje się być absurdem do maksimum.
Na koniec Komorowski:
No właśnie - sytuacja jest teoretyczna, ustawy nie ma. Ile to nam czasu zajęło zanim zrozumieliśmy, że jak sami (same) ustawy nie stworzymy to nic z tego nie będzie? Gdyby tylko ten człowiek nie strzelał do zwierząt i nie był z PO to bym na niego zagłosował. A tak jednak chyba mam dylemat - nie chcę głosować na Napieralskiego! Ten facet mnie wnerwia, ale co poradzić - serce ma się po lewej stronie jednak.
Prince Poppycock
7
Autor: Wojciech Szot | Tematy: humor, muzyka | Opublikowano sobota, 12 czerwca 2010
W Wyborczej Dorota Jarecka pozytywnie Ars Homo Erotica, zwłaszcza w jej współczesnym wymiarze. Też już na to zwracałem uwagę, ale nie mogę się zgodzić z tezą, że ta wystawa zamyka i podsumowuje jakiś okres w Polsce, bo niby co się takiego stało w kwestii naszych praw, że to jest podsumowanie? Ja raczej widzę w tej wystawie ciągłość niż podsumowanie, ale kwestia interpretacji.
Na koniec reklama jeszcze. Ukazał się kolejny numer Interaliów, ciekawe zestawienie tekstów i jak zwykle - rozrywka intelektualna na najwyższym poziomie. Kiedy wersja drukowana?
Ze świata i nie tylko
0
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano
- Poseł Brudziński mówił coś o zapotrzebowaniu na materiały reklamowe PiS-u. Jeśli to zainteresowanie polega na wkładaniu mi za wycieraczki samochodu ulotki z Kaczyńskim mającym minę "i tak was wykiwam", to ja protestuję. W ramach protestu zebrałem wszystkie ulotki z samochodów stojących na mojej ulicy, co dało liczbę ponad 60 ulotek, uroczyście przeciąłem i zamierzam odesłać je posłowi Brudzińskiemu z prośbą by nie pieprzył bzdur.
- Nancy Pelosi uznała, że gdy Kongres zajmie się Don't Ask Don't Tell (DADT), zajmie się Employment Nondiscrimination Act (ENDA). A my na ustawę antydyskryminacyjną nie doczekamy się pewnie w tej kadencji Sejmu. Inna sprawa, że w tej kwestii nawet lobbing jest słabiutki i cicho o niej ciągle w mediach. Zmiany też w kwestii paszportów dla osób trans.
- Diabeł wszystkiemu winien, powiedział Benio 16 przepraszając za pedofilskie akty. Jak to łatwo przerzucić odpowiedzialność na coś, co nie może wystosować komunikatu prasowego.
- Popkulturowa walka LG vs XTina mnie omija. Obejrzałem w końcu nowy teledysk LG. Gdyby się ograniczał do scen pseudo-baletowych wokół łóżek to bym to zniósł. Tak - sorry, włączyłem Bacha.
- Ledwie człek nie wydał wszystkich zaplanowanych książek, a tu już nowa okazja się pojawiła. Tym razem idziemy - chyba - w balet. I znowu będzie gejowsko :)
- Małżeństwa homicze prą do przodu. Islandia je właśnie wprowadziła! Jak pisałem w tekście 617 milionów, 8 państw póki co zrobiło ten krok. Witamy dziewiąte! Aha - za było 49 osób, przeciw... nie było nikogo. Trochę tam za zimno by zamieszkać, ale przesuwamy na czoło rankingu krajów, do których będę spieprzać gdy ktoś nas napadnie. A jak już przy takich rankingach to tutaj kolejny - najbardziej przyjaznych małych miast dla osób LGBT. Jakaś propozycja z Polski? Sopot?
- Sober odwiedził wystawę w MN, a ja przeczytałem jej katalog wydany przez... de facto organizatorów EP2010 - Ceped ;) I o ile nie mam zastrzeżeń do części albumowej (wrążenie jak po wystawie - chaotyczne te dzieła, ale ładnie wyeksponowane w albumie) to w tekście (krótkim) zastosowano ciekawy formalnie pomysł - usunięto wszystkie kursywy, przez co tytuły dzieł czy książek zlewają się z tekstem, do tego masa błędów w rodzaju "atymbardziejjegoestetyzująceprzedstwienie", co sprawia wrażenie braku korekty (stopka redakcyjna też o niej nie wspomina). I trochę się czuję oszukany, gdy katalog z wystawy pokazuje pracę Cernego w innej postaci niż jest to na wystawie, a instalację Tomka Kitlińskiego (większość podkreślała, że jest to najżywszy akcent całości) w ogóle omija. Ktoś tu chyba się spieszył za bardzo, tylko nie wiadomo czy wydawca, czy muzeum. Książka do nabycia w Muzeum.
- A tymczasem szykują się alternatywne obchody EuroPride. Zwłaszcza queerowanie przestrzeni może być ciekawe. Życzę powodzenia i sam wesprę w kilku rzeczach jak już widzę :) Z EP 2010 rodzi się jeden problem - zbyt dużej liczby eventów, które w żaden sposób nie są ze sobą skoordynowane. Nawet jeśli nadal liczymy na te tłumy zza granicy.
Na koniec - 77 procent Amerykanów zna geja/lesbijkę. W 1992 roku było to 42 procent. Takie newsy zawsze przypominają o pracy u podstaw:
Ars (?) Homo (?) Erotica (?)
4
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Art Pride, wydarzenia | Opublikowano piątek, 11 czerwca 2010
(zdjęcie nr 2 - Ewa)
Wystawa budziła emocje od dawna. Protestował poseł Putra, ultraprawica, jednak pod Muzeum nie było nikogo kto by odmawiał różaniec. To pokazuje zmianę - obecnie już protesty zanikają, są głośne na piśmie, ale nie ma ich podczas wydarzeń publicznych. Czyżby wiedzieli, że wystawiają się na śmieszność?
Teraz przejdźmy do dylematu. Czy jako wydawca mam prawo w ogóle pisać o wystawie przygotowanej przez Autora książki? Podobny dylemat - czy jako członek organizacji mam prawo o niej się wypowiadać? Ja ten dylemat mam od dawna. Niezależność niestety polega na tym, że człowiek nieuwikłany w relacje ma prawo do wyrażania własnych myśli. A co z człowiekiem uwikłanym? A takim się czuje przy Ars Homo Erotica. Jednocześnie wiem, że album "Art Pride" to nie to samo co wystawa. To nie homoerotyzm, a sztuka gejowska, to nie queerowanie starożytności, a pokazanie nowoczesności. Ale jednak - jako wydawca... Jako wydawca chcę być obiektywny.
Ta wystawa jest czymś niesamowitym. Oto w Polsce najważniejsze muzeum w kraju pokazuje sztukę... no właśnie jaką? Bez geniuszu. Bez geniuszu po pierwsze w sferze wystawienniczej - wiele dzieł zostało ze sobą zestawionych na zasadzie wolnych skojarzeń - rysunek Junga z XIX wiecznymi szkicami, wywrotowy Akt Malca z Antinousem, choć jedna rzeźba odnosi się do epidemii AIDS i fantazmatów o homoseksualnym pożądaniu, a drugie są wizerunkami pięknego młodzieńca, oblubieńca, ikony nie mającej w sobie potencjału krytycznego, jaki niesie ze sobą rzeźba Malca.
(autorka - Ewa)Absolutnie niezrozumiałe jest na wystawie przeskakiwanie ze sztuki XIX wieku (dziękuję za wystawienie pięknych obrazów Bilińskiej-Bohdanowiczej, o której tutaj pisałem) ze sztuką współczesną. W rysunkach sprzed dwóch epok pożądanie homoerotyczne jest ledwo widoczne, na obrazie Ćwiertniewicza, który wisi zaraz obok jest ono oczywiste. W tym natłoku dzieł gubią się na przykład oryginalne obrazy Stokłosy, które nie wiadomo czy stanowią dodatek czy jednak znajdują się w centrum tematu. W Ars Homo Erotica gubią sie nie tylko dzieła, ale i tematy. Polityczny wstęp (Niech nas zobaczą, David Cerny, rosyjscy milicjanci grupy Blue Noses) jest przygrywką zamiast silnym akcentem. Przy czym nie wiadomo dlaczego ani Cerny ani Niech nas zobaczą nie są prezentowani tak jak być powinni (w NSZ brakuje wielu zdjęć, wystawka składa się z powtarzania chyba 4 zdjęć w układzie po trzy, do tego w małym formacie, a Cerny leży zamiast wisieć), co chyba jest znaczące dla całej wystawy, którą cechuje duża nonszalancja wystawiennicza.
(zdj. Ewy)Już lepiej prezentowało się piętro wystawy, gdzie zgromadzono sztukę na temat lesbijski i transpłciowy. Choć widać było, że ukrywa się tu sprytnie brak dobrych eksponatów i próbuje wmówić, że te kilka dzieł to reprezentatywna próba tejże sztuki. Na koniec natomiast żegnają nas plakaty z filmów i sztuk, których bohaterowie byli gejami czy sztuki były queerowane. I to jest już niestety całkowicie niezrozumiałe. Wchodząc przez politykę, ukrywany i na nowo odkryty XIX wiek, przechodząc starożytność, trafiają w przyszłość (tematy transpłciowe) znajdujemy się nagle w Muzeum Plakatu w Wilanowie. Dobrze, że obok są sofy (oczywiście poinformowano kto sponsoruje) przy których leżą książki o tematyce LGBTQ (pomysł - Tomek Kitliński) z Bearbook.pl:
(zdjęcie Ewy)O wystawie można napisać w pozytywach oczywiście - po raz pierwszy zaprezentowano wybór prac gejowskich i lesbijskich w Muzeum Narodowym, po raz pierwszy zaproponowano publiczne queerowanie sztuki, jednak to w jaki sposób i na jakich przykładach ta propozycja została przedstawiona jest już kwestią tego, że muzeum nie miało sponsorów i musiało ratować się własnymi zbiorami oraz zaprzyjaźnionych instytucji (Muzeum ASP), a także przyjęło ofertę ściągnięcia prac zagranicznych od instytutów promujących kulturę tych państw. Ta ostatnia propozycja niestety wprowadziła wystawę w temat sztuki zagranicznej, który zagubił sens i treść ekspozycji oraz sugerował nieobecność homoerotycznych arcydzieł.
Może gdyby to była wystawa dzieł homoerotycznych ze zbiorów Muzeum, to by ją uratowało? A może gdyby przedstawiono wyłącznie sztukę współczesną, bez zabawy w Ganimedesa (najbardziej niezrozumiała i uboga część ekspozycji) czy św. Sebastiana (tu obrazki ciekawe, ale źle wyeksponowane) to miałoby to większy sens? Bo trzeba oddać sprawiedliwie Muzeum, że akurat dzieła współczesne były ciekawe, intrygujące i w jakiś sposób umożliwiające dyskusję nad sztuką homoerotyczną czy gejowską - a w tym tłumie te dzieła po prostu giną w różnych - czasem dziwnych - interpretacjach (np. Kozyra).
W sztuce dawnej ani homo ani erotycznie się nie czułem, a oglądanie popiersi (vide powyżej zdjęcie) już chyba nikogo nie fascynuje. Nie chcę powiedzieć, że to jest zła wystawa. Po prostu próbowano pokazać wszystko, przy czym to "wszystko" nie miało kasy i wyszło wszystko co się dało ściągnąć i pokazać. Chaos, który nie daje się ująć ani politycznie, ani artystycznie.
Może jednak gdyby nie nakładać na to wszystko filtra homoerotycznego, a pokazać po prostu różne spojrzenia na akt męski (nie ukrywajmy - sala Lesbijskie Imaginarium nie spełniała oczekiwań) w historii sztuki to by było naprawdę wielkie wydarzenie?
Niestety na wystawy trzeba patrzyć też okiem krytyka, nie tylko polityka czy działacza. Ta druga strona mnie chce krzyczeć, że wystawa jest mega-wydarzeniem, ta pierwsza - że wystawa zagubiła się już gdzieś przy trzeciej sali. Dlatego też - nie ukrywam - cieszę się jako wydawca Art Pride, że w książce prezentujemy współczesną sztukę gejowską, a nie homoerotyczną, bo z tą drugą trochę nie do końca wiadomo o co chodzi. Przynajmniej po wystawie w Muzeum.
ps. tutaj jeszcze bardziej krytycznie, ale niestety - prawdziwie.
Szalony lipiec
14
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, Art Pride, wydarzenia | Opublikowano czwartek, 10 czerwca 2010
21-24.06.2010 wyjazd do Sztokholmu.
9.07.2010 - panelo-warsztat o twórczości Alison Bechdel
11.07.2010 - panelo-warsztat o queerze i komiksie, pooglądamy obrazki :)
16.07.2010 -
14:00 spacer po HomoWarszawie.
18:00 dyskusja na temat książki Art Pride i wystawy
18.07.2010 -
14:00 gra miejska "QueerWarsaw na piechotę" (to chyba roboczy tytuł)
18:00 debata - Warszawa - miasto przyjazne? Dyskusja w oparciu o książkę QueerWarsaw.
Miałem w planach jeszcze dwa wydarzenia, ale przyznaje - z ulgą przyjąłem wiadomość, że goście nie przyjadą tak ochoczo jak bym się spodziewał. Przewiduję jeszcze jedno wydarzenie z Art Pride w roli głównej, ale TBA - to be announced.
Po tym wszystkim Abiekt pakuje swój tyłek i wyjeżdża do jakiegoś spa, niech mnie ktoś wymasuje po tych spacerach, dyskusjach, paradach. Trochę ta niezborność organizatorów EP2010 (jednak Pride House robi KPH) jest mi jednak na rękę - ukrywać tego nie zamierzam, zwłaszcza w perspektywie tych kilku dni w Sztokholmie :)
ps. organizatorzy EuroPride mają kolejny kłopot. Agencja, która jest oficjalnym operatorem rezerwacji na i imprezę wylądowała wczoraj na pierwszej stronie Wyborczej. No i EP2010 uruchomiło sprzedaż kart klubowych. Za 400 zeta oferują:
- bezpłatne wejście na wszystkie imprezy "EuroPride After Dark", bezpłatne wejście na większość imprez z działu "Kluby" i "Restauracje", udział w konkursach organizowanych przez kluby, welcome drinki, promocje "kup jeden, drugi weź gratis", zniżki w restauracjach i klubach do 15%, pierwszeństwo wstępu na imprezy przed uczestnikami bez karty
Może sie ktoś nabierze. Welcome drink w Toro. Uch bo pęknę. Zwłaszcza jak się patrzy co można otrzymać w klubach oprócz wejścia. A już najbardziej mnie fascynuje "EuroPride After Dark", o którym można przeczytać, ale już nie dowiemy się gdzie to cudo się odbywa. Sherry Vine interesująca to przyznam, choć to może podróba bo napisano "drak queen" :)
Wszyscy jesteśmy prostytutkami?
11
Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano wtorek, 8 czerwca 2010
I teraz pytanie - czy podkreślać to, że Romaszewska poparła związki partnerskie czy podkreślać "prostytucję"? Dla mnie odpowiedź jest jasna - to, że ktoś rzuca kość za którą każe sobie płacić akceptacją dla tak niskich standardów wypowiedzi i argumentowania, to ja dziękuję za takie poparcie. Romaszewska najwidoczniej rzadko chodzi po ulicach miast (zwłaszcza jak jest ciepło), bo ta nadzwyczajna demonstracja zaczyna nas otaczać. Reklam chyba też nie ogląda. Fajnie, że jest reakcja innych polityków, nawet z PSL na te słowa. Jednocześnie jak się czyta wypowiedź Poncyliusza to znowu człowiek by chciał, by rządzącym zorganizować jakieś zajęcia z logiki:
Jeśli chodzi o środowiska homoseksualne mamy problem nierozróżniania tolerancji od afirmacji. Ponadto nie ma niczego w konstytucji o małżeństwach homoseksualnych, a sfera seksualna jest sferą intymną i powinno się to dziać w domu, pod kołdrą.
Chyba PiS świętował wczoraj wzrost notowań Kaczyńskiego, że dzisiaj takie nieprzytomne komentarze wygłasza. Ale czego się spodziewać. Nota bene - w dzisiejszych Wiadomościach TVP Marcin Wikło zrobił materiał dotyczący petycji przeciw EuroPride, głos z offu mówi: "list można podpisać na stronie www takiej i takiej” a na ekranie pojawia się adres strony:
Oto jak wygląda "niezależna" telewizja. Coś czuję zbliżający się powiew Giertycha...
Co powiedział Zoll i inne
6
Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano
Przybywajcie podziękować Pani Profesor za wszystko co dla nas zrobiła! Przyznaję - to jest dla mnie ważne wydarzenie, dlatego dzisiaj krótko tylko o Zollu ani o Ars Homo Erotica (dyrektora chcą wywalić).
Fundacja Mama i Tata sprzeciwia się EP2010. Wystosowała list, który podpisało 31 osób. W tym były RPO - Andrzej Zoll. Zoll dla Gazety powiedział: Nie podobają mi się parady pod hasłami takiej czy innej orientacji seksualnej, bo seksualizm to sprawa intymna i nie należy go eksponować - mówi b. rzecznik praw obywatelskich prof. Andrzej Zoll, który podpisał apel.
"Seksualizm"? Ja myślałem, że seksualizm to "świadomość przynależności do danej płci" a nie "orientacja seksualna". Nie czepiając się tego to nie potrafię zrozumieć jak prawnik może odmawiać publicznej manifestacji związanej nie z orientacją seksualną, a de facto kulturą i tożsamością ludzi, którzy nikomu zaszkodzić nie chcą. Choć akurat tego właśnie się Fundacja Mama i Tata obawia: Dzisiaj aktywiści środowisk homoseksualnych zmierzają do wprowadzenia zmian prawnych, które będą miały opłakane skutki dla wolności słowa, przekonań i sumienia. Tego się nawet nie da komentować. Na koniec mamy wezwanie do bojkotu konsumenckiego firm wspierających EP2010. Na ironię - nie za bardzo jest co bojkotować. Tu ciekawy komentarz do sytuacji.
Na szczęście jest Fundacja MaMa:
Zbliża się warszawska EuroPride, demonstracja na rzecz wolności, równości i tolerancji, przeciwko homofobii. To ideały bliskie członkiniom Fundacji MaMa, zatem jak co roku, weźmiemy w niej udział. Cieszy nas bardzo, że tegoroczna Parada zgromadzi ludzi z całej Europy.
Fundacja MaMa chce świata wolnego od uprzedzeń. Chcemy wychowywać nasze dzieci w duchu tolerancji, w duchu różnorodności. Uważamy, że udział w EuroPride to dobra lekcja obywatelskiej postawy, otwartości na innych.
Z innych - kuratorzy Muzeum Narodowego chcą odwołania przez Radę Muzeum dyrektora Piotrowskiego. Dyrektor oddał się do dyspozycji Rady, decyzja w czwartek, czyli w dzień wernisażu wystawy. Będzie skandal?
Ze świata - kolejne badania matek-lesbijek. Drogie panie - jesteście lepsze od heteryczek! Dlatego tak się cieszyłem, jak zobaczyłem, że moja matka próbując założyć konto na FB zaznaczyła, że interesują ją... kobiety. Jakież to postmodernistyczne :)
Lesbijska Lola i inne
2
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Kulturalnie, Reklamy LGBT, wydarzenia | Opublikowano niedziela, 6 czerwca 2010
"What do you want me to do?" Bryce Draper (excerpts) from kuba kossak on Vimeo.
Przerażające - nagrano lesbijski remake Biegnij Lola, biegnij. Muszę to zobaczyć, bo przeraża mnie myśl, że ktoś podjął się przerobienia mojego ulubinego filmu. Przyznaję - widziałem w życiu setki filmów, ale tylko jeden tyle razy. To właśnie Lola. Trailer tej nowinki poniżej:
Na koniec miły news z IS: Właśnie rozpoczęła się kampania Grupy Allegro w mediach adresowanych do gejów i lesbijek. Jest to pierwsza tak duża kampania tej wiodącej polskiej internetowej marki w Internecie LGBT. Kreacje reklamowe może mało wyszukane:
ale coś się ruszyło i mimo, że nie lubię Allegro, to doceniam. Czyżby rok wielkich zmian? Bo trzeba przyznać - tyle się jeszcze u nas nie działo.
ps. ciekawa debata Sikora->Legierski ma swój ciąg dalszy. Jeśli to co pisze Tomek to prawda i tak faktycznie było to nie dziwcie się, że Legierski jako kreator ustawy o związkach partnerskich tak mnie irytuje.
Zawłaszczanie debaty (?)
18
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt walczy słowem, wydarzenia | Opublikowano
Kampania Przeciw Homofobii zaprasza na debatę na temat formalizacji związków jednopłciowych w Polsce. (...) strony LGBT pękające w szwach od artykułów i komentarzy na ten temat. (...) Czy Polscy geje i lesbijki staną się świadomą siłą polityczną i zaczną oddawać głosy na partie otwarcie popierające postulaty środowiska LGBT? Czy istniejący wielogłos wśród środowiska LGBT pomoże przeforsować zmiany prawne?
W debacie wezmą udział:
- Ryszard Kalisz - poseł na Sejm RP
- Marta Abramowicz - prezeska Kampanii Przeciw Homofobii
- Krystian Legierski - członek Grupy Inicjatywnej ds. związków partnerskich, członek Zieloni 2004
- Mariusz Kurc - członek Grupy Inicjatywnej ds. związków partnerskich, członek zarządu Kampanii Przeciw Homofobii
12 czerwca, godzina: 16.00 Austriackie Forum Kultury, ul. Próżna 8, Warszawa
Po pierwsze jest to zawoalowana kampania wyborcza SLD, której prowadzenie pod skrzydłami organizacji pożytku publicznego jest czymś mało fajnym, po drugie jest to zawłaszczanie debaty publicznej do reprezentantów i reprezentantek jednej organizacji. Legierski jest z Zielonych, ale czemu nie ma nikogo z Zarządu czy Rady Krajowej partii ponoć popierającej walkę o związki partnerskie? Nie ma też nikogo z Lambdy czy innych środowisk, które są mniej przychylne i bardziej krytyczne wobec KPH czy Grupy Inicjatywnej. Jeszcze nie wiemy kto będzie moderował debatę, ale co raz bardziej mam wrażenie, że próbuje się zawłaszczyć debatę i zignorować silny sprzeciw wobec pewnych promowanych pomysłów. Rozmówców jednak po głowach nie zamierzamy głaskać, dlatego zbiorczo przybywamy :)
I jeszcze jedno - jakie "strony pękają w szwach"? Chyba jedna, która jest całkowicie ignorowana przez organizacyjne czynniki. Jak mi ktoś kiedyś wyleci tu jeszcze z tekstem - "sam zrób" to chętnie pokażę reakcję orgów na wszelkie przejawy własnej - niezależnej - działalności. Mam lepszą propozycję - niech KPH stanie się partią polityczną lub jakąś oficjalną odnogą SLD. Wtedy wszystko będzie jasne. Póki co to jest mydlenie oczu, na które nie powinno być naszej zgody. Dlatego powtarzam - niech przyjdą tam wszystkie osoby, które popierają maksymalistyczną wersję ustawy o związkach partnerskich, zgadzają się co prawda na brak adopcji i nazwy "małżeństwo", ale uznają to za trudny kompromis, a nie "polityczną rozwagę". Niech przyjdą też osoby sprzeciwiające się wszelkiej instytucjonalizacji. Niech to nie będzie jednostronna dyskusja. Pluralizm poglądów, który jest prezentowany na Homikach powinien zabrzmieć też w debacie.
ps. przypominamy o wspólnym konkursie.
Ekspresowy konkurs kulturalny
0
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Art Pride, humor | Opublikowano sobota, 5 czerwca 2010
Zaczynamy już 10 czerwca. Z tej okazji mamy dla Was 5 dwuosobowych zaproszeń na wernisaż wystawy "Ars Homo Erotica", który odbędzie się w Muzeum Narodowym w czwartek, 10 czerwca o godzinie 18:00. Wystarczy odpowiedzieć na pytanie:
Kogo przedstawia poniższy rysunek autorstwa Krzysztofa Junga?
Odpowiedzi prosimy wysyłać do wtorku, 8 czerwca na adres wydawnictwo@abiekt.pl. Spośród poprawnych odpowiedzi zostaną wyłonione osoby, które otrzymają zaproszenia. Rozwiązanie o północy z 8 na 9 czerwca. Konkurs wspierają: Bearbook.pl, QueerCafe.pl
Rainbow Index
0
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Reklamy LGBT, wydarzenia | Opublikowano piątek, 4 czerwca 2010
Co się dowiedzieliśmy? Najbardziej przyjaznym nam państwem jest Szwecja, następnie z taką samą liczbą punktów Belgia, Holandia, Norwegia i Hiszpania (9 punktów), z ośmioma punktami na liście znalazły się Islandia i Wielka Brytania.
Koniec tabelki wygląda tak:
1. Ukraina, Rosja (-2)
3. Turcja, Mołdowa, Białoruś (-1)
6. Watykan, San Marino, Polska, Monako, Macedonia, Liechtenstein, Łotwa, Cypr, Azerbejdżan, Armenia (0)
Trzeba przyznać, że takie punktowanie nie jest najlepszym pomysłem. Polska jednak znajduje się wyżej jeśli chodzi o jakość życia osób LGBT niż np. Litwa (dostała dwa punkty). Nie podoba mi się to, że nie uwzględniono takich elementów jak przestrzeganie prawa (bo co z tego, że są martwe zapisy) i wielu innych czynników, które trochę tu Polskę zaniżają. Jednak trzeba przyznać - dobrze to u nas nie jest. Oczywiście raportu w rządzie nikt nie przeczyta, bo i kogo to w "polityce miłości" interesuje.
Jak już przy naszych prawach - Obama wyrównuje status osób homo zatrudnionych w administracji.
Na koniec reklamy - tym razem printy:


ps. ktoś by umiał to przetłumaczyć?
Nasza ustawa
8
Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano czwartek, 3 czerwca 2010
Chcecie ustawy? Oto ona. Opracowana na podstawie wyników ankiety, Waszych komentarzy, spostrzeżeń, uwag, debat, konsultacji i tak dalej.
Jednak od początku. Na Homikach ukazało się 9 artykułów na temat przyszłej wymarzonej ustawy instytucjonalizującej związki osób homoseksualnych. 10000 odsłon, ponad 500 komentarzy, gorąca debata na forum, która odbiła się szerokim echem w całym „działaczowskim” świecie. Myśleliście, że to koniec? Ten temat jest nam szczególnie bliski, więc na tym nie poprzestaliśmy. Byliśmy na spotkaniu z Grupą Inicjatywną ds związków partnerskich, na którym została zaprezentowana przyszła ustawa, co jednak nie wzbudziło szczególnego entuzjazmu, zwłaszcza, że Grupa przedstawiła tylko propozycję ustawy wzorowanej na francuskim PACS, bez żadnej alternatywy.
Grupa zachęcała do aktywności w tej kwestii i oto nasza aktywność. Tekst jest długi i nie ukrywamy – nie jest to kryminał, ale to propozycja najważniejszego dokumentu w historii naszego ruchu LGBTQ. Dlatego warto nad tym pracować wspólnie, konsultować i szeroko rozmawiać. Do takiej debaty, póki co wirtualnej, zachęcamy wszystkich Czytelników i wszystkie Czytelniczki!
Co zawiera nasza propozycja ustawy? Po pierwsze jest to ustawa zmieniająca, której główną osią jest zmiana treści Kodeksu opiekuńczego i rodzinnego (KRO) oraz innych ustaw. W KRO dodajemy dział o związkach partnerskich, który ujmuje takie kwestie jak zawieranie związku w Urzędach Stanu Cywilnego, obowiązki czy zakończenie związku przez rozwód. Do większości artykułów zawierających słowo małżeństwo zostały dopisane „związki partnerskie”. Zmianie uległyby też następujące ustawy: ustawa o kosztach sądowych w sprawach cywilnych; Kodeks cywilny; ustawa o podatku od spadków i darowizn; Kodeks postępowania cywilnego; Kodeks karny; Kodeks postępowania karnego; Kodeks karny wykonawczy; Kodeks wykroczeń; Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia; Kodeks postępowania administracyjnego; Ordynacja podatkowa; Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi; Kodeks pracy; o podatku dochodowym od osób fizycznych; o cmentarzach i chowaniu zmarłych; o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta; o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń; o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych oraz ich rodzin Społecznych o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, (...); o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych; o pomocy społecznej; o systemie ubezpieczeń społecznych i wiele innych. Razem prawie 50 aktów prawnych wymaga zmiany w drodze ustawy o zmianie ustawy – Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz innych ustaw.
Liczymy, że z naszą wspólną pracą (dziękujemy szczególnie Przemkowi Szczepłockiemu) zapoznają się ci, którzy wspólnie powinni projekt ustawy przedłożyć posłom – organizacje LGBTQ. Mamy nadzieję, że po raz pierwszy w historii debaty o związkach partnerskich uda się całej naszej społeczności zrealizować wspólnie jeden cel – stworzenie propozycji ustawy, która znajdzie poparcie większości zainteresowanych osób i instytucji reprezentujących zainteresowane osoby. Czy się uda? To zależy od nas wszystkich!














































