ŚwiadekŚwiadekNa szali mamy - ustawę o związkach partnerskich. Przejdzie - jeśli adopcji nie będzie. Nie przejdzie - jeśli adopcja będzie. Co teraz?

Czytaj dalej

PodsumowaniaPodsumowania roku 2011Od 25 grudnia podsumowujemy roczek. Co było ważne? Co było mało ważne, ale jeszcze o sobie przypomni? Gdzie byliśmy, co robiliśmy i dlaczego wciąż nie ma ustawy? Czy był to przełomowy rok? A może to tylko pobożne życzenie?

Czytaj dalej

StołekStołek 2011Nie ma co ukrywać - autor bloga został nominowany do Stołka Roku, w plebiscycie "Gazety Stołecznej". I zachęca do głosowania.

Czytaj dalej

DFTęczowo na fejsie - rankingNie masz fejsa - nie istniejesz. Bez fejsowej strony twoja inicjatywa raczej nie zdobędzie popularności, stąd ranking stron LGBTq, które mają więcej niż 500 fanów na fejsie i kilka wniosków.

Czytaj dalej

Rss

Kolejny blog

0

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, Art Pride | Opublikowano poniedziałek, 31 maja 2010

Jeszcze czeka nas trochę pracy, ale żeby przybliżyć Wam album, który niedługo się ukaże, postanowiliśmy przygotować stronę art-pride.blogspot.com. Miłej lektury!

Najlepsza Partia

1

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Reklamy, wydarzenia | Opublikowano



Zakładamy Partię? Najlepszą? Oni wygrali własnie w Rejkjawiku, czas na Piaseczno czy inne miasteczko :)

Nieudana promocja?

1

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano sobota, 29 maja 2010

Ciekawe oświadczenie:

Historia dwóch pingwinów maskowych z nowojorskiego ZOO gościła w naszym sklepie mimo kontrowersji prasowych i oburzenia jednego z Klientów, który zagroził, że zrezygnuje z bywania w naszych progach skoro “tu jest ta książka”… Gościła, dopóki jakaś tolerancyjna Matka-Klientka, która nabyła książkę z dobrą intencją oswajania dziecka z różnorodnością świata, nie powróciła wstrząśnięta swoim (czy męża) spostrzeżeniem. (...) Ale przeglądając książkę umyka naszym oczom ostania strona i wydrukowane na niej loga i adresy stron internetowych patronów medialnych… Całej grupy stron i światów, które się pod historię Roy’a i Silo “podczepili”. Niektóre jawnie (homo)erotyczne. (...) Nie możemy sprzedawać logotypów z ostatniej strony, mimo całej sympatii dla pingwinów i tolerancji dla różnorodności. Książka zniknie z naszego sklepu, ale wszystkiego dobrego pingwinom, które odnalazły siebie nawzajem i akceptację dla swojej odmienności – bo o obie te rzeczy w życiu bardzo trudno.

Cóż - patronaty stron erotycznych nad książką dla dzieci to faktycznie ryzykowny pomysł reklamowy i trzeba pilnować tego by publikacja nie była tylko manifestem.

Zapomniałem o urodzinach Milka. Jak mogłem, zatem - wszystkiego naj!


Były urodziny Milka, a już szykuje się Blogging for LGBT Family, do którego wszystkich i wszystkie blogujące zapraszam:


Tu się można zgłaszać.

Na koniec - ciąg dalszy sprawy z Malawi:

Tragedia czy...

1

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano piątek, 28 maja 2010

Z przykrością zawiadamiamy iż Fundacja Centra/kolektyw UFA podjęła decyzję o wyprowadzeniu się z lokalu przy al. Solidarności 82. Nasza decyzja jest spowodowana głównie problemami finansowymi :(. Jest to dla nas dosyć trudna decyzja, ponieważ w tym lokalu wydarzyło się wiele fajnych rzeczy, które na pewno będziemy miło wspominać. Jednak też nie załamujemy się i z nową energia będziemy szukać miejsca, które będzie bardziej odpowiadało naszym potrzebom :). Co się wydarzy w tym temacie - zobaczymy. Wy trzymajcie kciuki! (A może znacie jakieś fajne miejsce, w którym UFA mogłaby osiąść? Jeśli tak - dawajcie znać). Wyprowadzka z UFY planowana jest na początek czerwca. Jeśli możesz nam jakoś pomóc, np. użyczyć samochodu albo pakować z nami nasze graty - prosimy o kontakt! Wszelkie wsparcie mile widziane! Piszcie na kontakt@u-f-a.pl. Jednocześnie planujemy wielka imprezę pożegnalną na 4 czerwca, więc już teraz zapiszcie ją sobie w kalendarzu, bo będzie to wydarzenie historyczne! W programie dużo występów zaprzyjaźnionych artystek i artystów oraz przede wszystkim dużo tańców. Szczegóły już wkrótce na stronie UFY. Całość tutaj.

Nie wiem co napisać. Mam nadzieję, że UFA znajdzie nowe miejsce jednak... mała łyżka dziegciu. Ostatni lokal UFY to był koszmar - nie dość, że brzydko, ciężko było o porządek, zimno zimą, niewygodnie latem. Jak dla mnie to było lokum, w którym czułem się co najmniej dziwnie. Mam nadzieję, że nowa UFA będzie jednak może mniejsza, ale bardziej przyjazna wizerunkowo. O ile będzie - czego UFIE, sobie i wszystkim życzę. Potrzebujemy miejsc z energią, a UFA mimo wszystko tym akurat się wyróżniała od innych miejsc. Myślę, że to nie jest tragedia, a szansa też dla UFY na nowy początek, bo jednak miejsce wyznacza często tor działania. A ja bardzo lubię organizacje, które się zmieniają (dlatego nie jestem miłośnikiem organizacji - one się wyjątkowo rzadko zmieniają).

Po debacie w Krakowie - takiego profesjonalizmu, poziomu i merytoryki jeszcze nie widziałem. Dziękuję za zaproszenie, mam nadzieję, że pieprzyłem z sensem.

Liza śpiewa (?) i zaproszenie

3

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt czyta, Abiekta przypadki, muzyka, wydarzenia | Opublikowano środa, 26 maja 2010

Będzie jednak przerwa na blogu kilkudniowa. Szaleństwo w ilości pracy nie pozwala na pisanie o "naszych" rzeczach niestety. Ale dzisiaj tak:

1. czytam świetną książeczkę - Transgender History Susan Stryker. Wiecie, że transy też mają swoje Stonewall tylko starsze? Jak nie to polecam pozycję.

2. zapraszam do Krakowa na spotkanie:
Odzyskiwanie historii LGBTQ, 27 maja, czwartek, 18.00, Jewish Community Centre, ul. Miodowa 24

Panel dyskusyjny mający na celu ukazanie dotychczasowych prób pisania historii z perspektywy LGBTQ, wskazanie na sposoby odzyskiwania historii mniejszości mające potencjał emancypacyjny i antydyskryminacyjny.

Goście: Tomasz Nastulczyk,Piotr Oczko, Joanna Ostrowska, Wojciech Szot
Prowadzenie: Piotr Wójtowicz

Organizator: Krakowski oddział Kampanii Przeciw Homofobii przy wsparciu Fundacji im. Róży Luksemburg

3. wizyta w drukarni i macanie papieru zawsze mi pomagało na nerwy. Rozróżniam już 250 od 270 mg!

4. Rufus odwołany. Ostatnio też było ponoć mało ludzi. Jakoś jednak nie udało się w Polsce zakorzenić niektórym gwiazdom gejowskiej kultury zachodniej.

5. Oglądam foty Szczygielskiego (bo to chyba w tym tekście najciekawsze) i tak sobie myślę - jakby się Paweł Leszkowicz roznegliżował przy okazji albumu... jednak wolę bardziej zachowawcze metody promocji.
Niektórzy zarzucają mi, że to niemal pornografia, ale ani „Berek”, ani „Bierki” pornograficzne nie są, a jedynie szczere w opisywaniu ludzkich zachowań – także seksualnych.
Szczere? Przeczytałem kilka fragmentów i śmiem twierdzić, że antologia prozy z Gay.pl byłaby chyba ciekawsza. A jakby ktoś napisał w końcu po polsku dobre porno-story od razu kupię, bo mnie może to nie rusza, ale polski język tak rzadko dobrze opisuje seks, że by się przydało.

6. SPR będzie się odwoływał od decyzji prokuratury. Te batalie sądowe w Polsce to jakiś koszmar (patrz ślimacząca się Nasza Sprawa 2 - już niedługo szczegóły na blogu), ale już poziom rozumowania prokuratury bez komentarza.

No i niestety Liza nagrała piosenkę do nowego Sex and the City, niestety - sami posłuchajcie:

Okładki "ART PRIDE"

2

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, Art Pride | Opublikowano wtorek, 25 maja 2010

Wydawca widzący okładkę książki ma przez chwilę poczucie, że już ją trzyma w ręku, a następnie dostaje dziesiątki maili nt wygladu stron, obrazków, podpisów i już wie, że to dopiero początek przedostatniego etapu produkcji.

Zatem upubliczniam okładki, na stronie więcej szczegółów.



ps. w planie mam oczywiście jakieś newsy, ale dopiero w nocy chyba znajdę czas :)

UPDATE: przyznaje, że jak to zobaczyłem to mną aż zatrzęsło:

Żeby autorka sama się do plagiatu przyznawała - tego jeszcze nie widziałem.

Jeszcze chwila...

1

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Art Pride | Opublikowano

Jeszcze chwila i oficjalnie zaproszę was na stronę wydawnictwa byście mogli poznać nowe p(r)opozycje Abiekta. Zaczynamy od albumu Art Pride. Gay Art from Poland. Album z szeroki tekstem i autorskim wyborem Pawła Leszkowicza, wydany w trzech językach, w dwóch wersjach (miękka i twarda okładka) będzie prezentował polską sztukę gejowską. Na nasz plus zaliczyć trzeba fakt, że tylko kilka z tych dzieł prezentowanych będzie na wystawie w Muzeum Narodowym, o którym całkiem ciekawe spotkanie odbyło się w Agorze. Wniosek po spotkaniu - muzeum robi wszystko za własną kasę, sponsorzy się wypięli, dzieła będą ciekawe, choć to co zaprezentowano niestety nie było najciekawsze (jakoś nie pokazano wielu bardziej interesujących dzieł z wystawy ), ale może i dobrze - najsmaczniejsze kąski będzie można zobaczyć dopiero w Muzeum. A jak ktoś z Was chce się wybrać na wernisaż wystawy to zaproszenia będą tu niedługo do wygrania.

Teraz tylko lista artystów (i jedna artystka), którzy w albumie się znajdą (kolejność nieprzypadkowa):

Jung, Czubak, Niemczyk, Majdrowicz, Maciejewski, Sempoliński, Czapla, Misiuro, Dziemaszkiewicz, Malec, Karaś, Breguła, Ćwiertniewicz, Radziszewski, Kosiński, Kawszyn, Żyliński, Belina, Gryzło, Kostrzewski, Adach, Bachorczyk, Stokłosa, Kurpiewski, Karabowicz, Matyszewski, Stasys, Gilewicz, Szpilski, Osika, Jarmoliński, Tratsiuk, Petersen, Kitliński, Rafalala, Mitoraj.

36 osób, razem coś około 200 obrazków. To, że udało się nam wraz z Pawłem Leszkowiczem spiąć to wszystko uznaję za cud (wcale nie tani). Zapewne kogoś pominęliśmy, Niemczyk trafił jako ostatni a jest genialnym przykładem artysty gejowskiego. To też przykład na to, że warto o książce rozmawiać z wieloma osobami, które podsyłały nam pomysły i propozycje. Mi w tym zestawie brakuje jedynie chyba Czapskiego, ale on przez całe życie nie zrobił nic homoerotycznego nawet :)

Tak więc jeszcze chwila i okładki, jeszcze chwila i zaproszenie na premierę, chwila i konkurs... jeszcze chwila i się wykończę :)

ps. a o Olsztynie chyba nie muszę już pisać. Tylko jaki Abiekt.pl??? To moje marzenie - zintegrować stronę wydawnictwa z blogiem, ale póki co - nic się nie zmienia.

Plakaty z Ars Homo Erotica i inne

3

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Art Pride, Obcy w Internecie, wydarzenia | Opublikowano niedziela, 23 maja 2010

Ars Homo Erotica zaczyna się promować. Spotkanie z Pawłem Leszkowiczem, Piotrem Piotrowskim - dyrektorem Muzeum Narodowego, Karolem Radziszewskim i Agatą Jakubowską już jutro o 19.00 w Agorze, a w najbliższy czwartek, 27 maja 2010 r. o godz. 17.30 w ramach cyklu: „Spotkania, dyskusje, debaty” wykład kuratora w Muzeum Narodowym (sala kinowa). Są też już plakaty wystawy:




Bardzo ładne, choć trochę dziwne, że postanowiono pójść w "seks" a nie "pożądanie". Spodziewałem się tego drugiego. Jak dobrze pójdzie to jutro prezentacja moich i Pawła planów - póki co na blogu :)

Baardzo dużo się działo i dzieje, tego bloga powinny prowadzić ze trzy osoby - jedna od świata, druga od Polski, trzecia od wyszukiwania dupereli. Dlatego dzisiaj tylko w linkach i krótkich komentarzach.
  • ONR przeszedł przez Lublin. Na szczęście sto osób tylko przyszło na demonstrację - oszołomstwo w odwrocie?
  • U naszych sąsiadów Parady Równości nie mają się dobrze. Problemy na Słowacji.
  • Do cyklu "This Week in Holy Crimes" trzeba dopisać złapanie w Brazylii polskiego księdza podejrzewanego o molestowanie ministrantów. Kolejne "polonicum" w tym cyklu.
  • Okazuje się, że sprawa z Malawi wcale nie dotyczy pary gejów! Jeden z panów jest transpłciowy a przynajmniej "intersex". Kolejny raz przemilczana literka w LGBT czy błąd dziennikarski? Tak to jest gdy próbujemy wszystkich ujednolicić według prstych wzorców. Więcej w Guardian.
To oczywiście nie wszystko, ale na zakończenie - IDAHO na świecie w filmach: Bogota: Berlin: cały świat: I jakoś inni potrafili to zorganizować na 17 a nie w inny dzień. Ja w ogóle mam wrażenie, że u nas jest problem z przenoszeniem pomysłów na takie imprezy. Chyba winne jest zbyt małe zaangażowanie ludzi spoza organizacji - zwłaszcza internautek i internautów. U nas tzw. "masa" nie tworzy contentu, trzeba go dla niej przygotowywać. Jednak społeczeństwo obywatelskie przejawia się najszybciej w necie, u nas ta idea niestety jeszcze nie wystartowała.

W Olsztynie

10

Autor: Wojciech Szot | Tematy: humor, Obcy w Internecie, wydarzenia | Opublikowano piątek, 21 maja 2010

Na dłuższe refleksje przyjdzie czas po powrocie, teraz tylko powtarzam zaproszenie na jutro do Olsztyna, a także polecam świetny tekst Tomka Sikory na Homikach. Tomek pisze:


Jeszcze ciekawsza jest kwestia wyboru konkretnego modelu uregulowań prawnych związanych ze związkami jednopłciowymi. Z czterech wymienionych propozycji (pełne małżeństwo / związki partnerskie / umowy cywilno-prawne na wzór francuskich PACS / konkubinat), prelegent opowiedział się za modelem PACS, uzasadniając to jego maksymalną elastycznością. Taki model, jego zdaniem, odpowiada potrzebom współczesnych ludzi (zwłaszcza w porównaniu z anachronicznym modelem małżeńskim), pozwala dość swobodnie kształtować konkretną relację miedzy partnerami; w pewnym sensie, choć nie użył takiego sformułowania, prelegent sugerował, że to wręcz jaskółka zmiany "paradygmatu cywilizacyjnego". Świetnie, pomyślałem, doskonały pomysł. Ja też zawsze myślę w takim kierunku, żeby maksymalnie poszerzać zakres swobody i wolności. Idźmy więc dalej tym tropem. Model francuski zakłada, że umowę partnerską mogą zawrzeć nie tylko osoby pozostające w relacjach seksualnych, ale także np. dwóch wdowców albo dwie wdowy, którym umowa taka – najogólniej mówiąc – "ułatwia życie". Ktoś z widowni zaproponował więc, żeby i w polskim modelu poszerzyć rozumienie związku partnerskiego np. o relacje między osobą niepełnosprawną i jej opiekunem. Natychmiast jednak nasuwa się pytanie: dlaczego tak rozumiany związek miałby być ograniczony tylko do dwóch osób? Dlaczego nie dwie wdowy i jeden wdowiec, mieszkający we wspólnym gospodarstwie domowym? Dlaczego nie osoba niepełnosprawna i dwoje opiekunów? W dodatku taka poszerzona definicja związku oddałaby sprawiedliwość także związkom poliamorycznym (wieloosobowym), które pozostają bardzo "sklozetowane", ale – zapewniam – istnieją i maja się nieźle (choć "przeciętnemu człowiekowi" mogą się wydawać związkami kosmitów.) 

I tu niestety nastąpiło coś, co mnie zdumiało. Spodziewałem się, i owszem, "argumentu pragmatycznego", ale nie spodziewałem się tak gorliwej obrony polityki opartej na wykluczaniu i kompletnie zaprzeczającej zasadzie "maksymalizowania" sfery wolności. Otóż ów działacz-polityk na wzmiankę o poliamorii zareagował dokładnie tak, jak redaktor Terlikowski reaguje na wzmiankę o związkach jednopłciowych, czyli przywołał przykład "związku z krzesłem albo z kozą".


Nie wiemy kto był "tym" działaczem, chętnie bym się dowiedział, bo jeśli sytuacja opisana wydarzyła się naprawdę to ja bardzo proszę o zmianę składu Grupy Inicjatywnej! Porównywanie związków poliamorycznych do zoofilii jest identyczne jak sprawa, za którą ciągle próbujemy wytoczyć proces Terlikowskiemu i spółce (druga próba trwa). Żenująca postawa ludzi, którzy ponoć niosą kaganek oświaty i mają reprezentować "środowisko". Za taką reprezentację dziękuje bardzo. Proszę też o zmianę nazwy. Nie oszukujcie nikogo, że jesteście Grupą ds Związków jak lansujecie PACS. To zaczyna się robić bardzo brzydkie.

A to fruwa teraz wszędzie, też mi się podoba:


Zatem czas na podbój Olsztyna, do przeczytania!

Tournée cz. 2

5

Autor: Wojciech Szot | Tematy: humor, wydarzenia | Opublikowano czwartek, 20 maja 2010

Z Torunia wspomnienia jutro, dzisiaj tylko link do tekstu Pawła Leszkowicza na Obiegu (dotyczący dzisiejszej rozmowy), zaproszenie do Olsztyna na sobotę i filmik:

w najbliższą sobotę w Olsztynie:

17.00 – Debata „ Równość w Internecie”
Miejsce: Gazeta Cafe
Goście: Marta Abramowicz- prezeska KPH
Wojciech Szot- blog www.abiekt.blogspot.com
Ewa Tomaszewicz - była naczelna Repliki, blog www.trzyczesciowygarnitur.blogspot.com
Ewa Meller – prawniczka KPH
Przemysław Pilarski - autor bloga www.peep.blog.pl

Filmik:



ps. nieźle wam idzie pisanie o swoich wyborach prezydenckich, przeważa postawa "zacisnę zęby i zagłosuję na tego [tu pada przymiotnik dowolny] Napieralskiego"

Urodziny Malcolma X i inne

1

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano

19 maja minęło 85 lat od urodzin Malcolma X:



Z innych newsów (mam kilka na tapecie, ale ten wydaje się najciekawszy): w Malawi para gejów uznana została winnych "aktów przeciw naturze". Para została skazana na 14 lat ciężkiego więzienia. 26 letni Steven Monjeza i 20 letni Tiwonge Chimbalanga zostali aresztowani 27 grudnia, dwa dni po tym jak... zawarli - na symbolicznej ceremonii - małżeństwo. Seks homiczy jest nielegalny w 37 krajach Afryki. Panowie poniżej:


Na wyrok zareagowała już Clinton. W Afryce nie ma też łatwo nawet Elton John, co dopiero para "zwykłych" homików.

Na koniec zaproszenie na popołudnie:

Zapraszamy na spotkanie wokół cyklu fotografii „Darkrooms" Konrada Pustoły i wydanego przez Krytykę Polityczną albumu pod tym samym tytułem. Z zaproszonymi gośćmi będziemy zastanawiali się na czym polega fenomen funkcjonujących, najczęściej w klubach gejowskich, darkroomów. Miejsc niepublicznych, ale i nieprywatnych, wyjętych spod władzy, niemal anarchistycznych. Jak interpretować to, co dzieje się w ciemni, i jaki stosunek mają do tych wydarzeń ich uczestnicy, a także pozostała część społeczeństwa, pozostająca w świetle władzy politycznej?

Abiekt wśród gości, spotkanie o 17:00 w CSW w Toruniu.

Głosowanie

18

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt politycznie | Opublikowano środa, 19 maja 2010

No dobra, trochę mnie Homiki i Ewa wyrwali z milczenia na temat wyborów. Milczenie jest spowodowane tym, że dla mnie w takich sytuacjach przeważnie nie ma większych dylematów. Historia moich głosowań jest krótka i ją tutaj opublikuję:

wybory prezydencki 2005 - w pierwszej turze Henryka Bochniarz, w drugiej Donald Tusk
wybory samorządowe 2006 (na prezydenta Warszawy) - Borowski (SLD), druga tura - Gronkiewicz-Waltz (PO)
wybory do Senatu 2007 (4 można zaznaczyć w Wawie) - Piesiewicz, Rocki (PO), Dominiak, Smoktunowicz (SLD)
wybory do Sejmu 2007 - Ryszard Kalisz (SLD)
wybory do Parlamentu Europejskiego 2009 - Danuta Hubner (PO w zasadzie)

Jak widać po moich dotychczasowych głosowaniach - gdy był sensowny kandydat po lewej stronie to głosowałem na niego, lubię też głosować na kobiety (bardzo żałowałem, że w 2004 roku nie mogłem jeszcze głosować - brakowało mi kilku miesięcy - na Lidię o Długim Niemieckim Nazwisku).

W tym roku w pierwszej turze zatem decyzja dla mnie jest banalnie prosta - Napieralski. To nie jest kandydat moich marzeń, ale jest z SLD i to mi wystarcza, no i w końcu nie muszę myśleć czy głosować na Olejniczaka, którego nigdy jakoś nie zdołałem polubić. W drugiej turze zagłosuję pewnie na Szlachciankę, choć nie zapominam kilku cytatów z jej ust: Państwo przyznaje taką ulgę [podatkową] jako rekompensatę za trud wychowania potomstwa. Ulga byłaby więc prezentem na rzecz zasobniejszego życia par homoseksualnych. A nasze problemy: Dają się rozwiązać na gruncie obowiązującego już prawa - radzi Bronisław Komorowski tutaj.

A wy na kogo głosujecie?

Prezent na IDAHO

0

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano wtorek, 18 maja 2010

Portugalski prezydent (konserwatysta) ogłosił, że podpisze ustawę otwierającą małżeństwo dla osób homoseksualnych. Czyni to z Portugalii szósty kraj w Europie, który zrównał pary homoseksualne w prawach z heteroseksualnymi.

Prezydent Anibal Cavaco Silva powiedział, że nie będzie wetował ustawy, gdyż i tak jego weto zostanie odrzucone przez parlament, kraj musi się skupić na innych problemach, a przedłużanie debaty o małzeństwach tylko dzieli Portugalczyków. Powiedział też, że jego nie brał w tej sprawie pod uwagę swoich prywatnych przekonań. Co ciekawe decyzja ta zapadła trzy dni po wizycie w Portugalii Benia szesnastego.

Gratulujemy Portugalii! Parabéns!

ps. na blogach zadają pytanie - kto następny. W kolejce Islandia, Argentyna, może Francja, a także bardziej "egzotyczne" - Nepal i Słowenia. Aha - jest też zła wieść z Hawajów.

617 milionów - czyli rozważania na IDAHO

5

Autor: Wojciech Szot | Tematy: queer world | Opublikowano poniedziałek, 17 maja 2010

Dzisiaj obchodzony jest Światowy Dzień Walki z Homofobią i Transfobią. Trochę szkoda, że u nas wszystkie wydarzenia odbyły się w innych terminach - jak co roku IDAHO raczej za granicą głośne. W tym roku mamy polski akcent:



a teraz Komisja Europejska:



i szef UNAIDS:



Na stronach "europejskich" można przeczytać też oświadczenia Hermana Van Rompuy (prezydent Komisji Europejskiej) i "ministry spraw zagranicznych UE", Catherine Ashton. To statnie jest ciekawe:

The European Union rejects and condemns any manifestation of homophobia as this
phenomenon is a blatant violation of human dignity. It considers that discrimination on the
grounds of sexual orientation and gender identity is incompatible with the basic principles
on which the EU is founded.


A ponoć podstawy UE to chrześcijańska idea jedności :) W UK na temat IDAHO wypowiedział się minister spraw zagranicznych, na Kubie w pridzie wzięła udział Miriela Castro, córka Raula Castro, niestety w Polsce żadna z ważnych osób nie powiedziała dziś nic o homofobii. Za to czytamy takie newsy jak ten, czy ten.

Niestety w Polsce nie było akcji z całowaniem, a ja bym chętnie poszedł na coś takiego:



A skąd tytuł posta? Zajęło to kilka dni, ale policzyłem. 617 milionów ludzi mieszka w krajach, stanach, prowincjach czy miastach, które umożliwiają legalizację związków par tworzonych przez osoby tej samej płci. Nieźle? Może być lepiej gdy Brazylia (192 miliony mieszkańców) w końcu wprowadzi związki partnerskie (de facto pary homicze mają tam całkiem niezłą sytuację prawną, ale to wynika ze szczególnego traktowania przez prawo par niemałżeńskich w ogóle).

Małżeństwa. Te są możliwe w 7 krajach, 6 stanach USA i Mexico City. Razem to daje około 195 milionów osób.

Związki partnerskie. Tu jest problem definicyjny, ale nie miejsce na debatę o komparatystyce systemów prawnych. Takie rozwiązanie istnieje w 16 kolejnych krajach (nie liczę podwójnie np. Szwecji, w której są zarówno małżeństwa jak i związki partnerskie), 7 stanach USA, oraz w kilku miejscach Argentyny (prowincja Rio Negro, miasta - Buenos Aires i Villa Paz) i Meksyku (stan Coahuile - PACSy). To kolejne 363 miliony mieszkańców.

Inne. Przez inne rozumiem po pierwsze wszelkie związki partnerskie, które można zawrzeć na terenie poszczególnych hrabstw (8 hrabstw) czy miast USA (doliczyłem się 39 miast) oraz formy rejestracji jakie są w pięciu stanach. Daje to 45 milionów osób. W Chorwacji i Izraelu są konkubinaty rejestrowane, więc też raczej w tej kategorii powinniśmy je zamieścić (kolejne 14 milionów).

Przy sprawdzaniu całej tej szalonej statystyki najbardziej mnie zaskoczyło to, że jakby zsumować całe Stany Zjednoczone, to aż 40 procent zamieszkuje miejsca, gdzie związki nasze można zalegalizować. Oczywiście wynika to z dziwaczności tamtejszego systemu prawnego. Największym państwem, które wprowadził jakiekolwiek instytucje "dla nas" są Niemcy, zaś miastem Nowy Jork. Najmniejszym zaś jest dwutysięczna Eureka Springs w Arkansas.

Dobrze znać takie statystyki gdy się rozmawia o związkach partnerskich - jeśli w tym roku Argentyna, Brazylia, a być może także Kostaryka i Kuba (tak, to jest realne) wprowadzą takie rozwiązania - będziemy jeszcze bardziej samotni :)

Inna sprawa, że sama homoseksualność jest karana lub nielegalna (ale bez kar) w ponad 80 krajach...

ps. Anonimowa postać w komentarzach zwróciła uwagę na stronę instytutu Homo Homini, na której można znaleźć takie zdjęcie:


Też mi "profesjonalizm". Dla niewtajemniczonych - tutaj więcej.

Na koniec z racji zbliżającego się Harvey Milk Day (22 maj) coś słodkiego:

Zaproszenie?

5

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Reklamy LGBT | Opublikowano

Jak powiedział P. - mi dobrze wychodzi krytykowanie - ale czasem mi się nie chce pisać, zwłaszcza gdy obraz sam się nie broni:



ze względu na niewyraźne sformułowanie mamy fajny też lapsus: "odbędzie się EuroPride 2010, zabrakne na nim gości i gościń z Polski, Europy i ze świata...". Oby Yga nie miała zdolności wieszczych.

ps. dzisiaj mamy IDAHO - International Day Against Homophobia and Transphobia. Nie rozumiem czemu w Warszawie nikt nie zorganizował żadnego wydarzenia z tej okazji. Kolejny raz gdy okolice IDAHO są obstawiane przez inne miasta a u nas wszyscy czekają na Paradę, w tym roku na EP2010. To trochę niepoważne. KPH zrobiło happening na Placu Zamkowym ale jakoś informacji o tym nie widziałem wcześniej. I tylko przypomnę - IDAHO jest 17. To tak jakby dzień 3 maja świętować 1 maja.

BDR 2010

3

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano niedziela, 16 maja 2010

Punkt pierwszy w majowym tournee po kraju zaliczony. Bydgoszcz przywitała Abiekta i K. średnią pogodą i całkiem gorącą atmosferą wolontariuszy organizujących Bydgoskie Dni Równości 2010. Co prawda spóźniliśmy się na Marsz Milczenia, jednak dzielnie asystowaliśmy w nerwach organizatorów przed debatą o związkach partnerskich i projekcją filmu Homo.pl. Dużą niespodzianką była obecność sporej grupy gości z Mannheim (partnerskie miasto Bydgoszczy), w tym radnego miejskiego. Debata trochę była zagrożona wycofaniem się z różnych przyczyn części gości i tak na polu bitwy zostali prowadzący Paweł Fischer-Kotowski, Abiekt, Krzysiek Kliszczyński (Lambda Warszawa), Monika (seksuolożka - nazwiska nie pomnę) oraz radny z Mannheim. Spotkanie okazało się bardzo ciekawe, gdyż dzięki Monice poszliśmy w inny trop rozmów o tym temacie - potrzebie wśród osób heteroseksualnych takiego właśnie rozwiązania. Jestem pozytywnie zaskoczony sprawnym prowadzeniem Pawła, słuchającą i zaangażowaną dość publiką (reagowali na słowa - to miłe), a także ładną salą w bydgoskim teatrze. Na debatę przyszło około 50 osób, co uważam za super wydarzenie - w Wawie trudno o taką frekwencję.

Jak podkreślam zawsze przy takich okazjach - fajnie jest pojechać "w teren" i zobaczyć choć kilka zaangażowanych osób, które robią rzeczy - z mojej perspektywy może niezbyt duże - ale wartościowe dla własnej społeczności. Dlatego ukłony dla Pawła, Marty i Lambdy Bydgoszcz za miły dzień. Abiekt i K. wrócili z Bydgoszczy tego samego dnia co by pracowicie spędzić niedzielę ;)

Na koniec zdjęcia dla fanów Pawła "Fiskota" (tak, mamy tu takich) i oczywiście Bydgoszczy:




ps. odbył się Marsz Równości w Krakowie. Nawet IS dotychczas bardzo szeroko informująca o przebiegu imprezy ograniczyła się do krótkiej dość notki. Cóż - powszednieją nam marsze, ale ta obserwacja ma już dwa lata.

"Samotny mężczyzna" spod linijki

8

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, Kulturalnie, wydarzenia | Opublikowano sobota, 15 maja 2010

Jutro wraz K. jedziemy do Bydgoszczy na 2 Bydgoskie Dni Równości. Będę jednym z panelistów na debacie o związkach partnerskich a wcześniej - jak dojedziemy - wezmę udział o 15.00 w Marszu Milczenia (choć sama idea protestowania w milczeniu mi się średnio podoba). W następnym tygodniu okazało się, że zmieniamy plany i zaczynam wszystko w Toruniu od spotkania wokół cyklu fotografii „Darkrooms" Konrada Pustoły i wydanego przez Krytykę Polityczną albumu pod tym samym tytułem. To w czwartek o 17:00 w toruńskim CSW.

W końcu obejrzałem Samotnego mężczyznę. Po pierwsze świetna muzyka Abla Korzeniowskiego, która dla mnie uratowała cały film. Po drugie świetna rola Colina Firth. Jednak największym bohaterem tej etiudy - bo to niestety narracyjnie jest bardziej zbliżone do kompilacji trzech etiud niż filmu fabularnego - jest reżyser. Wszystko w filmie jest perfekcyjne - kompozycja scen, układy ciuchów, same ciuchy, szufladki, meble, biurka, notesiki. Ułożone perfekcyjnie sprawiają, że zastanawiać się zaczynam nad rolą linijki podczas produkcji obrazu. I oczywiście sceny z ubraniami - najpierw scena z zakładaniem przez głównego bohatera garnituru do pracy, później końcowa scena bohatera w szlafroku, gdzie szlafrok gra pierwszy plan. Oczywiście Ford miał niesamowitą frajdę próbując bawić się z wizerunkiem a'la lata 60., co chwilami jest piękne (sekretarka wyglądająca jak Bardot), a czasami dziwaczne. Sama fabuła słaba, nudna, stereotypowa, wypełniona banałami, której streszczenie zajmuje jakąś minutę. Jak chcecie jakąś bardziej wyczerpującą recenzję to na IS jest ładnie opisany.

Jest już nowy singel Kylie. Zęby aż bolą po wysłuchaniu.

W UK parytet jeśli chodzi o gejów w rządzie nie został osiągnięty, ale 1 na 15 też jest ok: conservative Member of Parliament Nick Herbert, who is openly gay, has been named Minister of State for Justice and Minister of Police in the cabinet of the new British Prime Minister, David Cameron. Całość tutaj

Tak wygląda zaś poparcie dla homiczych małżeństw w USA. Polska byłaby zatem na ostatnim miejscu.

Co by nie przynudzać - czy to jest lesbijskie, czy seksistsowskie?

Pani Bush nas lubi

8

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Reklamy LGBT, wydarzenia | Opublikowano piątek, 14 maja 2010

Benio szesnasty nazwał homicze małzeństwa i abrcję zagrożeniem i podstępem (insidious). A to wszystko w portugalskiej Fatimie. News ten koresponduje z moją lekturą Mary Daly Beyond God the Father. Toward a Philosophy of Women's Liberation.

Za oceanem dwie panie przyciągją uwagę. Laura Bush dzięki tej wypowiedzi:



Drugą panią jest Elena Kagan, nominowana przez Obamę do Sądu Najwyższeg USA. Tematem numer jeden jest orientacja seksualna tej pani. Głos zabrał nawet Bill O'Reilly: Americans has a right to know if their Supreme Court justice has an orientation that may or may not dictate which way she votes on a vital issue. Towleroad ładnie komentuje: Well, then perhaps we should have all the Justices release statements regarding their sexual orientation, just to keep things on the up and up.

Za oceanem też odbyło się coroczne Veterans Lobby Day - tym razem tematem numer jeden była zasada Don't Ask, Don't Tell. Też filmikiem zilustruję:



A na koniec tego krótkiego wpisu coś od KPH Queer (kolejna grupa w KPH):



Dobrze się zapowiada, dalej jest już tylko gorzej. Po co takie niedoróbki do netu wrzucać nie wiem, ale mam nadzieję, że coś więcej z tego wyniknie.

ps. po 14 latach we wrześniu ukaże się nowa studyjna płyta Lizy Minelli. Patrząc na jej poprzednie albumy - drżę z przerażenia.

Nowy Szczygielski i inne/inni

5

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano czwartek, 13 maja 2010

Na początek news ze spotkania z Radziszewską. Nie martwcie się - nie wyłamałem się i nie poszedłem, ale za to sprawdziłem listę obecności. Nie pytajcie jak. Przyszło kilka osób za to wychodząc z Ujazdowskich spotkałem kogo w garniturze? Szefa GL. Zmierzał do Kancelarii. I zapewne jutro będziemy mogli zobaczyć kolejne zdjęcia jedynego przedstawiciela LGBTQ. K. powiedział mi dzisiaj, że może przez odmowę Radzia zrobi jakiś większy krok w kierunku naszych postulatów. Po kilku spotkaniach z panem A. może mieć dość i faktycznie być milsza?

Za to na Homikach "bomba". Biedne Homiczki wzięły patronat nad nową książką Szczygielskiego. Fragmenty opublikowanej treści książki:

Kucharczyk odsuwa się nagle razem z krzesłem i wstaje. Obchodzi biurko i siada na brzegu blatu, tuż przede mną. Wyciąga przed siebie nogi, krzyżując je w kostkach. Wciąż wpatruję się w podłogę – pojawiają się w centrum mojego pola widzenia. Adidasy z czerwonymi paskami po bokach. Nad nimi krótkie białe skarpetki, a powyżej owłosione łydki. Skóra jest smagła, w kontraście z białymi skarpetkami wydaje się jeszcze ciemniejsza. Wbrew sobie zerkam wyżej, na jego silne, potężne uda. Nogawki krótkich, czerwonych spodenek kończą się nad nimi. Zatrzymuję spojrzenie na mocno wypchanym kroczu nauczyciela i błyskawicznie odwracam oczy, ale oczywiście jest już za późno – zasycha mi w gardle i czuję jak mój kutas błyskawicznie pęcznieje.

Cóż - chyba już wiemy kto ukrywa się pod pseudonimami przy opowiadaniach porno na Gay.pl. Tylko ich - póki co - nikt nie chce wydawać. Ja się trochę dziwię - jako też i wydawca, który dostaje masę grafomanii do lektury - że to ujrzało światło dzienne. Ponoć masowemu odbiorcy jest to potrzebne, ale to mnie nigdy nie przekona :) Jak ktoś z Was kupi ksiązkę niech mi pożyczy, chce skonfrontować całość z tym komentarzem z Homików: książka nadaje się na mebel, ale tylko w nowoczesnym domu. Ja podtrzymuje załamany stelarz łóżka książkami, myślicie, że strony wytrzymają?

Jak jesteśmy blisko seksu, to w brytyjskim Cosmo ciekawe zdjęcia. Chyba wprowadzę co jakiś czas tzw. "chłopca dnia". Na wielu zagranicznych blogach to nieźle funkcjonuje :)

Super Express odwala robotę organizacji LGBTQ i zadaje kandydatom na prezydenta pytanie "Czy związki homoseksualne powinny zostać zalegalizowane (prawo do dziedziczenia itp.)?". Póki co publikują odpowiedzi Ziętka (jest na tak), Napieralski ("TAK Mówiąc szczerze, nie rozumiem, dlaczego prawica nie chce prostym gestem pomóc tysiącom ludzi") i Korwin-Mikke ("nie"). Czekamy na Komórkę i Kaczorka :)

ps. zgodziłem się dzisiaj na pewne nagranie i przyznaje - po raz pierwszy się boję efektu. Przeważnie jest mi wszystko jedno, a tym razem drżę. Nawet nie tego, że X milionów to ogląda, ale tego, że całość może jednak mieć homofobiczny charakter, a ja nie mam na to wpływu.

UPDATE - tekst na GL już się ukazał. Przyszło sześć osób. Cytat:

Pani minister Radziszewska po raz kolejny stwierdziła, że nie widzi obecnie możliwości politycznej wprowadzenia takiej ustawy. Jednak naciskana przez naczelnego Gaylife przyznała jednak, że istniałaby być może możliwość wprowadzenia na razie rozwiązań częściowych dla par jednopłciowych: np. korzystnych dla par jednopłciowych zmian w zakresie prawa spadkowego, podatkowego itp.

Może gdyby naciskali inni to byśmy usłyszeli coś innego. Inny cytat też ciekawy: Jak się bowiem okazało pani Malczyk zaproponowała wywieszenie na Pałacu Kultury w czasie Europride olbrzymiej tęczowej flagi, jednak jak dotąd nikt z Fundacji nie wyraził tym zainteresowania.

No i oczywiście jest zdjęcie pamiątkowe (bo na jego temat najwięcej spekulacji dzisiaj było). Wojna z Radzią prowadzona przez organizacje nie ma szans powodzenia i niestety muszę przyznać, że gdyby nie solidarność z nimi - sam bym się na tym spotkaniu znalazł.

Park Skaryszewski i Radzia

2

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano środa, 12 maja 2010

Zacznijmy od newsa w rodzaju kronik policyjnych:

33-latek twierdzi, że swoją ofiarę poznał kilka godzin przed zbrodnią na ławce w parku Skaryszewskim. Najpierw wypili razem piwo, potem poszli do mieszkania Grzegorza Z., gdzie wypili jeszcze butelkę wódki. Następnie Z. miał namawiać Wojciecha T. do odbycia stosunku seksualnego. (...) Policjanci zatrzymali Wojciecha T. w niedzielę po południu w parku Skaryszewskim. 33-latek przyznał się do zbrodni i kilku innych napadów na gejów. Jak podaje "Życie Warszawy", mężczyzna w trakcie przesłuchania powiedział, że "nienawidzi pedałów", bo kiedy miał 10 lat został zgwałcony przez sąsiada.

I tu mamy szkopuł. Bo to kiepskie "politycznie", a jednocześnie prawdziwe do bólu. To, że pikiety istnieją to rzecz chyba oczywista, to że niektórzy z nas z nich korzystają to też nic złego w moich oczach, ale zaraz się odezwą ciotki-moralistki i znowu się pokłócimy. Ciekawe to wydarzenie jest wyłącznie ze względu na Park Skaryszewski. Najsłynniejsza pikieta warszawska od dawna ma złą sławę i nawet Misianka nie pomogła w jej przełamaniu (taka knajpka z ponoć dobrymi wypiekami). Teraz dojdzie nam kolejna historyjka.

Radziszewska odpisała na list organizacji. Jednak już o tym nikt na InnejStronie nie poinformował. Radziszewska pisze, że jest to kontynuacja spotkań, które miały miejsce u RPO (na nie orgi chodziły) i że zachęca do wzięcia udziału w przygotowywanym spotkaniu mając nadzieję, że nasze kontakty przyjmą w przyszłości formę cykliczną. Cóż - oficjalnie nie wiem kto pójdzie, ale jeśli nikt to będzie to jasny sygnał dla całej administracji rządowej, że nie ma się co nami przejmować bośmy wyłącznie krzykacze i umiemy tylko protestować. A jak widać z tego listu - teraz zadania RPO przejmuje Radzia i patrząc perspektywicznie - czyli na wygraną PO w najbliższych wyborach - będzie ona jeszcze przez wiele lat zarządzała biurem. No chyba, że Tusk w końcu przeczyta nasze listy :) Nie znam racjonalnego wytłumaczenia dla nieobecności jutro, ale mam nadzieję, że orgi (tak, pisze to wręcz prowokacyjnie po ostatniej dyskusji o tym słowie) potrafią to logicznie wytłumaczyć.

Boy George na EuroPride 2010

3

Autor: Wojciech Szot | Tematy: muzyka, wydarzenia | Opublikowano wtorek, 11 maja 2010

W zasadzie wystarczy tylko nagłówek. Ale info w całości: chciałbym Was poinformowac ze z okazji euro pride 15.07 odbedzie sie wystep (dj set) Boy'a George'a w Klubie M25. [podpisano - Krystian Legierski]. Trochę to odgrzewany kąsek - pan nie nagrał płyty od 7 lat i teraz występuje wyłacznie w roli dj'a, ale trzeba pochwalić M25 za niezłą niespodziankę i być może wpisać sobie wydarzenie w kalendarz.

A muzycznie - Boy George sprzed 23 lat:



Straszne to jest, ale ja np. lubię Limahla więc nie będę marudził :)

Lena Horne i newsy

1

Autor: Wojciech Szot | Tematy: muzyka, queer world, wydarzenia | Opublikowano

W wieku 92 lat zmarła wielka diwa sprzed lat - Lena Horne.


Blogi przypomniały, że Lena Horne oprócz bycia diwą była też pierwszą czarnoskórą kobietą, która podpisała wieloletni kontrakt w Hollywood. A ten standard chyba znamy:



W Danii pary homicze mogą już adoptować dzieci. Ustawa została zmieniona rok temu, ale vacatio legis było spore.

Już za kilka dni przyznane zostaną Lammys - czyli Lambda Literary Awards. Szkoda, że w Polsce takich nie mamy. Choć czy uzbieralibyśmy kandydatów do nominacji? Wśród nagrodzonych przed laty mamy takie nazwiska jak Bechdel, John D'Emilio, Sarah Waters, James Saslow, Colm Toibin... nawet te osoby nie są w Polsce szeroko znane (z wyjątkiem Waters). Książka Toibina się w Polsce ukazała i żadne z naszych mediów o niej nie napisało choć to powieść wybitna. Z innych nagrodzonych - świetny pisarz Will Roscoe i jego The Zuni Man-Woman - polscy wydawcy mieliby z czego wybierać.

Jak już w literaturze siedzimy to na dniach premiera nowej książki Szczygielskiego. Okładka tutaj. Mówi się "nie oceniaj książki po okładce", ale chyba nie potrafię, zwłaszcza po próbach lektury wcześniejszych dzieł autora.

Dostałem takiego maila (newsletter, pogrubienia moje):

LGBTory, the Conservative LGBT Group, has expressed pleasure at the number of openly-gay Conservative MPs in the new House of Commons following last week’s General Election.

Chcemy takich konserwatystów! A jak przy konserwie - od jakiegoś czasu jestem miłośnikiem czytania tekstów z cyklu This Week In Holy Crimes u JoeMyGod. Polecam :)

Decyzja zaproszonych na spotkanie u Radziszewskiej o napisaniu listu z pytaniami wzbudziła spore kontrowersje między innymi na IS. Ja też dalej nie rozumiem tej decyzji i zaskakuje mnie, że o ile na niedziałaczowski rozum to wydaje się złą decyzją tak już znajomi i znajome działaczki bardzo ją popierają. Tym razem ja się pogubiłem. A na Lambdzie wisi news zatytułowany "Środowisko LGBT odpowiada na zaproszenie minister Radziszewskiej". No to ja jestem spoza środowiska jednak.

Zastanawiałem się co muzycznie ma zakończyć ten dzień i miała być Dietrich, ale będzie Aguilera:

Paradowy okres

1

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano niedziela, 9 maja 2010

Czas paradowy zaczęty mentalnie - dla mnie Wilno w jakiś sposób otwiera ten dziwny okres, gdzie będziemy więcej spacerować niż zwykle.

W Wilnie było ostro, co poniżej widać:






Według blogów zagranicznych maszerowało około 400-600 osób. Prawie tyle co w Wawie rok temu :( Większy raport tutaj.

My tutaj się martwimy o liczebności na paradach w dużych miastach. Ciekawe kiedy będzie tak jak na przykład w Watssonville, 40 tysięcznym mieście, gdzie co roku w marszu bierze udział kilkaset osób:



Jak się ogląda takie obrazki to jednak człowiek się zastanawiać zaczyna nad emigracją :)

ps. "nasze marsze" najbliższe to 15 maja w Bydgoszczy w formie Dnia Milczenia, 15 maja w Krakowie jak co roku ważna impreza, no i 17 lipca EP2010.

Radziszewska i inne newsy

11

Autor: Wojciech Szot | Tematy: queer world, wydarzenia | Opublikowano sobota, 8 maja 2010

  • Radziszewska wystosowałą zaproszenie do organizacji LGBTQ i różnych osób z nimi współpracujących na spotkanie. Jednak jak podaje InnaStrona orgi powiedziały spotkaniu wstępne "nie":Pani zaproszenie jest dla nas zaskoczeniem. Organizacje LGBT wielokrotnie podnosiły bowiem potrzebę powołania zespołu ds. przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, lecz do tej pory otrzymywały od Pani odpowiedzi, że nie widzi Pani takiej potrzeby. Czy zaproszenie na spotkanie jest sygnałem, że powoła Pani taki zespół?" Nie wszyscy się pod listem podpisali jak widzę, więc orgi będą chyba w trudnej sytuacji - znowu przyjdzie Adler i będzie "reprezentantem środowiska". Choćby z tego powodu jestem zaskoczony nie zaproszeniem ale listem.
  • Niedługo w Polsce Elton John, póki co pan miał problemy w Egipcie. Więcej tutaj
  • O antygejowskim pastorze, który pojechał na wakacje z chłopcem sprzedającym swoje wdzięki piszą już wszyscy. Pan się tłumaczy, że chłopak został wynajęty do noszenia bagaży. Przypominają się sceny z Little Britain. A chłopak wygląda tak:

    Zaś to zdjęcie było chyba już wszędzie:


    Ciekawie też o tym pisze też Queerty.
  • Sarah Palin, ulubiony przedmiot żartów blogowych sprzed roku, chce wprowadzać teokrację:
  • W Oakland (Kalifornia) uchylony zostanie... 130 letni zakaz cross-dressingu. Amerykanie mają taki burdel w swoim prawie, że co jakiś czas wyskakują takie kwiatki.
  • W USA coraz silniej walczy się z DADT (Don't Ask, Don't Tell). Obecnie trwa fantastyczna kampania Stories from the Frontlines: Letters to President Barack Obama, w której wojskowi sami opowiadają o tym jak bardzo DADT wpłynęło na ich życie. Czasem bardzo tragicznie. Tutaj ciekawy list. W ramach walki z DADT ponad 300 weteranów wystąpi do Kongresu z apelem o likwidację zasady.

  • Firma G Worldwide ogłosiła, że chce uruchomić sieć luksusowych hoteli dla LGBTQ. Już niedługo więcej szczegółów, więc warto zaglądać na ich stronę, zaś Cyndi Lauper chce otworzyć schronisko dla bezdomnej młodzieży LGBTQ w Nowym Jorku. Jakie to piękne...
  • Na HBO pokazano dokument Rosie O'Donnell' - "A Family Is a Family Is a Family". Recenzje ma fantastyczne, trailer poniżej:



  • A w Argentynie oczekiwanie na głosowanie Senatu w sprawie otwarcia małżeństw dla homików. Za to w Portugalii małżeństwa czekają już tylko na podpis prezydenta, zaś w czerwcu o małżeństwach będzie się dużo mówiło w Islandii. A tak się cieszyli "nasi" w Argentynie:


Tyle przynudzania, miłego weekendu :)

Baltic Pride jednak się odbędzie!

0

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano

Co by za dużo nie pisać:

The court has ruled in favour of the Baltic Pride march “For Equality”.

Having suspended the permit for the event on Wednesday, upon the request by the interim Attorney General who quoted security reasons, the court in Vilnius now pronounced its ruling, allowing the march to take place 8 May, as scheduled.

The police are sending up to 800 officers to take care of the security of the 350 people expected to participate in the march.

Całość tutaj, a w dzień więcej info ze świata :)

Plany, plany, plany

5

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano piątek, 7 maja 2010

Powoli próbuję unormować mój kalendarz na najbliższe miesiące, zwłaszcza ten związany z wyjazdami i innymi imprezami.

Zaczynam już 15 maja w Bydgoszczy od debaty na temat legalizacji związków osób tej samej płci. To w ramach Bydgoskich Dni Różnorodności. Debata startuje po 20, niestety jeszcze nie wiem gdzie :)

Następnie, 22 maja będę w Olsztynie na kolejnej dyskusji tym razem z okazji Olsztyńskich Dni Równości. Dyskusja o godzinie 17:00 w Gazeta Cafe zatytułowana "Równość w internecie".


Po tym - przyznaję dla mnie najważniejsza - wizyta w Krakowie na Queerowym Maju:

Odzyskiwanie historii LGBTQ
27 maja, czwartek, 18.00,
Jewish Community Centre, ul. Miodowa 24

Panel dyskusyjny mający na celu ukazanie dotychczasowych prób pisania historii z perspektywy LGBTQ, wskazanie na sposoby odzyskiwania historii mniejszości mające potencjał emancypacyjny i antydyskryminacyjny.

Goście: Tomasz Nastulczyk, Piotr Oczko, Joanna Ostrowska, Wojciech Szot
Prowadzenie: Piotr Wójtowicz



Następnie w czerwcu już na 100 procent wybieramy się z Pawłem Leszkowiczem i być może M. do Sztokholmu promować Polskę i to co ma najpiękniejszego - czyli nas. Jednak nim tam się znajdziemy zaprosimy na premierę wystawy przygotowywanej przez Pawła a następnie na premierę książki Art Pride. Gay Art from Poland, która będzie miała miejsce 17 czerwca w TR.Warszawa.

Na czas EuroPride też się już szykujemy, mam zajęte już kolejne dni. Z pewnością zaproszę Was na spacer po HomoWarszawie, debatę o mieście, debatę o sztuce a także niedzielną niespodziankę, która powoli się szykuje. Nie zabraknie też queerowego komiksu :)

Na marginesie i na koniec - to musicie obejrzeć, tu wyjaśnienie, a na dole angielskie tłumaczenie wywiadu.



Q: You were a little afriad to speak to the camera, am I right?
Yes.
Q: You were afriad of it?
Yes. I don't usually expose myself, I'm not usually a type of cameras and TV, and these are my concerns. And my concerns are also of opinions and reservations of people, society. Society might not understand it in the proper manner. Then difficulties may ensue.
(After he talks in a seperate interview about asking his mom to give some thought to the idea of him doing porn:)
I thought about it. A lot. I won't say it was easy, It's not easy even today and I'm not sure if it'll ever be. But life isn't easy and we're supposed to give the people we love freedom. We only live once. We have to do our own thing, what makes us "us". That's my principal in life, beyond that there are many things. It's difficult in reality, I won't deny it. But I think I want to grow beyond the difficulty. To accept Jonathan like always.
Q: What do you wish for him?
Hapiness. Hapiness and success. And for things to always be good for us.
Jonathan: Kiss. Love You.

Znowu o EP2010

7

Autor: Wojciech Szot | Tematy: prasa, wydarzenia | Opublikowano

Jak podaje Dziennik - EuroPride ma same kłopoty.

Na dwa miesiące przed paradą okazuje się jednak, że chętnych może być o wiele mniej. Mazurkas Travel jako oficjalny organizator noclegów dla uczestników parady na początku roku zarezerwował w ponad 30 warszawskich hotelach kilkanaście tysięcy miejsc na dwa tygodnie lipca, kiedy zaplanowano święto gejów. – Do tej pory jednak nie mamy nawet jednego potwierdzonego pobytu – mówi nam Barbara Zygmunt z Mazurkas. – Mamy nadal nadzieję, że jeszcze sytuacja się poprawi, bo hotele nie będą tych rezerwacji w nieskończoność trzymać. Lato to gorący okres i znajdą się inni chętni – dodaje Zygmunt.

Nie ma się co dziwić - ceny w Mazurkasie są jednak wygórowane, a do tego całkowcie leży promocja imprezy za granicą. Ile to już razy musiałem odpowiadać na pytania - a co tam u was z tym EP tak cicho? Strona imprezy jest słabo widoczna, a komunikacja Fundacji Równości z ludźmi, którzy mogliby i chcieli pomóc przy imprezie nie istnieje. Inna sprawa - kto zarezerowałby hotel na takiej stronie? No nic, czytajmy dalej:

Wszystkie tłumaczą się tym, że nie chcą być kojarzone z kontrowersyjnym charakterem imprezy. I dlatego pod znakiem zapytania jest kluczowe wydarzenie święta gejów, czyli wielki koncert plenerowy. – Nie mamy pieniędzy na jego organizację. Miasto w ogóle nie chce wspomóc imprezy finansowo, a przecież nie zrobimy tego z prywatnych pieniędzy – mówi Adam Biskupiak z Fundacji Równości, oficjalnego organizatora EuroPride. – Jeżeli nie znajdziemy nowego sponsora w ciągu kilku dni, to koncert będziemy musieli odwołać – dodaje Biskupiak.

W końcu Biskupiak przyznał, że kasa od sponsorów, zwłaszcza osławiony IBM to fikcja i logo na stronie chyba tylko przez pomyłkę tam wisi. A to, że miasto nie chce wspierać? Niech jakiś członek/członkini Fundacji odpowie mi na pytanie - czemu nie złożono żadnego wniosku o dofiansowanie? Sami/same jesteście sobie winni braku kasy, a miasto raczej rzadko daje pieniądze z innej puli. I jeszcze cytacik - "a przecież nie zrobimy tego z prywatnych pieniędzy" - to po co zakładano prywatną firmę CePeD do obsługi imprezy?

Niestety na dwa miesiące przed EP2010 wielkie zapowiedzi sprzed dwóch lat się zdezaktualizowały i wychodzi na to, że impreza, która mogłaby zmienić choć trochę ten kraj będzie jedną wielką porażką. Dobrze, że przynajmniej wydarzenia za które się biorą inni (m.in. KPH, UFA, Lambda, SOF i Abiekt) są w tej chwili dopinane i raczej nawet odwołanie EP2010 im nie przeszkodzi. Ciekawe czy organizatorzy zwrócą się z prośbą o pomoc do organizacji, bo co jest przerażające ale i zabawne - wśród wielu osób, z którymi współpracuję nie znam żadnej zaangażowanej w EP2010 po stronie Fundacji.

Jeśli to wszystko się okaże klapą to ja bym chciał, byśmy "rozliczyli" nie tylko tych, którzy EP2010 mają organizować - Fundację, ale też tych, którzy im na to pozwolili, czyli dawną Radę Fundacji. Gdy zrobiliśmy wraz z kilkoma osobami burzę wokół przygotowań do EP2010, co zostało dokładnie opisane tutaj, liczyliśmy na wsparcie od Rady. Okazało się, że Rada wolała zrezygnować w części, a w części nadal firmować Fundację swoim nazwiskiem niż przeciwdziałać temu co się tam działo. Tak więc wnioski wyciągniemy po 17 lipca, ale nasze obawy, że będą to bardzo przykre wnioski chyba się potwierdzają w słowach członka Fundacji.

A po południu pierwsze szczegóły dotyczące najbliższych moich/naszych planów wyjazdowych i wydarzeń na które zaprosimy.

Komentarz

4

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt czyta | Opublikowano czwartek, 6 maja 2010

Rafał Majka na blogu HodowlaIdei opublikował ważny tekst - Pułapki "coming outu". Przyznaję, że tekst jest ciężki (te nawiasy co chwilę), ale wart lektury.

Dwa prztyczki na początek:

Organizacje czy ugrupowania angażują się w sprawy dotyczące „orientacji (homo)seksualnej”, ale nie zabierają już głosu w kwestiach związanych z prawami kobiet czy prawami pracowniczymi, z rasą, z ubóstwem, z klasą oraz pochodzeniem społecznym itp.

Akurat guzik prawda - wiele inicjatyw feministycznych było współorganizowanych przez organizacje LGBT, w tym Manifa. Wielokrotnie też wspólnie z orgami przeciwdziałającymi pisano protesty, czy działano w sprawach nie tylko LGBTQ, choć trzeba przyznać - raczej takich, które "nasze" problemy też ujmowały. Rafał chyba za łatwo znalazłeś argument. Z drugiej strony znajdź orgi nie-LGBT, które się zajmują "nami"? To niestety nie działa tylko jednostronnie.

Wiele aktywistek czy aktywistów LGBT i Q odżegnuje się całkowicie od polityki czy systemu polityczno-parlamentarnego, na który jesteśmy skazane/skazani i to w jego obrębie na dzień dzisiejszy musimy wywalczyć jak najszerszy pakiet praw dla społeczności LGBTI.

Nie wiem czy to może być zarzutem. Po prostu to wynik pragmatyzmu - nikt z orgów LGBTQ nie ma szans na drogę parlamentarną.

Teraz pochwała - całkowicie się zgadzam, że "coming out" jest etatystyczny i związany z kapitalizmem - na jego dokonanie stać jedynie osoby, które są niezależne finansowo i bytowo od innych, lub jednostki, które są bardzo odważne. Jednak w tym kontekście nie rozumiem za bardzo fragmentu: Pada argument, że im więcej ujawnionych lesbijek i gejów, tym bardziej oswojone z innością seksualną polskie społeczeństwo, a co za tym idzie, tym większa tolerancja, akceptacja i – z czasem – szacunek. Z kontekstu nie wynika czy jest to argument za tezą, czy przeciw. Mam wrażenie, że jest to argument obok tematu, bo akurat to zostało stwierdzone w niejednym badaniu, o czym kiedyś pisałem obszerniej tutaj. Zabrakło tam przypisów, więc zainteresowanych ciekawym badaniem, z którego najprostszy wniosek brzmi - "ujawnianie się" w coraz to nowych okolicznościach jest dla gejów i lesbijek rodzajem lekarstwa, które udanie rozwiązuje niejeden problem - odsyłam do: Bybee J.A., Sullivan E. L., Zielonka E. & Moes E. (2009) Are Gay Men in Worse Mental Health
than Heterosexual Men? The Role of Age, Shame and Guilt, and Coming-Out.
[w:] "Journal of Adult Development", 3/16, pp 144-154.

A jak już po raz kolejny wraca temat "coming-outu" jako strategii - mamy w tej chwili jeden dominujący dyskurs w Polsce i chyba już zwyciężył na modłę amerykańską - coming-outów osób publicznych, które robią to nie z pobudek politycznych, a marketingowych (wydawanie książki, udział w programie telewizyjnym, nowa rola i tak dalej), a jak ktoś zrobi coming-out po cichu, na stronach autobiografii to zostaje zjedzony przez domagającego się "więcej" publicystę. Ja też daję się porwać każdemu nowemu wyjściu z szafy, choć już taki akcje jak "wpisz na naszej stronie znanych ci gejów/lesbijki" średnio do mnie trafiają. To chyba uzasadnione, że szukamy potwierdzenia tego, że nie jesteśmy sami też w telewizji czy sztuce. W akcji Wyjdź z szafy razem z nami chodziło nam o wyjścia z szafy osób prywatnych, które nie są znane z ekranów telewizora - trochę po to by przełamać własnie ten wizerunek pięknych i popularnych. Jednocześnie obawiam się, że dla wielu osób deklarowanie się jako gej/lesbijka może być naprawdę trudne, tak jak dla mnie trudne jest określanie się niekiedy w kategorii mężczyzna. Dlatego tak bardzo mi się podobał chyba najbardziej burzący ten piękny obraz catmingout Agnieszki Weseli:



InnaStrona od pewnego czasu (cóż - Replikę i InnąStronę redagują te same jednak osoby) też prezentuje silny nacisk na coming-outowe historie. Teraz można przeczytać kolejny zachwyt Ricky Martinem. Przyznaje, że mając w rss-ie ponad 200 blogów i portali zagranicznych mam często wrażenie, że w Polsce to my faktycznie ze wszystkim do tyłu jesteśmy. Teraz już się pisze o wsparciu Ricky'ego w kwestii skandalicznej ustawy w Arizonie, a analizy tego wyjścia z szafy sprowadzają się do tego co dla Edge powiedziała Julie Goldman:

For me, [Martin] coming out was not a brave act-it was annoying. First of all, we all knew, second it’s not going to hurt you in any way. I want to see someone out from the beginning v and see what happens. Because I think it is detrimental-it does hurt you. Everyone I know that’s gay that does comedy or is an out actor from the beginning-they’re not famous, they’re not rich-they’re struggling. But you need to make a decision-do you want to be free? What’s your priority? (..) I think that there’s disdain for homosexuality in this culture and in show business even though it’s run by gays. You need to be able to at least look like you could be straight and if you can look like that then you can still get work, like Portia DeRossi does. But if you can’t pass then you’re screwed

Kolejny paradoks bycia gejem/lesbijką?

Baltic Pride zagrożony

1

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano środa, 5 maja 2010

Cytat na gorąco:

Vilnius County Administrative Court annulled a license permitting the Balti Pride parade issued by the Vilnius municipal authorities in response to a submission from acting prosecutor general Raimondas Petrauskas. Więcej tutaj.

Baltic Pride zaczyna się już jutro, a miał zakończyć się 8 maja przemarszem przez centrum Wilna. Program tutaj. Trzymajmy kciuki za przemarsz, a może jednak pojedźmy? Jestem bardzo chętny, ale samemu mi się - przyznaje - nie chce. My dostaliśmy wsparcie z Niemiec i innych krajów za czasów Kaczora, teraz czas pomóc Litwie.

Znaczek-widmo i Chely Wright

2

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano

Jakiś czas temu na sklepie EuroPrajdowym można było nabyć taki znaczek:


Obecnie już tego do koszyka nie można dodać, choć tutaj dalej info przez google'a znalazłem. Pytanie - co się stało ze znaczkiem - znalazło dzisiaj odpowiedź w pewnym newsie:

Austria will issue a commemorative stamp for the 15th Rainbow Parade in Vienna on July 3.

Said Jona Solomon, co-president of Homosexuelle Initiative (HOSI) Wien, Austria’s oldest and leading gay and lesbian organization: "To our knowledge this is the first time in the world that a postal authority is issuing a special stamp on a gay/lesbian occasion. At least, we are not aware that this has happened before anywhere in the world.


Ciekawe skąd się zatem wziął pomysł europrajdowego znaczka? Na stronach austriackiej poczty nie istnieje on ani słowem, u nas też został wycofany z przedsprzedaży. A tak będzie wyglądał austriacki znaczek:


Pisałem o 5 maja ale chyba mleko się wylało już 3 w magazynie People. Lesbijką okazała się Chely Wright. Nie wiecie kto to? Cóż - nie jesteście sami. Komentarze na gejowskich blogach w USA są takie: Who is Chely Wright and why was her coming out hyped as the biggest thing since rainbow flags? Gay News dobrze podsumowuje akcję związaną z tym coming outem: I am really sick of folks coming out in conjunction with a new album/book/whatever. Being gay is an integral part of our lives; it’s not the peg for a media blitz. Inna sprawa, że dla konserwatystów słuchających country (w tej dziedzinie pani jest znana) może mieć to jakieś znaczenie. Ostatnim coming-outem w dziedzinie country była k.d. lang, jednak jak podkreśla wiki - nigdy nie była tak popularna jak Chely Wright. Cóż - może dla nas to mało ważne, ale po drugiej stronie oceanu zachwyty (oczywiście póki się 5 maja nie skończy nic nie może być pewne, jednak pani Chely wyszła sobie 3 maja z szafy).

Wracając do Polski - EuroPride za dwa miesiące i kilka dni. Ja już praktycznie mam zamknięty kalendarz na ten czas. A szaleńtwo zacznie się już niedługo od wyjazdów po Polsce. Postaram się opublikować kalendarz :)

Polemiki

11

Autor: Wojciech Szot | Tematy: humor, Obcy w Internecie, wydarzenia | Opublikowano wtorek, 4 maja 2010

Anka Zet opublikowała tekst na... gaylife.pl. Cóż - to, że tam jest odpowiednie miejsce dla jej tekstów to już kilka razy chciałem napisać, tym razem słowo stało się ciałem. Aż zacytuję:

I tak we środę w Warszawie mogliśmy się dowiedzieć, że Aleksander Marek Szczygło był wybitnym uczniem, który poprzez zamiłowanie do książek i niezwracanie uwagi na czarujące koleżanki z klasy, uwodzące innych kolegów, z każdym rokiem wybijał się jako ten najbardziej utalentowany i wzorowy uczeń. Nawet dochodząc do wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego był nadal wierny swojej nauce i absolutnie wytrwały w swojej negacji kontaktów z płcią piękną. I konsekwentnie oporny na ożenek pozostał do swoich ostatnich chwil życia. A za jego przykładem, przynajmniej w tej kwestii, podążają niektórzy działacze PiS. (...) Przyglądaliśmy się rodzinie i było jej nam bardzo żal. Starszy brat, Edward, także zaznaczał zamiłowanie "Marka", bo tak o nim w rodzinie mówiono, do książek. Jego siostry ze wzruszeniem przyjmowały szable z różnymi pamiątkowymi wygrawerowanymi tekstami, medale, odznaczenia i kondolencje. Widać było, że kariera i inne sprawy sprawiły, że tragicznie zmarły nie miał szczególnie silnej więzi z rodziną. W swoich domach rodzeństwo będzie z łezką rzewnego wspomnienia patrzeć na pamiątki, jakie zostały po bracie, który "nie założył rodziny". To Aleksander Marek Szczygło, o czym nas poinformowano na pogrzebie, zadbał, by hymnem Wojska Polskiego były "Legiony". Toteż mu je odegrano. Przemówienia, zachwyty, wieńce, ach naprawdę piękny i uroczysty był to pogrzeb. W tej historii zastanawia nas siła "nieformalnych rodzin". Tak jak nie można dojść, kto w jednej rodzinie zadecydował o hucznym pogrzebie na Wawelu, tak trudno ustalić, jaka rodzina zdecydowała, by Aleksander Marek Szczygło spoczął na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach, bo rodzeństwo wyraźnie życzyło sobie pochowania go w cieniu pobliskich wiejskich brzóz, by przy okazji 1 listopada móc zapalić mu świeczkę, a nie fatygować się pospiesznym do odległej Warszawy, w której żył, "nie założywszy rodziny".
To jaka "nieformalna rodzina" zadecydowała o miejscu pochówku, skoro rodzeństwo
zdecydowało inaczej?

Jeszcze jedno - Uwaga od autorki: Poniższy tekst bała się wydrukować gazeta, znana z odważnych publikacji, usprawiedliwiając tym, "że jest niesmaczny i procesowy", a podobnie napisany nie został też przyjęty przez inną ogólnopolską gazetę

Nie dziwię się, że nikt nie chciał tego tekstu przyjąć. Wnioskowanie na temat życia prywatnego na podstawie tego co się zobaczyło na pogrzebie jest czymś okropnym, a cały tekst świadczy tylko o tym, że autorka nie ma absolutnie wyczucia i domaga się akceptacji dla słabo uzasadnionych pomówień. Ewa pisze: (...) odkłamywanie to co innego niż tworzenie mitów o tym, że ktoś się z kimś nie pożegnał, a kogoś nie pochowano tam, gdzie chciał. Ewa próbuje chyba delikatnie z tym tekstem polemizować, ja już na delikatność nie mam ochoty. Anka Zet próbuje nam wcisnąć wizję świata, w której wszystko się kręci wokół coming-outu. A to duże uproszczenie. Niestety podobną politykę przyjął Tomasik w tekście o Głowińskim na InnejStronie:

Ukrywanie nazwisk czy choćby imion pod literkami alfabetu przy opisywaniu wydarzeń sprzed pół wieku może dziwić, jest jednak świadectwem jak bardzo cała sfera uczuć pozostaje dla Głowińskiego tematem wstydliwym i wciąż w jakiś sposób niewypowiadalnym. Dużo bardziej niepojęte jest przemilczenie swojego związku. Niejaki M. pojawia się kilkakrotnie na przestrzeni lat, głównie jako współuczestnik wyjazdów zagranicznych, nie znajdziemy jednak na kartach autobiografii wyjaśnienia kim ów M. jest, kiedy w życiu autora się pojawił, jaką rolę pełni. Nie ma go także na licznych zdjęciach. Być może towarzysz życia nie chciał, żeby o nim pisać, ale dlaczego nie można tego wyjaśnić? W efekcie powstała sytuacja zadziwiająca – autobiografia pomija najważniejszy, wieloletni związek. Jest to tym bardziej niezrozumiałe, że o wielu bardzo intymnych kwestiach (choroba psychiczna babki, obrzezanie, lęki związane z klaustrofobią) autor zdecydował się napisać.

(...) Choć Głowiński opisuje swoje spotkania z Jarosławem Iwaszkiewiczem, Konstantym Jeleńskim czy Witoldem Gombrowiczem, całkowicie przemilczana zostaje kwestia ich orientacji seksualnej. W ogóle niewiele jest o tym w jaki sposób homoseksualizm wszedł w Polsce na dobre do debaty publicznej, nie pojawiają się żadne polskie nazwiska czy tytuły (choć wspomniane są “Tajemnica Brokeback Mountain” czy “Złe wychowanie” Almodovara). W efekcie można odnieść wrażenie, że Głowiński jest pierwszym gejem, który zdecydował się powiedzieć o tym publicznie. Nie odbierając mu należnego prekursorstwa, zaznaczyć należy, że na szczęście tak nie jest.

Takie uogólnienia się okropne: "(...) cała sfera uczuć pozostaje dla Głowińskiego tematem wstydliwym i wciąż w jakiś sposób niewypowiadalnym. Dużo bardziej niepojęte jest przemilczenie swojego związku (...)". Przepraszam, ale to jest autobiografia i autor ma prawo wyboru treści, które się w niej pojawią, a biograf zarzucający autorowi niepodanie pełnych informacji robi z siebie pośmiewisko. Biograf jest właśnie od rozszyfrowania tych skrótów, niedopowiedzeń. Tomasik tęskni za ułatwieniami i podąża w stronę Pudelka.

Nie rozumiem - czy wg Tomasika obowiązkiem Profesora było gadanie z pisarzami o ich orientacji seksualnej i teraz plotkowanie o niej? To, że my jesteśmy od odkrywania tajemnic alkowy, nie oznacza, że tak mają robić sami odkrywani. Większą przyjemność sprawia mi odkrycie coming-outu Głowińskiego niż zastanawianie się czemu napisał tak a nie inaczej. A jak Tomasik odniósł wrażenie, że Głowiński zdaje sie myślec, że "jest pierwszym gejem, który zdecydował się powiedzieć o tym publicznie" to chyba inne książki czytaliśmy. I tak zamiast szacunku dla tego wyjścia z szafy mamy narzekanie, że jest źle, nieładnie, za mało.

I tak w długi weekend zostalismy uraczeni dwoma tekstami, które świetnie pokazują, że już niektórym nie chodzi o coming-out, ale o coming-out jakościowy. Byle jak najwięcej, najszerzej, a przecież to wcale nie jest takie łatwe. Gdyby Głowiński miał się spowiadać teraz dokładnie ze swoich relacji, a Szczygła partner (o ile taki istnieje) opowiadać teraz o tym w gazetach - chyba byśmy nic nie zyskali dodatkowego.

Na marginesie: w UK być może, że jest szansa na małżeństwa homicze. I ta propozycja wychodzi od konserwatystów. Też takich chcemy.

A na koniec kolejny zabawny skecz na temat religii:

Pope Song

6

Autor: Wojciech Szot | Tematy: humor, muzyka | Opublikowano poniedziałek, 3 maja 2010

Jeszcze raz popkulturowo. Padłem ze śmiechu:

O obrazkach

0

Autor: Wojciech Szot | Tematy: muzyka | Opublikowano

Od dawna nauki trudniące się wyjaśnianiem popkultury mówią o "mash-up culture". Ja zawsze lubię tu pokazywać dwa rodzaje filmów - po pierwsze reklamy, gdyż mówią o tym czego oczekujemy i jaki wizerunek nas samych się kreuje, po drugie - teledyski, niekoniecznie dobrych piosenek, ale będące w pewien sposób reprezentatywne dla tego co się wyprawia. Tak jest z wieloma przeróbkami LG, które pokazywałem - zapotrzebowanie na takie produkcje to nie tylko hołd dla tej pani i oznaka tego, że stworzyła coś co jest w jakiś sposób otwarte na reinterpretację. Można to ciekawie rozwijać. Ale nie o tym dzisiaj.

Ten wstęp jest po to by pokazać nowy teledysk Aguilery (ciągle usuwają):



Pani oczywiście kopiuje samą siebie (te owcze fryzurki), Madonnę (tego wyjaśniać nie trzeba chyba), Annie Lennox (M. dzięki za wskazówki), Grace Jones, Beyonce i tak dalej. Muzycznie - kit, ale przyznaje - zawsze kręciło mnie wykorzystywanie SM w teledyskach - wizerunek dominatrix czy taki jak w moim ulubionym fragmencie:


Przywodzi to na myśl zdjęcia Nobuyoshi Araki:


Jednocześnie dzięki temu skojarzeniu - nie ma jak to hipertekstualność - wracamy do LG i jej współpracy z Arakim przy okazji sesji dla japońskiego Vogue:


I oto całe piękno kultury współczesnej. Gdzie byśmy nie poszli tam LG. A tak bardziej na serio - to ciekawe co się wokół dzieje, że pewne wizerunki do tej pory jednak zarezerwowane albo do kultury japońskiej albo do obrazków średnio obecnych w mediach stają się popkulturowe. Choć może zawsze były popkulturowe? W końcu Bettie Page jest znana tylko dzięki sesjom dla Irvinga Klaw. Foucaultowi by się ten filmik spodobał :)

Przerwa "patriotyczna"

0

Autor: Wojciech Szot | Tematy: muzyka, wydarzenia | Opublikowano niedziela, 2 maja 2010

Mieliśmy żałobę, teraz mamy święta państwowe - ostatnio same dni wolne i okazyjne zbieramy. Dlatego dzisiaj jedynie muzycznie, co by nie psuć nikomu świętowania moim marudzeniem:



ps. przed Pałacem Prezydenckim zbierano podpisy pod kandydaturą Jarka - widok okropny - polska flaga ma nową odmianę: biało-czerwona z czarną wstążką. Tak będzie wyglądała Polska wg PiS - na każdym kroku będą przypominać nam o tych zawłaszczonej już przez nich tragedii. Obyśmy w wyborach takiej wizji kraju powiedzieli nie.

Les-sztuka

0

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, Art Pride, Obcy w Internecie, wydarzenia | Opublikowano sobota, 1 maja 2010

Na debacie w Zchęcie wyszło, że o ile sztuka wyprzedza w Polsce zmiany społeczne i można np wydawać już album o sztuce gejowskiej to sztuka lesbijska jest nadal mało znana. Ciekawe czemu? Przecież na świecie istnieje taki nurt w sztuce i raczej jest już dość szeroki. Może to tak jak z obecnością lesbijek w orgach - częściej idą do organizacji feministycznych niż LGBT?

Wczoraj rozmowa nocna z P. z holenderskiej organizacji LGBT w mieście liczącym 120 tysięcy mieszkańców. Zapytałem o liczbę wolontariuszy i członków organizacji - razem mają około 300 osób. To my chyba tyle ledwo w całym kraju mamy. Co ciekawe w Holandii nie jest tak tęczowo jak by się wydawało - osoby homoseksualne nie mogą być na przykład dawcami krwi. Choć jak słyszę o tym jakie problemy mają Holendrzy i czym się zajmuje organizacja to chciałbym mieć takie kłopoty.

Przypomnę, że ruszył już nabór wniosków do Funduszu Stonewall - jedynych grantów rozdawanych przez orgę LGBTQ. Już po raz drugi Lambda przeznacza kilka tysięcy na wsparcie mniejszych grup i organizacji. W tamtym roku trzy grupy uzyskały dofinansowanie, jak wynika z komunikatu jednak tylko dwa projekty zostały zrealizowane.

Fundusz Stonewall rozpoczął działalność w 2009 roku. Z trzech przyznanych dotacji zrealizowany został już projekt poznański, projekt bydgoski będzie realizowany w maju 2010 roku, zaś projekt rzeszowski - ze względu na trudności organizacyjne - nie został przeprowadzony.

Poniżej zaś film o tym jak ma się biznes do homiczych małżeństw: