ŚwiadekŚwiadekNa szali mamy - ustawę o związkach partnerskich. Przejdzie - jeśli adopcji nie będzie. Nie przejdzie - jeśli adopcja będzie. Co teraz?

Czytaj dalej

PodsumowaniaPodsumowania roku 2011Od 25 grudnia podsumowujemy roczek. Co było ważne? Co było mało ważne, ale jeszcze o sobie przypomni? Gdzie byliśmy, co robiliśmy i dlaczego wciąż nie ma ustawy? Czy był to przełomowy rok? A może to tylko pobożne życzenie?

Czytaj dalej

StołekStołek 2011Nie ma co ukrywać - autor bloga został nominowany do Stołka Roku, w plebiscycie "Gazety Stołecznej". I zachęca do głosowania.

Czytaj dalej

DFTęczowo na fejsie - rankingNie masz fejsa - nie istniejesz. Bez fejsowej strony twoja inicjatywa raczej nie zdobędzie popularności, stąd ranking stron LGBTq, które mają więcej niż 500 fanów na fejsie i kilka wniosków.

Czytaj dalej

Rss

Co się stanie 5 maja?

6

Autor: Wojciech Szot | Tematy: muzyka, wydarzenia | Opublikowano czwartek, 29 kwietnia 2010

Co się stanie 5 maja? Amerykańskie blogi podają, że tego dnia wyjdzie z szafy jakaś wielka gwiazda. Póki co sprawa jest trzymana w tajemnicy, ale już nawet w takich programach jak Larry King Live zarezerwowano czas by na żywo pokazać to wydarzenie. O kim się mówi? Na pierwszym miejscu Queen Latifah (też mi szok), Oprah (to by było coś), dalej Kelly Clarkson. Oczywiście pytanie, czy całe to zawracanie głowy nie jest przesadzone - jak napisano w komentarzu na Queerty: We may as well pretend its May 6th and just start posting "what a freaking waste of everyone's time" or "big freaking non-suprise!" Ciekawe jest to, że w Stanach publicyści głośno mówią o swoich przypuszczeniach co do orientacji seksualnej danej gwiazdy. A u nas raczej się sugeruje niż mówi wprost. Może jakaś lista - kogo chcemy by się wyoutował? Maria Janion, Szczygieł, Piasek, post-mortem minister Szczygło, Jacek Wójcicki (też mi szok), a może jeszcze w tym roku ktoś nas zaskoczy? Póki co najważniejszy comnig out 2010 należy do Głowińskiego. My w albumie z przyjemnością wyoutujemy też przynajmniej dwie postaci.

A teraz filmik, świetny:

Mash-up

1

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano środa, 28 kwietnia 2010

Znowu raczej w punktach niż narracyjnie:

Za granicą się nie boją: Jaroslaw Kaczynski, Gay Twin Brother of Poland's Homophobic Dead President, Wants the Job. Całość na Queerty.

Dobre podsumowanie kampanii Camerona w Gazecie Wyborczej. Skrótowe, choć jestem ciekaw czy po dzisiejszym występie Camerona w Wawie będą jeszcze jakieś teksty.

Ciekawy news z Rzeszowa. Inna kwestia, że prelegenci nie przyszli, ale to mnie zaciekawiło:

Spotkanie w Rzeszowie było także okazją do promocji dwóch książek "Z Tango jest nas troje", opowiadającej o dwóch pingwinach samcach, którzy przygarnęli porzucone jajko i wychowali razem małe pingwiniątko oraz nowo wydanej "Król i król", holenderskiej bajki o gejowskiej parze przetłumaczonej na kilkanaście języków.

Czy w ogóle ludzie wiedzą, że wydawcą książek nie jest KPH? No nie podoba mi się to, bo to jakby mi Lambda organizowała spotkania, a nie była wydawcą książki. Nota bene - premiera albumu Art Pride wstępnie ustalona na 17 czerwca w TR Warszawa.

Tyra Sanchez wygrała RuPaul's Drag Race Season 2, pani poniżej:



Jak wam się filmiki nie znudziły to filmik po francusku:



Na koniec Fubiz, który czasem przynosi cudeńka:

O małżeństwach krytycznie - głos w dyskusji

10

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt walczy słowem | Opublikowano poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Duża dyskusja - choć może ograniczona do kilku osób - na Homikach pod naszymi komentarzami do wyników ankiety. A jeszcze w grudniu pisałem: Mam wrażenie, że na taką jazdę intelektualną i jazgot nawet wśród polskich teoretyków i teoretyczek nie przyszedł czas. Oczywiście najwięcej kontrowersji wzbudziły komentarze sugerujące, że tożsamościowe podejście do związków i domaganie się małżeństw jest przyznaniem pierwszeństwa heteronormatywnemu wzorcowi i wzorcowi moralnemu, który za nią idzie. Na osoby, które napisały, że nie zgadzają się w pełni z tym wzorcem i nie są miłośnikami tego rozwiązania posypały się gromy. A teoria queer została sprowadzona do pieprzenia o niczym. Sam małżeństwa homo popieram jako jedną z możliwości realizacji pojęcia "równość", jednak zgadzam się z postulatem, że małżeństwo i w ogóle instytucjonalizowanie stosunków między ludźmi w myśl przymusowej wyłączności seksualnej i monogamii kieruje nas w objęcia norm, których nie mam zamiaru uznawać.

Mam wrażenie, że często zapominamy, że ta perspektywa nie wyklucza dążenia do realizacji zasady równości w sposób normatywizujący. To po prostu całkiem inna droga do równości rozumianej jako sprzeciw wobec symbolicznej przemocy wobec kogokolwiek. Dlatego pociąga mnie perspektywa odrzucenia jej i pójścia w stronę queer. Jak widzę jednak próba zrozumienia tego dla wielu osób wydaję się zbyt trudna.

Trochę uzupełnię. Krytyka instytucji małżeństwa jest już dość stara. Pateman w jednej z lepszych książek na ten temat (The Sexual Contract) pisze, że przez istnienie tej instytucji kobiety stają się "przedmiotem kontraktu", konstytuują patriarchalną władzę. Pateman jest przeciwna jakimkolwiek kontraktom - In contract theory universal freedom is always a hypothesis, a story, a political fiction. Contract always generates political right in the forms of domination and subordination. To oczywiście nierealistyczna teoria, ale ważny głos również w sprawie tu omawianej.

W wywiadze dla WO Antu Sorainen mówiła: Mnie to się nie podoba, bo to ślepe naśladowanie wzorców heteroseksualnych. A tym samym uznanie ich, a nie innych za normę. Nie jestem zwolenniczką tych legalizacji, ponieważ jestem przeciwko legalizowaniu jakichkolwiek związków. Zarówno homoseksualnych, jak i heteroseksualnych. Małżeństwo to głupi patriarchalny układ polegający na tym, że jedna osoba staje się własnością drugiej i w którym ludzie mają być ze sobą na zawsze, po to by płodzić lub wychowywać dzieci. O tym konflikcie między zwolennikami - ze względu na równość - i przeciwnikami - ze względu na podporządkowanie się wzorcowi - napisano już wiele. Należy czasem pamiętać, że teoria queer jest teorią kontestacji norm, ich podważania i dekonstruowania ich znaczeń. Czy może być to dla nas użyteczne? Tego niestety nie wiemy... Na ten temat zastanawiał się też Tomek Sikora:

W moim przekonaniu polityka queer powinna być polityką kryzysu, ponieważ kryzys otwiera nowe horyzonty, wytycza nowe kierunki, tworzy nowe parametry tożsamości. Jest to polityka, która dąży do różnorodności, a nie unifikacji; która promuje nowe rodzaje "powiązań" społecznych/politycznych/seksualnych (czyli swego rodzaju "hybrydyzację"), zamiast utrwalać zastane całości; która wreszcie gotowa jest zaryzykować pewną dozę (społecznej/politycznej/seksualnej) "nieczytelności" sprzyjającej wywołaniu pewnego "kryzysu poznawczego", który może umożliwić powstanie nowych form podmiotowości i społeczności.

Niestety queer jest często rozumiany na opak, o czym pisze Angela Jones:

Queer politics cannot just be reduced to the struggle for marriage equality, equal protection laws, the right to legally change your sex, and/or the legal struggle to end the coercive surgeries of intersexed bodies (just to name a few). This liberalist approach to queer politics is limited. Individuals need social rights as well. The right to exist, to be seen, to be heard, to be accepted as a "viable body," and the right explore our desires, free from fear reprisal is a social right.

Końcówka tego akapitu otwiera trochę oczy przy czytaniu komentarzy do podsumowania Jacka czy Oli Sowy. Gdy podnosi się pytanie o zasadność dązenia do instytucji, która jest takim przeżytkiem, co jest przecież zasadne i rozwijające w sensie teoretycznym a i praktycznie ma swoje implkacje, pojawiają się komentarze takie jak ten:

To nie jest czas i miejsce na promowanie ideologii czy "teorii queer / gender".

Czyja to retoryka chyba nie trzeba mówić. I tak właśnie użycie teorii queer dość ciekawie obnażyło problem naszego strachu przed tymi, którzy mają pogląd inny niż większość. A to się nazywa homonormatywnością, o której znowu Sikora:

Homonormatyw to właśnie „polityka normalności” w odniesieniu do – i praktykowana przez – seksualnych odmieńców, polityka wykluczająca i stygmatyzująca wiele grup i jednostek ze względu na pozycję społeczną, zachowania seksualne (na przykład biseksualizm), tożsamość płciową (takie jak transgender), styl życia (na przykład promiskuityzm) – a więc wszystkich tych, którzy nie pasują do promowanego w przestrzeni publicznej modelu zamożnej, monogamicznej pary, oddającej się domatorskim i konsumpcyjnym przyjemnościom.


Warto się nad tym zastanowić, zwłaszcza, że jak pisze Lisa Duggan (2003) o polityce organizacji Independent Gay Forum:

The new neoliberal sexual politics of the IGF might be termed the new homonormativity—it is a politics that does not contest dominant heteronormative assumptions and institutions, but upholds and sustains them while promising the possibility of a demobilized gay constituency and a privatized, depoliticized gay culture anchored in domesticity and consumption

Na koniec polecam ciekawy wywiad - Is Gay Marriage Racist?. Jeśli ciągle podkreślamy, że sprzeciwiamy się marginalizacji naszej opinii to pozwólmy samym sobie również na posiadanie różnych koncepcji. I tego się najbardziej boję po tej debacie, że tylko jedna opcja okaże się słuszna, a cała reszta to będą dewianci.

Rozrywkowa niedziela

3

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt czyta, Abiekta przypadki, Obcy w Internecie, Reklamy, wydarzenia | Opublikowano niedziela, 25 kwietnia 2010

Gazety ostatnio rozpisują się nad Anne Fadiman i jej Ex libris. Wyznania czytelnika. Postanowiłem sprawdzić o co chodzi i z miejsca się zakochałem. Tak pięknie napisanych esejów o książkach chyba jeszcze nie czytałem - taka antropologia codzienności na temat czytania, kolekcjonowania, układania na półkach, zaginania stron. Fadiman posługuje się językiem, który wydaje się być dawno zapomniany i zagubiony kilkanaście lat. Jest w niej coś z Szymborskiej - autoironia i zwięzłe, czasem okrutne wręcz obserwacje. Cytatem ją:

Kilka miesięcy temu mój mąż i ja postanowiliśmy połączyć nasze księgozbiory. Znamy się od dziesięciu lat, mieszkamy razem od sześciu, od pięciu jesteśmy małżeństwem. Nasze kubki do kawy, choć nie od pary, rezydowały w przyjaźni na jednej półce; pożyczaliśmy od siebie koszulki, a nawet, przyciśnięci potrzebą, skarpetki; nasze kolekcje płyt dawno już zżyły się ze sobą bez jednego zgrzytu, moje motety Josquina des Prés tuliły się do George’owego Worst of Jefferson Airplane ku obopólnemu zadowoleniu. Jednak nasze książki wciąż mieszkały osobno, moje głównie w północnym krańcu naszego poddasza – jego w południowym. Zgadzaliśmy się, że to bez sensu, żeby mój Billy Budd usychał z tęsknoty czterdzieści stóp od jego Moby Dicka, ale żadne z nas nie kiwnęło palcem, by ich połączyć.

Tak więc weekend pod znakiem przyjemności, także muzycznych (nowa płyta Gabin). Za to w necie szaleje serial Glee i przeróbki Madonny, nawet przyjemne:



Ciekawe kiedy w Polsce to dadzą na ekrany. Będzie cioto-szał znowu?

Jak już w klimacie totalnej rozrywki to reklama z Bradem P.:



W Indiach odbędzie się pierwszy mainstreamowy festiwal filmów gejowskich. A dzisiaj o 20 ponoć Cameron w Radio Maria. Słuchać czy nie? Oto jest pytanie!

Na koniec - znowu rozrywka:

Abiekt w Zachęcie?

0

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki | Opublikowano sobota, 24 kwietnia 2010

Niestety jeszcze nie jako eksponat:

Zachęta i redakcja czasopisma internetowego uniGENDER zapraszają na:

Panel dyskusyjny "Kłopoty z płcią. Czy istnieje w Polsce sztuka gender?"

prowadzenie: Magdalena Furmanik-Kowalska, Marcin Teodorczyk
goście: dr Bożena Umińska, Wojciech Szot, Natalia Kaliś i Krzysztof Krzysztof


Więcej tutaj.

ps. spotkanie z Grupą Inicjatywną w Helsińskiej się odbyło. I chyba na tym koniec komentarzy, bo zamiast projektu ustawy zobaczyliśmy brudnopis zawierający wariację nt. PACSów. To, że się z tym rozwiązaniem nie zgadzam absolutnie to inna sprawa i chyba czytający mnie wiedzą o tym dobrze, ale jedno mnie zastanawia - kto ma prawo do podjęcia decyzji - jaka ustawa jest potrzebna? I na to pytanie lepiej odpowiedzmy sobie czym prędzej, bo przecież w jakiś magiczny sposób trzeba będzie podjąć decyzję, jak końcowo będzie ta ustawa wyglądała. Organizacje? Jakiś zbiór ludzi? Internauci i internautki? Bo lepiej by było gdyby to grupa osób podjęła decyzję niż jednostka czy kilka ledwie osób...

Ankieta zamknięta, podsumowanie

8

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano piątek, 23 kwietnia 2010

Właśnie wyłączyliśmy ankietę. Pierwsze podsumowanie poniżej, opcjonalnie może się ten plik troszkę zmienić, na Homikach już rano zapewne będzie opublikowane :)

Podsumowanie ankiety

ps. wyniki ankiety dostępne tutaj.

3:0

14

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano

Z informacji jakie uzyskałem ze Stowarzyszenia Pracownia Różnorodności toruński wykład Camerona również nie dojdzie do skutku. To już trzecia uczelnia, która postanowiła nie wpuszczać w swoje progi tego pseudo-naukowca. Dziekan nie podał przyczyny odwołania, ale info jest od rzecznika prasowego UMK, więc raczej na 100 procent 3:0 dla nas, ktoś wie co ze spotkaniem w Gliwicach?

Cameron w Toruniu! Niestety nie u Rydzyka...

6

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano

Tak tak, UW go nie chce (Fronda w końcu to potwierdziła), Szczecin też odmówił wpuszczenia:

Szanowny Panie,

wykład otwarty dr Paula Camerona na Uniwersytecie Szczecińskim decyzją JM Rektora US nie odbędzie się. Prelegent głosi poglądy kontrowersyjne, a na takie miejsce może być jedynie w uniwersyteckiej debacie, której organizator Koło Naukowe "Politolog" nie przygotował. Prezentowanie skrajnych przekonań podczas otwartego wykładu na Uniwersytecie przeczyłoby idei universitas.

Z poważaniem,

Marika Gołda
Rzeczniczka US


Środa powiedziała, że to tak jakby na Akademii Medycznej promowano voodoo, ale nie ma to jak stary dobry Toruń. Korporacja Akademicka Kujawja pisze na FB:

Korporacja Akademicka Kujawja zaprasza na wykład dr Paula Camerona pod tytułem "Ekonomiczne aspekty kryzysu demograficznego". Odbędzie się on w Toruniu, w sali nr VII na Wydziale Nauk Ekonomicznych i Zarządzania UMK. Poniedziałek, 26 kwietnia 2010 r. o godzinie 13:00.

Co ma homofobia do ekonomii można będzie się za kilka dni przekonać, gdyż mimo protestów toruńskiej Pracownii Różnorodności, dziekanat Wydziału nie widzi nic nagannego w goszczeniu tego oszołoma. Mam nadzieję, że będzie 3-0 dla nas, ale Toruń ma jednak swoją specyfikę... Ciekawe, że debaty z Cameronem są przygtowywane w sposób bardzo skryty - w oficjalnym planie Torunia nie było.

A na koniec wieści o Cameronie zobaczcie to:



Chcę takiej debaty! Choć z drugiej strony - to raczej będzie promocja tego wariata niż Profesory. A tak na marginesie, to ciekawe czy odbyło się spotkanie w Gliwicach, o którym tutaj? A jak już całkiem chcecie się zatracić w czytaniu o Cameronie to tutaj wywiad, po którym ten pan nie powinien wystąpić na żadnej uczelni.

Z innych:

Replika musi mieć problemy skoro można już ją kupić na Allegro. A ponoć sprzedaż jest możliwa tylko przy prenumeracie?

Napieralski kandydatem SLD na prezydenta. Facet, któremu przez usta nie mogą przejść myśli (słynny wywiad nt małżeństw homiczych) ma być kandydatem partii, na którą zawsze głosuję. Czas zmienić priorytety - o ile Nałęcz się nie wycofa. Póki co serce raduje się wieścią, że Sielatycki został wiceministrem edukacji. Mały krok ku normalności.

A na świecie mamy pierwszy arabskojęzyczny magazyn gejowski i oczywiście skandal, Malezję, która pozwoliła w końcu na filmy z homiczymi bohaterami (choć z restrykcjami), wysłannika Davida Camerona, który ma nauczyć konserwatywne parie ze wschodniej Europy tolerancji i uznawania praw osób homoseksualnych - ciekawe czym to się w Polsce skończy, oraz propozycję ślubu homo na Dachu Świata.

Oczywiście będę monitorować toruńską hucpę z Cameronem, a póki co śliczna reklama z 1943 roku z Judy Garland:

1 procent i muza w TR.Warszawa

7

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, muzyka, wydarzenia | Opublikowano środa, 21 kwietnia 2010

Dzisiaj wizyta w TR.Warszawa na pogadance z muzyką. Oczywiście nie sprawdziłem programu pogadanki i źle na tym wyszedłem (tzn. wyszedłem - w trakcie) Katowanie mnie Hildegardą z Bingen, Schubertem a na koniec walącą w klawisze Marthą Argerich powinno być prawem zabronione. Trochę Kozena ratowała sytuację, ale akurat w tym momencie zasnąłem. Nie lubię być krytyczny wobec rzeczy, które robią moi przyjaciele (A. wybacz!), ale tym razem nie wytrzymałem. Z grymasem na ustach powlokłem się przed końcówką na kawę w Delikatesach. Na uspokojenie nerwów - w Deli podają świetny sernik!

Taka wiadomość dziś po necie krążyła:

Informujemy, że z powodów niezależnych od organizatorów (niewielki odstęp od zakończenia żałoby narodowej, obrzędy pogrzebowe Rektora UKSW, trudności z przybyciem prelegentów w związku z chmurą wulkaniczną) konferencje z dr. Paulem Cameronem i Mathiasem von Gersdorfem, które miały się odbyć w dniu dzisiejszym tj. 20 kwietnia br. na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego (Współczesne patologie społeczne, godz. 11.30) oraz na Uniwersytecie Warszawskim (Homoseksualizm jako ruch społeczny i jego konsekwencje, godz. 20.00) zostały przeniesione na 28 kwietnia br.

Ciekawe, że informacja ta ma się nijak do maila, który otrzymaliśmy z UW. Ciekawe czy 28 kwietnia debata się odbędzie. Jak tak, to mam nadzieję, że jednym z panelistów będzie ktoś od nas. Poszedł tekst o tym w Wyborczej, nie wiem po co poczytałem komentarze. Trochę się ubawiłem przy jednym: Organizacje gejowskie żerują na państwowej kasie, a że w końcu dzisiaj wypełniłem zeznanie podatkowe, to tym bardziej mam prawo do śmiechu. Na szczęście na jeden procent przekażę więcej niż złotówkę ;)

A jak już przy tym temacie, to polecam tekst Michała Minałto na Homikach. Faktycznie, to Michał zainspirował w pewnym stopniu mój tekst o LGBTizacji, gdzie pisałem:

Największym błędem, jaki popełniono jest ustanowienie tzw. 1 procenta podatku. Dzięki temu prawie całe społeczeństwo czuje się zwolnione z podarowania organizacjom choćby 10 złotych miesięcznie (paczka fajek). A ten 1 procent jak nie trafi do organizacji, to powędruje na papier toaletowy w ministerstwie finansów. Ludzie myślę, że to oni płacą na orgi dzięki temu. Guzik prawda - to państwo w swojej łaskawości przekazuje popularnym i lubianym orgom swoją własną kasę a nie podatnicy.

Od czasu 1 procenta modlitwa każdego działacza w ordze (mówię o tych pożytku publicznego - ponad 6 tysięcy jest takich) brzmi: Podatniku nasz, poprawnie napisz KRS orgi Twej. Dzięki temu organizacje też same zwalniają się z potrzeby szukania donatorów, licząc na to, że z "jednego procenta" przeżyją kolejny rok, a resztę kasy się zapcha grantami. Co mnie ostatnio powaliło na kolana to twierdzenie, że i tak na "pedalstwo" żadna firma nie da kasy. I to od człowieka z orgi. No co to ma być? Albo się w coś wierzy, albo zbyt się przyzwyczaiło do zaglądania na ngo.pl i szukania nowych konkursów.


Michał pisze:

Oskarżam: zamiast pobudzić dobroczynność – datki, darowizny, składki, zrzuty, whatever, 1% po prostu ją stłamsił. Za „cudze” (albo „nasze wspólne”!) pieniądze kupujemy sobie dobre samopoczucie – jesteśmy Obywatel/k/ami i podmiotami społeczeństwa obywatelskiego. No, jednak nie. Lubię podatki (naprawdę! Uważam podobnie jak Kinga Dunin, że podatki są super), może lepiej, by ten 1% poszedł jednak do instytucji państwowych?

Ja też uważam, że podatki są super! Trzeba utworzyć grupę na Fejsie - "Lubię płacić podatki". I mówię to bez ironii. A w kwestii jednego procenta, który właśnie przekazałem z radością na pewien numer KRS - jak chcecie na serio pomagać organizacjom, to metoda jest następująca: w necie lub w banku wypełniamy formularz zlecenia stałego i wpisujemy tam numer konta i kwotę.

Jednocześnie na koniec mały zarzut do orgów - wiecie jak trudno jest znaleźć numery kont na waszych stronach? Miałem zamiar tutaj opublikować z kilka takowych, ale poddałem się przy czwartej organizacji. Nie rozumiem czemu to nie może wisieć na głównej stronie. Czy my się dalej wstydzimy tej żebraniny? Przyznaje się bez spankingu - dzięki genialnie prowadzonym kampaniom w typie "wpłać nam" w ciągu ubiegłego roku przekazałem ponad 100 dolców na trzy orgi ze Stanów - do dzisiaj dostaję maile, materiały informacyjne niekiedy tu wykorzystywane, teraz czekam na ładne koszulki. Nie przeliczając czasu pracy, którą wkładam w orgach takich jak SOF, Lambda czy SPR (tu najmniej z racji odległości) na pieniądze, to powiem szczerze, że żadna z organizacji nie dostała ode mnie tyle kasy co Equality California. A jest wiele i zamożniejszych i bardziej szczodrych osób, które zapewne by wpłaciły jakieś pieniążki, gdyby za tym coś szło. Wystarczy głupkowaty e-mail z informacjami "co robimy teraz". Koniec narzekania, czas na - może nie moją bajkę muzycznie - wizualnie ciekawy show Adama Lamberta:

Informacyjnie

6

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt czyta, Obcy w Internecie, wydarzenia | Opublikowano wtorek, 20 kwietnia 2010

Zmiany u Zielonych - nową przewodniczącą została Małgorzata Tkacz-Janik. Działaczka spoza Warszawy, a więc jest to dość ciekawa zmiana zwłaszcza w sferze mentalnej (w głosowaniu pokonała Agnieszkę Grzybek). Przewodniczącym partii dalej Dariusz Szwed. Co mi się podoba - mimo szaleństwa żałobnego kongres partii nie został odwołany. Dla nas ważne info - nadal w czołówce Partii są "nasi" - Kozek, Kitliński i Lech. Szkoda, że Zieloni ciągle nie potrafią odnaleźć się w walce wyborczej i pokazać, że są partią merytoryczną i ekspercką a nie "ciekawostką etnograficzne".

Wykład Camerona odwołany, wielka debata na Frondzie za to się odbywa. Nie biorę w takich hucpach udziału, ale nawet miło raz na jakiś czas się takie debilizmy czyta.

Abiekt w ramach wieczornej lektury ma teraz przed sobą książkę Skinnera Zbrodnia. Twarzą w twarz z niewolnictwem. Bardziej wciągające od Czarnej księgi kobiet, trochę zbyt dużo o meandrach amerykańskiej polityki, ale lektura wciągająca o ile lubicie na dobranoc czytać o gwałtach, morderstwach i o tym jak kupić człowieka za 50 dolców. Z lektur zakończonych - Gillber, Co wnosi nos? Nauka o tym, co nam pachnie. Książka rewelacyjna, przyjemna, dekonstruująca wyobrażenia o tym ze zmysłów, który wydaje się być najmniej potrzebny, a także rozwalająca wiele mitów wokół niego narosłych. A jak choć trochę interesuje was psychologia społeczna i architektura to lekturą obowiązkową na wiosną powinien być Jan Gehl, Życie między budynkami. Fatalny skład książki, ale lektura rewelacyjna i jak się mieszka w takim dziwnym mieście jak stolica to łatwo odnieść uwagi autora do rzeczywistości otaczającej. Czekam na lato, wtedy najlepiej się czyta książki o Gułagu. A ciągle nie mogę skończyć Sołżenicyna. Miał być na plażę w Maladze, ale było za zimno. Może jakaś Jurata?

Miałem napisać coś o ankiecie - obecne wypełniło ją ponad 2100 osób, za co dziękujemy. Najbardziej kontrowersyjna wydaje się być kwestia zapisania w ustawie prawa do adopcji "zewnętrznej" (np. dom dziecka):


(odpowiedzi w kolejności tak, nie , nie mam zdania)

Czekamy na ostatni mailing, który powinien zwiększyć liczbę odpowiedzi i zabieramy się do analizy.

Na koniec - tego musicie posłuchać. Don't Ask Don't Tell w swoim najgorszy wymiarze:

Przegląd niedzielny

3

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano niedziela, 18 kwietnia 2010

Zacznę od wczorajszych wydarzeń na Placu Piłsudskiego. Arcybiskup Henryk Muszyński, cytując za IS: nawiązał do wypowiedzi prezydenta Kaczyńskiego o małżeństwie jako związku między jedną kobietą z jednym mężczyzną, dodając, że "gdyby wszyscy politycy w Polsce, którzy wyznają tę samą wiarę w Jezusa Chrystusa, a zatem i tę samą prawdę o istocie małżeństwa, mieli odwagę dać tak jednoznaczne świadectwo o tej prawdzie, i potwierdzić ją własnym życiem, zapewne inaczej wyglądałby stan polskich małżeństw i oblicze polskiej rodziny."

I tak narodowy tydzień nienormalności zakończył się w Warszawie jakże swojskim akcentem.

Oficjalnie dalej nie ma komunikatu o odwołaniu wystąpienia Camerona na UW. Mam nadzieję, że jutro się dowiemy szczegółów. Póki co - wszystkich pracujących na UW i studiujących zapraszam do petycji.

Na świecie dzieje się tyle, że chyba wszystkiego dzisiaj nie opiszę nawet w skrócie.

1. Były reprezentant Australii w pływaniu wyszedł z szafy. Najciekawsze jest to, że pan ma bardzo swojsko brzmiące imię i nazwisko - Daniel Kowalski. Urodzony w... Singapurze. To kolejny już australijski sportowiec, który ujawnił się w prasie. Moją ulubioną postacią ze świata sportu, ale już w Europie jest jednak nadal Yvonne Buschbaum, tyczkarka, obecnie nosząca męskie imienię Balian.

2. United Church of Christ, pierwszy w USA kościół, który poparł homomałżeństwa wypuścił śliczną reklamówkę:



Abiekt już niedługo przedstawi wyniki sondażu, który przeprowadził wśród polskich kościołów i związków religijnych. Cóż - takich cudów się nie spodziewajmy.

3. Kapitalny raport iCNN 'I am transgender, and I want my voice to be heard'.

4. Kolejne homicze łabędzie w UK. My mamy homiczą kaczkę. Niestety nielot.

5. W kategorii "ale to już było", tym razem krucyfiks z kutasem, tzn. z Jezus z kutasem.



6. Queerty przedstawia krótki raport z przygód pierwszego w Ameryce Łacińskiej homomałżeństwa. Obawiam się, że nawet po wejściu ustawy o związkach w Polsce, nie raz i nie dwa, będziemy obserwować kiepskie jej działanie w sądach. Ale to oczywiście bajka, póki co w ankiecie ciekawe wyniki, jutro więcej na ten temat.

7. Ellen dalej wygrywa wszystkie rankingi. Ja ciągle postuluję - zróbmy własny ranking. Kto by wygrał? Jarosław?

8. No i na koniec tych punktów - Obamę jednak polubimy.

Teraz dwa filmy i udaję się na spotkanie wolontariackie - ktoś przyjdzie w "taki" dzień?. Po pierwsze - świetna kampania francuskiego Instytutu profilaktyki i opieki zdrowotnej na temat zbyt wczesnego macierzyństwa.



Po drugie - misiowa piosenka. Mrrrauk.

Cameron odwołany z UW

13

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano piątek, 16 kwietnia 2010

A jednak. Według uzyskanych przeze mnie informacji (K. dzięki!) rzeczniczka prasowa UW oznajmiła, że spotkanie nie odbędzie się na terenie UW. Uniwersytet wydając zgodę na zajęcie sali nie wiedział, kogo będzie gościł. Jak poznał nazwiska, podziękował organizatorom. Rektorze dziękujemy, no i przynajmniej nie mamy po co biegać dzisiaj na pocztę z listami :)

UPDATE: taki mail przyszedł do osb wysyłających protesty internetowo:

Szanowny Panie,

pragnę poinformować, że decyzją JMR spotkanie z panem Paulem Cameronem zostało odwołane. Pani rektor podjęła taką decyzję tuż po tym, gdy dowiedziała się, kto ma być uczestnikiem spotkania. Organizatorzy konferencji we wniosku o zarezerwowanie sali na UW nie podali takiej informacji.

Z poważaniem
Anna Korzekwa
-------------------------------------------
Rzecznik prasowy Uniwersytetu Warszawskiego

Hannibal ante portas na UW!

4

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano

Zweryfikowałem komentarz, który się pojawił i na szybko informuję:
Zapraszamy Państwa serdecznie na serię wykładów i konferencji poświęconych tematyce homoseksualizmu.

20 IV Warszawa:

Termin: 20 kwietnia (wtorek), godz.: 20.00.

Miejsce: Aula w Starym BUW, ul. Krakowskie Przedmieście 26/28, Uniwersytet Warszawski.

Temat: Homoseksualizm jako ruch społeczny i jego konsekwencje.

Goście:
dr Paul Cameron, Family Research Institute, USA
Mathias von Gersdorff, Kinder in Gefahr, Niemcy

Moderacja: dr Krzysztof Wąsowski, UW.

Organizatorzy: Studenckie Koło Myśli Politycznej UW, Akademickie Stowarzyszenie Katolickie Soli Deo, Krucjata – Młodzi w Życiu Publicznym.
O tym panu było głośno rok temu. Patrz: Proteścik?, Konferencja odwołana?!, Titanic płynie dalej. Tym razem nie na UKSW, a na UW ma się odbyć debata z tym pseudo-naukowcem i kolejnym wariatem tym razem z Niemiec.

Prosi się o jak najszybszą reakcję wszystkich, którzy mogą. Przydatne materiały: tekst na stronie KPH o nim, oraz list protestacyjny wystosowany przez KPH z okazji ubiegłorocznej debaty. Mam nadzieję, że jutro (wykład już we wtorek) uda się zmontować koalicję przeciwko tak zorganizowanej debacie (brak przedstawicieli drugiej strony) i coś sensownego zrobić. Media we wtorek chętniej o tym napiszą już po "żałobie".

Moderator tej debaty to też konserwatysta, protestował między innymi przeciw chwalebnej uchwale Senatu UW dotyczącej lustracji, a zatrudniała go Najfeld przy okazji swojego sporu sądowego z Jarugą-Nowacką.

Spotkanie tym razem ogłoszono na kilka dni przed terminem, trochę tak by nie było czasu na reakcję. Mam nadzieję, że organizatorzy się jednak przeliczą i znowu pokażemy, że homofobia nie może być sprzedawana pod pozorami naukowej debaty. Doskonale wiemy, że UW jest miejscem przyjaznym osobom LGBTq w wielu wymiarach, może czasem jest to trudna współpraca, ale jednak jest to miejsce otwarte i w skali kraju całkiem niezłe. Dlatego liczę na odpowiednią reakcję władz uczelni i poparcie protestów przez osoby zatrudnione na uniwerku.

Tak więc - będzie się działo! Relacja z wydarzeniem oczywiście na blogu :)

Marriage is so gay

0

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Obcy w Internecie | Opublikowano

Ciekawa koncepcja zbierania datków i jednocześnie promocji małżeństw homiczych:


Koszulki można nabyć tutaj, cena nawet ok, a do tego możemy wybrać jedną z trzech organizacji, którą wspieramy. Proste, szkoda, że u nas nie ma tak ciekawych pomysłów tylko to żebranie o 1 procent, który przypomnę - dajemy z kasy, która i tak należy do państwa, nie do nas. Też mi dobroczynność.

Nekrolog

5

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano czwartek, 15 kwietnia 2010


Nie wiem kto wymyślił ten tekst, ale ani to przedwczesne (w końcu nie znasz dnia i tak dalej), ani dalsza część mi się nie podobają. Co to są "sprawy osób homoseksualnych"? Chyba raczej problemy... I niby jestem członkiem Stowarzyszenia, a jakoś nie potrafię się pod tym podpisać w takiej formie.

Dzieje się

3

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, Reklamy LGBT, wydarzenia | Opublikowano

Już pisałem o grupach na FB, tym razem ciekawie MediaFun o kolejnej - przeciwko pogrzebowi na Wawelu. Dzisiaj był to temat numer jeden w rozmowach jak zdążyłem zauważyć - nic dziwnego, w końcu naruszamy coś co wydawało się zarezerwowane wyłącznie dla dawnych władców. Dziwny to pomysł, ale nie wdaję się w debatę - przynajmniej to Kraków będzie miał korki w niedzielę.

Wracajmy na ziemię, czyli do Watykanu. Bo ciekawie się dzieje. Sekretarz stanu Tarcisio Bertone znalazł kolejny powód dla niedopuszczania gejów do bycia kapłanami: Many psychologists, many psychiatrists have demonstrated that there is no link between celibacy and pedophilia. But many others I was told recently that there is a relationship between homosexuality and pedophilia. Oczywiście Watykan próbuje teraz znaleźć jakieś rozwiązania kolejnej wpadki wzierunkowej, czyli skandalu pedofilskiego, ale idzie chyba w kiepską stronę. Przy okazji - ładne nowe sformułowanie na papieża - Papa Ratzi.

Jak chcecie poczytać świetną analizę popkultury inspirowane Lady G. to polecam tekst Rachel Rosenfelt i Jennifer R. Bernstein na Popmatters (M. dzięki za info).

Kolejna ładna kampania dotycząca problemu homofobii w szkołach startuje we Francji 17 kwietnia:


Jak już linkami zarzucam to warto poczytać Newsweek, oczywiście amerykański. Case study na temat dyskryminacji na własnym przykładzie. Może nie odważne, ale ciekawe.

Jeszcze w Stanach - mimo wszystko fajnie żyć w kraju, w którym tyle ciekawych projektów szkoleniowych dla osób LGBT i innych powstaje. Zazdrość bierze.

We Włoszech nasi przegrali w sądzie sprawę o małżeństwa homicze - też mi zaskoczenie, który to już taki news? No dobra - mamy jednak pewne zmiany - na przykład w Portugalii.

Jak już wybieracie się gdzieś na egzotyczne wakacje, to jedźcie do Angoli, zróbcie gay pride i zobaczymy czy wrócicie. Jak nie wrócicie zrobimy aferę.

Dzięki żałobie narodowej nie odbędzie się Międzynarodowy Dzień Paris Hilton. Jest czego żałować ;)

Nie zdradzę tajemnicy jak napiszę, że rano obudzi nas ciekawy nekrolog w Stołecznej (skomentuję jak przemyślę), ale tych nekrologów jest tyle, że chyba nie wzbudzi on niezdrowej sensacji. Jeden już się ukazał.

Jak widzicie wiele się dzieje nie tylko w Polsce, Abiekt w niedzielę będzie miał przyjemność mobilizować ludzi do pracy za free, ankieta się rozkręciła na dobre i dzisiaj już ponad 1500 odpowiedzi mamy, książki się gotują... będzie dobrze :)

Refleksje i parodia

20

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, humor, wydarzenia | Opublikowano wtorek, 13 kwietnia 2010

Na początek małe zestawienie newsów z Zachodu. Anglojęzyczne strony LGBT jednak ostrzej o Kaczyńskim niż nasze, które raczej starają się zachować neutralność:

365gay.com - "Polish president dies in plane crash"
Joe My God - "Anti-Gay President Of Poland Dies In Plane Crash With 96 Others"
Queerty - "Anti-Gay Polish President Lech Kaczynski Dead In Plane Crash"
PinkNews - Polish President who said homosexuality will destroy human race dies in plane crash
Dobrze i mniej agencyjnie na Towleroad.

Za to PinkNews wspomina też o Jarudze.

W polskim internecie gejowskim dwie tendencje - żalu po tragedii i równie ostentacyjnego wyśmiewania tych pierwszych. Obie raczej żenujące i udział w takiej dyskusji nie jest moim zdaniem najlepszym pomysłem. Krótki przegląd jednak należy informacyjnie umieścić. Mamy więc Abiekta, który polazł pod Pałac, przedarł się przez tłum i wraz z M. i R. przekazał przywiędnięte już tulipany panu porządkującemu kwiatki pod Pałacem. Mamy w tej kategorii też na przykład Xella czy komentarz Ewy. Z drugiej strony mamy Gejowskiego czy Teresę, która porównuje Kaczyńskiego do Hiltera i innych "przyjemniaczków".

W komentach w necie też możemy znaleźć cudeńka jak propozycja odwołania czy zmiany charaktery EuroPride. Trochę staram się przez to unikać debaty o tym co się wydarzyło, dla mnie to bez sensu - ocena prezydentury i działań Kaczyńskiego chyba jest dość jasna w naszej perspektywie. Jednocześnie co innego spór o politykę, co innego kwestie prywatne. Każdy reaguje inaczej i każdy ma prawo do swojej reakcji, o ile nikt nie przekracza poziomu przyzwoitości, a takie moim zdaniem zdają się być teraz przekraczane.

Podobnie wkurzają mnie wszelkie fejsbukowe grupy fanów Marii Kaczyńskiej czy Jarugi Nowackiej. Najłatwiej polubić po śmierci. To zbyt proste.

Dlatego jeszcze raz uprzejmie informuję - nie obchodzę żałoby, choć mam prawo do swojego minimalnego szacunku dla sytuacji i ludzi, którzy ją przeżywają, a narzucanie wizji świata zarówno z jednej jak i drugiej strony na mnie nie działa, póki się nie atakuje.

W całym tym wydarzeniu jestem ciekaw kim będzie nowy Rzecznik Praw Obywatelskich. Póki co biurem dowodzą prof. Trociuk (reprezentował RPO przed Trybunałem w sprawie o ograniczanie wolności zgromadzeń, czyli po naszej stronie) i prof. Zubik. Miejmy nadzieję, że na stanowisku znajdzie się jednak ktoś bardziej znany i z autorytetem. Odwołanie Rzecznika w ciągu najbliższych pięciu lat jest bardzo trudne, więc warto mimo emocji monitorować sprawę.

A na koniec, co by patosu, powagi i tak dalej mniej (jak najmniej) znowu Sherry Vine i kolejna przeróbka.



ps. przypominam o ankiecie, zbliżamy się do tysiąca wyników!

Multimedialnie

3

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Obcy w Internecie, Reklamy LGBT | Opublikowano poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Czy Biblia odrzuca homicze związki? Świetnie na to odpowiada Justin Lee, założyciel Gay Christians Network.



Polecam też inne filmy z tej serii.

A tak można reklamować wynajem mieszkań:


A tak mascarę:

I na koniec pytanie - ciekawe czy będzie sens na to iść? Bo się boję debilizmu.

Karol El Kashif u Pacewicza

4

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Obcy w Internecie, wydarzenia | Opublikowano sobota, 10 kwietnia 2010


Są trzy filmy, reszta na Gazecie. Świetne. Mocne. W końcu pierwszy coming out hivowy. Co by nie mówić o matce Agorze - kolejny raz wychodzi przed szereg. To w tym roku zapamiętamy na pewno. Ciekawy ten rok :)

Dzień Apokalipsy?

23

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano

Ciekawe jak teraz wszystko będzie wyglądało. Wybory prezydenckie zapewne w maju, nowy RPO, dość nowa rzeczywistość. Na ulicy cisza, zero ruchu, telefony działają czasami, ponoć net przeciążony. Budzenie mnie newsem "prezydent nie żyje" uznałem za kiepski żart, ale ponieważ brzmiał dość prawdziwie zwlokłem się z łóżka no i przykułem do odświeżania wiadomości. Trochę bezsensowna czynność, trzeba iść pod Pałac Prezydencki. Był jaki był, ale to jednak prezydent mojego kraju.

Info dla wybierających się na inną imprezę - z racji żałoby narodowej, której ogłoszenia za chwilę się wszyscy spodziewają odwołane zostały Dni Cipki.

a jak już tak odświeżacie strony jak ja, to chwila na ankietę pewnie się znajdzie.

QueerWarsaw się lansuje

6

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, HomoWarszawa | Opublikowano

News na naszym ulubionym portalu:

Jak poinformowała nas pragnąca zachować anonimowość osoba zbliżona do władz Warszawy pomimo początkowej niechęci i dystansowania się od Europride 2010 czyli gejowskiej Europarady, która odbędzie się w tym roku w Warszawie – władze miasta przeznaczyły na tę imprezę 15 tys. zł, a mianowicie na wydrukowanie ulotek reklamowych dotyczących parady. Już jutro, czyli w sobotę 10 kwietnia 2010 r. ukaże się o tym informacja w Gazecie Wyborczej, ale tradycyjnie Gaylife jest szybszy.

Pierwszy komentarz:

nie na EuroPride, tylko na Abiekt.pl
nie na wydarzenie, tylko na tłumaczenie HomoWarszawy
i nie miasto, tylko Biuro Kultury w ramach konkursu

Mam coś dodać?

Wypełniajcie ankietę, wyniki już za tydzień :)

Podsumowanie debaty

9

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano piątek, 9 kwietnia 2010

Na Homikach podsumowaliśmy debatę o instytucjonalizacji związków osób tej samej płci (strasznie to brzmi, ale chodzi nie tylko o homiki przecież):

Czego się mamy domagać? Na to pytanie odpowiada „Max”: (...) i tak mało prawdopodobne, że wszystkie te prawa, o które walczymy dostaniemy (czy to związki partnerskie, czy status homomałżeństwa), choćby z powodu zasady: damy im ale coś zabierzemy, żebyśmy mieli satysfakcję.


Zgodnie z wezwaniem "KaFor" – musimy w trybie ekspresowym – teraz – przejść od nazwy, modelu do KONKRETNYCH praw i OBOWIĄZKÓW w forsowanej ustawie.

Konsultacje, które tutaj przeprowadzamy (z własnej chęci pomocy Grupie Inicjatywnej) myślimy, że powinny okazać się ważne, gdyż jak napisał "Bruno": A na co nam będą ci wszyscy aktywiści, jeśli się okaże, że walczą o rzeczy zbędne? Musimy walczyć o rzeczy ważne, ale też nie możemy pomijać symboli, by nie okazało się, że nadal jesteśmy obywatelami drugiej kategorii.

Z tej okazji zapraszamy do wypełnienia ANKIETY, z której chcemy się dowiedzieć, które z elementów ewentualnej przyszłej ustawy według was powinny się w niej znaleźć. Miłego klikania w kółeczka :)

Transpłciowe dzieci i inne

1

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano czwartek, 8 kwietnia 2010

Dzisiaj trochę oglądania, bo zaczynamy od dokumentu "My Secret Self" o transgenderowych dzieciach:



Reszta na Youtub. Robi wrażenie.

Inne - 88 par wstąpiło w związki małżeńskie w Mexico City od czasu otwarcia tej instytucji dla par homo. 50 par gejowskich i 38 lesbijskich. Statystyka znowu się zgadza - co jest z tymi lesbijkami?

Następnie świetna kampania społeczna:


A na koniec - dożywocie za zabójstwo geja. Kawałek z tekstu:

W pierwszym przypadku bandyta udając geja, szukał mężczyzn, którzy bali się ujawnić - najczęściej żonatych. Gdy miało dojść do spotkania, wkraczała cała grupa bandziorów i dręczyła ofiarę.

No i mamy kolejną zaletę bycia wyoutowanym.

Głowiński wychodzi z szafy

10

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt czyta, wydarzenia | Opublikowano środa, 7 kwietnia 2010

Profesor Michał Głowiński, autor niesłychanie ważnej pracy Nowomowa po polsku opublikował właśnie Kręgi obcości. Opowieść autobiograficzną. Książka ta jest średnia, czyta się raczej z sympatii dla autora, ale jest coś, dla czego warto ją kupić. Po prostu kilka fragmentów. Pięknych, tak jak język używany przez Głowińskiego:

Zbliżając się do końca opowieści o szkolnym etapie mojego dojrzewania, muszę zająć się tym, o czym nigdy publicznie nie mówiłem. Muszę, bo gdybym sprawy te przemilczał, moja relacja o sobie byłaby ułomna, fałszywa, zakłamana, czyli - użyję słowa dobitnego - bezwartościowa. Jest to sfera ścisłej intymności, jednakże bez jej przedstawiania nie mógłbym analizować swej życiowej sytuacji - ówczesnej, późniejszej, obecnej, w istocie ciągłej i niezmiennej, gdy ogląda się ją od tej strony. Przyznaję: pisanie na ten temat przychodzi mi z trudem, a od momentu, w którym postanowiłem, że nie będzie to dziedzina osłonięta szczelną kurtyną, muszę przełamywać w sobie silne, niekiedy wręcz paraliżujące pióro opory. Nie ma dla mnie znaczenia to, co dzisiaj nazywane bywa "ujawnianiem się" (coming out), decyduję się na odsłonięcie tej sfery mojego życia z tego względu jedynie, że zależy mi na tym, by ta opowieść o sobie samym wolna była od luk i fałszów, od nieautentyczności i udawania.

Z wyrazem "homoseksualizm" zapoznałem się wcześnie, bodaj w 1947 roku. Przeczytałem w "Życiu Warszawy" (...) paszkwilancki artykuł o zakonnikach prowadzących zakład dla chłopców,w którym sodoma i gomora, ruja i porubstwo, przede wszystkim zaś szerzy się homoseksualizm. Wyrazu tego nie znałem, a więc zapytałem, co on znaczy, żadnej odpowiedzi jednak nie usłyszałem. Już wówczas fascynowały mnie słowa, sięgnąłem więc do niezawodnej Encyklopedii Gutenberga. Przeczytałem odpowiednie hasło, jego treść zapamiętałem. Nie orientowałem się jeszcze wówczas, że mówi ono o czymś, co okaże się dla mnie tak niezwykle ważne, nie odnosiłem go do siebie. Przyjąłem do wiadomości, że takie dziwne zjawisko w ludzkim świecie istnieje, wzbogaciłem moje słownictwo - i nic więcej. Dopiero trchę później zrozumiałem, że bezpośrednio mnie dotyczy. (...)

Zarysował się wokół mnie nowy krąg obcości, z którego nie uda mi się wyjść nigdy, zarysował się bez czynnego mojego udziału, wbrew mnie, bez mojej woli i winy. (...) Jeśli to, co mi się przytrafiło, odczuwałem jako swojego rodzaju grzech, to był to - tak rzecz sformułuję - grzech wyłącznie świecki.

I pod koniec książki pisze o Giertychu:

Akcje antygejowskie, powiązane z programowym odrzuceniem idei tolerancji, były mimo wszystko mniej drastyczne symbolicznie, choć temu, kto wiedział, jaka jest przeszłość organizacji o nazwie Młodzież Wszechpolska, musiały się kojarzyć z wyczynami bojówek działających w dwudziestoleciu międzywojennym. (...) Wśród mniej radykalnych homofobów pojawia się taka koncepcja: no niech już ci straszni pederaści sobie robią po cichu, co chcą, byle nie ujawniali się publicznie, nie upominali o swoje prawa, nie organizowali demonstracji, a więc tworzyli pzory, że - słowa nieśmiertelnej Anieli Dulskiej oddają istotę rzeczy - żyją po bożemu. W tym wypadku chodzi o apel o hipokryzję, dziwaczny, zwłaszcza że egzystujemy w czasach, w których wolność osobista stanowi wartość niekwestionowaną, a cenzura obyczajowo znacznie złagodniała

Głowiński krytykuje też Bralczyka za wypowiedź o tym, że "pedał" to nie jest słowo obrażające gejów. Ale to nie jest ważne, ważny jest styl tej spowiedzi, wyznania, czy jak to każdy i każda z nas sobie nazwie. Coming out Głowińskiego jakoś nie przebił się do prasy, media branżowe o nim milczą... nie wiem co to ma znaczyć - zachwyty nad ujawnieniem się przez aktorzynę z kisielowatego serialu opiewają wszyscy... Podobnie przemilczano coming out gejowsko-hivowy z ostatniego "Dużego Formatu". Pierwszy raz w Polsce ktoś tak wprost mówi o sobie "jestem pozytywny, jestem gejem", a tu cisza. Ja wiem, że to wizerunkowo może coming out cięzej strawny, ale na litość bogini - takich nam trzeba. Inna sprawa, że powoli tych ujawnień się jest tyle, że ciężko zliczyć. Ponoć ujawnianie się przez osoby publiczne ma nas przybliżyć do tolerancji i takich tam. Statystyki też pokazują, że osoby znające gejów/lesbijki są bardziej przychylne w temacie równouprawnienia osób LGBTQ, ale te ujawnianie się robi się też nudne. I może przez to mniej się teraz o tym mówi, może zaczęło być traktowane jak "lanserstwo", dzięki takim kuriozalnym postaciom jak Pirog, "najpiękniejsza para" czy pan od "ruchania pedałów".

Tak czy owak - czekając na pewną profesorę - życzmy sobie kolejnych tak ładnych tekstów jak profesora Głowińskiego.

Jeszcze o Lady G.

6

Autor: Wojciech Szot | Tematy: humor, Obcy w Internecie, wydarzenia | Opublikowano wtorek, 6 kwietnia 2010

Jedno jest zasługą Lady G., wraz z malejącą sprzedażą płyty rośnie liczba ciekawych wariacji na jej temat:



A następnie biseksualny wrestler Orlando Jordan:




Na koniec ranking 10 antygejowskich polityków, którzy okazali się gejami. Niestety w Polsce nie mamy takich okazów jeszcze. Podkreślmy - jeszcze.

We Give a Damn

2

Autor: Wojciech Szot | Tematy: muzyka, Reklamy LGBT, wydarzenia | Opublikowano poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Przeglądanie amerykańskich blogów w ostatnich dniach nudne. Ricky, Ricky, jego chłopak, jego dzieci. Facet pieprzył bzdury przez tyle lat a teraz nagle zachwyty. Na szczęście też pojawiają się głosy krytyczne wobec tego, że w latach największego sukcesu zaprzeczał na pytanie czy jest gejem. A jego mąż nawet ładny w przeciwieństwie do latynoskiej gwiazdy, która absolutnie mnie nie rusza. Tutaj ciekawie o całej akcji.

Erykah i jej nowy teledysk wywołał najpierw falę oburzenia, później refleksji nad imponderabiliami, sami zobaczcie. Muzycznie średnie, choć i tak jako fan kupię :)



Narutowicza zabito w Zachęcie. Może jakiś pomysł na performance?

Bartosz Arłukowicz w "Polsce" postanowił trochę o związkach partnerskich poopowiadać. A raczej był ciągnięty za język. Ten wywiad to szczyt hipokryzji. Jak można tak unikać odpowiedzi wprost gdy chodzi tylko o jedno zdanie? Arłukowicz nie chciał powiedzieć ani tak ani nie i wyszło, że mamy być równi, ale jak to już nie wiadomo.

Na koniec zachęcam do wzięcia udziału w ciekawej kampanii We Give a Damn prowadzoną przez fundację Cyndi Lauper True Colors Fund. Ciekawie zrobiona strona, w Polsce nikt nie ma i kasy i pomysłu na coś tak fajnego:




Nie taka znów wielka noc.

1

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano niedziela, 4 kwietnia 2010

Okres wielkanocny to dla mnie absurdalne święto. Nie za bardzo wiadomo kiedy się zaczyna - na uczelniach w połowie tygodnia, w pracy - w sobotę, kończy na szczęście już w poniedziałek. Abiekt po raz pierwszy od lat spędza te święta tak jak chce. Bez wpychania do gęby ciast, jaj, sałatek i innych "święconek". Podobają mi się takie święta. Można trochę nadrtobić zaległości a i wypocząć - wstać o nieprzywoitej porze i tak dalej.

Co by nie było zbyt ckliwie to Gazeta podała dzisiaj ciekawą historię z Belgii:

Nauczyciel wf z małej szkoły pod Brukselą zapowiedział dyrektorowi, że chce zmienić płeć i po operacji wrócić do pracy jako kobieta. Część rodziców zagroziła wycofaniem dzieci ze szkoły, a dyrekcja wezwała na pomoc psychologów. (...) Rodzicom i uczniom, którzy nie chcą zaakceptować nauczyciela-transeksualisty, mają pomóc wezwani za zgodą minister edukacji Marie-Dominique Simonet (chadecja) specjaliści z zewnątrz: pedagodzy i psychologowie, dostępni na każde zawołanie. Eksperci mają wytłumaczyć, że transeksualizm jest zaburzeniem identyfikacji płciowej, powodującym wielkie cierpienie u dotkniętych nim osób, na co odpowiedzią jest leczenie hormonalne i chirurgiczne w celu zmiany płci. I że w żaden sposób zmiana płci nauczyciela nie naraża na szwank procesu wychowawczego w szkole.

Pomyślmy jak by to w Polsce wyglądało... czy znalazłby się nauczyciel gotowy na powrót do szkoły jako nauczycielka? A cała akcja pomocowa? Pamiętam jak nas wywalili ze szkoły we Włocławku bo się okazało, że "panelistami" są sami geje. Wypadek jednostkowy, ale jakoś nawet nie byłem tym faktem zaskoczony. Dlatego znowu miło poczytać jak to u innych jest dobrze.

Tak więc tym na dzisiaj kończę, komu to umili ten czas to wszystkiego najlepszego, tym, którzy i które z radością kontestują mazurki - miłej zabawy!

ps. wszystko pozamykane, nawet kościół na Brackiej, w Toro jakieś pustki, na szczęście jest Lodi Dodi ;)

"Zawsze byłam dużym chłopcem"

4

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Obcy w Internecie | Opublikowano sobota, 3 kwietnia 2010

Nie wiem czemu tego nie widziałem nigdy. Aniu, kolejne wielkie gratulacje! A zdanie: zawsze byłam dużym chłopcem... no cudne!


Więcej na stronie GW.

ps. serdecznie zapraszam na spotkanie w Lambdzie wszystkich zainteresowanych "świadomym wolontariatem" :)

Rozważanie statystyczne

8

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano czwartek, 1 kwietnia 2010

Przy okazji pierwszego ślubu homiczego w Pałacu Westminsterskim przekopałem się trochę po statystykach dotyczących ilości zawieranych związków. Nie znalazłem wiele, ale to co znalazłem też jest ciekawe:

Wielka Brytania - ok 33 tysięcy związków partnerskich w latach 2005-2008
Czechy - ok. tysiąca związków partnerskich w latach 2006-styczeń 2010
Niemcy - 68 tysięcy związków partnerskich w latach 2004-2008
Kanada - 12 tysięcy związków partnerskich między 2003 a 2006
Francja - od 1999 roku zawarto ponad 700 tysięcy związków PACS, w tym około 10 procent to były związki homicze (początkowo aż 55 procent).

Z kilku źródeł wynika, że lesbijki rzadziej rejestrują swoje związki (na jeden lesbijski przypada średnio 2,5 gejowskiego). Bardzo dokładne dane mamy z Hiszpanii, gdzie w latach 2005-2008 zawarto ok 13 tysięcy małżeństw, co nie przekracza liczby 2 procent wszystkich w tym czasie zawartych. Lesbijskie małżeństwa to około 1/3 całości. Podobnie wygląda to we Francji. Ciekawe czemu... mi się czasem wydaje, że po prostu lesbijek jest mniej, ale to pewnie głupia konkluzja, choć innej nie umiem znaleźć.

Patrząc na te dane można estymować, że w przypadku wejścia w Polsce ustawy o związkach partnerskich w pierwszym roku jej funkcjonowania w taki związek wejdzie nie więcej niż 3 tysiące par (w modelu PACS pewnie więcej). Wydaje się to mało, ale gdybyśmy osiągnęli ten pułap - byłby to niesamowity sukces tej ustawy i naszego własnego rozwoju. Bo dzisiaj jak się chce zrobić cokolwiek z udziałem par homo - program, dokument, fotosy to się nieźle trzeba napracować nad bohaterami, a nie da się ukryć - zawarcie związku w urzędzie, zwłaszcza w mniejszej miejscowości to przez kilka lat po wprowadzeniu ustawy nadal byłaby sensacja. A nie chcę dopuszczać do siebie myśli, że taki związek będzie można zarejestrować np. formularzem wysłanym w postaci listu poleconego. Niekiedy sprawiamy wrażenie, że jak będzie już ta ustawa to będzie lepiej z tolerancją i mniej homofobii. Nie wiem czy w to wierzyć.

ps. a przy okazji odkryłem sondaż z Francji - 64 procent za małżeństwami homo i nawet prawica zasadniczo za. Ech...

Rekomendacja

11

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano

Komitet Ministrów Rady Europy wystosował rekomendację dla krajów członkowskich, czytamy w niej:

23. Where national legislation confers rights and obligations on unmarried couples, member states should ensure that it applies in a non-discriminatory way to both same-sex and different-sex couples, including with respect to survivor’s pension benefits and tenancy rights.

24. Where national legislation recognises registered same-sex partnerships, member states should seek to ensure that their legal status and their rights and obligations are equivalent to those of heterosexual couples in a comparable situation.

25. Where national legislation does not recognise nor confer rights or obligations on registered same-sex partnerships and unmarried couples, member states are invited to consider the possibility of providing, without discrimination of any kind, including against different sex couples, same-sex couples with legal or other means to address the practical problems related to the social reality in which they live.


Jestem ciekaw czy dokument zostanie jakoś w Polsce skomentowany. W Polsce nawet pary hetero, które nie mają małżeństwa mają trochę więcej możliwości niż pary homo, tak więc chociaż na tym polu by się mogło trochę zmienić. Niestety Rady Europy chyba już nikt poważnie nie traktuje, a nasza ustawa antydyskryminacyjna na 99 procent nie powstanie do końca tej kadencji Sejmu, nie mówiąc już o jej przegłosowaniu. I to jest zabawny paradoks - powoli zaczyna się gadać na nowo o związkach partnerskich, a nie mamy tak wyjściowego do tej ustawy aktu prawnego. Bo nie da się ukryć, że na kilku płaszczyznach taka ustawa mogłaby przybliżyć powstanie choćby jak najbardziej okrojonej ustawy o związkach.

Z innych wydarzeń - według sondażu “60 Minutes”/Vanity Fair - 50 procent Amerykanów zgodziłoby się na prezydenta geja. 45 procent było przeciwko. Wiara w sondaże bywa złudna, ale czasem miło pomarzyć sobie.

Coming-out Ricky'ego Martina (też mi zaskoczenie) szeroko komentowany, przyjęty pozytywnie, wszystko pięknie, ale co ten pan ostatnio nagrał już nikt mi nie przypomniał. Ale ponoć w latynoskim świecie muzycznym nadal jest gwiazdą. Miło, ale jak zwykle pozostaje pytanie - dlaczego dopiero teraz?

Dalej Jacek Poniedziałek:

Nie widzę sensu ani potrzeby, żeby na siłę wchodzić w ciasny gorset tych wszystkich formuł i konwencji heteroseksualnych typu ślub, dziecko, i jeszcze na dodatek mieszać do tego Kościół. Po co wracać na łono Kościoła, który ciebie odrzuca i mówi o tobie straszne rzeczy?

A co ma małżeństwo do Kościoła? Reformować tej instytucji to my raczej nie zamierzamy bo to strata czasu, co ostatnio ładnie pokazuje skandal pedofilski. A w tej kwestii najlepszy komentarz to Sinead sprzed lat:



ps. a nowy Youtube świetny, koniec z dziesiątkami opcji w jednym miejscu.