ŚwiadekŚwiadekNa szali mamy - ustawę o związkach partnerskich. Przejdzie - jeśli adopcji nie będzie. Nie przejdzie - jeśli adopcja będzie. Co teraz?

Czytaj dalej

PodsumowaniaPodsumowania roku 2011Od 25 grudnia podsumowujemy roczek. Co było ważne? Co było mało ważne, ale jeszcze o sobie przypomni? Gdzie byliśmy, co robiliśmy i dlaczego wciąż nie ma ustawy? Czy był to przełomowy rok? A może to tylko pobożne życzenie?

Czytaj dalej

StołekStołek 2011Nie ma co ukrywać - autor bloga został nominowany do Stołka Roku, w plebiscycie "Gazety Stołecznej". I zachęca do głosowania.

Czytaj dalej

DFTęczowo na fejsie - rankingNie masz fejsa - nie istniejesz. Bez fejsowej strony twoja inicjatywa raczej nie zdobędzie popularności, stąd ranking stron LGBTq, które mają więcej niż 500 fanów na fejsie i kilka wniosków.

Czytaj dalej

Rss

Nie burzcie Rotundy :)

6

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki | Opublikowano niedziela, 31 stycznia 2010

PKO BP wpadło na "genialny" pomysł zburzenia Rotundy i jej wybudowania. Bardzo mądre i ekonomiczne. Jak buldożery wjadą na Rondo Dmowskiego (co za nazwa dla centralnego ronda) to pierwszy pójdę i się przykuję to bankomatów w Rotundzie. Nie wiem kto jest debilem w tym banku ale z pewnością jest ich całkiem sporo skoro postanowili zaprezentować to dziełko. Nawet nie oceniam nowej propozycji, gdyż obecny kształt budynku jest świetny, pasuje do miejsca, nie odstrasza ludzi, którzy dzięki jego "swojskości" wybrali to miejsce na punkt spotkaniowy, do tego przypomina, że nie wszystkie projekty architektoniczne z PRL-u wyglądają jak Ursynów. Może by tak miasto przejrzało na oczy i w jakiś sposób zabroniło budowy tej nowej rotundy?

Niestety Warszawa to takie miasto, w którym mieszkańców traktuje się nadal jak wrogów - brakuje konsultacji społecznych przy większych projektach jak np. lokalizacja Muzeum Historii Polski (a taki piękny widok mamy teraz na zamek Ujazdowski), czy zagospodarowanie placu Grzybowskiego (niby konsultacje były a i tak będzie tam koszmarnie).

Inna sprawa, że Abiekt w Warszawie ma bardzo ograniczoną przestrzeń. Zasadniczo nie wychylam się poza rejon ścisłego centrum, a jak już mi się to zdarzy to tylko marudzę. Ostatnio spędziłem z R. 3 godziny na pozostałościach po targowisku przy Dworcu Stadion. Szkoda, że umiera, że nie będzie już tej egzotyki w centrum, ale i dobrze, że Praga dostanie szansę na to by nie być tylko wizytowana z taksówek dowożących ludzi na 11 listopada i w okolice (nota bene cały ten clubbing praski mnie nie przekonuje - to wszystkie saturatory i tak dalej to twory średnie moim zdaniem, które swoją dobrą prasę raczej zawdzięczają tym, że w ogóle są). A już pomysł, żeby wybrać się do klubu na Pragę czy do tych wszystkich miejsc w okolicach Mazowieckiej ciągle mnie przeraża).

Nawet w kwestiach barowo-knajpianych Abiekt jest tradycjonalistą. Oprócz L-D, Między Nami czy kilku kawiarni w centrum i okolicach Pl. Unii Lubelskiej (Bulgaria Magica - jedzenie straszne, ale dobre miejsce na piwo, Delikatesy T.R. - jedzenie świetne, trochę za mało miejsca, wyziewy z kuchni ale i tak ma to swój klimat) czy Zbawiciela (nieśmiertelna Karma) to nie ukrywam - jakoś mi się nie chce chodzić to tych wszystkich nowych, modnych miejsc (Plan B. tylko latem, to coś koło Zachęty nie zachęca i tak dalej). Oczywiście czasem się wpadnie gdzie indziej, ale to tylko same kłopoty, bo dojechać trzeba, bo powrót godzinny... a ja do metra mam 20 minut autobusem więc raczej unikam dalekich eskapad.

Kończąc to marudzenie mam nadzieję, że przed zburzeniem wszystkich reliktów PRL-u ktoś się zatrzyma i puknie w łepetynę. Zwłaszcza gdy chodzi o obiekty ogólnie lubiane i będące specyficznym folklorem :)

ps. blog po raz czwarty niedługo zmieni wygląd. Miejmy nadzieję, że ostatni - tym razem prace będą zespołowe i konsultowane :)

Nina Hagen i Cyndi Lauper?? Czyli ciąg dalszy cudownych znalezisk

14

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt politycznie, Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano piątek, 29 stycznia 2010

Zdejmuje ankietę. Wyjątkowo mało głosów, ale może i pytanie trudne. Odpowiedziało 69 osób.

39 procent przekaże 1 proc. podatku na orgę LGBTQ
40 procent na inną
aż 20 nie przekaże - mam nadzieję, że są to osoby, które po prostu nie mają jeszcze NIP-ów

Ja oficjalnie ogłaszam - 1 procent przekażę na Transfuzję. Jest to w moim odczuciu najsłuszniejsza decyzja jaką mogę obecnie podjąć. Jednocześnie zgłaszam, że płacę składki członkowskie w Lambdzie a niedługo i w innej ordze. Teraz nowa ankieta.

Nie mogę się doczekać nocy wyborczej podczas pierwszej tury prezydenckich. Pamiętam ostatnią - jako młode szczenię upijałem się z moim pierwszym mężem (mąż przetrwał jakieś 3 miesiące) i jego przyjaciółmi. Schlałem się jak wariat na wieść o Kaczorze :) Wczoraj Tusk ogłosił rezygnację z kandydowania na fotel prezydenta. Nie wiem co o tym sądzić. Z jednej strony głupio to wygląda, bo przecież PO nie ma lepszego kandydata, a z drugiej może i dobrze - większe szanse dla centrolewicowego będą? Polityka mnie ostatnio w jej wymiarze krajowym obchodzi jak odwilże na chodnikach - jest faktem, więc po co się martwić.

Ostatnio pisałem o stronie EP2010 dzisiaj znowu na to stracę kilka linijek. Wchodzi człek na ofertę dla europrajdowych gości, widzi cenę Campanila za 240 zeta, klika na hotel a tu... 335 zeta, za to jak się wejdzie dalej to ceny od 240 do 260... A na stronie Campanile można na ten czas nawet za 170 zeta zarezerwować sobie nocleg. Fajne co? Nie da się ukryć - wybitny informatyk to robił :) Do tego Campanile w Śródmieściu jest located in the town centre near the OKECIEAirport No jak u nas jest jakiekolwiek town centre blisko Okęcia to ja chcę tam zamieszkać :) Komentarz M - "może będą śmigłowcem przewozić". Piękne to jest, więc wybaczcie, że znowu o mojej ulubionej stronie piszę.

Dotarłem też do uwaga - kalendarza na EuroPride. Co prawda kalendarz jeszcze niewydany, ale na stronie agencji, która przygotowała stronę EP2010 można obejrzeć zdjęcia. Ciekwe czy będzie szansa na udekorowanie sobie nimi domów - oby nie w lipcu :)

Inna ciekaowstka - firma, która nawet nie zajmuje się dystrybucją filmów a jedynie okładkami i projektami DVD i tym podobnych ma organizować festiwal filmowy przy EuroPride. Tym razem możemy na ich stronie przeczytać takie info:

W ciągu ostatnich trzech lat w EuroPride wzięło udział ponad 3 miliony ludzi.
W Warszawie EuroPride będzie wielkim świętem, na którym gościć będą tysiące osób z kraju i ok 20 tys. turystów z zagranicy. Będzie to kilkunastodniowy festiwal łączący w sobie wydarzenia ze świata filmu, teatru, nauki, muzyki (koncert na 60 tys. osób, zagrają m.in.: Nina Hagen, Jimmy Sumerville, 2 chóry z Londynu i Berlina, Cindy Lauper).


No to widać, że organizatorzy EP2010 chcą, żebyśmy do informacji docierali w bardzo oryginalny sposób - śledząc nowe bannery na ich stronie (bo tak tu dotarłem). Czekamy na komunikaty bezpośrednie bo w Cyndi Lauper to bardzo byśmy wierzyć chcieli.

Adam Biskupiak (z Fundacji Od Jednej Imprezy) ostatnio pisał w komentach, że ma nadzieję, że na ich stronie znajdę w końcu coś co mnie interesuje. Znalazłem, ale na stronie producenta okładek do płyt DVD itp. Cóż - jak pisałem - czekam na kolejne sensacyjne newsy, które odnajdę :)

Bhakti Shar

2

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano środa, 27 stycznia 2010

Historia z Nepalem, którą po krótce można na wiki prześledzić jest dla mnie swoistym kuriozum. W państwie, które zasłynęło wyrżnięciem połowy rodziny królewskiej pojawiają się pogłoski jakoby nowa konstytucja miała zawierać małżeństwa homicze. I to wszystko dzieje się od 2007 roku, gdy zdekryminalizowano homoseksualizm! Oczywiście duża w tym zasługa Sądu Najwyższego w Nepalu (tutaj czytaj) i tego, że Nepal dalej ma (po części) tzw common law, przez co rola sądów jest trochę inna niż na kontynencie europejskim. Nepal ma też specjalne dowody dla "trzeciej płci", a to wszystko dzięki jednej kobiecie - Bhakti Shah, która została wyrzucona z armii nepalskiej za związanie się z jedną z współpracowniczek. Pani najpierw przesiedziała w areszcie 60 dni, jej partnerka 45 dni w areszcie domowym, a następnie została wyrzucona za"niemorlną działalność". Wszystko skończyło się w Sądzie Najwyższym włąśnie decyzją o tym, że osoby homo, bi, trans i tak dalej muszą być traktowane przez prawo w identyczny sposób. W 2009 roku Shah walczyła jeszcze o przywrócenie do pracy.

Niesamowity przykład jak działania jednej kobiety (wspomaganej przez masę ludzi zwłaszcza z The Blue Diamond Society, no ale ktoś tu dał twarz i nazwisko) i jeden "case" mogą sprawić, że być może już niedługo Polska będzie daleko za Nepalem. Już nawet jest, jednym z członków Zgromadzenia Konstytucyjnego jest szef Blue Diamond - Sunil Babu Pant (z ramienia partii komunistycznej)...

Piękna historia, dlatego dzisiaj się wzruszamy :)

Gejowski chór na Europride (?)

6

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Obcy w Internecie, Reklamy LGBT, wydarzenia | Opublikowano wtorek, 26 stycznia 2010

Czytelniczka zwróciła mi uwagę na nieaktualne dane na stronie KPH (np Ewa już naczelną Repliki nie jest od miesięcy, reszty info z donosu nie chciało mi się sprawdzać, więc nie oceniam), co mi przypomniało o EuroPride :) Na ich stronie już można przeczytać jakie wydarzenia Fundacja od Jednej Imprezy nam zgotuje. Dość ciekawe jest przypisywanie sobie wystawy w Muzeum Narodowym:

09 - 18 Lipca - "Ars Homo Eroticus". Pierwszy raz w Polsce. Wystawa w Muzeum Narodowym

Wystawa będzie otwarta kilka tygodni wcześniej i zamknięta jakiś czas później, więc takie info jest ekhm... no dziwne.

Za to już wiadomo jaką gwiazdę ściągnie Fundacja Równości:

16 Lipca - Koncert London Gay Men's Chorus - Sala Kongresowa

Owszem, chóry gejowskie to fajna ciekawostka, a i impreza droga, bo zapłacić trzeba za sporą liczbę osób przyjeżdżających, ale szkoda, że nic nie wyszło z zapowiedzi ściągnięcia jakiejś cioto/lesbo-diwy. W ogóle jestem ciekaw jak się przedstawiać będą lesbijskie propozycje na EuroPride od strony organizatorów. Co ciekawe jeszcze tydzień temu była tam informacja o występie Canta:re, niemieckiego chóru, ale już zdjęta. Mam wrażenie, że ten kalendarz służy komunikacji między ludźmi w Fundacji :)

Wiadomo za to, że odbędzie się forum biznesowe, na którym m.in. Warsztat 4 - Książka kucharska wdrożenia LGBT Diversity na rynkach wschodzących. Nie ma jak to próba tłumaczenia słowa cookbook - tym razem wyszło ślicznie. Partnerem Fundacji jest Kinoteka co może sugerować, że tam też odbędzie się festiwal filmowy.

Za to z Mazurkas można wykupić hotel (ceny straszne i brakuje trochę tanich noclegów) i... udać się na "tour". Co intrygujące - nie ma żadnego spaceru "gejowskiego" czy "lesbijskiego". Dlatego akurat tutaj będziemy bardzo aktywni :) Na stronie elementów homiczych raczej też nie można znaleźć. Najzabawniejsze jest, że informacja turystyczna została skopiowana ze stron Urzędu Miasta (porównajcie). Baaardzo się napracował ktoś lub ktosia.

Na marginesie - monitorowanie losów spółki Ceped oczywiście nie przynosi rezultatów :)

Czekam więc na gejowski chór (a zwłaszcza cenę biletów na to cudo), a tymczasem Radziszewska znowu zakomunikowała, że jest przeciwko parytetom. To po jaką ona cholerę jest na tym stanowisku??

Z innych - Robert Biedroń znowu wydaje bajkę. Tym razem trochę cena lepsza, bo za 28 stron 20 zeta trzeba wysupłać. No to już chyba mamy specjalizację AdPublik - gejowskie bajki. Czekamy na twórczość rodzimą :)

A na koniec w końcu jakiś filmik, z Brazylii:

Abiekt bajki pisze

6

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt walczy słowem | Opublikowano poniedziałek, 25 stycznia 2010

Jako bajkopisarz mogę sobie wyobrazić taką sytuację, że powstanie jakaś wspólna instancja, w której „nasze” orgi będą mogły wspólnie i demokratycznie rozstrzygać niektóre kwestie, dzięki czemu ich siła rażenia zwiększy się, a geje i lesbijki w Polsce może choć na chwilę poczują, że ktoś faktycznie dba o ich interesy i robi to sprawnie. Nie jest tak, że nikt o „nasze” interesy nie dba – robią to wszyscy, tylko w końcu jakoś tak wychodzi, że nie wiadomo co kto robi, a ciągła konkurencja między orgami sprawia, że w wielu sprawach zamiast działać grzęźniemy w bezsensownych i przeciągających się dyskusjach.

Całość na Homiki.pl Polecam się!

Uniwersalny gej

9

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Reklamy, Reklamy LGBT, wydarzenia | Opublikowano piątek, 22 stycznia 2010

Kilka dni temu pisałem o reklamie Partii Demokratycznej:



a już dzisiaj znalazłem taką reklamę:



Cóż - kreatywnym w Partii Demokratycznej gratulujemy. A nie można było tyłka sprzed kompa ruszyć i poszukać jakiegoś geja? Najlepiej misia z zarostem :)

Tak tak, o misiach będzie za kilka dni.

Dziwny wywiad Mariusza Kurca z Wielowieyską:

Pisze Pani: "Sęk w tym, że adopcja najlepiej sprawdza się w tradycyjnej rodzinie". Co to jest tradycyjna rodzina?

Taka, w której jest mężczyzna i kobieta i są małżeństwem, bo chodzi mi o stabilność.

Para hetero po ślubie gwarantuje stabilność?


Niestety brak jest pytanie - a czemu uważa pani pary homo za niestabilne. No i całość jakoś tak dziwnie poprowadzona - byle tylko Wielowieyska powiedziała, że jest za związkami partnerskimi. Ja nie chcę takich związków partnerskich,w których to heterycy będą mi dyktować co mogę a co nie. To dalej będzie to samo - heteronormatywna instytucja :)

Ciekawe jak Giersz sobie poradzi w sądzie apelacyjnym - wzywanie biegłych to fajna zabawa, Bralczyk już się kiedyś wypowiedział, że to nie jest obraźliwe... Pożyjemy zobaczymy.

A to jutro w Obcasach z tego co rozumiem? Ładne. Dzisiaj tyle, jutro też dzień :)

Będą mnie monitorować?

10

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano czwartek, 21 stycznia 2010

Na Gaylife ukazała się prawdopodobna treść interpelacji nr 13696. Nie została ona jeszcze oficjalnie opublikowana na stronach sejmowych, ale jeśli jest prawdziwa to mamy ciekawe kuriozum przed sobą (cyt. fragmenty, zaznaczenia moje):

Szanowny Panie Ministrze!


Miesiąc temu Wielką Brytanią wstrząsnęła afera pedofilska, w której główną rolę odgrywał powszechnie znany aktywista homoseksualny James Rennie, Był on szefem finansowanej przez państwo organizacji, która zajmowała się udzielaniem porad nastolatkom. Jak się okazało dopuszczał się on, razem z kolegami gejami brutalnych gwałtów na niemowlętach. W mediach jest ujawnianych wiele tego typu afer, przeważnie jednak pomijane są informacje o orientacji homoseksualnej pedofilów. Tymczasem badania nad udziałem homoseksualistów w procederze wykorzystywania dzieci są prowadzone od wielu lat przez wiarygodnych naukowców i nie powinny być ukrywane przed opinią publiczną z powodu poprawności politycznej.
Wg danych statystycznych z różnych lat od 23 do 43 procent przestępstw seksualnych popełnianych na dzieciach było sprawką gejów. Zważywszy, że stanowią oni 1, góra 2 procent społeczeństwa, wydaje się to być niepokojącą nadreprezentacją. Badacze ujawniający te statystyki zgodnie twierdzą, że lobby homoseksualne nie dopuszcza, by takie dane wychodziły na jaw.
Środowiska homoseksualne są bardzo aktywne również w Polsce. Organizacje homoseksualne często korzystają z dofinansowania z budżetu państwa lub budżetu samorządów np. w Warszawie. Próbują także wchodzić ze swoimi kampaniami do szkół, prowadzić zajęcia z dziećmi i młodzieżą itp. Homoseksualiści często działają na granicy prawa, starają się obchodzić przepisy, które chronią dzieci na przykład przed adopcją homoseksualną. Głośna w ostatnim czasie była opisana przez dziennik Rzeczpospolita sprawa aktywisty gejowskiego Arkadiusza Karskiego który w Internecie zamieszczał porady, jak adoptować dziecko będąc homoseksualistą. Porady te były w gruncie rzeczy nakłanianiem do przestępstwa, oszukiwaniem organów państwa oraz nosiły znamiona handlu dziećmi.
Wiele amerykańskich badań, na przykład prowadzonych przez Judith Stacey i Timothy’ego Biblarza w 2001 roku – pokazało, że dzieci wychowywane w związkach homoseksualnych trudniej dostosowują się do tradycyjnych ról społecznych, a młodzi ludzie wychowujący się w takich „rodzinach” są bardziej podatni na zachowania homoseksualne. (...)
W związku z powyższym proszę Pana Ministra o odpowiedź na następujące pytania:


1/ Czy jest możliwe w ramach przyznanego Policji budżetu zwiększenie środków na monitoring intemetu, mam na myśli strony z pornografią homoseksualną, blogi homoseksualistów, strony aktywistów homoseksualnych, strony propagatorów hoomoideologii, w tym intensyfikacja badań sieci TOR i opracowanie programów identyfikujących użytkownika?
2/ Czy policja prowadzi działania rozpoznawcze polegające na identyfikacji i monitoringu lokali rozrywkowych, klubów, melin odwiedzanych przez homoseksualistów?
3/ Czy prowadzone są szkolenia dla policjantów w kierunku ujawniania wśród osobników homoseksualnych pedofilów?
4/ Czy prowadzone są działania pozwalające na identyfikację i rozpracowanie ośrodków i osób propagujących „pozytywną pedofilię"?
5/ Czy mogę otrzymać informację na temat danych z lat 1999-2009 dotyczących ujawnionych pedofilów w Polsce z uwzględnieniem przypadków homoseksualnych?
6/ Czy mogę otrzymać informacje pozyskane przez MSWiA z Urzędów Stanu Cywilnego z lat 1999-2009 na temat „gejowskich adopcji" - przypadków zrzeczenia się przez matkę dziecka na rzecz „ojca" – homoseksualisty?
7/ Czy w MSWiA są prowadzone prace legislacyjne w zakresie zmiany art. 73 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w kierunku wprowadzenia obligatoryjnych badań DNA ojca uznającego dziecko w przypadku zrzeczenia się praw rodzicielskich przez matkę?
8/ Czy w MSWiA są prowadzone prace legislacyjne w zakresie zmiany dotyczących przepisów w Kk. Kpk, Kkw w kierunku wprowadzenia obowiązkowego informowania przez sąd penitencjarny i zakład kamy rady miasta, rady gminy oraz rady osiedla lub sołtysa o zamieszkaniu na terenie danej miejscowości osoby skazanej za pedofilii?
9/ Czy MSWiA opracowuje przy udziale pedagogów, psychologów i seksuologów procedury informacyjne ostrzegające dzieci przed kontaktem z pedofilami?
10/ Czy MSWiA zamierza wystąpić z inicjatywą powołania ogólnopolskiej sieci placówek dla dzieci - ofiar pedofilów, obejmującej poradnie psychologiczno-pedagogiczne, centra interwencji kryzysowej, placówki pomocowe prowadzone przez organizacje pozarządowe i samorządowe?
11/ Czy w MSWiA zostanie powołany zespół ds. zwalczania przestępstw seksualnych popełnianych na szkodę dzieci obejmujący także przestępców homoseksualnych?


podpisy: Stanisław Pięta, Waldemar Andzel, Piotr Babinetz, Arkadiusz Czartoryski, Andrzej Mikołaj Dera, Szymon Stanisław Giżyński, Artur Górski, Jarosław Jagiełło, Beata Kempa, Izabela Kloc, Lech Kołakowski, Wojciech Kossakowski, Zbigniew Kozak, Marek Łatas, Marzena Machałek, Ewa Malik, Barbara Marianowska, Marek Matuszewski, Kazimierz Moskal, Anna Paluch, Nelli Rokita-Arnold, Krzysztof Sońta, Andrzej Szlachta, Stanisław Szwed, Grzegorz Tobiszowski, Teresa Wargocka, Tadeusz Wita, Tadeusz Woźniak, Marzena Dorota Wróbel.

No to czekamy na odpowiedź ministerstwa. PiS wziął się ostro za kampanię wyborczą, a my okazaliśmy się jak zwykle najłatwiejszym celem. Najpierw Pięta, później nowa "konstytucja" z brakiem zakazu dyskryminacji i zakazem związków partnerskich dla homików, teraz to.

Może powinniśmy wystosować zapytanie do MSWiA - Czy to prawda, że na czele częściowo finansowanej z budżetu państwa partii stoi gej? Obawiamy się, że może mieć to fatalny wpływ na morale członków partii, a jak wynika z badań przeprowadzanych w różnych latach istnieje prawdopodobieństwo, że wielu członków partii to geje, a więc osoby, które według również wielu badań bardzo często są pedofilami?. Sprowadzenie powyższej sprawy do absurdu nie jest może najlepszym pomysłem, ale nie mam lepszych.

No i bardzo chętnie przywitam monitorujących "blogi homoseksualistów" funkcjonariuszy - zakładam, że będa to panowie po 30-tce... :)

Niestandardowy marketing

13

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt rozmawia, Abiekta przypadki, prasa, wydarzenia | Opublikowano środa, 20 stycznia 2010

Już niedługo na Abiekcie i Homikach coming out nowej organizacji - Stowarzyszenia Bears of Poland. Inauguracyjna impreza już 6 lutego w Galerii, a ja dzisiaj spotkałem się z założycielami Stowarzyszenia i muszę przyznać, że będzie to chyba pierwsze w pełni "afirmatywne" stowarzyszenie. Oby.

Tekst o LGBT-izacji podlinkowany na GL (wow!), Feminotece, wrzucony na Homiki (tu też będzie ciąg dalszy) i Queercafe, skomentowany tutaj. Może w końcu zaczniemy jakąs merytoryczną dyskusję o orgach LGBT, bo do tej pory to z merytoryką nie zawsze miało coś wspólnego.

Na Biseksblog czytam:

Druga sprawa, to kwestia przekazywania pieniędzy drogami nieformalnymi w organizacji. Jestem przekonana, że to nie dotyczy to wszystkich organizacji (a brzmi tak jakby dotyczyło). Wiele organizacji pozarządowych ma świra na punkcie przejrzystości finansów, więc to co pisze Abiekt w przypadku większości ngo nie ma miejsca. W dodatku może być szkodliwe. Gdybym chciała dziś zasponsorować jedną z organizacji, o których mowa, to po tym co przeczytałam, poważnie bym się zastanowiła.

Droga Autorko - to o czym pisałem, czyli wpłacanie na orgi pieniędzy z gaży, którą dostaje np. koordynator projektu jest oczywiste dla większości organizacji. Jest to spowodowane zwyczajnie tym, że z tzw. grantu organizacja bardzo rzadko może wziąć jakieś pieniądze na własny lokal, jego zużycie, a nie mówiąc już o innych celach. 99 procent grantów wygląda tak, że się dostaje XYZ pieniędzy i trzeba je wydać w całości. Stąd np. taka różnica, o której w ramach sensacji pisał ostatnio Adler, pomiędzy obrotem rocznym a końcowym stanem konta. Nie odkrywam tu kontynentu.

Dalej jest bardzo ciekawy punkt:

Zaczęłam się jednak zastanawiać, jak to w szczegółach wygląda. Ile wniosków o dofinansowanie organizacje LGBT rocznie składają i ile procent z nich zostaje odrzuconych z przyczyn innych niż formalne. Oczywiście zakładam, że są to wnioski pod każdym względem dobrze napisane. Bo jeżeli mówimy, że nikt tych działań nie chce finansować, to zakładam, że poziom odrzuceń wynosi około 80%. Myślę, że przeciętna organizacja nie dostaje ok. 50% kasy, o którą się stara. Jeżeli w przypadku organizacji LGBT jest to większy procent niż przeciętny, to może warto się zastanowić się nad jakimiś badaniami dotyczącymi tego dlaczego tak jest.

Oficjalnie jak już są odrzucane to przeważnie z przyczyn formalnych, lub po prostu w konkursie obcina się punkty, a dlaczego - to się zawsze jakoś da przecież wytłumaczyć. Jednocześnie faktycznie - ciekawym by było badanie porównujące rozpatrywanie wniosków od organizacji zajmujących się stygmatyzowanymi mniejszościami, a np. dziećmi czy innymi - bezpiecznymi - tematami.

I twierdzenie na koniec:

Wpłata jest zależna od tego, czy ludziom się podoba, to co organizacja daje.

Absolutnie się nie zgadzam. Z tzw. "badania Krzemińskiego" wynika, że działania organizacji podobają się - zależnie od orgi - od 26 do 62 procent respondentów. I choć mówimy tu o "klubowiczach", myślę, że można te wyniki uśrednić na całe "ujawnionione i zaangażowane" LGBT. Od "podobania się" do wpłacania kasy droga długa. Niestety :)

-----

Taką dyskusję możemy oczywiście prowadzić do śmierci, ale i tak lepsze to niż dyskusja z początku miesiąca :)

Poseł Pięta stworzył galerię... osobliwości. Nie wiem co o tym myśleć, chyba to starcie zostanie wizerunkowo przegrane zanim się zaczęło.

ps. a takie coś znalazłem w jednym z komentarzy na gay.pl:

nie widzimy sensu utworzenia przez Wojciecha 'Abiekta' Szota Naszej Sprawy 2 [ponieważ nie widzimy tam adnej naszej sprawy a jedynie marketingową próbę wypromowania wydawnictwa Abiekt.pl, co nie należy do spraw naszych codziennych - moich i mojego faceta]

Miodzio. Nie wpadłem na to, że mogę promować wydawnictwo przez rzekome utworzenie NS2. Ale trzeba o tym na serio pomyśleć. Muszę podpisać z Uschi i Michałem klauzulę - w sądzie musicie trzymać w ręku Fun Home, a jak was będą fotografować to się nim zasłaniajcie. Jak ktoś ma równie genialne pomysły reklamy "szeptanej" to niech się podzieli :)

LGBT-izacja

15

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt walczy słowem | Opublikowano poniedziałek, 18 stycznia 2010

Agnieszka Graff wywołała burzę. Słuszną. Polemikę z Graff podjęła już Wanda Nowicka, więc teraz każdy głos odbierany jest trochę jak za i przeciw, a tego bardzo chcę uniknąć, bo temat jest niezwykle ważny dla całej branży.

Teza Graff w skrócie wyraża się tak: Organizacje pozarządowe wyrastają z pewnej odważnej, wręcz utopijnej wizji sprawiedliwości, z pragnienia głębokiej zmiany społecznej. Jednak odchodzą od tej szerokiej perspektywy, bo zajęte są własnym przetrwaniem.

Brawo! Trafiony-zatopiony. Oczywiście, że zakładane z poczuciem misji i planem zmiany społeczeństwa organizacje w pewnym momencie widzą, że nie samymi ideałami człowiek i orga żyje, ale i na chleb trza zarobić (np. na kawę w ordze).

Jak wygląda poranek członka/członkini orgi, która nie ma kasy? Wchodzi się na NGO.pl i sprawdza, czy "czegoś nowego" nie ogłosili. "Czegoś nowego" to jakikolwiek konkurs, w którym orga może wziąć udział. Ale trochę Graff przesadza - nie jest tak, że organizacja, która pomaga sierotom nagle szuka grantów na prowadzenie wsparcia w dziedzinie HIV/AIDS. Po prostu próbuje się znaleźć święty środek prze startowanie w konkursach dotyczących np. promocji wolontariatu. Orga LGBTQ nie szuka grantów z dziedziny pomocy zwierzętom, a np. przeciwdziałania dyskryminacji nie tylko osób LGBTQ.

Rzeczywistość Szanowni Czytacze i Czytaczki wygląda tak: orga musi zapłacić za lokal (bo kto chce w domu własnym mieć ciągłą autostradę ludzi i telefon zaufania), opłacić zużycie lokalu, napoić i nakarmić ludzi, finansowo czasem ich wesprzeć choćby dając sto PLN na waciki, by ludzie nie czuli, że pół miesiąca oddają za frico. I tak też kilka tysięcy dla X., który oficjalnie je dostaje bo tak wymaga grant jest później dzielone - Y., którego nie wpisano w grancie (bo by grantu nie dali) dostaje kilka procent, Z. też, a do tego X. przelewa na konto orgi "darowiznę" i zostaje mu połowa początkowej kasy. Tak właśnie niestety wyglądają wielkie pieniądze na organizacje pozarządowe w tym kraju.

Największym błędem jaki popełniono jest ustanowienie tzw. 1 procenta podatku. Dzięki temu prawie całe społeczeństwo czuje się zwolnione z podarowania organizacjom choćby 10 złotych miesięcznie (paczka fajek). A ten 1 procent jak nie trafi do organizacji to powędruje na papier toaletowy w ministerstwie finansów. Ludzie myślę, że to oni płacą na orgi dzięki temu. Guzik prawda - to państwo w swojej łaskawości przekazuje popularnym i lubianym orgom swoją własną kasę a nie podatnicy.

Od czasu 1 procenta modlitwa każdego działacza w ordze (mówię o tych pożytku publicznego - ponad 6 tysięcy jest takich) brzmi: Podatniku nasz, poprawnie napisz KRS orgi Twej. Dzięki temu organizacje też same zwalniają się z potrzeby szukania donatorów licząc na to, że z "jednego procenta" przeżyją kolejny rok, a resztę kasy się zapcha grantami. Co mnie ostatnio powaliło na kolana to twierdzenie, że i tak na "pedalstwo" żadna firma nie da kasy. I to od człowieka z orgi. No co to ma być? Albo się w coś wierzy, albo zbyt się przyzwyczaiło do zaglądania na ngo.pl i szukania nowych konkursów.

Właśnie w kwestii kasy się najbardziej nie zgadzam z Graff - przypominam o piramidzie Maslowa - najpierw zabezpieczenie bytu, potem ideały. Klasyk ujął to tak: Byt określa świadomość.

Tak - istnieje NGO-izacja. Tak - istnieje LGBT-izacja, przez którą rozumiem problem org branżowych - jak już zaczęli od ciot i lesb to nie mają szans na granty w temacie np. niepełnosprawnych czy 50+. Jeszcze HIV/AIDS przejdzie, ale czy to czasem nie efekt zjawiska kojarzenia LGBT z HIV/AIDS? Z pewnością. Oczywiście to też efekt tego, że orgi LGBT są bardziej na ten kłopot wyczulone, ale czy zamykanie się w niszy LGBT+AIDS ma dla naszych org jakąś przyszłość? Tego jeszcze nie wiemy, okaże się. Co jak co ale LGBT-izacja chroni nas trochę przed NGO-izacją, bo przecież KPH nie będzie nagle dokumentów kręciło, a Lambda otwierać schronisk dla bezdomnych - "pedalskiej" ordze po prostu na to nikt kasy nie da.

Jakby każdy i każda z np. osób popierających daną orgę ustawił/a sobie co miesiąc zlecenie przelewu na 10 zeta w banku - NGO-izacja by się skończyła. Wydaje się spore pieniądze na reklamowanie "jednego procenta" a ani grosza na reklamowanie wspierania orgi. To świadczy o mentalności organizacji - 1 procent jest łatwiejszy do zdobycia, ale nie przywiązuje ludzi do organizacji, stałe zlecenie jest trudne, ale tworzy więź między orgą a ludźmi. Jestem ciekaw czy osoby, które ustawiły takie zlecenia choćby dostały kartki z życzeniami od organizacji (przecież to widać na koncie), czy orga kiedykolwiek napisała do nich... z praktyki wiem, że nie. A za co mają być prowadzone działania "polityczne"? Przecież nie ma konkursów na "napisanie ustawy" czy "lobbing w Sejmie"...

Nowicka pisze: Mnie jednak bardziej interesowałaby dyskusja na temat zatrważająco niskiego poziomu organizacji społeczeństwa. Ale to jest to samo - dyskusja o organizacjach pozarządowych i ich podejściu do świata to zarówno efekt braku poziomu organizacji społeczeństwa jak i właśnie ten brak. Dopóki w tym kraju będzie panował mit "jednego procenta", a także - nie tylko w naszej branży - mit działacza-milionera, dopóty organizacje będą działały w myśl zasady: jak zabraniają jeździć na koniu, to się maluje paski i jeździmy na zebrze.

Inną kwestią poruszoną przez Graff jest temat "człowieka z ulicy". Załóżmy taką sytuację - osoba X ma potrzebę zrobić coś dla gejów i lesbijek w Polsce. W Warszawie do wyboru ma kilka organizacji, które na tym temacie straciły szkliwo na zębach. Przychodzi na Żelazną, Żurawią czy inną ulicę i... proponują mu grupę spotkań dla młodziezy lub 50+. Tak to w skrócie wygląda - orgi mają masę roboty, ale żeby organizować think-tanki i szerokie grupy, w których każdy będzie dopuszczony do wielkiej tajemnicy wiary, którą są "projekty" to już się zacinają i traktują przybyszy jak intruzów. Nie mówię o moich doświadczeniach, ale też i nie ja jestem tu tematem. Gdyby w Lambdzie nie dano mi pewnej dowolności w poruszaniu się po świecie nigdy bym tam nie był. Kult jednostki czy orgi powinien być prawem zabroniony jak dla mnie. Jednak wiele osób potrzebuje by nimi pokierować, ale w zamian oczekuje a) sensownej roboty b) sensownego wsparcia c) feedbacku. Orgi często o to nie za bardzo dbają.

Największym problemem - moim zdaniem - organizacji jest "zawodowstwo". Potrzebne jak najbardziej, czasem uniemożliwia kreatywność. Ile rzeczy można zrobić za darmo czy niskim nakładem kosztów pokazały chociażby nasz transparent na Paradzie i Dzień Wychodzenia z Szafy. Minimum nakładów, a odbiór - większy niż niejednej dyskusji czy wystawy.

A LGBT-izacja? Cóż. Nie ukrywajmy - organizacji LGBTQ jest mało. Dwie duże orgi, kilka mniejszych i Fundacja od Jednej Imprezy. Wiadomo, że po grant X wystąpią przynajmniej dwie z nich. Tylko po co? A gdyby tak razem wystąpić i dostać więcej kasy, mieć lepszy pomysł i lepszych realizatorów? Taki pomysł to oczywiście bajka z pixara, ale warto zwrócić uwagę na fakt, że gdyby stworzyć jakąś Federację organizacji LGBT to i łatwiej wizerunkowo i bez wzajemnych wkurwów można by przeprowadzić wiele działań, które są niemożliwe w momencie, gdy wszyscy ze sobą konkurują.

Tak więc na koniec - wszyscy mamy - i pewnie słusznie - pretensje do org LGBT o nieskuteczność, czy inne sprawy, ale przykro mi moi Drodzy - oprócz wymagań potrzebny jest też wkład. Tego niestety nie ma, a przynajmniej jest zdecydowanie niewystarczający. Zasada "płacę - wymagam" powinna dotyczyć nie tylko wizyt w restauracji.

Cholera manifest mi wyszedł chyba...

ps. wpis Leskiego na blogu ciekawy, coś w rodzaju - tańczyć można, ale tylko przy naszej muzyce.

Poszło w pięty?

6

Autor: Wojciech Szot | Tematy: muzyka, wydarzenia | Opublikowano sobota, 16 stycznia 2010

Powolna sobota była mi potrzebna - regenruję się po tygodniu, co nie znaczy, że mam jakoś wybitnie dobry humor. Zastanawiam się nad tym, co napisano na gay.pl:

Niech Pięta pamięta! Zadzwoń do posła który obraża gejów

Poniżej redakcja nawołuje do dzwonienia do posła. Podaje jego - publicznie dostępny - numer tlefonu komórkowego z komentarzem: Jeśli czujesz się obrażony to zadzwoń do posła lub nagraj mu się na pocztę. Może coś mu się rozjaśni. Przyznaję, że o ile działanie posła mnie wnerwia, obraża, irytuje, wkurwia, drażni - to nigdy bym nie posunął się do wydzwaniania do niego i mówienia mu co o nim sądzę. Co prawda P. mi wytłumaczył, że podanie takiej informacji z nawoływaniem do dzwonienia nie jest karalne, ale dla mnie jest niesmaczne i niepotrzebne. Jak kogoś poseł Pięta obraża niech napisze list do niego, do RPO, do Radziszewskiej, do prokuratury (a co - Art. 216. § 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności - niech się prokurator wypowie ;), ale nawoływanie do wydzwaniania do posła może się tylko źle skończyć, co już czytać możemy na Frondzie. Oczywiście dzięki temu poseł Pięta może już bez skrępowania mówić o nękających go homikach.

Reakcje w PiS są ciekawe, Gęsicka w rozmowie z Olejnik:

Monika Olejnik: : Poseł mówi, że homoseksualizm jest podobny do nekrofilii, pedofilii i zoofilii.

Grażyna Gęsicka: : No to ja już nie będę wchodziła dalej, bo nie jestem specjalistką w tym wszystkim.


Za to Migaliski o wiele mądrzej, tu do przeczytania.

Zobaczymy jaki finał będzie to wszystko miało. Kolejny raz odpuścimy, czy jednak czegoś się nauczyliśmy i wiemy od czego są instytucje w tym kraju. Ja się wcale nie dziwię, że nikt się nie pcha by po sądach latać. NS2 dowodzi na mojej skórze i zmęczeniu, że ani to proste ani przyjemne.

Z innej beczki. Mamy już flagę, mamy kolory, mamy hasła, nie mamy hymnu. Tak więc propozycja hymnu dla warszawskich pedalątek poniżej z życzeniami miłego weekendu:

15:25 - serwis informacyjny?

8

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano czwartek, 14 stycznia 2010

Wyczyny PiSu w ostatnich dniach zaczynają przypominać o starych, złych czasach.

1. Złożono interpelację w sprawie powołania w MSWiA zespołu ds. zwalczania przestępstw seksualnych popełnianych na szkodę dzieci przez pedofilów w tym pedofilów - homoseksualistów.. Pod interpelacją podpisy wyłącznie posłów i posłanek PiS-u, w tym naszej ulubienicy Nelli Rokity

2. Poseł PiSu Stanisław Pięta zapomniał już o Naszej Sprawie 1 i tak napisał do ministra Zdrojewskiego:

Dlaczego dyrektor Muzeum Narodowego ogranicza się tylko do "dzieł" odnoszących się do homoseksualizmu, dlaczego chce dyskryminować twórczość nekrofilów, pedofilów i zoofilów? Homoseksualizm jest dewiacją podobną do każdej z powyższych

Zdrojewski okazał się zdrowym rozsądkiem i jak podaje GW popiera ekspozycję, bo "wpisuje się ona w rozwój demokracji". Za to za powyższe to poseł Pięta powinien zapłacić z kilka tysięcy na jakieś miłe homofilne stowarzyszenie po wyroku sądowym.

Tak na marginesie - ciekawe, że jak w wyszukiwarkę wystąpień w Sejmie wpisze się słowo "homoseksualiści" to wychodzą tylko oświadczenia posła Górskiego. Fajne są, miłej lektury.

3. Ukazało się kilka ważnych tekstów - Agnieszki Graff o NGOizacji, do którego odniosę się szerzej niedługo, do tego mogliśmy przeczytać Dominikę Wielowieyską, którego tytuł jest nieadekwatny trochę do całości, ale polemiki już wzbudza i dobrze, bo padają w tekście zdania, które nie mają żadnego potwierdzenia w rzeczywistości, a gdyby stosować je literalnie opieka społeczna powinna zająć się zapewne połową polskich rodzin.

4. Gejowski wypomniał, że nie napisałem o nominacjach do GLAAD Media Awards. Jak zawsze w tej nagrodzie najmniej mnie interesują kategorie w rodzaju "artysta roku", ale najlepszy komiks, gdzie jak zwykle nominowano potworki, których nie potrafię przeczytać (trzy komiksy z DC Comics, po jednym z Marvel i Dark Horse - powiem szczerze, nigdy nie przeczytałem do końca żadnego komiksu tych wydawców, ja po prostu nie umiem czytać "superbohaterskich" komiksów). W 2009 roku oddzielono od GLAAD Media Award nagrody za reklamy, nagrody przyznano pod koniec roku (za 2009). Za to moim ulubieńcem pozostaje zwycięzca za 2008 rok- w katgorii "print" wygrała to cudo:


A za 2009 rok w kategorii mainstream wygrał - nic dziwnego, od lat się tak reklamują - Orbitz:



5. Paszport "Polityki" dla Radziszewskiego - nic zaskakującego, ale cieszy zwłaszcza w perspektywie moich planów wydawniczych ;)

6. Na pewnym portalu znowu można o NS2 przeczytać, tym razem przeszli samych siebie: Robert Biedroń, znany lider skatologii gejowskiej, ale nie ma się co przejmować i reagować, zwłaszcza, że to się zabawne zaczyna robić. Na Homikach trwa niesamowita dyskusja. Ponad 100 komentarzy, kilkadziesiąt osób w zażartej debacie i "Jacek". Oczywiście wiadomo, który.

Ja nie wytrzymam i dwa komenty muszę tu zacytować:

Jesli ludzie z NS 2 zdecydują się na ugodę z Rzepą, to mogę pośredniczyć w negocjacjach jeśli zechcą. Negocjacje powinny dotyczyć tego, aby OBIE strony po zakończeniu sporu wyszły z tego z twarzą.
(...)
Nie mogę łapać dwóch srok za ogon, bo inaczej nic nie zrobię porządnie. Jestem dziennikarzem, a nie działaczem.


Oczekiwanie na angaż do Rzepy trwa. Uwaga statystyczna: na 110 komentów aż 23 pana redaktora, to nawet Abiekt się do 7 tylko posunął. Wiele smaczków tam znajdziecie, więc zapraszam bardzo serdecznie.

Postanowiłem sprawdzić statystyki według Google Ads Plannera:

InnaStrona - 53 tysięcy miesięcznie unique users
Gejowo.pl - 39 tys.
Kobiety-Kobietom.com - 36 tys.
Ko2.pl - 19 tys.
Crossdersing.pl - 18 tys.
Przeploty.pl - 7,9 tys.
Gaylife.pl - 7,7 tys.
Lesbijka.org - 6,4 tys.

Polgej, Gay.pl i Homiki nie uwzględnione (Polgej i Gay.pl bez podanych przyczyn, Homiki nie mają reklam Google'a no i problemy z domeną od jakiegoś czasu pokasowały statsy)

Według Google'a (który ma trochę popieprzone kategoria i nie wszyscy znajdują się w odpowiednich) największą stroną LGBT na świecie jest oczywiście towleroad.com (290 tysięcy miesięcznie). A polską statystykę trzeba chyba rozesłać do mediów - niech zaczną zapraszać redaktorów, których ktoś czyta i z którymi się liczy. Bo jednak wynika z tego wszystkiego, że niepotrzenie na Adlera reagujemy. Chociaż ja nie jestem zwolennikiem strategii udawania, że go nie ma, ale zaczynam - zwłaszcza po tej statystyce - myśleć podobnie. Zwłaszcza, że jakby w tą statystkę włożyć ten blog (brak statystyk na ad plannerze z racji braku reklam) to pewnie bym się znalazł jakoś w okolicach lesbijka.org - a nawet nie mam większości tych funkcjonalności i reklamy :)

To tyle na teraz - ostatnio zajętość moja znowu wzrosła, co powinno mnie cieszyć, ale w perspektywie "jeśli wszystko się uda" to chyba muszę pomyśleć o klonowaniu. Albo asystencie :D

Bezrobotny-Gej-Liberał

8

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Obcy w Internecie, prasa, Reklamy LGBT, wydarzenia | Opublikowano środa, 13 stycznia 2010

Strasznie dużo się dzieje. W kolejce czekają 3 inne teksty, ale dzisiaj zaczniemy od tego:



Partia Demokratyczna wyrzuciła pieniądze w błoto. Te agencyjne zdjęcie to dla mnie porażka. Czemu nie Bezrobotny Gej Liberał? Bo to już się nie sprzeda w kampanii? Do tego niedługo zacznę dostawać wysypki jak będę widział w kampaniach społecznych (bo do takiej stylistyki to nawiązuje) zdjęcia kupowane w agencjach, przez co wiele razy już te samo zdjęcie pojawiało się w dwóch kampaniach. Oczywiście feministka pokazuje twarz, a co pokazuje gej? Otwartośc, ale już ryjek zakryty w uniesieniu wręcz metafizycznym. Inna sprawa, że podoba mi się samo zajęcie się tematem. Za to chapeau bau.

Teraz cytacik:

Dodał [Kalisz] ponadto, że przed sejmową komisją etyki za sugestie, że były minister sprawiedliwości w rządzie PiS jest homoseksualistą, powinien stanąć Janusz Palikot. Wiceszef klubu PO mówił w weekendowym wydaniu "Polski", że "szukał dowodów na homoseksualizm Ziobry, ale nic nie znalazł".

- Takie sugestie nie mogą służyć do zabawy i nie powinny być przesłanką do oceny człowieka - mówił Ryszard Kalisz z SLD.
Całość tutaj. No i widać co robi z człowieka nagroda "na zachętę" (przypomnę - Hiacynt od Fundacji Równości). Tak go zachęcili, że aż uznał, iż najlepszym co dla nas zrobi to znajdzie dowody na homiczość Ziobry. Za taką pomoc dziękujemy, wiemy swoje :)

Reklamy za i przeciw Prop 8 to temat na baaardzso długi i nudny wpis, dzisiaj coś przeciwko homomałżeństwom - można się przypatrzyć jak wygląda argumentacja i jakie - dość niskie chwyty - zostały tutaj przedstawione:



A Adler zapowiada kolejny tekst o NS2. Jak tak dalej pójdzie to trup Królowej Matki przemówi.

Kto tu dzieli?

18

Autor: Wojciech Szot | Tematy: prasa | Opublikowano poniedziałek, 11 stycznia 2010

Jutro w Rzepie (a teraz oczywiście na głównej stronie):



Większość środowiska jest normalna, nie biega na manifestacjach z piórami w tyłku, nie wrzeszczy że "działacze LPR mają małe penisy", ani nie ma zamiaru "robić na złość homofobom", do czego od lat bzdurnie namawia ich KPH. Jest niewielka grupa, którą nazywam gejami zawodowymi. Chcą błyszczeć w mediach, są hałaśliwi, nachalni, często nawet demagogicznie chamscy. Żyją z tego, że – jak głoszą – walczą o prawa gejów. Dostają na ten cel pieniądze z różnych źródeł, więc zależy im nawet na polaryzacji i powiększaniu nieporozumień pomiędzy nami a resztą społeczeństwa. Gdyby lesbijki i geje w Polsce mieli takie prawa jak w Europie, to przecież oni, zawodowi geje, staliby się zbędni.
(...)
Księdzu Rafałowi Trytkowi (sedewakantyście – red.), który publicznie nawoływał do palenia gejów na stosach, Kampania Przeciw Homofobii nie wytoczyła procesu.
(...)
Skrytykowałem tę akcję, bo nie mam ani moralności Kalego, ani mentalności plemiennej. Wolność słowa jest niesłychanie ważna. Tam, gdzie się kończy, zaczyna się totalitaryzm.

I co teraz? Może jeszcze ktoś mi powie, że mam sobie dać spokój? Adler zarzucał nam, że biegamy po mediach, a sam udzielił wywiadu Rzepie. Zarzucanie nam "mentalności plemiennej" i "moralności Kalego" w imieniu własnym byłoby ok, ale Adler w pewnym momencie przechodzi z mówienia za siebie do mówienia za wszystkich. Ciekawe, że dzieli ludzi na "zawodowych gejów", a sam zajmuje się wyłącznie krytykowaniem naszych działań. Przekłamania na temat Giersza (któremu akurat KPH pomagała) i tożsamościowe zapędy to tylko część uwag, które można mieć. Cóż - tytuł szkodnika roku już chyba zarezerwowany w pierwszych dniach roku.

Prawdę powiedziawszy to po tym mi szczęka opadła. Chociaż chyba powinienem się przyzwyczaić, ale czy można do takiej hipokryzji przywyknąć?

Znowu o 1 proc.

2

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt czyta, Kulturalnie, wydarzenia | Opublikowano

Zaczyna się coroczna walka organizacji pozarządowych o 1 procent podatku. Kochani, przypominam, że przekazanie tegoż procenta to oczywiście wielka pomoc dla orgów, ale od waszej strony nie ma to nic wspólnego z datkami. Jak nie dacie tego orgom, to dostanie tą kasę państwo. Tak więc niech nikt nie myśli o sobie jakim to przyjemnym i dobrym ssakiem jest, bo wpisał KRS jakiejś organizacji do rubryczki. No i unikajcie programów, w których jest tylko jedna orga do wyboru :)

Dla porządku przypomnę - istnieję trzy orgi LGBTQ, które są organizacjami pożytku publicznego (alfabetycznie):

Kampania Przeciw Homofobii, KRS 0000111209
Stowarzyszenie Lambda-Warszawa, KRS 0000140531
Transfuzja, Fundacja na Rzecz Osób Transpłciowych, KRS 0000309669

oczywiście jest też wiele orgów homo-friendly, ale bardziej zachęcam do wzmocnienia branżowych kas. Przypominam też o tekście, w którym trochę rozprawiłem się z ponoć "wielkimi" wpływami z 1 procenta dla orgów LGBTQ. Trochę mobilizacji drodzy Państwo. Sam jestem ciekaw, czy chociaż Czytelnicy/Czytelniczki przekazują 1 procent podatku i komu. Bo jak nie przekazują nikomu to dla mnie głupota. Stąd też ankietka się znowu pojawiła.

Parlament w Portugalii za homomałżeństwami, za to New Jersey przeciwko. Kto by się spodziewał takiego zestawienia jeszcze dwa lata temu. Jeszcze tylko podpis prezydenta i będzie szósty kraj z małżeństwami. Tak więc chyba nie ma co się zastanawiać nad związkami partnerskimi a trzeba pomyśleć nad małżeństwami. Chociaż podejrzewam, że to nawet wśród polskich gejów i lesbijek wzbudza bardzo mieszane uczucia. I wcale się nie ma co dziwić - teoria queer nas w tym wypadku pozabija za skłonność do heteronormatywnych instytucji. I tak już zgrzyta zębami na jakiekolwiek pomysły instytucjonalizacji związków.

Z lektur: przeczytano Utajone miasto. Żydzi po aryjskiej stronie Warszawy (1940-1945) Paulssona. Fascynujące, choć trochę ciężkie z racji zamiłowania do statystyki. W poczekalni Marci Shore i Kawior i popiół - póki co książka wydaje się trochę za bardzo przeznaczona dla anglojęzycznego odbiorcy. Ale to wrażenie po stu stronach tylko. Biografia Nasierowskiej za to intrygująca, ale jedynie w kwestii zdjęć i niektórych anegdot. Reszta jak w polskim filmie. A jak już przy filmach to na DVD dokumenty Pawła Łozińskiego. Smakowite i obowiązkowe. Jak i cała seria wydawana przez Narodowy Instytut Audiowizualny.

Gdyby mi się jeszcze chciało tworzyć byty (ponad potęgę) to bym założył bloga z wrażeniami z lektur. A tak to tylko urywki i skrawki, bo to ani nie miejsce, ani czasu nie ma na bardziej szczegółowe opisy.

Pod koniec stycznia retrospektywa Williama E. Jonesa w Kinie LAB. Zwłaszcza zachęcam na The Fall of Communism as Seen in Gay Pornography - niesamowity pomysł i temat, może trochę gorzej z realizacją, ale i tak jedno z tych wydarzeń, na które nawet Abiektówna pozbawiona ochoty na odwiedzanie sal kinowych się wybierze.

Tak więc kończę zachęcającym kadrem i miłego tygodnia życzę :)


Warszawa "debatuje w klubach"

5

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, Obcy w Internecie, wydarzenia | Opublikowano sobota, 9 stycznia 2010

Na Gazecie można przeczytać tekst o EuroPride. Niestety prezydent stolicy nie uczestniczy z założenia w manifestacjach - uzasadnia rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk. - Obecność przedstawicieli miasta jest możliwa podczas merytorycznych debat, które będą się odbywać w klubach

Nie dziwi mnie już wcale nieobecność Hani GW na obchodach, ale co to za debaty "w klubach"? Czy władze miasta nie zauważają, że do EP 2010 przygotowują się wszystkie instytucje kulturalne w mieście, które się jeszcze liczą (nie ukrywajmy - liczy się ich mało). Chodzą słuchy o planach T.R-u, Dramatycznego, będzie wystawa w Narodowym, KPH współpracuje z Krytyką Polityczną, UFA planuje szerokie działania, Lambda otwiera podwoje, Abiekt - niechętnie - ale organizuje międzynarodowy spacer po HomoWarszawie przy wsparciu też kilku "fajnych" instytucji, knajpy już szukają artystów, Agora też swoje planuje, a rzecznik miasta coś o "debatach w klubach" brzdąka. Władze Warszawy to niestety osoby absolutnie zapominające o tym, że mniejszości seksualne to nie tylko polityka, ale i już w tej chwili mainstreamowa kultura. Niestety - sami ich wybieramy. Dlatego z drugiej strony obawiam się, w perspektywie zbliżających się wyborów samorządowych, że EP 2010 stanie się polem dla mniejszych partii jak Zieloni czy Racja, czemu jestem przeciwny.

Inna kwestia to oczywiście organizacja EP 2010, żeby na pół roku przed imprezą nie było znane żadne z wydarzeń to przykre. Obecnie wiemy jedynie tyle ile usłyszeć można z rozmów z organizatorami niezwiązanymi z Fundacją Równości. Ogólnie hasło brzmi - ratujmy to sami. Obawiam się, że jak się wszyscy nie dogadają to będzie jedna wielka walka o widza. Załóżmy, że w jednym dniu odbędzie się 5 poważnych, dobrze zrobionych imprez. Kto chce być na wszystkich musi się nauczyć sztuki trilokacji albo i więcej lokacji mieć w zanadrzu. Dlatego warto by było się dogadać między sobą.

Ja póki co staram się traktować EP 2010 jako mało ważną rzecz - lepiej mieć małe oczekiwania a później ewentualnie się pozytywnie zaskoczyć.

Z innych:

W sondzie na Gejowie na trzecim miejscu wydarzeń roku znalazł się Dzień Wychodzenia z Szafy, co bardzo cieszy Abiektównę :)

Na Homikach trwa dyskusja. Znowu te same argumenty, więc już publicznie deklaruję zamilknięcie. Ostatnio tłumaczyłem M., czemu nie możemy milczeć, po tylu już słowach stwierdzam, że możemy.

Szkoda, że LGBTQ nie posiada w Polsce żadnego portalu,czy w ogóle - mediów, które byłyby bezstronne w takim stopniu, by informacje na nich podawane nie były zależne od aspiracji prowadzących. To dotyczy niestety wszystkich. Ja rozumiem, że można być np. bardziej za jednym niż za drugim, ale brakuje mi takiego miejsca, gdzie wszyscy mają podobne możliwości wypowiedzenia się. I nie piszę tego jako osoba, która w wielu rzeczach zależy od tych mediów, tylko jako ich czytelnik. Za to media gejowskie absolutnie nie dostrzegają istnienia gejowsko-lesbijskiej blogosfery, która jest nie tylko szybsza, ale i bardziej interesująca od tego, co można przeczytać na portalach. O ile jeszcze zapowiadała się jakaś zmiana, bo IS startowała z cyklem Bloginie i Blogowie, tak już teraz ten pomysł przycichł - czyżby dlatego, że pojawiały się opinie często radykalnie odmienne od stanowisk mediów?

I w ten sposób największym portalem LGBTQ stał się Fejsbuk :)

Prof. Nałęcz popiera NS2 i wątpliwości bloggera

2

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano czwartek, 7 stycznia 2010

Ten mail zmienił cały dzisiejszy dzień:

Bardzo dziękuję za skierowanego do mnie maila. Jest mi przykro, że poczuliście się dotknięci moją wypowiedzią, którą przytaczacie. Bardzo szanuję Państwa działalność publiczną i determinację z jaką bronicie godności i praw obywatelskich mniejszości seksualnych w Polsce. Całym sercem jestem po Waszej stronie. W sprawie tzw. Koziej Wojny rzeczywiście zanadto zaufałem informacjom mojego rozmówcy. Dziękuję za istotne uzupełnienie wiedzy w tej sprawie. Całkowicie rozumiem Państwa stanowisko w sporze z "Rzeczpospolitą". Ze swej strony wolę publiczną wymianę argumentów niż długotrwałe procesy sądowe, szczególnie gdy w grę wchodzi satyra /a tylko o tym się wypowiadałem/. Ale, rzecz jasna, macie święte prawo bronić swojego dobrego imienia w sądzie. Życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku, także wygrania tego procesu.
Tomasz Nałęcz

Cóż - w dniu opublikowania przez pewien portal wywiadu z Prof. Nałęczem postanowiliśmy przesłać mu treść pozwu oraz trochę opisaliśmy, dlaczego został wmanewrowany w gierki, których uczestnikiem raczej być nie powinien. Tak przychylnej reakcji - przyznaję - się nie spodziewałem. Jednak to chyba jest jakieś moralne zwycięstwo dla nas - i dobry przykład na to, że może i są czytelnicy portalu, którzy wierzą temu co tam się wypisuje, ale w większości rekrutują się oni z redakcji Rzepy. Owszem redaktor pewnego portalu dalej komentuje, ale teraz jakoś ton zmiękł :) [po tym stwierdzeniu oczekuje wzmożenia seansu wrogości wobec nas oczywiście] No i rzecz jasna - w przeciwieństwie do innych - jakoś nie zamieszczono na pewnym portalu wypowiedzi Prof. Nałęcza. Za to można poczytać co nieco o tym jak niektórzy odbierają nasze działania, to mi się spodobało:

To chamski, personalny atak na Jacka Adlera oraz próba wyautowania go poza środowisko.

;) Jak to śpiewało Pogodno - Uśmiech się / Policz dobra czas/ Zły duch mieszka tak daleko stąd.

Ale to już koniec historii miejmy nadzieję, bo nas to trochę kosztowało niepotrzebnych całkowicie nerwów a i czytelnicy i czytelniczki raczej nie powinni być świadkami takich zagrywek.

Całość na stronie Naszej Sprawy 2, a ja cóż... chyba muszę wziąć dzień wolny od życia. Ciśnienie nie takie jak lubię, śniegu za dużo, do tego sprawił, że robiłem za sprzęt odśnieżający trasę do przystanku, cały dzień z bólem głowy i pierwszy od gdzieś ponad roku zażyty środek przeciwbólowy. I jeszcze dochodzi świadomość, że niestety ale w pewnych sprawach nie wszystko mogę tu napisać - pojawia mi się w głowie autocenzura. Nie lubię takiego stanu. Bo i pisać by było o czym - o X, który postanowił - mimo poważnego wieku na karku - stracić moje poważanie, o fenomenie spotkań z B., o pewnym redaktorze i co sądzę o jego stronie, o tym dlaczego wkurwiają mnie niektórzy działacze, o tym dlaczego boję się co będzie z M. i tak dalej i tak dalej. To trochę irytujące dla człowieka, który nie potrafi się zamknąć :) Tak więc dzisiaj zostawiam was z wątpliwościami, by pewnie jutro wrócić z garścią informacji o różnych sprawach, oby już niezwiązanych z żadnymi Terlikowskimi.

ps. tak myślałem ostatnio jaki kawałek z 2009 roku z muzyki pop najbardziej mi wpadł w ucho i zdecydowanie Pink - optymistycznie na koniec:

Na środek tygodnia

6

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, Obcy w Internecie, prasa, wydarzenia | Opublikowano środa, 6 stycznia 2010

Jak można przeczytać na stronie poznańskiego festiwalu Ligatura, odbędą się wykłady poświęcone magazynom, seriom i inicjatywom dotyczącym i zajmującym się obecnością tematyki mniejszości seksualnych w światowych komiksografiach. I jak myślicie, kto znowu będzie musiał wystawiać się na nieagresywne, uległe i podporządkowane oczy komiksiarzy? Abiektówna... a co!

Ogólny zarys wykładu przesłany organizatorom:

W czasie prezentacji zastanowimy się nad tym jak we współczesnym komiksie traktowane są osoby homoseksualne w perspektywie dwóch dyskursów – tożsamościowego, w którym Inni przestają być Obcy i dyskursu queer – gdzie Obcość jest wartością afirmowaną. Komiksologia w Polsce jako zjawisko wciąż marginalne boryka się też z problemem wykluczania z dyskursu tematyki osób nieheteronormatywnych. Wciąż brakuje omówienia przykładów wykorzystania z pozycji władzy postaci geja czy lesbijki w polskim komiksie – zarówno od strony polskiej komiksologii jak i polskich queer studies. Polski komiks również wyjątkowo oporny jest wobec tematyki gejowskiej czy lesbijskiej. Dlatego zobaczymy przy tej okazji, czy możliwe jest mówienie o komiksie w kategoriach opisanych przez Michela Foucault i Judith Butler. W prezentacji znajdą się zarówno przykłady polskie, europejskie jak i amerykańskie, ze szczególnym uwzględnieniem pozycji już obecnych na polskim rynku.

Tak więc już dziś, choć jeszcze nie znam dokładnej daty zapraszam na wykładzik. Będzie można rzucić tortem (błagam - kawowym), obrzucić jajkami z majonezem (posolone!).

Newsy z frontu:

Adler zarzuca Naszej Sprawie 2, że na obrazku nie ma bezpośredniego zestawienia z zoofilią. Oto przykład jak ludzie odbierają ten rysunek. Może i niektórym rysunek na pierwszy rzut oka wydaje się "niewinny", ale właśnie prowadzi do takich reakcji. Dość pogmatwany ale popierający NS2 tekst na Gay.pl się ukazał. Szkoda, że nie mamy gejowsko-lesbijskiej telewizji w Polsce. Pomyślcie sobie o debacie w TV: Adler, JejPerfekcyjność i Santi a po drugiej stronie Uschi, Minałto i Abiekt. Prowadzenie Rymanowski.

Inne:

Przykład Amandy Simpson daje do myślenia. Może tak Ania Grodzka by zastąpiła Radziszewską? Przecież ma największe doświadczenie zarówno jako - przynajmniej wg prawa - mężczyzna, a także jako kobieta :)

Śmierć bogatej lesbijki zawsze jest przykra. Co prawda pani włamywała się, ćpała i tak dalej ale kto wie - może w wieku pięćdziesięciu lat by zaczęła wspierać na przykład wschodnioeuropejskie organizacje LGBTQ? Nigdy nie wiadomo...

Widać, że wybory się zbliżają. Lewica po raz kolejny coś tam coś tam myśli o związkach partnerskich. A na koniec i tak się okaże, że panowie i panie wybory przeszli, a ustawy nie ma. Mam nadzieję, że dopóki ustawy nie zobaczymy na własne oczy i nie zostanie ona skonsultowana szeroko i tak dalej to nie będzie znowu medialnej akcji na branżowych stronach pt. kochajmy lewicę. No ok - lewicę kochajmy, a partiom patrzmy na ręce.

Na koniec znowu krytyka. Na Homikach ukazał się tekst Caviardage. Bardzo aktywistyczny i w ogóle (oprócz końcówki absolutnie niezrozumiałej, będącej przesadnym i zbyt wykreowanym by był prawdziwy fanatyzmem). C. jak najbardziej mi znany osobiście postanowił też wstąpić do Lambdy (chwali się). Jednak pisanie aktywistycznych tekstów pod pseudonimem, do tego aż tak ostrych, mnie niepokoi. Podobnie jak info o deklaracji członkowskiej bez imienia i nazwiska. Wiem, że wiele osób będących w stowarzyszeniu pewnie chce zachować i zachowuje anonimowość, ale zawsze mam nadzieję, że to okres przejściowy i już w nabliższej edycji Dnia Wychodzenia z Szafy będzie można Caviardage tutaj zobaczyć. Bo kto uwierzy anonimowej aktywistce?

Nałęcz o Naszej Sprawie 2 - case study manipulacji

10

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Obcy w Internecie, wydarzenia | Opublikowano poniedziałek, 4 stycznia 2010

W świecie LGBTQ jest wiele postaci internetowych - wystarczy Walpurga wspomnieć, ostatnio bardzo aktywną Liliane Blaze czy przecież Abiekta - ale żadna nie narobiła wokół siebie tyle szumu co Kara Auchemann. Pani ta szczęściwie dla wszystkich zrezygnowała jakiś czas temu z "działalności". A teraz przeczytałen absurdalny tekst na lesbijka.org i jestem ciekaw co będzie się działo dalej. Historię Kary w skrócie opisuje Ewa, a ja nigdy nie zapomnę jak Y. przez prawie pół godziny próbowała mi wytłumaczyć co to za postać :)

A teraz niespodzianka od Adlera:

<

Bardzo zabawne panie Adler. Profesor Nałęcz różne rzeczy powiedział powyżej, ale z jednym należy się tylko zgodzić. Wejście na drogę sądową powinno być ostatecznością i jedynie dotyczyć spraw osobistych jak godność - do takiej po zmasowanej akcji Rzeczpospolitej, która próbowała dowieść, że osoby homoseksualne są forpocztą dla zoofili - zostaliśmy doprowadzeni i o godność walczymy. Niestety profesor Nałęcz postanowił skomentować sprawę na podstawie wybiórczych informacji, co nie przystoi politykowi aspirującemu do prezydentury.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że portal Adlera ani razu nie usiłował się skontaktować z powodem i powódką. To już nawet Rzeczpospolita poprosiła nas o komentarz. To nie jest dziennikarstwo, a żerowanie.

Osobiście mam już dość Adlera i tej całej szopki, którą zrobił. Mam nadzieję, że jednak co raz mniej osób będzie uważało osobę A. za partnera do rozmów. Ech... no zły jestem ;)

update: zmieniono nośnik na jutub

350 milionów już je ma!

0

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano niedziela, 3 stycznia 2010

Ponoć w Polsce 2010 rok ma być "rokiem związków partnerskich", póki co mały raporcik o tym co się wydarzyło w tym temacie gdzie indziej.

W Australii od 2009 roku pary jednopłciowe są traktowane na równi z niezarejstrowanymi kohabitacjami (to ma w tym kraju - na poziomie rządowym całkiem spore znaczenie). Więcej tutaj. Jak już za oceanem, to w Argentynie też pewne postępy widać (związki partnerskie w mieście Rio Cuarto).

Związki partnerskie weszły w życie na Węgrzech (batalia była długa, trafiło do Trybunału Kontytrucyjnego, potem znowu zmieniono ustawę i w końcu wprowadzono), małżeństwa wraz z adopcją pojawiły się w Mexico City w grudnie 2009, podobnie w Norwegii i Szwecji otworzono definicję "małżeństwa". W Stanach rok nie był łaskawy dla LGBTQ, ale w Newadzie udało się wprowadzić związki partnerskie, a pewne regulacje stworzono też w Kolorado i Wisconsin. Niestety w Maine i Vermont w referendum odrzucono wprowadzone wcześniej "małżeństwa".

Jeszcze trochę o Europie - w 2010 roku związki partnerskie wejdą w życie w Austrii, być może, że w Portugalii pojawią się małżeństwa. Co ciekawe na przykład w tureckim Cyprze dopiero w styczniu 2009 w życie weszła dekryminalizacja homoseksualizmu. Ech ci południowcy... W najbliższym roku związki partnerskie mogą pojawić się w Irlandii, na Wyspie Man, Jersey i w Liechtensteinie. Dyskusja na ten temat dość na serio trwa też w Estonii i na Wyspach Owczych

A w tych krajach zasadniczo nic się nie dzieje (a nawet zakazują "propagandy"): Grecja, Łotwa, Litwa, Malta, Monako, Polska, San Marino, Słowacja, Włochy, całe Bałkany (ponoć mają małżeństwa w Albanii wprowadzać). Statystycznie wychodzi na to, że w UE jest 15:12 dla związków/małżeństw, do tego pięć (Chorwacja, Andora, Szwajcaria, Islandia i Norwegia) państw spoza Unii posiada takie rozwiązania w swoich kodeksach.

Jak widać powoli się rozszerza lista państw, gdzie homiki mają możliwość prawnej rejestracji związku (w 2000 roku było tylko siedem takich miłych krajów) , ale co przykre - w wielu krajach europejskich ucichła debata o rozszerzeniu dotychczasowych ustaw. Tak jest na przykład w Niemczech, gdzie nikogo nie zadowalające "partnerstwo życiowe" chyba się przez długi czas nie przerodzi w coś poważniejszego (ustawa jest tylko dla homików, stąd problem z zawieraniem takich związków - ludzie się boją outować przy okazji np pisania CV).

Podsmumowując - około 350 milionów ludzi w Europie jakoś nie wyginęła przez wprowadzenie związków partnerskich :)

Noworocznie

2

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt czyta, muzyka | Opublikowano sobota, 2 stycznia 2010

W nowy rok wchodzę z głosem Randi Tytingvåg i Susan Sontag. Miłego leczenia kaca po imprezach :)



A teraz Susans S.:

12/24/59

(...) My desire to write is connected with my homosexuality. I need the identity as a weapon, to match the weapon that society has against to me. It doesn't justify my homosexuality. But it would give me - I feel - a license. (...) Being queer makes me feel more vulnerable. It increases my wish to hide, to be invisible - which I've always felt anyway.


Czekamy na polskie wydanie? :)