Marudzenie o tożsamościMarudzenie o tożsamościO co mi chodzi? O to, czy można kogoś zaszufladkować tylko dlatego, że kochał się z facetem. Jakoś w tych dążeniach politycznych najbardziej niebezpieczną kwestią staje się tożsamość.

Czytaj dalej

Odkryte-zakryteOdkryte-zakryteOni mówią językiem, który uniemożliwia powiedzenie pewnych rzeczy wprost. Dla nich jest to nie na miejscu. To nie są ludzie coming-outów.

Czytaj dalej

"trup...""trup nie należał do żadnej z literackich grup"Mam dość tego cholernego kota co na fejsie nie wie co z sobą zrobić. Polecam coś innego:

Czytaj dalej

I po NS2ŚwiadekWyrok zapadł, jeszcze tylko chwilę poczekamy na pisemne uzasadnienie. Przegraliśmy.

Czytaj dalej

Plus do egoPlus do egoW tym co do tej pory zrobiłem otrzymałem wiele wsparcia, ale i dużo hejtu, który mnie na szczęście niewiele przejmuje.

Czytaj dalej

Rss

Sondaże (1976-2010)

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki | Opublikowano wtorek, 31 sierpnia 2010

Dyskusja o sondażach została na Homikach zepchnięta do poziomu zastanawiania się czy związki partnerskie są naszym priorytetem - moim zdaniem są i koniec dyskusji. Przygotowałem zaś trzy wykresy.

1. Poparcie dla postulatów LGBT z uwzględnieniem sondaży prasowych (jak znacie jakieś inne to dajcie znać):


2. Poparcie dla postulatów LGBT bez sondaży prasowych:


3. Postawa negatywna (homoseksualizm nie jest czymś normalnym/nie można go tolerować):


Jak ładnie widać - sondaże prasowe sobie, a niezależne sobie; tolerancja rośnie, zaś poparcie dla adopcji w zasadzie stałe. Co ciekawe poparcie dla związków partnerskich też w zasadzie bez zmian, a wobec małżeństw - spadek. To ostatnie mnie nie dziwi - postulat małżeństw został wyraźnie oddzielony od związków i ludzie wiedzą o czym mowa. Jestem ciekaw co sądzicie - nawet bardzo :)

Korzystałem z badań CBOS (raporty - IV 2001, 2002 [pytanie o konkretny projekt Joanny Sosnowskiej], XII 2003, VII 2005, XII 2005, 2008, 2010), Eurobarometr 2006, Pentor 2002, GFK Polonia dla "Rzepy" 2009, OBOP dla "Polityki 2009, GFK Polonia dla "Rzepy" 2010, dawne dane z artykułu Barbary Pietkiewicz "Marsz na orientację", "Polityka: nr 29 (2254), s. 3-9. Uwaga do danych - pytania zadawane respondentom brzmiały różnie (jedynie CBOS w większości przypadków zadawał to samo pytanie), stąd też dane te są tylko częściowo porównywalne. Jednocześnie jak widać, trendy są dość oczywiste.

Warto też zwrócić uwagę na sondaż ARC Rynek i Opinia dla "Newsweek" na temat mieszkańców i mieszkanek Warszawy - 67 procent za związkami partnerskimi (bez adopcji). To pokazuje na jakiej wyspie mieszkam :)

I jak wam się podoba?

1 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Oh, jakie ladne wykresy sporzadziles. Te krzywe z pierwszych dwoch wykresow niestety nie maja sie najlepiej - to moja opinia. Ta z ostatniego wykresu wyglada moze lepiej. Przypatrujac sie blizej jakby odzwierciedla globalna postawe wobec homoseksualistow. Poczatek '80 panika i histeria przed nowa nieznana choroba AIDS, ktora miala byc choroba, na ktora zapadaja wylacznie geje. Pozniej okazuje sie, ze takze choruja na nia hetero. Przychodza wiesci o nowych lekach hamujacych rozwoj wirusa i pod koniec lat '80 zmienia sie takze krzywa. W polowie '90 nadchodza niepokojace raporty o nowych mutacjach i rezystencji wirusa wobec niektorych lekow i znow powoduje to globalny lęk. Widac to takze na Twoim wykresie. Pozniej powstaja nowe leki, bardziej efektywne i jakby wszyscy zapomnieli o HIV, bo swiadcza o tym takze ilosci dokonywanych aborcji i zachorowalnosc na inne STD, a wiec wielu zapomina o uzywaniu kondomow.
W tym ostatnim wykresie widac rowniez jak wazne sa coming outy. Nie wiem jak wielu w Polsce widzi nas jeszcze jak 'creatures from outer space', gdyby nas poznali, na pewno zmieniliby o nas zdanie - tak jest na pewno. Ilu Was jest w Polsce? - bedzie chyba prawie 40 mln? Czyli wedlug liczby szacunkowej jest najmniej jakies 2 mln gejow i lesbijek.
A wiec jestem pewny, ze prawie kazdy Polak zna jakiegos geja lub lesbijke. Problem jest tylko ten, ze nie zawsze o tym wie, bowiem outow jest ciagle za malo, a tych, ktorych prawdopodobnie spotyka na codzien to tacy, ktorzy sie nigdy nie zdobeda na coming out lub sa krypto - maja zony i dzieci lub jest to ten przemily ksiadz, do ktorego sie chetnie idzie wyspowiadac, bo przeciez rozmowa z nich to prawdziwa terapia ;)
W ogole to ciagle sie zastanawiam, czy rzeczywiscie jest nas tylko to 5% populacji? Pamietam, ze w tych starszych podrecznikach w dziale seksuologii byly liczby szacujace osobnikow homoseksualnych na 10% populacji. W ostatnich latch jak widac probuje sie nas zmniejszyc o polowe. Tak sobie teraz mysle, ze nawet zakladajac tylko 5% to musi byc 50 mln homoseksualnych Chinczykow, podobnie musi byc w Indiach. W Chinach juz za niecale 10 lat bedzie o ponad 24 mln wiecej mezczyzn w wieku przedmalzenskim niz kobiet. Jest to oczywiscie konsekwecja powszechnie stosowanej w Chinach selektywnej aborcji. A wiec 24 mln!!! i na tym sie nie konczy problem, bo biorac pod uwage, ze marzeniem prawie kazdej mlodej Chinki jest zamaz pojscie za Amerykanina, Europejczyka czy Australijczyka i to niekoniecznie pochodzenia chinskiego, a marzenie to na pewno wielu z nich sie spelni - a wiec juz bedzie jakies 35-40 mln. Do tego dochodza lesbijki i biseksualistki, ktore wybiora zycie z kobieta, no i te kobiety, ktore w ogole nie chca wyjsc za maz. Liczba bedzie gigantyczna - moze nawet jakies 50 mln - 50 mln wolnych Chinczykow (plci meskiej :)
Tak mysle teraz ;) ze te wszystkie religijne organizacje, ktore utrzymuja nas w przekonaniu (a raczej tylko tak sie im wydaje), ze maja takie dobre wyniki w 'przerabianiu' gejow na hetero, powinni zmienic orientacje seksualna tej ogromnej liczby Chinczykow plci meskiej na homoseksualna. Wszyskie te organizacje jak Exodus, Courage, Evergreen, OneByOne, Transformation Congregations czy JONAH zarobilyby duze pieniadze (bo przeciez na tym im glownie zalezy) i zrobily dobry uczynek. Postuluje wiec by kazdy gej lub para gejowska mogla miec w przyszlosci jednego Chinczyka.
:)

Prześlij komentarz