Nocnie
14
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, HomoWarszawa, Kulturalnie, wydarzenia | Opublikowano czwartek, 30 lipca 2009
Trzecia w nocy to od dłuższego czasu jedyny moment na chwilę spokoju. Na początek refleksja tłumacza:
I've got children to tend
The clothes to mend
The floor to mop
The food to shop
The the chicken to fry
The baby to dry
I tak dalej i tak dalej. Wiersz Mayi Angelou Woman Work z pewnej książki przyprawia mnie od dwóch dni o ból zębów. To znaczy da się to po polsku napisać, nawet z rymem, ale brzmi to beznadziejnie, zwłaszcza w głośnym czytaniu.
Jak już przy książkach to oczywiście nie mogę zapomnieć o Robercie Biedroniu, który zapowiedział wydanie gejowskiej bajki. Najzabawniejsze, że komentatorzy uznali iż jest to bajka o pingwinach z ostatnich doniesień medialnych, a przecież ta książeczka ma już cztery lata. Ciekawe jaka będzie cena za 32 stronicową książeczkę - to największe niebezpieczeństwo takich wydań - kolor kosztuje, twarda okładka też, dobry papier... (o ile będzie), a jak czytelnik/czytelniczka widzi cenę 40 zeta za 32 strony to dostaje nerwowych tików na twarzy. Mi przy FH za 50 zeta narzekano na cenę, a książkę 230 stron...
Abiekt ma na głowie cztery projekty książkowe, a może nawet pięć. Jestem lekko przerażony. Planowane premiery we wrześniu i październiku, później marzec i czerwiec, a już nie wspomnę o tym, że sam bym coś napisał...
Po Grucy odszedł kolejny homik starszej daty - tym razem Igor Przegrodzki, wspomnienie autorstwa Janusza Boguszewicza mnie urzekło:
Jego życie towarzyskie było ponoć równie bogate. Po całym Wrocławiu krążyły w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych opowieści na temat męsko-męskich podbojów miłosnych pana Igora. Zabójczo przystojny i uwielbiany przez kobiety, grający w młodości role amantów i birbantów, w życiu nie odbiegał od scenicznego emploi.
Jako aktor senior, dyrektor teatru, otaczał się zawsze chętnie młodymi efebami, adeptami sztuki scenicznej. Sam widywałem go często, gdy przesiadywał w pobliżu pikiety Centralnej we wrocławskim parku Hanki Sawickiej, ucząc się roli i rozmawiając z młodymi, urokliwymi chłopakami szukającymi łatwego zarobku. Mistrz nie szedł jednak na łatwiznę i do grona jego przyjaciół zaliczali się najbardziej wysublimowani i najatrakcyjniejsi młodzieńcy Wrocławia, studenci, artyści, naukowcy, prawnicy, duchowni. Igor Przegrodzki to niewątpliwie spiżowa postać polskiego teatru. Miał 83 lata. Piękny wiek.
Niestety za życia nie można napisać o warszawskich pedałach. A przecież tyle o nich wiemy - znamy kochanków, partnerów, ulubione knajpki, ale w Polsce outing nie jest modny, no i nikt nie ma kasy na sprawy sądowe. I ten konflikt w LGBT - prywatne czy polityczne? Może nadejdą lepsze czasy.
Na sam koniec - The International Gay and Lesbian Chamber of Commerce przedstawiła listę najbardziej homofriendly firm na świecie. Otóż powinniśmy pracować w IBM, BT Group (British Telecom) i The Dow
Chemical Company. W Polsce pod względem procenta zatrudnionych LGBT powinien wygrać TVN. Zwłaszcza w kategorii nieujawnionych. A może Sejm? A kto zatrudnia w Sejmie? Społeczeństwo.
Tyle na dzisiaj, dobranoc/dzieńdobry.
I've got children to tend
The clothes to mend
The floor to mop
The food to shop
The the chicken to fry
The baby to dry
I tak dalej i tak dalej. Wiersz Mayi Angelou Woman Work z pewnej książki przyprawia mnie od dwóch dni o ból zębów. To znaczy da się to po polsku napisać, nawet z rymem, ale brzmi to beznadziejnie, zwłaszcza w głośnym czytaniu.
Jak już przy książkach to oczywiście nie mogę zapomnieć o Robercie Biedroniu, który zapowiedział wydanie gejowskiej bajki. Najzabawniejsze, że komentatorzy uznali iż jest to bajka o pingwinach z ostatnich doniesień medialnych, a przecież ta książeczka ma już cztery lata. Ciekawe jaka będzie cena za 32 stronicową książeczkę - to największe niebezpieczeństwo takich wydań - kolor kosztuje, twarda okładka też, dobry papier... (o ile będzie), a jak czytelnik/czytelniczka widzi cenę 40 zeta za 32 strony to dostaje nerwowych tików na twarzy. Mi przy FH za 50 zeta narzekano na cenę, a książkę 230 stron...
Abiekt ma na głowie cztery projekty książkowe, a może nawet pięć. Jestem lekko przerażony. Planowane premiery we wrześniu i październiku, później marzec i czerwiec, a już nie wspomnę o tym, że sam bym coś napisał...
Po Grucy odszedł kolejny homik starszej daty - tym razem Igor Przegrodzki, wspomnienie autorstwa Janusza Boguszewicza mnie urzekło:
Jego życie towarzyskie było ponoć równie bogate. Po całym Wrocławiu krążyły w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych opowieści na temat męsko-męskich podbojów miłosnych pana Igora. Zabójczo przystojny i uwielbiany przez kobiety, grający w młodości role amantów i birbantów, w życiu nie odbiegał od scenicznego emploi.
Jako aktor senior, dyrektor teatru, otaczał się zawsze chętnie młodymi efebami, adeptami sztuki scenicznej. Sam widywałem go często, gdy przesiadywał w pobliżu pikiety Centralnej we wrocławskim parku Hanki Sawickiej, ucząc się roli i rozmawiając z młodymi, urokliwymi chłopakami szukającymi łatwego zarobku. Mistrz nie szedł jednak na łatwiznę i do grona jego przyjaciół zaliczali się najbardziej wysublimowani i najatrakcyjniejsi młodzieńcy Wrocławia, studenci, artyści, naukowcy, prawnicy, duchowni. Igor Przegrodzki to niewątpliwie spiżowa postać polskiego teatru. Miał 83 lata. Piękny wiek.
Niestety za życia nie można napisać o warszawskich pedałach. A przecież tyle o nich wiemy - znamy kochanków, partnerów, ulubione knajpki, ale w Polsce outing nie jest modny, no i nikt nie ma kasy na sprawy sądowe. I ten konflikt w LGBT - prywatne czy polityczne? Może nadejdą lepsze czasy.
Na sam koniec - The International Gay and Lesbian Chamber of Commerce przedstawiła listę najbardziej homofriendly firm na świecie. Otóż powinniśmy pracować w IBM, BT Group (British Telecom) i The Dow
Chemical Company. W Polsce pod względem procenta zatrudnionych LGBT powinien wygrać TVN. Zwłaszcza w kategorii nieujawnionych. A może Sejm? A kto zatrudnia w Sejmie? Społeczeństwo.
Tyle na dzisiaj, dobranoc/dzieńdobry.
HomoWawa i inne
10
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, HomoWarszawa, prasa, TV, wydarzenia | Opublikowano wtorek, 28 lipca 2009
Dzisiaj chciałbym zaprosić wszystkich do lektury trzech tekstów:
1. Krzysiek Zabłocki na Homikach opublikował metarefleksję nt HomoWarszawy.
2. Na Abiekt.pl dwa teksty - Od Wydawców i Od Autorów. Serdecznie zapraszam :)
A jak ktoś nie zdążył kupić Fun Home to musi poczekać na dodruk - właśnie oficjalnie nakład się wyczerpał, no chyba, że jakieś zwroty przyjdą, ale przeważnie zwroty nie nadają się do sprzedaży z racji zniszczeń, które w transportach następują.
-----
Paweł Fischer-Kotowski w Gazecie Wyborczej opowiada o kolejnych trudnościach Lambdy Bydgoszcz. Komentarz autorki tekstu bardzo dobry i właściwie nie byłoby o czym pisać, gdyby nie to, że Pawłowi fotę strzelili bardzo pogrubiającą :)
GLAAD przygotowało kolejny raport na temat obecności osób niehetero na ekranach. Najbardziej homofriendly stacją okazało się HBO, ABC i CW. Warto by zrobić takie badanie w Polsce, najbardziej homiczym serialem jest z pewnością Plebania ;) A wyniki raportu GLAAD tutaj.
Na koniec przykład dla polskich orgów LGBT w jaki sposób rozwiązuje się konflikty. Otóż w Kalifornii od czasu Prop 8 trwa dyskusja kiedy wrócić do tematu i na nowo głosować na temat małżeństw homiczych. Orgi na spotkaniu po prostu zorganizowały głoowanie. Wyszło, że będą próbować w 2010 roku już zorganizować referendum. Owszem, jak podkreślają komentatorzy - kalifornijskie LGBT nie ma wyrazistych liderów, wypracowanego procesu decyzyjnego i tak dalej, ale i tak metoda godna pochwały.
W Polsce raczej działa metoda - jak nas biją to się jednoczymy. Niestety nie biją (no ok, homofobia jest towarem łatwo dostępnym, ale wyrazistych dla wszystkich ataków od czasu Giertycha jakoś mało).
ps. Chce taką koszulkę! :)
Niedzielny mush-up
7
Autor: Wojciech Szot | Tematy: humor, Obcy w Internecie, prasa, wydarzenia | Opublikowano niedziela, 26 lipca 2009
Jechałem sobie spokojnie na południe Polski, gdy zadzwonił dziennikarz "WPROST"u z prośbą o opinię n/t jakiegoś kolejnego pochodu "gejów i lesbijek" (...). Przy okazji wyszła jednak sprawa liczby homosiów i gejów w Polsce. W wyniku emigracji ich liczba w Polsce spadła z 1% na jakieś 0,5% - natomiast "geje" twierdzą, że jest ich 10%... I wtedy postanowiłem to sprawdzić. Liczyłem stosunek stojących na poboczach prostytutek płci męskiej - do normalnych panienek. Przejechałem prawie całą Polskę. Stosunek ten wynosi 0 (zero). Ciekawe - o czym świadczy brak podaży? Na lekcjach ekonomii uczą, że o braku popytu... (oczywiści to słowa Korwina-Mikke).
Przyznam szczerze - ta badania terenowe mnie rozbawiły, choć metodologia jest przerażająca. Zapraszamy na Żurawią po 22, lub w okolice dworca - jest i popyt i podaż.
Tak od wczoraj się zastanawiam co oni zrobili z tym Potterem:
Nigdy mi się nie podobał, ale już wolałem jak latał nago po scenie niż przerabiał się w photoshopach. Był ktoś już na najnowszej części w kinie? Warto? Bo poczytałem recenzję i jestem przerażony - zwłaszcza, że film długi, a ja nie lubię filmów powyżej 120 minut.
Z racji ostatniego dnia "na urzędzie" w wykonaniu Sarah Palin, lesbijskie guru blogowy - Pam's House przypomniała w dość specyficznym "hołdzie" najciekawsze historie pani gubernatory. Letterman więc na dowidzenia:
ps. zakochałem się w tym pomyśle. Słusznie miniona epoka w wydaniu sentymentalnym jest urocza.
Chleba i igrzysk
1
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Reklamy LGBT, wydarzenia | Opublikowano sobota, 25 lipca 2009
Tak się zastanawiam przy okazji coming-outu (którego - samego w sobie - nie skrytykowałem, co mi sugerowano w komentarzach) geja-ojca, ile to już coming-outów za nami? Co ciekawe, najmniej mamy coming-outów lesbijskich. W ogóle jest tak, że jak myślimy "coming-out" publiczny to do głowy nam przychodzą chyba tylko faceci. A gdzie lesbijki? A może jeszcze inaczej - lesbijskie coming-outy przechodzą bez większego echa, one mediów nie interesują, polskich aktorek lesbijek nie znam, za to aktorów różnorakich to jednak ciężko nawet zliczyć (niektórych nawet ominęliśmy, jak np. Macieja Gołębiowskiego. Też aktora z "Plebanii" ;)
Niestety w wielu sondach na temat outingu większość LGBT mówi, że jest przeciwna outowaniu na siłę. Maria Janion mówiła w jednym z wywiadów: Nie znamy też korespondencji w trójkącie: Miron Białoszewski, Józef Czapski, Ludwik Hering. Może to być ważny fragment dziejów polskiej kultury homoseksualnej. Takich nieznanych fragmentów można znaleźć w polskiej literaturze znacznie więcej. Boleję nad tym, ponieważ nieprędko zostaną one ujawnione. Ale jest to też konsekwencja naszego stylu kultury, która nie lubuje się w grzebaniu w cudzej intymności, i nie musi to wynikać ze skłonności do obłudy. Ta obłuda też widoczna jest gdy umiera słynny gej - żaden portal się nie zająknął o tym, a przecież po śmierci to już chyba można, na przykład o Grucy napisać? Trochę też boimy się outingu, bo to niby wchodzenie w życie prywatne, ale gdy prywatne jest polityczne... Jesteśmy dziećmi epoki, epoka jest polityczna, jakoś tak pisała Szymborska?
Tak mi się czasem marzy coś w rodzaju manifeste des 343 salopes (co można tłumaczyć jako Manifest 343 dziwek) zrobionego przez francuskie kobiety walczące o prawo do aborcji. Gdyby zebrać 343 osoby LGBTQ - w miarę znane i opiniotwórcze... Bo niestety, ale petycje podpisywane w Internecie mają jeden problem - każdego można tam wpisać, no i jednak to jest coś bardziej ulotnego niż prasa.
To był poważniejszy przerywnik, a teraz reklama, zgodnie z zasadą - chleba i igrzysk:
Did you spank it this weekend?
12
Autor: Wojciech Szot | Tematy: humor, Reklamy LGBT | Opublikowano piątek, 24 lipca 2009
Zacznijmy od Izraela, co prawda temat i konstrukcja reklamy oklepana, ale ten misiek, do którego przychodzi wyrwany z czata chłopiec... ekhm...
Coś takiego można by w Polsce nakręcić - tania realizacja, a jakże fajny efekt:
No i drugi filmik, wyjaśnienie w komentarzach :)
Ciekawey którzy z polskich polityków by byli tak ciekawą parą... Olejniczak z Napieralskim?
UPDATE - Trochę się zapędziłem, bo znowu uwierzyłem w tekst z jednego blogów, a z filmu obejrzałem - przyznaje - jedynie "ostre fragmenty". Zdarza sie :)
Gen Silent
3
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Kulturalnie | Opublikowano czwartek, 23 lipca 2009
O HomoWawie i inne
21
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano
2. Jeszcze w temacie książki, to tekst zapowiadający autorstwa Krzysztofa Zabłockiego poszedł dziś na Homikach. Pierwszy z serii :)
3. Abiekt przez dwa dni pisał baaardzo trudny tekst - jak "puszczą" to ja się napuszę :)
4. Na koniec zdjęcia, które wysłał Czytelnik - wiedeńskie tramwaje z tęczową flagą. Śliczne widoczki:



ps. W sprawie Inni contra Rzepa ruszyło... niedługo wieści z frontu :)
Every day create your history...
12
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt walczy słowem, prasa | Opublikowano wtorek, 21 lipca 2009
Projekt: moja żona powinien znaleźć się w jakiejś antologii tekstów LGBTQ. Gdyby tak jednego dnia kilkadziesiąt tysięcy osób homoseksualnych wstało i coś zrobiło, małego, choć wymagającego odwagi ten kraj by się łatwiej zmieniało. Ja w to wierzę.
Mam od dawna taką obserwację - mnie od kilku lat nie spotkała homofobia! To znaczy dotykalnie, namacalnie, tak obok. W prasie, mediach spotykam się z nią chyba codziennie, ale żeby tak w ryj mi ktoś krzyczał "pedał" to nie pamiętam. No ok, jedna pijana sąsiadka coś w kolejce na stacji benzynowej pieprzyła do mnie do T., że pedały, ale to było nawet zabawne, bo siedziała na masce jakiegoś samochodu, którego właścicielka nacisnęła na gaz... Ale czemu nie spotkała? Bo ludzie inaczej reagują na homika jak go poznają. Ja na przykład miałem kiedyś dwa homiki - zapierdzielały na karuzeli w klatce przez całą noc. Poznałem i na myśl o futerkowcu w akwarium robi mi się słabo :)
Wiecie co pokazuje mi, że Projekt: żona nie ma szans? Przyjdźcie na Parady, manifestacje o związki partnerskie i poszukajcie PAR. Serio - ciężko jest je znaleźć. Dlaczego pod Sejmem nikt nie chciał trzymać języka za ustami partnera/partnerki? Same single i singielki? W to nie uwierzę. Dlaczego petychę odczytuje dwóch młodych chłopców absolutnie nie będących w stosunkach intymnych (chyba, że czegoś nie wiem, panowie...)? A gdyby tak czytały to dwie lesbijki mieszkające razem od 10 lat, z synkiem na smyczy tfu na rękach? Jak mamy heteryków przekonywać do związków partnerskich czy małżeństw, kohabitacji/konkubinatów, pacsów i innych pomysłów to może by tak pokazać o co kaman?
Dlatego proponuję uzupełnić Projekt: moja żona o element związkowy na każdej manifestacji. Nie może być mowy o związkach gdy tych związków nie widać. Łapcie się za ręce, całujcie, cokolwiek w granicach dozwolonych prawem. Można zacząć na najbliższych protestach, które ponoć mają się odbywać od Sejmem.
PS. Czy ktoś zna litewski? Chciałbym się dowiedzieć jak wygląda kwestia rejestracji protestów w tym kraju. Jak się okaże, że od 15 osób trzeba rejestrować to się podzielimy na grupki, co wy na to? Piszę na poważnie - co prawda gastronomicznie Wilno mnie rozczarowało, ale przecież się odchudzam :) Tak więc nic nie stoi na przeszkodzie. No i do tego droga do Wilna jest wspaniała - Litwini na szosie jakościowo zbliżonej do drogi szybkiego ruchu jeżdżą 70 km/h...
Ładne obrazki
7
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Kulturalnie, Reklamy, Reklamy LGBT, wydarzenia | Opublikowano poniedziałek, 20 lipca 2009
2. Bardzo mnie cieszy list wystosowany przez polskich polityków do Marszałka Sejmu Litwy. Nota bene - zastosowanie przeze mnie określenia "polskie miasto" zostało odczytane jako głupi żart, a chodziło mi raczej o ironiczne zwrócenie uwagi na to, w jaki sposób w Polsce prawicowej mówi się o wschodnich sąsiadach. Nie bierzcie mnie aż tak na poważnie :)
3. Kolega Michał uruchomił video-bloga. Z podnieceniem.. tfu... z zainteresowaniem czekam na kolejne...
4. Na koniec zabawna reklama dla roluźnienia żuchwy w uśmiechu:
5. A jak Wam mało, to:
ps. A to jest mało zabawne - kto to wymyślił?
Na WIlno?!
17
Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano sobota, 18 lipca 2009
Najnowsza ustawa o ochronie większości przed mniejszością wejdzie w życie 1 marca 2010 roku... już w styczniu zainteresowała ona członkinię EP, Sophię in't Veld, jednak odpowiedź na jej zapytanie można nazwać bardzo zdawkową. Trochę głosów z EP się pojawia, ale mało znaczących. Ciekawe czy jak już prawo wejdzie w życie i zacznie być stosowane, unijne władze zaczną mocniej protestować.
To będzie też sprawdzian dla Buzka, do którego ponoć już została skierowana prośba o wyrażenie stanowiska.
Tak mi się wydaje, że ponieważ jesteśmy w lepszej od Litwy sytuacji, powinniśmy ich jakoś wesprzeć. Do Wilna nie jest daleko, hotele są tanie (choć już gorzej z gastronomią) i może by tak wybrać się do Wilna na proteścik? Bo przed ambasadą to nikt nas nie usłyszy... A jak to kuriozum ożyje i zacznie działać, to przecież mamy EuroPride, może by tak wykorzystać go do pomocy braciom i siostrom z Litwy? Albo InnaStrona czy Homiki tłumaczone na litewski... bo coś zrobić trzeba, w końcu Wilno to polskie miasto :D
1927-2009
10
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano
W świecie wyładowanym nienawiścią, zawiścią i żądzą zemsty, w świecie, który - nie tyle wskutek ubóstwa natury, ile przez gargantuiczną naszą żarłoczność - zdaje się nam coraz ciaśniejszy, nienawiść należy do tych zeł, o których wolno powiedzieć, że nie usuną ich żadne zabiegi instytucjonalne. W tym wypadku wolno nam, bez narażania się na śmieszność, przypuścić, że każdy z nas, gdy w sobei to zło poskramia, przyczynia się do tego, by je poskramiać w świecie, i tak niesie w sobie niepewną i kruchą antycypację znośniejszego życia na naszym statku szaleńców. ("Wychowanie do nienawiści, wychowanie do godności [w:] "Czy diabeł może być zbawiony i 27 innych kazań", Kraków 2006)
Ja chyba nigdy tu epitafium nikomu nie pisałem, ale szybciej mi płakać po Kołakowskim niż po JP version 2.0.
--------
BTW - Czy Litwini postradali rozumy?
Świątynia Miłości
4
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano piątek, 17 lipca 2009
Najzabawniejsze są fragmenty, gdy panie poprawiają Elvisa w feminizmie :)
ps. nie będzie recenzji z koncertu bo to nie ma sensu, Dee Dee genialna, zjawiskowa i aktorsko nieźle przygotowana, a ja zmęczony po dwudniowej eskapadzie, której jeszcze kilka dni temu nie było w planach. Zawalone wszystkie terminy, ale jakoś się odkopię do końca weekendu - miejmy nadzieję.
Abiekt wyjazdowy
3
Autor: Wojciech Szot | Tematy: muzyka | Opublikowano czwartek, 16 lipca 2009
"Rzepo" sprostuj/przeproś!
16
Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano wtorek, 14 lipca 2009
W związku z publikacją przez dziennik „Rzeczpospolita” rysunku autorstwa Andrzeja Krauzego w numerze 138(8344) z dnia 15 czerwca 2009 r. oraz następujących po nim felietonu autorstwa Macieja Rybińskiego "Małżeństwa kozio-ludzkie zgodne z naturą" w numerze 141(8347) z dnia 18 czerwca 2009 r. i artykułu Tomasza P. Terlikowskiego "Rewolucja homoseksualna" w numerze 147(8353) z dnia 25 czerwca 2009 r., na podstawie ustawy Prawo prasowe z dnia 26 stycznia 1984 r. wnosimy o opublikowanie poniższego sprostowania/przeprosin.
Jesteśmy osobami homoseksualnymi i wyżej wymienione publikacje bezpośrednio naruszyły naszą godność i dobra osobiste określone w art. 23 ustawy Kodeks Cywilny z dnia 23 kwietnia 1964 r. Ponadto publikacje te rozpowszechniały nieprawdziwe i nierzetelne porównanie nas, osób homoseksualnych, z osobami cierpiącymi na chorobę jaką jest „zoofilia”. Homoseksualizm, jak wiadomo, nie jest chorobą i jest to fakt powszechnie znany, który nie wymaga dowodzenia. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) 17 maja 1990 r. wykreśliła homoseksualizm z Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych. Instytucja ta stwierdziła również, iż żadna orientacja seksualna nie powinna być przez nikogo traktowana jako zaburzenie.
W związku z powyższym, zgodnie z art. 31 i 32 ustawy Prawo prasowe z dnia 26 stycznia 1984 r., żądamy opublikowania niżej wskazanego sprostowania/przeprosin w górnej części drugiej strony dziennika „Rzeczpospolita”. Wnosimy, aby sprostowanie/przeprosiny opublikowane zostało w ramce, w wydaniu weekendowym na dni 25-26 lipca 2009 r. Ponadto, żądamy analogicznego sprostowania/przeprosin na internetowej stronie archiwum dziennika „Rzeczpospolita”.
Treść sprostowania/przeprosin:
W imieniu dziennika "Rzeczpospolita" oświadczam, że rysunek Andrzeja Krauze zamieszczony w 138(8344) numerze "Rzeczpospolitej" z dnia 15 czerwca 2009 r. oraz felieton autorstwa Macieja Rybińskiego "Małżeństwa kozio-ludzkie zgodne z naturą" w numerze 141(8347) z dnia 18 czerwca 2009 r., a także artykuł Tomasza P. Terlikowskiego "Rewolucja homoseksualna" w numerze 147(8353) z dnia 25 czerwca 2009 r. nie miały na celu zniesławienia, poniżenia ani naruszenia dóbr osobistych osób homoseksualnych w żaden sposób. Wyrażam głębokie ubolewanie, że rysunek, felieton i artykuł wykorzystane przez dziennik „Rzeczpospolita” mogły urazić i znieważyć osoby homoseksualne. W imieniu dziennika "Rzeczpospolita" przepraszam Urszulę Pawlik i Michała Minałto ze Stowarzyszenia Otwarte Forum, którzy poczuli się dotknięci naszymi publikacjami.
Paweł Lisicki, Redaktor Naczelny Dziennika „Rzeczpospolita”
Ponadto informujemy, iż w razie nie uwzględnienia naszego żądania wystąpimy z pozwem o naruszenie dóbr osobistych do właściwego sądu powszechnego.
Podpisali - Urszula Pawlik i Michał Minałto ze Stowarzyszenia Otwarte Forum
Niezależnie od powyższego - uważam, że "Rzeczpospolita" powinna zbankrutować!
Proteścik
15
Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano
A co do niespodzianki, to już za chwilkę, właśnie nad nią pracujemy :)
Dialog
18
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt walczy słowem, Abiekta przypadki | Opublikowano poniedziałek, 13 lipca 2009
1. Literki na plakacie to dzieło zbiorowe. Naczelny Homik robił zarys literek, a zgromadzone osoby wypełniały je farbą.
2. Czy LGBT przespało rok 89 i przemiany? Z wiedzy jaką mam i pewnej perspektywy to chciałbym podkreślić, że wszyscy obecni działacze i działaczki to osoby, które działalność podjęły po 1995 roku... Biedroń wypłynął koło 2001, Kostrzewa kilka lat wcześniej, ale nie wiele, Niemiec też jakoś w tym czasie. Około 1996/7 roku nastąpiła zmiana warty, było to związane zwłaszcza z powstaniem Lambdy Warszawa jak i KPH. W tym czasie na znaczeniu straciło środowisko warszawskie (Starosta, Garwatowski i inni), którzy zaczęli się usuwać z pierwszej linii... to taka mała analiza na podstawie danych historycznych. Z drugiej zaś strony - LGBT i tak wiele robiło - przypomne, że w latach 90-tych sytuacja homików w polskich mediach wyglądała całkiem inaczej, byliśmy traktowani jak ciekawostka przyrodnicza plus dewiacja, co w języku odzwierciedlały trakie zwroty jak "osoby kochające inaczej", które na szczęście nie przetrwało.
Najciekawsze było wprowadzanie słowa "gej" do użytku... ale o tym może kiedy indziej.
3. Po co Abiekt i Inni wszczyna kłótnie? Bo sytuacja jest dramatyczna, żeby coś zrobić trzeba walnąć pięścią w stół i zarządać zmian. Po prostu. Bez pewnych zmian, o których pisaliśmy w liście, mam wrażenie, że jakiekolwiek próby działania wraz z Fundacją są niemożliwe. A przynajmniej ja nie mam zamiaru w nie wchodzić - mam na głowie wiele innych "działaczowskich" spraw. Z resztą - ja niedługo wprowadzę chyba system wypytywania komentatorów - a co Ty zrobiłeś, że masz prawo krytykować? Bo ja mam wrażenie - może trochę przesadzone, że już mi się udało kilka rzeczy zrobić, a pracuję na więcej. Ku chwale pedalstwa :)
4. Co do sondażu Rzepy - ja mu ufam w kwestii merytorycznej. Naprawdę. Pokazuje on całkiem realistycznie społeczne poparcie (a raczej jego brak) dla "naszych" spraw.
A dlaczego poparcie społeczne dla "nas" jest ciągle takie samo? Na to się składa wiele czynników, ale jednym z nich jest fakt, iż sami do tej pory nie za bardzo wiedzieliśmy czego chcemy. Małżeństwa, związki, konkubinaty, z/bez adopcji, głośno/cicho, prowokacyjnie/ugodowo, heteromatrix/queer. Można się pogubić. Brakuje jednej wizji. Nota bene - na spotkaniu europrajdowym usłyszałem, że hasłem EuroPride będzie "Wolność, równość, tolerancja". O ile dwa pierwsze słowa są w miarę jasne (wolnośc wyboru, decyzji; równośc w prawach i obowiązkach, równość w traktowaniu przez społeczeństwo) tak już "tolerancja" to asekuranctwo, uleganie. Tolerowanie to znoszenie czegoś, ja nie chcę być tolerowany, bo chcę równych praw. Wielokrotnie krzyczeliśmy wolność, równośc, demokracja. Bo to ma sens... ech... ale mogę wiele napisać, a i tak będzie jak jest.
5. "A może lepiej było pogadać z Bączkowskim i bez odezw na spokojnie zastanowić się co można zrobić, żeby w miarę wyszło?"... radzę samemu spróbować. Na europrajdowym spotkaniu Fundacja - to moje zdanie i będę go bronił jak niepodległości - pokazała, że już nie ma o czym z nimi rozmawiać. A wchodzenie w źle zarządzaną organizację to dla mnie strata cennego czasu i energii, której też już miewam braki. Ręce mi na przykład opadły, gdy przeczytałem na ulotce wydanej przez Fundację Równości, że pierwsza publiczna manifestacja homików miała miejsce w 1998... a już 5 lat wcześniej taki protest się odbył na Walentynki. I mogę sobie zdzierać gardło i opuszki męczyć, a i tak znajdą się tacy, którzy powiedzą, że to krytykować nie wolno. Nie wolno to przyspieszać jak przechodzę na przejściu dla pieszych! (a ja zawsze jak ta dama idę).
6. Na koniec Abiekt chce dodać, że doskonale zdaje sobie sprawę, że może i wiele oczekuje, wiele rzeczy mu się nie podoba i wygląda jakby ten blog był miejscem na wylewanie żółci a radości brakuje, ale po co radość? Wiele rzeczy mnie cieszy i się podoba mojemu spedalonemu serduszku, ale jakbym wam opisywał co mi się podoba to by to było nudne. Podobają mi się zarośnięci faceci, brodate koleżanki chadzające ulicami, podobają książki Tochmana i muzyka Dee Dee Bridgewater. Tylko kto by to czytał? Ja na pewno nie.
7. A po południu będzie niespodzianka, tak więc już zapraszam do kolejnych odwiedzin.
Ściskam
Abiektówna.
ps. brrr właśnie przeczytałem, co napisałem. I wychodzi, że w co drugim zdaniu jadę po Fundacji Równości. Chyba powinienem się zająć czymś innym. Lepienie garnków jak w słynnej scenie z Uwierz w ducha, a może przeczytać wszystkie części Harry'ego Pottera? Skończenie lektury Levi-Straussa, a także napisanie w końcu pewnego tekstu o sztuce, który za mną chodzi od dwóch miesięcy. Tak, ja mam czasem takie myśli co by to wszystko zostawić i zająć się wyłącznie samorozwojem i napełnianiem komórek mózgowych kolejnymi książkami, ale ja mam rozwijające się ADHD i na czterech literach mi jest cieżko wytrzymać. Tak czy owak (zawsze N.....) - w tym tygodniu będzie też relacja z koncertu, recenzja filmu i opinia o książce. Ha! Zmieniamy profil :)
No dobra, żartuję - jak coś się pedalsko-lesbiańskiego wydarzy to oczywiście zmienię plany.
ściskam ponownie!
Sondażowo
22
Autor: Wojciech Szot | Tematy: prasa, wydarzenia | Opublikowano sobota, 11 lipca 2009
BTW - nasz plakat był strzałem w dziesiątkę :):
Abiekt i inni listy piszą
8
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano piątek, 10 lipca 2009
O tym, że EuroPride będzie w Warszawie wiemy od końca 2007 roku. Fundacja wykonała minimum działań, a mamy już lipiec 2009. I mnie to najbardziej szokuje, że do tej pory nikt nie pomyślał, że coś tu jest nie tak. Co roku podczas Parad pojawiają się nowi pomocnicy i pomocniczki, co roku zmieniają się warty. To sygnał do tego, że organizacja ta jest źle zarządzana, ale jak do tej pory Rada Fundacji, ani też My nie mieliśmy ochoty się tym zająć. Dlatego też dzisiaj - przed spotkaniem wystosowaliśmy list (dostepny na Gaylife :P ), w którym piszemy m.in:
Pragniemy przypomnieć, że nie po raz pierwszy w ostatnich latach Fundacja stała się obiektem krytyki i nie po raz pierwszy wysunięte zostały konkretne postulaty mające poprawić jej działanie. Niejednokrotnie wiele osób i instytucji oferowało pomoc na rzecz poprawy efektywności działań Fundacji. Zarząd Fundacji nigdy nie był zdolny racjolanie wykotrzytać tego potencjału. W listopadzie 2008 roku odbyło się spotkanie dotyczące Parady Równości 2009, podczas którego, oprócz podsumowania Dni Równości 2008, wskazano na konkretne błędy popełnione podczas ich przygotowania i szukano sposobów ich uniknięcia w przyszłości. Regularnie - od września 2008 r. - na łamach pisma „Replika”, a także i innych mediów LGBT, trwała dyskusja o kształcie Parady na rok 2009, której podsumowanie przedstawiono Fundacji. Niestety, działania te nie przyniosły oczekiwanych zmian ani w formule Dni Równości, ani w funkcjonowaniu Fundacji, co widać było podczas tegorocznym wydarzeń organizowanych przez tą instytucję - jeszcze nigdy działania Fundacji nie były tak szeroko i dobitnie krytykowane jak w ostatnich miesiącach.(...) Niepokój budzą również częste zmiany składu Zarządu i rezygnacje z włączania się w przygotowanie Dni Równości osób, które dotychczas były w nie zaangażowane. (...)
Z zadowoleniem przyjęliśmy informację o niedawnym włączeniu się Rady Fundacji w działania Fundacji Równości i o zaproponowaniu przezeń planu naprawy sytuacji. Zapoznaliśmy się z propozycją powołania Grupy Roboczej, jej regulaminem oraz proponowaną strukturą. (...) sam kształt tego działania jest naszym zdaniem daleko niewystarczający.
Wątpliwości budzi sama idea Grupy Roboczej i bierny sposób rekrutacji jej członków. Przy założonym zadaniu – EuroPride 2010 w Warszawie - Fundacja nie może sobie pozwolić na zlecenie najbardziej strategicznych zadań grupie przypadkowo dobranych wolontariuszy. Idea Grupy Roboczej, jako rozszerzenia zdolności pracy Fundacji, ma sens tylko wówczas, jeśli uda się pozyskać do niej osoby zdolne profesjonalnie przygotować zadanie. Co więcej, nie do zaakceptowania według nas są zaproponowane w regulaminie zasady jej działania. Szczególny niepokój budzą zawarte w nim kompetencje Prezesa Zarządu Fundacji Równości, który zyskuje niemal nieograniczoną władzę nad takimi kwestiami jak zwoływanie zebrań Grupy, powoływanie i odwoływanie członków Grupy i blokowanie decyzji Grupy poprzez prawo weta. Tymczasem obecny Prezes Tomasz Bączkowski okazał się absolutnie niezdolny do efektywnego zarządzania zespołem Fundacji. Naszym zdaniem, w opisanej powyżej kwestii, działania Fundacji nie mogą być podejmowane inaczej, jak przez Zarząd rozumiany jako ciało kolektywne. Zgadzamy się natomiast, że kwestie sporne powinna rozstrzygać Rada Fundacji, która powinna również pełnić funkcję kontrolną. Nie jest też dla nas jasne, jakie są wyobrażone i pożądane wzajemne relacje pomiędzy Zarządem i Grupą – w chwili obecnej obowiązki obydwu tych ciał pokrywają się, odpowiedzialność za ich realizację spada na słabo umocowaną Grupę Roboczą, a wszelkie uprawnienia zachowuje Zarząd.
Nasze wątpliwości budzi również dokument przedstawiający strukturę Grupy Roboczej. Zdajemy sobie sprawę, że jest to jedynie projekt, dlatego nie będziemy poddawać go szczegółowej analizie. Pragniemy jedynie zauważyć, że naszym zdaniem równie ważne jak sama Parada Równości są Dni Równości i powinno to znaleźć odzwierciedlenie w strukturze Grupy.
Choć pochwalamy włączenie się Rady w działania Fundacji, jednocześnie uważamy, że w obecnej sytuacji zaproponowane przez nią działania niedostatecznie odpowiadają skali potrzeb i jako takie nie przyczynią się do realnej poprawy działań Fundacji Równości, nie zyskają pozytywnego oddźwięku w środowisku LGBT i nie umożliwią pozyskania wystarczającej liczby osób zdolnych podołać wyzwaniu, jakim jest organizacja EuroPride 2010.
Naszym zdaniem jedynym sposobem na to jest odwołanie całego Zarządu Fundacji i powołanie nowego, złożonego z osób posiadających kompetencje dające pewność, że podołają temu zadaniu.
Zdajemy sobie sprawę, że niewiele jest osób chętnych wziąć na siebie tę odpowiedzialność, jak również z faktu, że powołanie nowego Zarządu może się wydawać ryzykowne również ze względu na obecną kondycję finansową Fundacji. Z drugiej strony jednak, biorąc pod uwagę dotychczasową działalność Fundacji i jej efekty, również te nieznane opinii publicznej, jak również pamiętając o stojącym przed nią wyzwaniu, jaką jest organizacja EuroPride 2010, jesteśmy przekonani, że mniejszym złem jest rozwiązanie Zarządu niż pozwolenie mu działać o obecnym kształcie.
W ostatnich miesiącach zebraliśmy grupę osób, które nie tylko są krytyczne wobec działań Fundacji i mają realne postulaty i plan naprawczy, ale są również skłonne wejść do Zarządu Fundacji i swoje pomysły zrealizować. Te osoby to Susana Andreis, Michał Minałto, Małgorzata Rawińska, Wojciech Szot, Krzysztof Tomasik i Ewa Tomaszewicz. Za każdą z nich stoją nie tylko realne kompetencje i osiągnięcia, ale również środowiska, w których działają i które mogą przekonać do działania na rzecz EuroPride 2010. Na korzyść wyżej wymienionych osób przemawia również fakt, że wszyscy mieszkają w Warszawie, dzięki czemu ułatwiony byłby zarówno kontakt z nami, jak i kontrola działań. W tak skonstruowanym zespole opracowaliśmy i jesteśmy gotowi przedstawić Radzie Fundacji zarówno plan naszych działań jako Zarządu na najbliższe miesiące, jak i plan naprawy kondycji finansowej Fundacji.
Zdajemy sobie sprawę, że nasza propozycja może wydać się rozwiązaniem radykalnym. Uważamy jednak, że w obecnej sytuacji zmiana Zarządu jest najlepszą decyzją, jaką może podjąć Rada. Nie uważamy, że nasze kandydatury są najlepszymi z możliwych i jesteśmy w tej kwestii otwarci na inne rekomendacje i chętni do działania pod przewodnictwem innego Zarządu. Choć pragniemy aktywnie włączyć się w działania Fundacji Równości, w przypadku, gdy Rada zadecyduje o nierozwiązywaniu obecnego Zarządu, a szczególnie o nieodwołaniu jego obecnego Prezesa Tomasza Bączkowskiego, nie zgłosimy swojego akcesu do Grupy. Nie oznacza to jednak, że nie chcemy się włączyć w organizację EuroPride 2010. Jeżeli Rada zadecyduje o pozostawieniu Zarządu Fundacji w obecnym kształcie, zwrócimy się do niej z prośbą o włączeniu naszych inicjatyw w program EuroPride 2010 i o znalezienie dla nas formuły działania, która umozliwiłaby nam zatwierdzanie i kontrolowanie naszych projektów bezpośrednio przez Radę. W ten sposób z jednej zyskalibyśmy szansę wzbogacenia programu EuroPride 2010, z drugiej – zyskalibyśmy możliwość udowodnienia w działaniu naszych kompetencji i możliwości.
Podpisano:
Bartek Matusiak, Michał Minałto, Małgorzata Rawińska, Wojciech Szot, Marcin Teodorczyk, Krzysztof Tomasik, Ewa Tomaszewicz
---------
Jak się jednak przekonałem już wielokrotnie, nawet konkretna i konstruktywna krytyka, o którą przecież tak proszą organizacje, jest im do niczego nie potrzebna. Fundacja Równości wielokrotnie pokazywała gdzie ma opinie innych, z tego też powodu uważam, że włączanie się w działania tejże organizacji bez uprzedniej zmiany jej Zarządu to tylko legitymowanie skostniałego i źle działającego "systemu".
Na koniec chce zwrócić uwagę na jeden fakt - wolontariuszy i współpracowników jest wielu, trzeba im tylko dać pole do działania. A na to, w obecnej sytuacji myślę, że nie ma szans.
Wniosek? Poczekamy, zobaczymy, a nóż-widelec coś sie zmieni, jednak oczekiwałbym od organizacji (nie tylko FR) bardziej aktywnego podejścia do ewentualnych współpracowników. Stąd też nie dziwi mnie postawa wielu osób, które nie chcą się włączyć w działania orgów LGBT. Mi się też odechciewa. Tylko, że ja cholera uparty jestem.
----------
Powinienem coś wesołego na koniec zapodać? Jakoś mi nie do śmiechu dzisiaj. Przepracowałem się, powoli to zaczynam odczuwać... jeszcze kilka dni... oby. Bo tak to z projektami jest zawsze - końcówki najtrudniejsze i najdłuższe.
ps. Jak mnie natchnie to w weekend będzie zabawniej :)
Przeczytałem Pospieszalskiego...
6
Autor: Wojciech Szot | Tematy: humor, prasa, Reklamy | Opublikowano środa, 8 lipca 2009
1. Biedroń faktycznie popełnił błąd z tą legalizacją związków partnerskich i tu trzeba tylko przyznać rację sprawności Pospieszalskiego. Ale to powszechnie stosowany błąd, bo przecież wszyscy wiemy o co tak naprawdę chodzi.
2. Kariera tabletki antykoncepcyjnej, zamiast naturalnej metody obserwacji płodności, faszerowanie się przez miliony kobiet hormonami to przejaw nie tylko wygodnictwa. Wygląda na to, że panie dały sobie wmówić, iż lepiej wziąć rano tabletkę, bo nie wiadomo, z kim wieczorem wylądują w łóżku. To może być nawet dobry trop - antykoncepcję wymyślono po to, by klony Terlikowskich i Pospieszalskich nie chodziły po świecie.
3. To samo założenie tkwi w idei zaszczepienia całych roczników jedenastoletnich dziewczynek przeciw wirusowi raka szyjki macicy HPV. Przekonano bowiem rodziców, że ich córeczki o niczym innym nie marzą, tylko żeby zmieniać partnerów albo uprawiać seks grupowy. Ja nie wiem kto jest większym idiotą w Rzepie - piszący czy redaktor, który pozwala na takie brednie. To już nawet niebezpieczne. Dezawuowanie profilaktyki zdrowotnej przez argumenty nie mające nic wspólnego z medycyną i zdrowiem kobiety... Pospieszalski infantylizuje ("dziewczynek", "córeczki") - co pokazuje, że odmawia dziewczynom, córkom, prawa do bycia podmiotami w dyskusji. Macica, a wraz z nią zdrowie dziecka, staje się własnością rodzica. O tym, że generalizuje ("przekonano"), chyba nie warto zbyt szeroko pisać.
4. Ja bardzo lubię fakt, iż najpopularniejsi pismacy katoliccy nie znają doktryny, której bronią. (...) nastawienie olbrzymiej większości społeczeństwa do gejów jest takie, jak naucza Kościół i takie, jakie było wcześniej. Co do niezmienności to wiadomo - bzdura, ale i czy polskie społeczeństwo myśli o gejach i lesbijkach jak KKK (Katech. Kośc. Katol.)? To by było nawet do przełknięcia...
Muszę się z siebie powyrzucać trochę takich komentarzy, bo inaczej zwariuję. Rzepa wariuje w ostatnich dniach, tylko nie wiem po co Biedroń postanowił naisać ten tekst... To przecież nie było zaproszenie do dyskusji, a właśnie próba zdyskredytowania "naszej" strony.
Na koniec reklama aidsowska, przezabawna
W oparach absurdu
5
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Obcy w Internecie, Reklamy LGBT, wydarzenia | Opublikowano wtorek, 7 lipca 2009
Jak już linkami rzucam, to też do Petrelisa zapraszam, bardzo ciekawy amatorski fotoreportaż. W Warszawie to gdzie człowiek głowy nie odwróci, straszą tabliczki powstańców, żołnierzy, czy słynnych heteryków. Hmm... ciekawe czy za 100 lat będzie ktoś mieszkał na ulicy Biedronia... albo Parady Równości... brzmi lepiej niż np. Pod Kopcem, a już zdecydowanie lepiej od proponowanej Żołnierzy Wyklętych.
Chcecie czarny humor na dzień dobry? Plac Trzech Krzyży (legendarna pikieta warszawska z legendarnym "grzybkiem" i szaletami) przez "cioty" był nazywany Placem Wasserman. Nurtowało mnie skąd ten przydomek. Rozwiązanie... ciotowskie - odczyn Wassermana używano kiedyś do diagnozy kiły. Ot i cała tajemnica :)
Wiecie, że Fundacja Równości założyła kiedyś bloga? Ciekawe kto go pisze/pisał/a, bo jest tam jeden cudowny tekst w kontekście czwartkowego spotkania:
E – jak EuroPride 2010
Wielka impreza, którą przygotowujemy. Jeszcze nie do wszystkich dotarło, że w Warszawie odbędzie się wielkie lesbijsko-gejowskie wydarzenie. Ale ci którzy już wiedzą dają dobre rady na poziomie abstrakcji lub próbują się podczepić, aby też coś z tego mieć.
Stryj ma rację, jak się nic nie da zrobić to trza robić samemu, ale jak już nawet podczepić się nie pozwalają... tak się zastanawiam kogo tu na księżyc z misją wysłać...
Jak już mieszam klimaty to na koniec reklama... w oparach absurdu dzisiaj sobie siedzę, więc mi się podoba:
Nowy tydzień czas zacząć
9
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano niedziela, 5 lipca 2009
Mam taką refleksją, że ostatnio strasznie dużo jest o nas w prasie. Czuję się, jakby batalia o związki partnerski czy jakaś wielka akcja społeczna przechodziła przez kraj bo dawno już tyle się nie działo. Redaktorzy w Rzepie to chyba na wyścigi piszą teksty, w których jesteśmy bohaterami i bohaterkami.
Tak więc mieliśmy w Rzepie: Nie pójdziemy w ślady torysów, Bicie dzieci i bicie piany, Czego nie chcą wiedzieć geje, teksty Biedronia i Terlikowskiego.
Za to Wyborcza odpowiada tekstami: Dajcie nam prawo do związków, Geje zawsze nas podzielą, czy Pan z kozą cd.
Ja rozumiem, że jesteśmy tematem o który gazetom jest najłatwiej się pokłócić i to może być wykorzystywane do celów rozgrywek między tytułami, ale w tych zawodach wyraźnie kibicuję "Gazecie"...
Zaproszono media LGBT (czemu bez lesbijskich?) do współpracy z Krajowym Centrum ds. AIDS... Kolega Z. podpowiada, że Pałucki i Biedroń w jednej grupie się pozabijają. A Adler od razu ogłosił, że będzie kasa dla portali na kampanie społeczne. Tfu, jakie społeczne, dla niego to jest biznes a nie społecznikowanie. Mentalność postkapitalistyczna?
Ogłoszono też spotkanie Grupy Roboczej ds. EuroPride. Jak to czytam to nie wiem czy się śmiać czy płakać:
(...)
3. Przewodniczącym Grupy jest Prezes Zarządu Fundacji Równości, który prowadzi spotkania Grupy. W razie nieobecności Przewodniczącego Grupy, prowadzi je osoba wyznaczona przez Prezesa.
(...)
5. Skład Grupy jest nielimitowany. O przyjęciu lub odwołaniu członka Grupy decyduje Przewodniczący Grupy lub osoba go zastępująca na spotkaniu.
6. Grupa pracuje zgodnie ze strukturą Grupy zaakceptowaną przez Radę Fundacji Równości. Struktura Grupy może być przez Grupę modyfikowana po zatwierdzeniu przez Prezesa Zarządu Fundacji Równości.
8. Decyzje w Grupie podejmuje się większością głosów, z prawem weta Przewodniczącego Grupy.
9. Od decyzji Grupy lub Przewodniczącego Grupy przysługuje odwołanie do Rady Fundacji.
Nie dość, że są tu sformułowania kuriozalne, to do tego Tomasz Bączkowski dostaje pełnię władz, a od jego decyzji można się odwałać do Rady, która zbiera się raz, dwa razy w roku... Widać, że nawet w grupie pomocowej ma panować jednowładztwo, którego ofiarą jest Parada Równości. Ech... ręce opadają. Ale przyjdzie Abiekt... coś robić trzeba.
Deszcz, słońce, deszcz. Ja mam dość. Nie można nawet nowych butów założyć... ot dylematy zapracowanej cioty :)
Aha - obiecuje poprawę w regularności pisania :)
Niezależnie od powyższego - uważam, że "Rzeczpospolita" powinna zbankrutować!
Zawód większy niż wzwód
6
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt czyta | Opublikowano piątek, 3 lipca 2009
Niezależnie od powyższego - uważam, że "Rzeczpospolita" powinna zbankrutować!
Kolejny dobry dzień dla nas
9
Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano czwartek, 2 lipca 2009
W Indiach żyje 1,165 miliarda ludzi, jeśli przyjąć, że LGBT jest tam 5 procent to jest to wydarzenie o olbrzymim znaczeniu :) Tutaj więcej, a jak chcecie jeszcze więcej wieści to tutaj.
ps. zainspirowany przez kolegów internautów do wszystkich ostatnich postów dołączyłem taką notkę:
Niezależnie od powyższego - uważam, że "Rzeczpospolita" powinna zbankrutować!
Deszczowa notka
6
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, prasa | Opublikowano środa, 1 lipca 2009
HomoWarszawa powstaje w bólach prawie porodowych. Ja już mam oficjalnie dość, zwłaszcza, że wiele obowiązków (uczelnianych i nie tylko) na mojej głowie ostatnio było. Dlatego milczącym jakiś taki tutaj w te dni deszczowo-upiorne. Cieszą pierwsze opinie, zachęty i propozycje pomocy. Szczerze mówiąc, to nigdy nie tworzyłem z nikim książki od podstaw. Zawsze stał za tym jakiś tekst obcojęzyczny... ale mi się spodobało i mam pomysł na coś nowego. Tym razem już samemu chciałbym spróbować. No już Abiektowa - nie emocjonuj się, wracaj do rzeczywistości :)
Dyskusja pod ostatnim tekstem poszła w złą stronę. Znalazła się grupka komentatorów z papieżycą na czele, którzy postanowili zrobić z Abiekta kwintensencję ruchu LGBT, emanację działacza... a ja dalej się upieram przy swoim - bez radykalnych posunięć to dalej 30 procent społeczeństwa będzie chciało zakazać nam posuwania się.
Na marginesie - na Homikach wywiad, który przeprowadziłem z dwoma - zajebiście przystojnymi - chłopcami. Polecam się.
Niezależnie od powyższego - uważam, że Rzeczpospolita powinna zbankrutować!

























