ŚwiadekŚwiadekNa szali mamy - ustawę o związkach partnerskich. Przejdzie - jeśli adopcji nie będzie. Nie przejdzie - jeśli adopcja będzie. Co teraz?

Czytaj dalej

PodsumowaniaPodsumowania roku 2011Od 25 grudnia podsumowujemy roczek. Co było ważne? Co było mało ważne, ale jeszcze o sobie przypomni? Gdzie byliśmy, co robiliśmy i dlaczego wciąż nie ma ustawy? Czy był to przełomowy rok? A może to tylko pobożne życzenie?

Czytaj dalej

StołekStołek 2011Nie ma co ukrywać - autor bloga został nominowany do Stołka Roku, w plebiscycie "Gazety Stołecznej". I zachęca do głosowania.

Czytaj dalej

DFTęczowo na fejsie - rankingNie masz fejsa - nie istniejesz. Bez fejsowej strony twoja inicjatywa raczej nie zdobędzie popularności, stąd ranking stron LGBTq, które mają więcej niż 500 fanów na fejsie i kilka wniosków.

Czytaj dalej

Rss

I am angry. Fucking angry

3

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt czyta, Abiekta przypadki, tłumaczenia | Opublikowano sobota, 28 lutego 2009

Kocham kobiety... czasem, oraz wybiórczo. Te kobiety przeważnie śpiewają lub piszą. Dzisiaj coś o Eve Ensler, autorce m.in Monologów waginy. Pani ta zredagowała książkę A memory, a monologue, a rant, and a prayer. Całość to antologia tekstów pisarek i pisarzy amerykańskich, których tematem przewodnim jest przemoc wobec kobiet. Jeszcze mi się nie zdarzyło, żebym się tak zachwycił antologią opowiadań i wierszydeł pisanych na zamówienie (choć charytatywnie). Najlepsze teksty oczywiście napisała Ensler, że aż zachciało mi się potłumaczyć kawałki, oczywiście jak zwykle robię to na szybko (więc za usterki przepraszamy) no i cholernie tendencyjnie.

Wstęp

Słowa. Słowa. Ta książka jest o słowach. Wypowiadających niewypowiedziane. Wypowiadających rzeczy już powiedziane w nowy i ożywczy sposób, wypowiadających ból, wypowiadających niedosyt. Mówiących. Mówiących o przemocy wobec kobiet, nie tylko dlatego, że to jedyny nasz kłopot, ale dlatego, że ten kłopot leży w środku naszego świata i nadal jest niewypowiedziany, nie-widziany, bez wartości czy znaczenia. Tak więc słowa te rozrywają odrętwienie i zaprzeczenie i rozdzielenie i dystans i zwodzenie. (...) Mówimy o przemocy wobec kobiet ponieważ w 2006 roku amiskie dziewczęta zostały zastrzelone w szkole tylko dlatego, że są kobietami (...).

I drugi fragment:

Chciałabym być zabawna. Chciałabym być zabawną, uśmiechniętą, zapraszaną-na-imprezy osobą. Chciałabym być trochę podrywaczką, może trochę niegrzeczną, trochę fabulous [wybaczcie, ale nie będę odkrywać na nowo Ameryki], tajemniczą, szykowną. Chciałabym zabawnie opowiadać zwariowane historie, nago skakać do basenu o północy, nosić te seksowne push-upy. (...) Ale nie jestem ironiczna. Nie jestem uwielbiana. Nie jestem też zabawna. Jestem zła. Kurewsko zła. Jestem wściekła.

Dalej oczywiście jest o przemocy, morderstwach i innych przykrych rzeczach. Kurczak - ja kocham Ensler za tą jej obsesyjność języka (obsesyjny język np. Jelinek już mnie tak nie rusza), za to, że nie boi się mówić - I'm fuckin' angry! Ensler do tego zawsze potrafi się upomnieć o to, co ją wkurwia, napisać o waginach, pokazać, że traktowane są jak niechciany szósty palec u ręki. To jest taki konstruktywny wkurw, który mi ostatnimi czasy bardzo odpowiada. Bo ja też jestem wściekły, zły, wkurwiony - ale wierzę, że to do czegoś prowadzi, że to ma swój cel, uzasadnienie - bo, choć jest on ukierunkowany bardzo dobrze, personalnie i ideologicznie - to właśnie ta złość pozwala na przejście do kolejnego etapu.

A tak na marginesie - to tego mi bardzo brakuje w naszym "środowisku" - słusznego wkurwu, za dużo jest grzecznościowych formułek a za mało konkretów; postulaty to mogły mieć lubiewowskie cioty na plaży, co by im siatkarki za bardzo nastroju nie psuły - nam jest potrzebny gniew. Tylko kogo na to namówić?

No i teraz dowiem się pewnie, że trza delikatnie i grzecznie... niekiedy tak, ale czasem brakuje mi Giertycha. Dlatego tak zazdroszczę Amerykanom - myśmy nigdy nie mieli naszego Stonewall i nigdy mieć nie będziemy, dlatego lubię wkurwione fenministki.

Kraków vs Warszawa

6

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, Obcy w Internecie | Opublikowano piątek, 27 lutego 2009

Ostatnie dni u Abiekta sponsoruje trasa W-Z. Przebywam drogę od wkurwienia do złości... ale już jest lepiej; komiks wylądował w drukarni, ja się zajmuję mailowaniem, facebookowaniem, patronatami i tak dalej.

Odkrywam też i doświadczam na własnej skórze co to znaczy "być działaczem" - bo do tej pory to ja raczej tak z boczku sobie stałem, a ostatnio jakoś mnie pcha w różne miejsca, w które kilka lat temu bym nigdy nie zawitał. I lekcja numer jeden - trza mieć k**** grubą skórę (i nie mówię tu o moim zamiłowaniu do skórzaków). A tak w temacie działaczostwa (czy jak ja wolę - reakcjonizmu), to zarówno Fundacja Równości jak i Kultura dla Tolerancji poszukują wolontariuszy. Może wśród czytelników i czytelniczek znajdą się chętni?

Z drugiej strony porównajcie oba ogłoszenia i zobaczycie na czym polega różnica między krakowską a warszawską organizacją.

Kraków pisze: Zdobędziecie przydatne doświadczenie, poznacie interesujących ludzi, napotkacie mnóstwo inspirujących sytuacji i na pewno będziecie się dobrze bawić. Uwierzcie w swoje siły. Potrzebujemy Was!

A Warszawa...: Niestety w chwili obecnej stali wolontariusze zawiesili swoje działania w Fundacji - z powodów osobistych (studia, wyjazdy) a także zawodowych. Dlatego potrzebna jest nam świeża krew, głowy pełne zaangażowania i pomysłów.

Dla mnie różnica między tymi dwoma ogłoszeniami jest olbrzymia. Z jednej strony pozytywny, dynamiczny i nastawiony na przyszłość przekaz, a z drugiej - negatywny, straszący (będzie tyle roboty, że możesz mieć kłopoty w robocie), nastawiony nie na zyski wolontariusza, a "zysk" organizatora.

Najgorsze jest na końcu:
Zgłoś się już dziś - bez Ciebie Parada może się nie odbyć! Jeśli nie znajdą się osoby chętne do pomocy i pracy, choćby w małym zakresie, obie Parady będą zagrożone.
To jest już straszenie. Fundacja daje jasny sygnał, że jest bardzo źle, że parada zagrożona, czym nie wystawia sobie najlepszej laurki, bo choćby było nie wiem jak źle - trza zęby zacisnąć, uśmiechnąć się do wolontariusza i poklepać po ramieniu, a nie straszyć.

Dwa ogłoszenia a ile prawdy o działaczostwie. A Wy? Gdzie byście szybciej poszli pomagać?

Teoria ciotowska?

10

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt czyta, muzyka | Opublikowano

W trakcie tłumaczenia Fun Home walczyliśmy dzielnie ze słowem butch jak i queer. To pierwsze przełożyliśmy, a tego drugiego niestety nie. Piszę niestety, bo właśnie przeczytałem ciekawą uwagę w książce Agnieszki Gajewskiej, Hasło: Feminizm, która pisze:

zdecydowałam się tłumaczyć słowo queer , ponieważ tylko dzięki przejęciu z dyskursu dominującego kategorii, która lży Innych, udaje się na chwilę zniweczyć stygmatyzujący efekt.

Za Marią Bassaj (J. Culler, Teoria literatury, przeł, M. Bassaj) proponuje zamiast queer theory - "teorię pedalską", a nawet "teorię ciotowską". Jednak jakoś mnie zmroziło. Ja rozumiem subwersywność, redefiniowanie i w ogóle dekonstrukcję znaczeń, walkę ze słowem represyjnym, ale co jak co - teoria pedalska mi się nie podoba. To jest taki lesbijsko-feministyczny pomysł na to jak obrzydzić ludziom przyjemność z postmodernizmu. Jednak teoria Odmieńca jest jedynym tworkiem, który po polsku przełknę bez większych oporów.

My to ubodzy jesteśmy niestety w słownictwo, chyba najbardziej pojemne słowo to ciota, ale jego znowu wszyscy się boją używać, zwłaszcza pedały. I jak tu rewolucję robić :)

Od kilku dni słucham namiętnie i oglądam Amy Winehouse... bynajmniej nie z jej powodu. Z Bigusiem stwierdzamy jednomyślnie - Amy niech niech spada, ale chórek nam zostawcie... niech nam pomruczą!! Sami zobaczcie :)

Ikea trzyma poziom

5

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, Reklamy LGBT | Opublikowano czwartek, 26 lutego 2009

Dawno nie było reklam. Trzeba nadrobić, tak więc dzisiaj Ikea - może ja mam dziwne poczucie humoru, ale cholernie mi się to podoba:



Ech... te wszystkie ciotki jeżdżące na wycieczki zbiorowe i indywidualne do Ikei... pzecież to jest jeden z największych wybiegów w Wawie. Mnie Ikea przytłacza, już wolę te nasze rozsypujące się meble niż kombinować co by tu sobie poskładać w najbliższym tygodniu. Lego dla homika :)

ps. Panom z Lodi-Dodi ukłony do pasa - stały klient wam rośnie ;). No i z M. w nowym Rasko byłem. Szefowa jak zwykle w szampańskim nastroju ratowała atmosferę. Była jakaś drag queen, która zaczęła swoje występy od Edith Piaf. Tego się nie da opisać - tak by wyglądała Edith gdyby jej matką była Amy Winehouse a ojcem wynalazca extasy. Parodia na maksa. A nowe Rasko trzyma poziom - nadal jest klubo-kawiarniano, miło, przytulnie i kiczowato. Tego mi trzeba.

Prasówka

10

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano środa, 25 lutego 2009

  • Robię sobie prasówkę i natrafiłem na określenie, które już jakiś czas temu rzuciło mi się w oczy: Krystian Legierski, otwarty gej... (news nt nowej knajpy Legierskiego i Wanat do której trzeba się wybrać). Jestem ciekaw ile razy sam tego sformułowania użyłem na blogu, bo obrzydliwa ta kalka z angielskiego - openly-gay, a nawet kalka źle przetłumaczona - bo openly znaczy jawnie. Walczmy z otwartymi gejami, a celebrujmy jawnych?
  • Wracajmy do prasówki - w Kalifornii być może, że Prop. 8 nie zostanie wprowadzona w życie, ponieważ wg sędziów jest niezgodna z kalifornijską konstytucją. Szkoda, że muszą walczyć po sądach, ale obserwowanie tego od prawie roku daje wiele do myślenia.
  • No i Homikus w końcu coś napisał - Chiny a homiki. Czyta się świetnie, proszę o kontynuację :)
  • Jest już w necie filmik z Dustinem Black, czyli nagrodzonym Oscarem scenarzystą Milka.

kurna się wzruszam przy tym :)

Obradowali w... "Fantomie"

31

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Obcy w Internecie, wydarzenia | Opublikowano wtorek, 24 lutego 2009

W ostatnią niedzielę (22 lutego 2009 roku), na zaproszenie Sławka Starosty doszło do bezprecedensowego w historii polskich mediów gejowskich spotkania przedstawicieli wiodących portali i magazynów drukowanych.
Ale jaja... tzn. kilka stron internetowych i porno-magazyny spotkały się i podpisały deklarację miłości i wzajemnego wsparcia (do poczytania na gejowie). Wsparcie to było potrzebne Jackowi Adlerowi, którego dość mają już powoli wszystkie organizacje w tym kraju. Patrząc na listę podpisanych w zasadzie nie powinienem się dziwić: „Adam” (porno) „AYOR” (obecnie już tylko ulotka o małej czcionce), Egay.pl (porno), Fellow.pl (w zasadzie to też porno), Gay.pl (informacje plus porno), Gaylife.pl (komentarz zbędny), „Gejzer” (porno), Polgej.pl (informacje), Łukasz Pałucki (medium jednoosobowe - jak widać całkiem pojemne)... tylko co tam robiły Gejowo i Innastrona tego nie wiem... może wpadli przez pomyłkę na spotkanie po drodze do Fantomu? Bo spotkanie odbywało się "w Fantomie od strony sauny". Jakie strony takie i miejsce spotkania. To tak jakby zjazd walny KPH-u czy okrągły stół organizacji LGBTq odbywał się w "Toro, sala telewizyjna w darkroomie". A teraz małe porównanie:



Znajdźcie 10 różnic. No i tych mediów to tak naprawdę było mniej, bo przecież Fellow i Gejowo to ta sama firma, podobnie jak Polgej i Adam oraz jak egay i Gejzer.

ps. - czytam sobie priorytety KPH na rok sezon 2009/2010... smutna to lektura. PR, PR, PR... czasem jakiś konkret. Związki partnerskie gdzieś w oddali bledną. Taki los.

Moja chata nie-skraja

6

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki | Opublikowano

Jak kiedykolwiek wpadniecie na pomysł, żeby wydawać książki, skonsultujcie się z lekarzem lub farmaceutą; jak to nie pomoże, Abiekt zaprasza na konsultacje (ale gin z tonikiem wy stawiacie). Fun Home jutro (ew. w środę rano) rusza do drukarni. Prace nad nim zacząłem jakoś w lipcu chyba... wystarczy? :)

To był szalony dzień - najpierw korekta (w asyście Oscarów), rano trza było wstać, przeklepać uwagi do excela (tak - ja wszystko co wymaga tabelek robię w excelu), potem zajęcia, dogadanie patronatów, spotkanie G5 w pewnej ciekawej sprawie (bosh, jak ja się na G5 - wcześniej G3 - dziwnie czuję, oni tacy doświadczeni, dorośli i w ogóle ach i och, a ja szczyl młody... i wiecie co? oni nawet mnie słuchają ;); następnie jedno z najciekawszych spotkań w ostatnich miesiącach - inspirujący S., a zakończenie dnia na poprawkach komiksu. Tak wygląda dzień młodocianego wydawcy. 3:22 na zegarze, a ja zastanawiam się co Bechdel naskrobała na stronie xyz w prawym górnym rogu (powiększenie obrazka nic nie dało). Ale się nie poddaję, walczę - powoli sam ze sobą.

Ten tekst wyjątkowo jest osobisty, po rozmowie z S. wyjątkowo osobiście się czuję. Bo i o o-sobie to była rozmowa, a dokładniej o tym - po co to robić, dla jakiej idei i czy w ogóle to jest możliwe (w skrócie - tematów było więcej :P). Mówię nie o komiksie, bo akurat komiks wiem dla kogo, po co i kto ma na tym zarobić (czytaj Abiekt i Timof), ale o działaczostwie, upominaniu się o prawa, pisaniu o tym i aktywizowaniu. Bo samego siebie to łatwo jest do tego wszystkiego przez pewien czas przekonać, ale jak człek się ociera ciągle o mur to zaczynają go wątpliwości napadać. Najgorzej jak ociera się o ludzi, którzy próbowali, czy próbują i mówią - wiesz, może za 20 lat, jak się pokolenie zmieni... wtedy zaczyna się robić ciężko.

Ale nie martwcie się o moją kondycję - choćbym kurw* miał tipsy zedrzeć i skórki sobie porobić - nie poddam się... może tego na blogu nie widać, ale ja swoje cele mam - i wcale nie jest nim wybujała autopromocja i lanserstwo, choć i to można Abiektowej zarzucić.

To ja jak dobry pasterz wam opowiem historyjkę na koniec. Dzwoni X. - zasadniczo X. dzwoni w sprawach towarzyskiej wymiany opinii (czytaj na ploty) i ja podobnie... ale tym razem X, który pasjami bywa w darkroomach i pisze cholernie ciekawe teksty, poznał chłopca, któremu trza pomóc w pewnej sprawie (ideologicznie ważnej). X. wysłuchuje marudzenie Abiekta, że co prawda współczuje, ale to nie takie proste, że nie wiadomo jak się do tego zabrać a no i nikt kasy nie ma, ale X. ma w sobie taką żarliwą chęć działania, że Abiekt jak tylko skończy szaleństwo funhomowe ma zamiar się sprawie bliżej przyjrzeć i chyba się zaangażuje. Bo o to w tym chodzi - próbować COŚ zrobić, nie trzeba chodzić z tęczową koszulką, czasem można powoli, po cichu zrobić coś dobrego. Co by wyjść poza powiedzenie "moja chata skraja", a spróbować... a, że się po łapach dostanie? Takie życie.

Ale mi przemowa wyszła - jakbym był księdzem babcie w kościele by mnie uwielbiały - mogły by sobie spokojnie podrzemać, a ja bym się mądrzył. Dlatego drzemki... tfu - snu miłego życzę, a ponieważ pewnie czytacie to w dzień, to miłego dnia.

Oscary dla Milka!

18

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Kulturalnie, wydarzenia | Opublikowano poniedziałek, 23 lutego 2009

Mam dzisiaj pewną robótkę nocną, więc przy okazji zerkam na wręczenie Oscarów. Jak ktoś spać nie może, to zapraszam do lektury :)

2:40

Już od początku ceremonii Oscarowej mam wątpliwości, bo nagrody za role drugoplanowe nie dostała żadna z dwóch nominowanych akotrek z filmu z Meryl Streep w roli głownej. Penelope u Allena nie widziałem, trzeba dopisać do listy to-watch.

2:56

Ale oto wątpliwości rozwiane - pierwszy Oscar dla Milka! Tak jak przewidywałem - za scenariusz oryginalny. Oby na tym się nie skończyło!

3:00

Zaczyna się - Slumdog za scenariusz adaptowany... ciekawe kiedy Button...

Jak za animację nie dostanie Wall-e to się wnerwię.

3:10

No i można spać spokojnie. Kochany stworek Wall-e z Oscarem... a ten scenarzysta od Milka to niczego sobie:

No i o prawach homików do małżeństw gadał... nieźle.

3:27

Pierwsza porażka Milka - kostiumy dla Księżnej. Ewa Braun miała nosa w ostatniej Telewizyjnej. Charakteryzacja dla Buttona - już drugi Oscar.

3:35

Tym czasem pan Black (Oscar za scenariusz) w wywiadzie dla CNN płacze, gada coś o tym, że uwierzy w Oscara jak zobaczy mamę (sprowadzi go kobieta na ziemię?) i, że ma nadzieję, że Milk zainspiruje homiki na całym świecie. No to ostatnie się już udało w pewnym stopniu - wszystkie żeśmy kasę na ten film wyłożyły :)

3:50

Kronikarsko, bo padam z nóg a pod oczami mam jeszcze 50 stron komiksu - 2 Oscar dla Slumdog (zdjęcia), nagorda dla krótkiego metrażu... nuda... jeszcze 30 stron.

4:00


Dłużą się te Oscary, przerwy reklamowe co chwila... a Milka nadal z jednym Oscarem... ktoś liczy na drugi? Może za aktorstwo, bo chyba duża część Akademii nie jest heterycka :)

4:15

Nie ma nigdzie zdjęć Penna z dywanu... za to Brolin z Lane: (on - nominacja za Milka w roli drugoplanowej)

Aktor drugoplanowy - Ledger, ktoś miał wątpliwości?

4:20

Idę spać, no może za chwilkę :) Pobudka za kilka godzin, więc rano dopiszę resztę. Póki co dokumenty - nie znam, nie słyszałem i jak znam życie nie więcej o nich nie usłyszę. Do zobaczenia nad ranem!

8:20

No i jednak jessst! Oscar dla Seana Penna za rolę Harveya Milka. Jakoś tak wczoraj od rana mi świtało, że to chyba jednak jest możliwe. Penn na scenie odniósł się do demonstrujących pod Kodak Theatrhe przeciwników filmu i małżeństw gejowskich, a także do Prop. 8. Gejowska promocja na cały świat, oczywiście w polskiej telewizji niedostępna. Milk chyba sprawiedliwie obdarowany - scenariusz i rola pierwszoplanowa faktycznie robiły wrażenie, bo całość jednak była czasem średnia, a przynajmniej mało wybitna. A ten film pewnie niedługo zniknie z youtube:


8 nagród dla Slumdog, 3 dla Benjamina Buttona - ten pierwszy dopisuję do listy to-watch, choć nie jestem jakoś zachwycony tym co widziałem w trailerach. Meryl Streep bije rekordy nominacji bez Oscarów - na 15 tylko 2 Oscary... może za rok. Choć w tym roku wyjątkowo nie byłem jej fanem - w Wąpliwościach stroi straszne minki, ale trochę wygląda jak z podręcznika "rozpoznaj emocje rozmówcy" czy czegoś takiego. Strasznie teatralnie.

Nic to, czas świętować :D

Abramowicz za Biedronia

2

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano

Kampania Przeciw Homofobii ma... szefową! Marta Abramowicz zastąpiła Roberta Biedronia, a wiceszefem został Tomasz Szypuła. Czyli nic zaskakującego, o takim układzie mówili wszyscy, więc można spokojnie iść spać. A ja już miałem nadzieję na jakąś rewolucję... i z tego co czytałem to nie tylko ja. Pożyjemy zobaczymy, prezesce KPH gratulacje.

PS. W jednym z wywiadów Abramowicz mówiła coś o książce, którą ma zamiar napisać. To jakaś organizacyjna tradycja chyba... dobrze, że nie mówiła nic o autobiografii, bo w konkurach z Niemcem mogła by polec :) Ale literackie zapędy mają te kapehetki :)

UPDATE:

foto nowego zarządu:


Na zdjęciu od prawej: Mirosława Makuchowska – sekretarz, Tomasz Szypuła – wiceprezes, Marta Abramowicz – prezeska, Mariusz Kurc – członek Zarządu, Anna Urbańczyk – członkini zarządu i Robert Biedroń – członek Zarządu.

Widziałem orła cień

5

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, humor, Obcy w Internecie, wydarzenia | Opublikowano niedziela, 22 lutego 2009

Najwięcej o homikach można dowiedzieć się z ogłoszeń matrymonialnych, czyli tzw. anonsów. Taką tezę lansuję od dawna - pewnie jest ona metodologicznie błędna, ale co tam. Kilka razy wspominałem o mojej ulubionej rubryce, czyli "widziałem Cię"... dzisiaj znowu kwiatek z gejowa, autorstwa "kinomaniaka"
Usiadłem koło Ciebie w kinie na seansie Obywatela Milka 13 lutego w kinotece o 18.00. Jesteś przystojnym chłopakiem w okularach. Na oko 21-23 lata. W połowie seansu wyszedłeś. Po filmie siedziałeś w pierwszym rzędzie ze znajomymi. To dziwne, ale nie mogę przestać o Tobie myśleć. Chciałbym jeszcze raz na Ciebie spojerzeć, pójść z Tobą na kawę, piwo, papierosa... Głupio mi, ale chyba się zakochałem i bardzo chcę Cię odnaleźć.
No a teraz zgadnijcie o kim mowa w ogłoszeniu? Nawet wiek dobrze określił skubany. Kilka uwag technicznych - Abiekt faktycznie wyszedł z Milka w połowie bo już raz widział film a chciał coś zjeść w bufecie, faktycznie siedział koło gapiącego się na niego chłopca, a pod koniec seansu wrócił do kina i usiadł w pierwszym rzędzie co by zamieszania nie robić... ale żeby zakochiwać się we mnie od pierwszego spojrzenia? Owszem zdarzyło mi się zadurzyć po pierwszym seksie, czy pierwszej rozmowie, ale nie po zobaczeniu kogoś w kinie... chyba, że to moje perfumy tak dobrze działają na ludzi :-)

Jak już jesteśmy przy zabawnych newsach - brytyjski gej otrzyma 62500 funtów za molestowanie seksualne. Koleżanka z pracy "potrząsała przed nim biustem" i robiła mu awanse, mimo, że wiedziała o jego orientacji. Strzeżcie się kobiety!

Pewnie już słyszeliście o tym, że ZTM odmówił Manifie reklam na autobusach? Mam wrażenie, że organizatorki postawiły na tanią sensację - przecież od razu było wiadomo, że takie hasła nie przejdą (też wolę jeździć autobusem, w który żaden debil nie rzuca kamieniami). Manifa dzięki temu dostała lepszą reklamę niż byłyby nią wyklejone autobusy.

Ktoś będzie oglądał wręczenie Oscarów? Ja obstawiam dwie nagrody dla Milka, ale chyba się przeliczę.

Na Dailymotion można obejrzeć krótkometrażowy film Kali Ma. Film po angielsku, podpisy francuskie. Miłego oglądania.


ps. R. dzięki za foty, avatarek sobie zmieniłem :)

O sztuce

1

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt czyta, Kulturalnie | Opublikowano sobota, 21 lutego 2009

Dzisiaj zmieniamy perspektywę - nie będzie o homikach, będzie o kobietach. Właśnie w ręce wpadła mi książka Agaty Jakubowskiej Portret wielokrotny dzieła Aliny Szapocznikow. Uch... odważna to książka. Nie ma nic wspólnego z klasycznie rozumianą monografią, bo autorka interpretuje dzieła Szapocznikow z perspektywy feministycznej i derridiańskiej, a do tego zamiast biografii pisze swego rodzaju sylwę, w którą wkłada wiele dyskursów na raz. To rzadki przykład tego, jak ze skomplikowanych teorii, niestrawnych tekstów i czasem przeintelektualizowanych wymysłów można skonstruować naprawdę sensowny model analityczny i interpretacyjny.

Po co takie modele interpretacyjne? Cóż, nie da się ukryć, żeoeuvre Szapocznikow jest trudne do interpretacji, ponieważ prawie nie możliwe jest oddzielenie jej dzieł od biografii. Większość komentatorów pisało o nich w klimacie "przeczucia śmierci". Dobrze, że w końcu ktoś postanowił przełamać ten trend.


To co robiła z materią Szapocznikow zawsze mnie onieśmielało - od pop-artu (rolls royce w marmurze z Carrary) po "fotorzeźby" z gumy. Lubię taką sztukę - obsesyjną, indywidualną, żylastą.

Jak już o kobietach-artystkach, które zawsze uwielbiałem to należy wspomnieć o Annie Bilińskiej-Bohdanowiczowej. Dwa obrazy jej autorstwa wiszą sobie w Muzeum Narodowym w Warszawie, niestety wyeksponowane tak fatalnie, że mało kto zwraca na nie uwagę (nota bene - a co w tym muzeum, oprócz Matejki, jest dobrze wyeksponowane?). Jej obrazy są fantastyczne - wyciszone, skupione, realistyczne, ale zaskakująco impresjonistyczne. Wg wiki w tym roku ma się pojawić książka na temat Bilińskiej - w końcu. Mi się zawsze te obrazy kojarzyły z teorią punctum u Barthes'a, ale nie chcę was zamęczać :)


I pomyśleć, że jeszcze 50 lat przed Bilińską polskie malarki to głównie martwe natury z kwiatkami malowały.

Jeszcze w temacie sztuki - byłem dwa razy w Zachęcie na wystawie fotomontaży tych panów co nagrodę z Biennale weneckiego przywieźli - jak za takie rzeczy dają główne nagrody, to ja jestem ciekaw jak nisko upadła konkurencja, nuda panie...

Choć z drugiej strony, jak na kogoś kogo zachwycają stopy u Karela Skrety, nie powinienem się chyba mądrzyć :)

O PACS i inne newsy

0

Autor: Wojciech Szot | Tematy: humor, muzyka, queer world, wydarzenia | Opublikowano

1. Na początku będzie o PACS, czyli Pacte civil de solidarité - to dość ciekawy rodzaj konkubinatów, który można zawrzeć we Francji. Do PACS mogą przystąpić pary zarówno hetero jak i homo. Początkowo szło opornie, ale obecnie na dwa małżeństwa przypada jeden związek "paksowy". W ubiegłym roku 140 tysięcy par podpisało między sobą taką umowę, a od 1999 roku około pół miliona par. PACS startował jako pomysł na rejestrację związków par homicznych, które w tamtym czasie stanowiły ponad 50 procent spaksowanych, obecnie aż 94 procent paksów podpisują między sobą heterycy.

Co spowodowało wzrost popularności PACSU? Według socjologów ważne jest to, że PACS jest deklaracją niezwiązaną z religią czy tradycyjnym modelem małżeństwa, co w laicyzującej się Francji może być ważnym argumentem. Ja podejrzewam, że liczącym się argumentem jest sposób jego rozwiązania - rozwiązanie następuje jednostronnie i nie jest wymagana zgoda partnera (o ile dobrze pamiętam).Niestety dalej dla heteryków PACS może być "pierwszym krokiem ku małżeństwu", a dla homików jest jedyną instancją. Tak czy siak - to jest mój ukochany model i może kiedyś... wiem, wiem - ile można to pisać :) O PACS obszerniej w The Washington Post.

2. Margaret Atwood w solidarności z Geraldine Bedell, której książka z wątkiem homicznym została wycofana z targów książki w Dubaju, również się tam nie wybiera. A ja się chyba wybiorę po coś Atwood do księgarni - dawno nie przeczytałem żadnej powieści.

3. Jednak w Burundi nie pójdziemy siedzieć za homiczne stosuneczki... łaskawcy phi [źródło]

4. Przyznano Teddy Award, czyli homiczna część Berlinale zakończona. Tutaj nagrodzeni. Co ciekawe nagrodę aktorską otrzymał John Hurt, dwukrotnie nominowany do Oscara. Na filmy pewnie sobie trochę poczekamy, jeśli w ogóle je zobaczymy w tym pięknym kraju na wschód od zachodu. W specjalnej kategorii "najlepszy drag na świecie" nagrodę otrzymał niesamowity i legendarny Joey Arias.


5. Jak już piszę o drag to najbardziej zabawno-wulgarna drag na świecie - Sherry Vine na miły sobotni wieczór:


i nie mogłem się powstrzymać, z dedykacją dla wszystkich idących na koncert Mad :)

Oto jest dzień...

16

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Obcy w Internecie, wydarzenia | Opublikowano piątek, 20 lutego 2009

nie nie, tego dnia nie sponsoruje pan bóg. Ten dzień sponsoruje Madonna, a raczej to koledzy blogowicze będą ją sponsorować. Ruszyła już sprzedaż biletów na najważniejszy w tym roku koncert. Przeżywając weltschmerz Abiekt zamiast okupowania serwerów wybiera święty spokój. Bijcie się sieciowo beze mnie. Już wyobrażam sobie piątkowo-nocne rozmowy w Lodi, Uto czy Koko - a ty kochana też idziesz, czy jednak konia walisz przed telewizorem? No i najważniejsze - Golden Circle...

można ten dzień skomentować też tak:



Xell się o mało nie popłakał z radości przed chwilą... Pluto coś o majtkach bajdurzy... Co może zrobić z dorosłych facetów wytapetowana dama z symptomami megalomana?

Lanserka komiksowa

1

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt komiksiarzem, Abiekta przypadki | Opublikowano czwartek, 19 lutego 2009

CG: A teraz porozmawiajmy na tematy szczególnie intetresujące Comix Grrrlz. "Konrad i Paul" nie jest grzecznym komiksem. Bohaterowie nie tylko rozmawiają o seksie ale swoje rozmowy wprowadzają w czyn. Myslałeś o wydaniu w przyszłości komiksu lesbijskiego, w którym bohaterki również cieszą się swoimi ciałami, komiksu niegrzecznego i niepoprawnego?

W.Sz.: Jassssne! Lesby, dykes, butche, femki i inne lezbiszcza muszą być obecne w popkulturze. Lesbijki to nie tylko szacowne pisarki, filozofki, współczesne wcielenia Alicji B. Toklas, ale też pankówy, przegięte famki czy męskie butche. Ludzie muszą nauczyć się, że to co niby jest stereotypowe, jest prawdziwe. Jak mamy domagać się równouprawnienia to też na polu wyrażania samego siebie.

Całość na ComixGrrrlz (działa dobrze tylko pod IE :( )

Lanserki komiksowej będzie więcej, bo premiera Fun Home zbliża się potwornie dużymi krokami.

"Męskie" zabawy

10

Autor: Wojciech Szot | Tematy: humor | Opublikowano

Nie, nie będzie to tekst o darkroomach, ale też o miejscu, o którym krążą legendy. Wojsko mili Państwo! W zasadzie to po co ja tu jakiś wstęp robię. Sami zobaczcie!


Biguś - dzięki za podesłanie!

Poranna dawka informacji

2

Autor: Wojciech Szot | Tematy: queer world, Reklamy LGBT, wydarzenia | Opublikowano środa, 18 lutego 2009

  • My sobie możemy pomarzyć o open-gay senatorach czy posłach, Amerykanie mają inny problem - istnieje takie zjawisko jak gej-republikanin, do tego jeszcze człek wyoutowany a nazywa się Paul Koering i jest senatorem stanowym w Minnesocie. Pan ten stwierdził, że będzie głosował przeciwko Marriage and Family Protection Act, który by zrównał wiele praw par homo i hetero. Amerykańskie ciotki-paradówki obrażone... i słusznie.

  • Jeśli Penn dostanie Oscara za rolę Harveya Milka będzie 7 aktorem, który dostanie tę nagrodę za rolę osoby homo/trans. Z wymienionych najbardziej pamiętam Hanksa w Filadelfii - ja ryczałem na tym filmie niewyoutowanym dziecięciem będąc. [źródło]

  • Jak chcecie się pocieszyć, że żyjemy w fajnym kraju, w którym polityce nie chcą zakazać działalności organizacjom homicznym, to poczytajcie sobie wieści z Jamajki.

  • Teatr Rozmaitości postanowił wystawić Portret Doriana Graya, walka o tęczowe pieniądze między kilkoma stołecznymi teatrami zaczyna nabierać rumieńców?

A poniższą reklamę miałem już kiedyś wrzucić, ale jakoś nie było miejsca... wzbudziła dużo kontrowersji, polskie portale homiczne też je opisywały. Mimo, że doceniam fakt, iż Pepsi zleca "gejowskie" reklamy, to jednak te miny na końcu... też chyba nie grają czysto... słabe to, ale z kronikarskiego obowiązku odnotujmy:

Darkroom zrehabilitowany

15

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, Obcy w Internecie | Opublikowano wtorek, 17 lutego 2009

Jak już pisałem w ubiegłym tygodniu, w ramach cyklu Blogowie i Bloginie na Innejstronie dzisiaj Abiekt. Zapraszam!

Dziwna okładka

17

Autor: Wojciech Szot | Tematy: prasa, wydarzenia | Opublikowano poniedziałek, 16 lutego 2009


Co o tym sądzicie? Ja mam mieszane uczucia, z jednej strony jest to całkiem zaskakujące i zabawne, z drugiej nie za bardzo chce mi się wierzyć, że Wprost gra czysto. A czy czasem Kaczyński nie wygląda na tym zdjęciu bardzo kobieco? Te usteczka, rysy delikatniejsze od Tuskowych... no i kogo w rzeczywistości Jaro całował? Kota?

Dzień dobry

14

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, Kulturalnie, wydarzenia | Opublikowano

1. Abiektowa była z T., J. i P. na Bogu w Teatrze Polonia. Takiej szmiry to ja dawno nie wdziałem; jedna z najbardziej bezsensownych, płytkich, efekciarskich sztuk jakie można skonstruować. Odradzam zdecydowanie. Sztuka dla mieszczaństwa, które chce podbudować swoje ego odszukiwaniem kryptocytatów i delektować się idiotyczną mieszanką filozofii z teorią teatru/literatury (vide Dzieło otwarte Eco). Przykro to mówić, ale z najlepszego teatru rozrywkowego Janda pogrążyła się w depresję na poziomie Morza Kaspijskiego. Jak z niego wyjdzie to niech ktoś mi kupi bilety, ja już wolę nie ryzykować.

2. W darkroomie w Toro nie znalazłem automatu z prezerwatywami, zgłaszam oficjalne zażalenie! (no i już wiecie jak spędzałem walentynkowy wieczór)

3. Takich gejów nam potrzeba! Chłopakowi ze Szczecina i jego partnerowi należą się wielkie gratulacje... no choć zawsze mógł jednać podać adres do profilu na fellow :P

BTW - jak czytam takie historie to jestem w szoku. Jak rano idę po Wyborczą, dodatki do gazet i papierosy to pani w kiosku uśmiecha się miło i prowadzi small-talk, następnie idę po chlebek, tam też miło gawędzę, w dalszej części robię pięć kroków do warzywniaka, a tam wymieniam się przepisami kulinarnymi (tzn. opowiadam co T. dzisiaj gotuje na obiad). Wieczorem idąc po jakieś piwko czy fajki też jest miło i sympatycznie. Wszystko to w promilu 500 metrów. Co łączy te wydarzenia (oprócz tego, że mam konsumpcyjne podejście do rzeczywistości)? Wszyscy wiedzą, że jestem gejem i mam chłopa! I nawet pani posłanka PiS-u jak dotąd odpowiada "dzień dobry" z sympatią na twarzy. Warszawa to naprawdę inna planeta?

4. Aaaa... była dyskusja pot-Milkowa w Kinotece. Długo by opisywać, ale wnioski są takie: homofobia panująca wśród samych gejów jest największym przeciwnikiem aktywizmu homicznego; żeby być działaczem trzeba mieć inne priorytety niż ma większość koleżanek z i spoza środowiska; nadzieja dla nas jest, ale rozłożona została na raty i poszatkowana na kawałeczki. W skrócie - jakby nas było 10 tysięcy w zaangażowanym ruchu gejowskim, a nie 300 osób to byśmy byli kilka kroków z przodu. Tak więc ruszajmy dupy! I z tymi słowami na ustach i klawiaturze Abiekt mówi dobrano, a większości czytających pewnie dzień dobry :)

Piosenka na niedzielę

4

Autor: Wojciech Szot | Tematy: muzyka | Opublikowano niedziela, 15 lutego 2009

Nadal jesteście w romentycznym, post-walentynkowym nastroju? Jak tak to teledysk "równościowy" na niedzielę.



ps. nie mogę się doczekać Tataraku Wajdy. Prasa pieje z zachwytów nad Jandą, ja też chcę!

Dzień lizania się na powietrzu

9

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt walczy słowem, Abiekta przypadki, humor | Opublikowano sobota, 14 lutego 2009

Walentynki to dzień, w którym powinniśmy zaciekle walczyć z heteronormą, bo to dzisiaj migdalić się będą heterycy we wszystkich możliwych miejscach. A my co? Do darkroomów, na pikiety? Nie, ja ogłaszam dzisiaj Dzień lizania się na powietrzu! Zaraz wychodzę na spacerek i mam zamiar obrzydzać spacerki homofobom. Na pohybel!


Słodki wielokącik?

Urodziny Homiczka

1

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Obcy w Internecie | Opublikowano

Portal Homiki.pl "portal pozytywnie homoseksualny" obchodzi dzisiaj 5 rocznicę istnienia. A raczej jej nie obchodzi, bo jak zadecydowało szefostwo, jubileusz będzie trwał cały rok. Tak czy owak - gratulacje serdeczne od Abiekta! Na Archive.org można poczytać i pooglądać pierwszą wersję Homików. Mi się udało na przykład trafić na tekst Prawiebruneta :) To już wiemy za kogo dziś pijemy :)

Jak już o portalach piszę, to na InnejStronie ruszył cykl Blogowie i Bloginie (Radek ma talent do absurdalnych nazw). Pierwszym blogerem jest Konrad, autor bloga Fragmentaselecta. Abiekt ma we wtorek się tam pokazać. Konrad napisał o tym, co zawsze go wkurzało (no, nie da się ukryć, że się znamy), czyli o "byciu spoza środowiska"; co zaskakujące jeden z tekstów Abiekta przeznaczonych do tego cyklu jest praktycznie o tym samym. Nie ma jak to ciotki-paradówki :)

ps. news na Gazecie - a ponoć mamy kryzys.

Liberalnie o in vitro

3

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt walczy słowem, prasa | Opublikowano piątek, 13 lutego 2009

Polityka to nie jest ostatnio mój ulubiony temat, ale dzisiaj słów kilka. A wszystko dzięki artykułowi Kazimierza Bema Pseudodebata, marne prawo, który się we wczorajszej Wyborczej pojawił.

Autor rozprawia się z Gowinem z bardzo ciekawej perspektywy - specjalisty od prawa międzynarodowego i... kalwińskiego już-za-chwilę pastora. Szkoda, że perspektywa ta jest nieobecna w debacie publicznej, może by choć trochę niektórych otrzeźwiło. Moją uwagę przykuł zwłaszcza jeden fragment, bo to chyba coś o czym wszyscy zapomnieli:
(...) chciałbym, żeby taki sam szacunek państwo okazywało przedstawicielom innych wyznań lub religii i osobom niewierzącym, które w stosowaniu metody in vitro problemu nie widzą i chciałyby z niej skorzystać. To do nas samych powinno należeć podjęcie decyzji w tak trudnej sprawie. Jest to sprawa wolności sumienia.
Tylko czekać, aż pojawią się głosy - Bem, nie dość, że kalwin, wykształcony na zachodnich uczelniach, do tego w Polsce rzadko obecny... oj prawica będzie miała żer ;) A jak już przeczytają co Liberalny Kalwin o nich myśli...

Miałem gigantyczną przyjemność poznać Autora i naocznie potwierdziłem, że gdyby więcej takich kalwinów po polskiej ziemi chodziło to my byśmy już tu dawno rewolucję mieli!

W bojowym nastroju udaję się na siestę.

Abiekta stylizacje

10

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt walczy słowem, Abiekta przypadki, muzyka | Opublikowano

Wstałem rano i... pierdol*** się czołem w róg szafki, na której leżą jakieś komiksy i chyba jakaś porno gazetka. Guza mam i jak ja mam dziś na dyskusję post-Milkową iść? Z siniakem na czole o wielkości gruszki?? Nie no, ja nie potrafię pisać o sobie!!!

No właśnie Abiekt sobie wyobraził jakby to było, gdyby ten blog zamienił się w prywatny, intymny, zamknięty w konotacjach tylko mi znanych... nie, Abiekt nie potrafi... jedynym tematem o którym potrafię pisać bardzo osobiście jest muzyka. Odkrył autor bloga tego, pana o pseudo Ne-Yo, oczywiście wcześniej ponoć pół-Polski to odkryło.



Przeanalizowałem sobie tekst i stwierdzam, że to shit zwykły i bujda jest. Jak się ostatnio dowiedziałem, że Feel na liście OLIS był ponad 20 tygodni na pierwszym miejscu to mi w plecach coś trzasnęło. Dlatego nigdy nie kupimy telewizora! Nie będzie mi wielki brat muzyki puszczał...

BTW Milka, właśnie u Stryja (pozdrowionka) przeczytałem bardzo aktywistyczny wpis. Z jednej strony świetnie, cieszmy się i chwalmy boginię za takie teksty, a z drugiej... kurczak, coś mi utkwiło w przeponie chyba, bo ja już nic nie rozumiem. Bardzo łatwo jest innych wzywać do wychodzenia na ulice, a najtrudniej zacząć od siebie. Dlatego Abiekt nigdy nie pozwolił sobie na luksus anonimowości, pisania o czymś, czego sam nie przeżył, czy nie zrobił. Wrzucam setki reklam, to i sam proponuję coś na deser; gadam o otwartości - no to macie aktualny stan mojego zdrowia, a nie abstrakcje, które lubię tylko u Mondriana i van Doesburga.

Ja uwielbiam czytać blogi, wręcz fanatycznie śledzę przygody niektórych, ale jeśli ktoś na blogu wzywa do otwartości, przełamywania granic, to od niego wymagam tego w pierwszej kolejności. Kochane ciotki - jak po obejrzeniu Milka chcecie wychodzić na ulice i piać o gay pride, to ja się bardzo z tego cieszę, ale ile z tego pozostanie w sferze deklaratywnej, a ile w realnej? Jak na najbliższej Paradzie znowu będzie tak mało ciot, to podtrzymuje swoją opinię - łatwo się gada kochani, a trudniej robi.

Ja wiem, że dla mnie świat jest zero-jedynkowy, że traktuję rzeczywistość jak algorytm, opieram się na prostych prawach logiki, bo nie lubię się zagłębiać w odmęty co-by-było-gdyby, i-że-rzeczywistość-jest-skomplikowana - nie, to nie dla mnie.

Dziś spotkanie po-milkowe... goście - Kochanowski, Kostrzewa, Bączkowski, Biedroń. Tak między nami - czy ktokolwiek z nas chciałby zająć ich miejsce? Miał na tyle odwagi i siły? Z mojego pokolenia widzę wiele osób, które chętnie by coś zrobiły, które robią wiele w skali prywatnej, ale takich ludzi jak ta czwórka jest mało, dlatego tak mnie drażni nawoływanie przez anonimy do walki - sami zacznijcie, a przekonacie się ile trzeba przełamać w sobie, żeby stać w pierwszym szeregu.

Oj to Abiekt teraz usłyszy, że żółć z niego wylała się się i że piane z ust toczy, ale ja po prostu chciałbym, żeby nas było więcej - ludzi, którzy nigdy nie powiedzą o sobie "spoza środowiska". Abiekt za dużo chce, ale przecież Walentynki się zbliżają, mam prawo do zachcianek, prawda Tomas?

Znowu reklamy

1

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, Reklamy LGBT | Opublikowano czwartek, 12 lutego 2009

Nic szczególnego się nie dzieje - u Adlera znowu jakieś ciąganie po sądach, a poza tym wieje w światku nudą. Dlatego dziś reklamowo. A - jedno ps na dole.

Maneo - Don't look away





Ta druga to oczywiście reklama dotycząca prezerwatyw, jakbyście Państwo się nie domyślili (Abiekt też zgłupiał na początku).

ps. jutro, w ramach festiwalu "Równe Prawa do Miłości", pokaz Milka i dyskusja o działaczostwie. Niestety żeby wziąć w niej udział trzeba kupić bilety na Milka... mogli to zorganizować w okresie premiery, a nie w momencie, gdy większość osób była już na tym filmie i teraz musi znowu wspierać budżet BestFilmu i Kinoteki. Gdyby to jeszcze jakieś "tęczowe firmy" były to bym nie protestował, a tak... pani Oli Dejnarowicz z KPH dziękuję za korespondencję :)

Abiekt rozmawia... z Maxem

4

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt rozmawia | Opublikowano środa, 11 lutego 2009

Miss Świata nigdy nie zadaje się trudnych pytań, dlatego nie męczyłem zbytnio Mr. Gay World - Maxa Krzyzanowskiego. Zadałem dwa pytania i tyle powinno nam wystarczyć:
Abiekt: Masz polsko brzmiące nazwisko, jakie są Twoje związki z Polską?

Max: Rodzice mojego ojca byli Polakami. Osiedlili się w Anglii po II wojnie światowej, ojciec dorastał w Lecester i mówił po polsku i po angielsku. Znam może ponad 100 słów po polsku, chętnie nauczyłbym się więcej, ale czytanie po polsku to dla mnie koszmar.

A: W 2010 roku w Warszawie ma odbyć się EuroPride, może jako Mister Gay World zaszczycisz nas swoją obecnością?

Max: Bardzo chciałbym odwiedzić Polskę w tych dniach, ale teraz wszystkie moje plany wyjazdowe zależą od organizatorów konkursu i to z nimi muszę je konsultować, zwłaszcza, jeśli nie ma oficjalnych zaproszeń.
Na koniec Abiekt nie będzie tłumaczyć, ma to gdzieś - czy naprawdę nikogo to nie zainteresowało??
Thanks again for getting in touch, you're the 1st Polish person to contact me since the competition, and I really hope I get to visit Poland this year.
THX Max!

Abiekt promuje homoseksualizm

35

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt walczy słowem, Abiekta przypadki | Opublikowano wtorek, 10 lutego 2009

Abiekt niekiedy nie powinien pozytywnie reagować na kamery i panie dziennikarki zbierające z ulicy tzw. "opinię publiczną". A co z tego wychodzi? Sami zobaczcie (niestety trzeba kliknąć w obrazek, bo nie ma funkcji embed na wp):


ps. Yga - dzięki za linka, ze śmiechu o mało nie spadłem z krzesła! A ta fryzurka... haha

Polak wybrany Mr. Gay World 2009

5

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano

Może nie do końca Polak, ale pan polskiego pochodzenia - Max Krzyzanowski, obecnie Mr. Gay Ireland został wybrany Mr. Gay World! Pan pracuje jako ochroniarz i instruktor kicboxingu w Dublinie. Zawody nie były tylko konkursem piękności, panowie startowali w takich konkurencjach jak: surviving in the wilderness (cokolwiek to było), gotowanie czy przygotowanie pokazu mody. Max wg. Gay Persons of Colour jako król gejów chce jeździć po świecie i promować nasze prawa. Zapraszamy do Polski!

Tutaj wszyscy kandydaci, profil Maxa na Facebooku, a po lewej Max:


Ponoć lubi grać na pianinie... ale to chyba jakiś obrzydliwy eufemizm :)

Robert Biedroń odchodzi - i co z tego?

8

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Obcy w Internecie, wydarzenia | Opublikowano poniedziałek, 9 lutego 2009

No nie tak całkiem, dokładniej to rezygnuje z roli przewodniczącego KPH. Wieść ta znana w tzw. środowisku jest od dawna, ale teraz już oficjalnie potwierdzona, a na Homikach wywiad z Robertem B.

Biedroń nie zdradza kto będzie nowym szefem, ale na 100 procent będzie nim... wice-szefowa czyli Marta Abramowicz. To postać znana w środowisku nie tylko z pasji działaczowskiej, ale dość zadziornego charakteru. Czy to dobrze, czy źle przekonamy się za jakiś czas, a może nas KPH zaskoczy i szefem zostanie np. Mariusz Kurc, czego serdecznie koledze życzę :)

A teraz kwiatki z wywiadu:
A kampania „Homofobia, tak to wygląda”?

Ta była realizowana razem z Radą Europy, musiała odpowiednio wyglądać, mieć odpowiedni temat. Ale też Kampania Przeciw Homofobii nie jest organizacją, która robi kampanie społeczne.

Dlaczego? Przecież z takim właśnie zadaniem jest kojarzona KPH!

Myślę, że nie. KPH działa na wielu płaszczyznach, czasami robi kampanie społeczne. Ale jak by zapytać specjalistę, jak powinny wyglądać dobre kampanie społeczne, to one muszą być rozłożone w czasie. Inaczej jest nieskuteczna. Kampania społeczna służy zmianie społecznej i musi być działaniem rozciągniętym w czasie. Inaczej społeczeństwo się sfrustruje i powie „sorry, za dużo tego”. My sobie z tego zdajemy sprawę. Pewnie przez wiele lat nie będzie jeszcze atmosfery, by przeprowadzić skuteczną kampanię społeczną dotyczącą gejów i lesbijek.
Pierwszy raz jak przeczytałem ten fragment, to myślałem, że niedomaga mi wzrok. A jednak. Kampania nie jest od robienia kampanii... a od czego? A kto ma to robić? Biedroń dobrze mówi, że kampania społeczna powinna być rozciągnięta w czasie, ale chyba ktoś musi takową zrobić, żeby się rozciągnęła i była przez inne działania wzmacniana/kontynuowana. A jak słyszę działacza, który mówi "nie ma/nie będzie atmosfery" to mi się błyszczyk w torebce roztapia. Nigdy nie ma atmosfery, nigdy nie ma klimatu na zmiany, zwłaszcza jak będziemy myśleć w ten sposób. Ale od tego chyba działacze/organizacje/my jesteśmy/są, żeby ten klimat wykreować. Nie można czekać na gwiazdkę z nieba i "klimat", a to tak brzmi niestety. Na to, żeby kobiety dostały prawa wyborcze też nie było klimatu, a jednak panie zakasały spódnice i jakoś im się udało.

I kolejny:
Czy nie uważasz, ze powinna istnieć więź między środowiskiem a organizacją, jako emanacją tego środowiska?

Kampania Przeciw Homofobii nie była i nie będzie reprezentacją środowiska.

To na czym polega więź między KPH a gejem i lesbijką?

Jestem przekonany, że będzie dobrze, gdy będzie więcej organizacji pozarządowych reprezentujących różne punkty widzenia. Cieszę się, ze powstają nowe organizacje i inicjatywy. Tylko w takiej różnorodności przygotujemy najlepszą ofertę. Kampania Przeciw Homofobii, Lambda Warszawa, Fundacja Równości nie są w stanie zaprezentować pełni postulatów tego środowiska.
Ja mam nadzieję, że jednak to nie jest prawda - chcemy czy nie - organizacje nas reprezentują, bo kto inny? Mnie KPH nie reprezentuje w sensie osoby, ale - niezależnie od moich sympatii i ochoty - reprezentuje część moich postulatów na forum publicznym.

Jak kilka dni temu powiedziałem znajomym "w tajemnicy", że Biedroń odchodzi usłyszałem "i co z tego?". I chyba mieli rację - nie ma się czym ekscytować, wielkich zmian na horyzoncie nie widać. Z resztą - jak mamy się pasjonować wydarzeniami w organizacji, której ex-szef mówi, że nie reprezentuje gejów i lesbijek, ani nie jest od robienia kampanii społecznych? Więc na koniec relaksująca muzyka dla wszystkich zmęczonych czytaniem na ten temat:

Prawdziwi ludzie

6

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Reklamy LGBT | Opublikowano

Co się stanie z kalifornijskimi małżeństwami homicznymi, gdy Prop 8 wejdzie w życie? Będą musieli się rozwieść? Poniższa "reklama" fantastycznie pokazuje, że dyskusja nie jest o ideach, a prawdziwych ludziach. Podoba mi się jak pokazuje się faktyczne problemy, a nie ideały. Może tego zabrakło w reklamach przed referendum?


"Fidelity": Don't Divorce... from Courage Campaign on Vimeo.

Miśki w drugiej minucie i 22 sekundzie... mrau!

Homofobia mile widziana

3

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, Obcy w Internecie, wydarzenia | Opublikowano niedziela, 8 lutego 2009

Pod ostatnim tekstem pojawił się komentarz nazywający nas (a przynajmniej autora bloga) "kałolubcy" i sugerujący pozbawienie jakichkolwiek praw. Nie ważne kto to napisał, jakie miał motywacje, nawet nie będę go wyzywać zbyt mocno bo mi się najzwyczajniej w świecie nie chce. Jak tylko dostałem na maila ten koment pomyślałem, że usunę i będzie spokój. Ale z drugiej strony - przecież jego zwycięstwem będzie to, że poczuje się "dyskryminowany" przez cioty, cenzurowany, więc postanowiłem nie dać gadowi satysfakcji, niech straszy swoją głupotą.

Jacek Adler na Gaylife też ostatnio zastanawiał się nad tym, czy media gejowskie powinny publikować homofobiczne wypowiedzi i wkurwiać się z ich powodu. Oczywiście, że powinny - jedna z zasad dobrego przygotowania do dyskusji - znać argumenty drugiej strony przed a nie w trakcie dyskusji. Tipsy szykować i hajda na homofobów!

Do tego - co napisałem w komentach - na tym blogu jest za bardzo tęczowo, tolerancyjnie i miło. Za mało realizmu. Choć może kałolubcy to trochę zbyt brutalne zetknięcie się z realnością. A jej trochę nam chyba brakuje - jakby nas na ulicy bili i z pracy wyrzucali to może by się ludzie obudzili. A tak to jest nam niby "dobrze" i niby "nie ma po co denerwować heteryków".

No i właśnie sobie pomyślałem, czy czasem to, że w ogóle piszę tyle o tym anonimusie nie zrobi mu dobrze. Ale jak komuś synapsy kiepsko działają, to już nie moja sprawa.

Chińczyk nie przypadł wam do gustu... faktem jest, że jak facet ma za dużo mięśni to w łóżku człowiek się czuje jakby gąsienice z czołgiem u góry po nim jeździły. Dlatego dzisiaj nie będzie chłopca, a... babcia Cher:



Cóz za wnikliwa analiza :)

Hawaje mówią aye

24

Autor: Wojciech Szot | Tematy: queer world, wydarzenia | Opublikowano sobota, 7 lutego 2009

No tak, Hawaje wydały (przy współudziale kilku innych stanów i Kenii) Obamę, to nie powinno dziwić, że homo-legalne-związki zostały przez House Judiciary Committee (takie ciało, które anonimowo decyduje o losie niektórych ustaw) skierowane do kolejnego (przedostatniego) głosowania. Ten amerykański system prawny to pojebany jest, ale.. w House... za projektem byli WSZYSCY obecni. W następnej instancji też już większość zadeklarowała głosowanie na tak (aye).

W Wyoming nie będzie powtórki z Kalifornii, choć akurat w tym stanie konstytucja mówi, że małżeństwo to związek mężczyzny z kobietą, ale nadgorliwcy chcieli dodać zakaz związków homicznych. Na szczęście w House Juidiciary siedzą ludzie, którzy wiedzą co to brzytwa Ockhama.

Lubię podpatrywać te amerykańskie gierki - czymś sobie muszę kompensować to, że u nas nic się nie dzieje ciekawego. Jeszcze 3-4 lata temu to myślałem, że ten proces u nas będzie szybszy - Szyszkowska, Parady, organizacje, portale, coming-outy... koniec idealizacji - czeka nas zdzieranie betonu do ostatniego tipsa.

A na dobranoc QueerClick w końcu mnie zaskoczył... chińskim modelem. Mimo mojej awersji do Azjatów w wieku poniżej 30 lat... ech - sami zobaczcie:

I collect your fucking head (...) !

3

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki | Opublikowano piątek, 6 lutego 2009

Próby przekłucia mojej STM w LTM działają dzisiaj już kiepsko. Sesji mam powoli dość, ale... nie opuszczam tego miejsca, o nie, tak łatwo to ja się nie poddam. Oczywiście ucząc się, mam wiele czasu na słuchanie i - niestety - oglądanie Youtuba. Za dużo. Dzisiaj chodzi za mną pewien film, a zwłaszcza jedna z niego scena. Interpretacje aktywistyczne mile widziane :)



ps. wizyta w Lambdzie - nowa siedziba rewelacyjna, robi wrażenie. A po co Abiekt tam polazł to może kiedyś się okaże, ale jak się spełni pozytywnie to znowu zrobię coś szalonego :D

Pod górę z Górskim

5

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt politycznie, Abiekt walczy słowem | Opublikowano czwartek, 5 lutego 2009

Z posłem Górskim nigdy nam nie było po drodze i chyba nigdy nie będzie. Tutaj możecie przeczytać co o nas myśli, a poniżej co ja myślę o panu pośle.

Najgorszy fragment:
Włączenie dzieci do związków homoseksualnych na drodze adopcji oznacza w rzeczywistości dokonanie przemocy na tych dzieciach w sensie, że wykorzystuje się ich bezbronność dla włączenia ich w środowisko, które nie sprzyja ich pełnemu rozwojowi ludzkiemu.
To, że u posła Górskiego "rozwój ludzki" zatrzymał się w okresie prenatalnym nie znaczy, że można bezkarnie wygadywać takie głupoty. Nie wspomnę też o tym, iż ponoć istnieje rozdział państwa od kościoła, a Górski powoływał się wyłącznie na dokumenty kościelne i do tego nie mające już chyba wielkiej mocy, jak na przykład katechizm papieża św. Piusa X. Na Homikach można znaleźć propozycję protestu przeciwko nikczemności posła Górskiego.

W ogóle czytanie oświadczeń posła Górskiego to przyjemność podobna do tarzania się w pokrzywach (tutaj wszystkie oświadczenia):
  • Obama, czarny mesjasz nowej lewicy, zgniótł kandydata republikanów Johna McCaina. Już niedługo Ameryka zapłaci wysoką cenę za ten grymas demokracji. Jak powiedział mój klubowy kolega poseł Stanisław Pięta, Obama to nadchodząca katastrofa, to koniec cywilizacji białego człowieka. Oby się mylił. Dziękuję.
  • Angielscy katolicy, którzy zostali wyzuci ze wszystkich praw, majątków, a często pozbawieni życia, dopiero w XIX w. uzyskali wolności i prawa równe protestantom. Pamiętajmy o tym i nie oglądajmy bezkrytycznie obrazów w stylu filmu ˝Elżbieta. Złoty wiek˝. Dziękuję.
  • Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! W dniu 16 lipca minęła kolejna rocznica bitwy pod Las Navas de Tolosa, która stoczona w 1212...

Połowa jego oświadczeń jest związana z bitwami i rocznicami śmierci. W rocznicę śmierci posła Górskiego też mam nadzieję, że jakiś działacz gejowski w Sejmie wniesie oświadczenie, przypominające o tym, że homofobia była kiedyś głoszona z tej szacownej trybuny. Amen.

PS - Abiekt z Xellem doznali dzisiaj iluminacji. Niestety heteroseksualnej - Marcin Rozynek - ale ciacho!

Rodzina głupcze!

1

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Reklamy LGBT | Opublikowano

Reklama dzisiaj rano Państwa wita. Nie ma w niej nic szczególnego w kwestii wizualnej, ale taki model rodziny chyba nawet homikom się nie śni.



Inne filmy z tej kampanii na stronie GetToKnowUsFirst.org.

Queer-world

4

Autor: Wojciech Szot | Tematy: queer world | Opublikowano wtorek, 3 lutego 2009

  • Ciekawy tekst na Queerty na temat Facebooka. Z pozdrowieniami dla wszystkich działaczek ostatnio zafascynowanych tym miejscem ;)
  • Austriacki ksiądz, który mówił, że huragan Katrina był karą dla Amerykanów za tolerancję dla homoseksualistów, został awansowany do rangi biskupa. Cóż - jak można przepraszać się z lefebrystami to można i to zrobić. Czy Kościół się podniesie po Benedykcie?

  • Jak już w Europie jesteśmy -Jóhanna Sigurdardóttir już jest panią premier! albo premierą.. a może premierką... tak czy siak - lesba rządzi!
  • Nasz ukochany złoty medalista - Matthew w kolejnej sesji. Boski - a tutaj fotki.
  • W Nowym Meksyku coraz bliżej do związków partnerskich. Nudzi mnie pisanie o kolejnych stanach, państwach... a u nas milczenie. Nawet tzw. "środowisko" woli tracić energię na kolejne festiwaliki i ciąganie się po sądach niż porządną pracę legislacyjną, czy działanie nie skierowane do znajomych królika.
  • Ciekawe badania z Irlandii - co 5 homik chciał lub próbował popełnić samobójstwo. Więcej na IrishTimes.
  • W Oregonie co piąta para homo zarejestrowała swój związek. Nie jest to oszałamiający wynik, ale podobne dane płyną z innych miejsc. W związku z często krytyką związków homo w Polsce przez same homiki, takich danych lepiej nie nagłaśniać :) Pamiętajmy, że tu nie chodzi o rejestracją, a o jej możliwość. [źródło]
  • W sądzie kalifornijskim trwa proces w sprawie Prop 8 - są jeszcze szanse na anulowanie wyników, marcu rusza wysłuchanie publiczne. Trzymać kciuki kochane!
  • Prawa rynku są nieubłagane - najstarsza i jedna z najsłynniejszych nowojorskich księgarń homicznych zamknięta. Nie przeżyła mojego ulubionego słowa - kryzysu. Oscar Wilde Bookshop w Greenwich Village działała nieprzerwanie od 1967 roku. RIP [źródło]
  • A na koniec pani Beckhamowa, której słowa z Vanity Fair dedykuję wszystkim hetero-czytelniczkom:
I love women. I like them as friends, as interesting people to speak with. But I love gay men. I always say it. Inside me there is a gay man who wants to come out! (...) With heterosexual men I have nothing in common - excluding my husband, brothers and father, you understand

O archeologii z Piotrem Oczko

3

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt rozmawia | Opublikowano

Zacznijmy od tego, że mojego dzisiejszego Rozmówcę bardzo cenię - przemiły, cholernie inteligentny i do tego pedał (nie żaden tam gej). Gdy przeczytałem jego artykuł w Tekstach Drugich zapiałem z radości - w końcu ktoś pisze z pazurem. Napisałem recenzję, ale ponieważ to mi nie wystarczyło - postanowiłem porozmawiać z Autorem. Przed Państwem Piotr Oczko odpowiada Abiektowi:

Wojciech Szot
: W „Tekstach Drugich” opublikowałeś artykuł na temat „staropolskich samcołożników”, w którym relacjonujesz ślady homoseksualności staropolskiej i postulujesz napisanie historii homoseksualności w Polsce. Jak wyglądało kiedyś życie polskich lesbijek i gejów?

Piotr Oczko: Tego nie wiemy. Zachowały się tylko nieliczne aluzje, urywki, które nie przekładają się w żaden sposób na szerszy obraz rzeczywistości historycznej i społecznej. Drobne utwory literackie, w których można ewentualnie doszukiwać się śladów doświadczenia homoseksualnego, oszczercze pamflety, nieliczne doniesienia z aktów sądowych, na przykład z procesów o czary. To obraz czarny, przedstawiający kryminalistów, degeneratów moralnych, sankcje negatywne i grzeszników. Jednak domniemywać na podstawie źródeł o jego prawdziwości i kompletności to tak, jakby – używam tego porównania z pełną premedytacją – orzekać o relacjach damsko-męskich w dawnej Rzeczypospolitej na podstawie kilku wzmianek o „wszetecznych dziewkach” i informacji, że „francę do Polski przyniosła jedna niewiasta z Rzymu na odpust chodząc”. Ile jednak tekstów nie zachowało się do dzisiaj, zostały one celowo zniszczone, a zwłaszcza ile z nich nigdy nie powstało, ponieważ zadziałały mechanizmy autocenzury? Ile z nich zakamuflowali, napisali atramentem sympatycznym, sami autorzy, ile zafałszowano później? Chcąc zbadać homoseksualność w dawnej Polsce należałoby dokonać ponownej queerowej lektury listów, pamiętników, dokumentów sądowych, źródeł folklorystycznych czy szlacheckich sylw, a to nie jest zadanie dla jednej osoby.

WSZ: Czy w staropolskiej kulturze możemy mówić o akceptacji osób homo? Czy czasem nie jest tak, że stwierdzenie "niech sobie będą, byle nie wychodzili na dwór" odnosi się też do tamtych czasów?

A odpowiedzi na to pytanie i następne przeczytacie na Homiki.pl

ps. postanowiłem w ramach lansu i bansu zdywersyfikować moją literacko płodną naturę homoseksualną i w tym tygodniu znowu Was gdzieś zaproszę :)

To się nazywa queer!

5

Autor: Wojciech Szot | Tematy: humor, muzyka | Opublikowano poniedziałek, 2 lutego 2009

Abiekt jakiś czas temu pisał o kapelusiku Arethy... rzecz stała się już kultowa. Kochany Piernik Korzenny sam Abiekta przerobił na modnisia, a teraz czas na tego Pana (wyciszcie głośniki!):



I już wiecie co to queer i camp?

A tu Ellen:

7 punktów na 7 dzień tygodnia

3

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt komiksiarzem, Abiekta przypadki, Obcy w Internecie, wydarzenia | Opublikowano niedziela, 1 lutego 2009

Lekkie zmęczenie materiału przejawiam dzisiaj, co nie znaczy, że się opieprzam i nic nie robię. Więc kilka informacji:

1. Dostałem dziś pierwszą kartę z Fun Home w wersji polskiej. Ponoć już niedługo mam zobaczyć całość. Rosną szansę na drugą premierę Abiektową (tym razem wespół zespół z Timofem) już w marcu, ale nie zapeszajmy. Tak więc prezentuję poniżej (jakość średnia, robiłem print-screen z pdf-a):



2. Komiksiarze dalej nie potrafią zrozumieć, czemu istnieje coś takiego jak komiks gejowski czy lesbijski. Przykład tutaj. A blog świetny i polecam :)

3. Ciekawa uwaga Izabelli Filipiak (Autorki Wstępu do komiksu) w kwestii tłumaczenia Fun Home - kilka razy zamiast delikatnych przekleństw użyliśmy z S. słów w rodzaju "kurwa (sth)". Myśmy chcieli ekspresji, a wyszło, że jesteśmy po prostu wulgarni. Chyba się pokajamy.

4. Już we wtorek kolejna aktywność Abiekta na Homikach. Tym razem rozmawiam z Piotrem Oczko, autorem artykułu Dlaczego nie chcę pisać o staropolskich samcołożnikach? Przyczynek do „archeologii” gay studies w Polsce, którym się zachwycałem kilka dni temu (moje pienia tutaj)

5. W komentach na Homikach zarzucają biednemu Abiektowi, że nic dla "środowiska" nie robi. Poczekajcie, poczekajcie, Wasz Milk dojrzewa (emocjonalnie; psychoseksualnie o czym niektórzy mieli się okazję przekonać jest całkiem nieźle)! A tak na poważnie, to decyzja podjęta, Abiekt zadebiutuje jako zrzeszona ciotka-działaczka, ale nie wszystko od razu.

6. W lutym festiwal Równe Prawa Do Miłości (ech, ta angielska moda pisania nazw w taki sposób). Info na Facebooku. Szykuje się dyskusja o działaczostwie, relacja nastąpi.

7. To na tyle... zastanawiałem się co by jakąś muzyczkę puścić na koniec, ale zapraszam na gejowski blog muzyczny. Przed Państwem - Queertunes!