ŚwiadekŚwiadekNa szali mamy - ustawę o związkach partnerskich. Przejdzie - jeśli adopcji nie będzie. Nie przejdzie - jeśli adopcja będzie. Co teraz?

Czytaj dalej

PodsumowaniaPodsumowania roku 2011Od 25 grudnia podsumowujemy roczek. Co było ważne? Co było mało ważne, ale jeszcze o sobie przypomni? Gdzie byliśmy, co robiliśmy i dlaczego wciąż nie ma ustawy? Czy był to przełomowy rok? A może to tylko pobożne życzenie?

Czytaj dalej

StołekStołek 2011Nie ma co ukrywać - autor bloga został nominowany do Stołka Roku, w plebiscycie "Gazety Stołecznej". I zachęca do głosowania.

Czytaj dalej

DFTęczowo na fejsie - rankingNie masz fejsa - nie istniejesz. Bez fejsowej strony twoja inicjatywa raczej nie zdobędzie popularności, stąd ranking stron LGBTq, które mają więcej niż 500 fanów na fejsie i kilka wniosków.

Czytaj dalej

Rss

Amazing Blog

3

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Obcy w Internecie | Opublikowano sobota, 31 stycznia 2009

Jednym z milszych moim zdaniem łańcuszków jest tzw. Uber Amazing Blog. Rodowód i instrukcja tutaj. Tak się składa, że dotarło do mnie. Za wyróżnienie dziękuję Tico :) A ponieważ wyróżniony musi wyróżnić kolejne blogi, to z przyjemnością to czynię.

Podobno dawanie prezentów/nagradzanie poprawia humor dającego, więc ten weekend spędzę z uśmiechem na gębie.

PS. Santi na swoim blogu umieścił recenzję Milka. Bogini... czym myśmy zawinili, że tak myślą nasi działacze?

Najśmieszniejsze jest to, że "największy" clubbingowy portal gejowski, czyli Gaylife jeszcze ani słowa o Madonnie nie napisał. Mediów jednak nie powinno dzielić się na homo czy hetero, Albo są dobre, albo nie.

Może to ich przekona?

4

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Reklamy LGBT | Opublikowano

Ciekawy pomysł kampanii - Jak byś się czuł, gdybyś musiał spytać 260 milionów osób o prawo do małżeństwa?

Myślicie, że jakaś reklama/kampania jest w stanie przekonać chociaż 20-30 procent społeczeństwa do zmiany myślenia?

Transfobia

4

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano piątek, 30 stycznia 2009

Abiekt dzisiaj z prędkością karabinu dostarcza wieści, ale właśnie zabrał się za lekturę prasy codziennej i dostał tzw. nerwicy. Eurodeputowany Czarnecki z PiS:
facet, który przebiera się w damskie fatałaszki, równie dobrze mógłby założyć kaftan. - Osoby, które mają kłopoty z płcią powinny znaleźć się w budynku bez klamek - rzucił Czarnecki.
Panu Czarneckiemu zalecamy wizytę w takim miejscu i "przypadkowe" zatrzaśnięcie się drzwi. Czy od europosła nie wymaga się przynajmniej minimum wiedzy i chociażby śladowego ilorazu inteligencji? Ja bym postulował jakieś trans-protesty w tej kwestii. Dawno już nie mieliśmy tak transfobicznej wypowiedzi polityka, czekamy na kolejne :(

Cud nad Wisłą

3

Autor: Wojciech Szot | Tematy: muzyka, wydarzenia | Opublikowano

Wg Wyborczej Madonna wystąpi w Polsce 15 sierpnia. Bilety w sprzedaży mają być od 20 lutego. Na ile to jest plota a na ile poważna informacja tego nie wiemy, ja mam pewne wątpliwości, ale... jak już Mad chce wystąpić to lepszej daty nie mogli znaleźć; tego dnia obchodzimy: Święto Wojska Polskiego - rocznica bitwy warszawskiej w 1920 a katolicy obchodzą Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Już ja dobrze wiem kto będzie tego dnia najbardziej wniebowzięty :)

Kolega mi tu sugeruje, że będzie to też świetny moment, by w ramach pokazów wojskowych zrzucić na Lotnisko Bemowo jakąś bombę, co by uszczuplić liczbę pedałów w Polsce :) Faktycznie - dominującą orientacją seksualną na tym koncercie chyba nie będzie heteroseksualizm :)

Trza czekać i zobaczymy co z tego wyjdzie.

Pojękiwania Coltona

2

Autor: Wojciech Szot | Tematy: muzyka | Opublikowano czwartek, 29 stycznia 2009

O śpiewających aktorach porno już jakiś czas temu wspominałem. Teraz o sobie przypomniał Colton Ford. Zabawne jest zestawienie ciało-głos. Jakoś mi nie pasuje... ale tak czy siak - dla fanów ff i całej reszty:



Jednak wolałem jak się jebał a nie śpiewał :)

Lesbijka premierem?

4

Autor: Wojciech Szot | | Opublikowano

Media islandzkie, a za nimi amerykańskie donoszą, że po wiosennych wyborach Jóhanna Sigurdardóttir może zostać premierą (?) Islandii. Obecnie pani jest ministrą (?) ds. polityki socjalnej. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że pani Jóhanna woli w łóżku panie od panów. Pani jest bardzo popularna w Islandii, więc jest szansa na pierwszą w historii jawną osobę homo kierującą pracami rządu na świecie. W gejowsko-lesbijskiej rywalizacji w katgeorii "homo u władz" dla pań 1:0 :)


Islandia - pierwsza kobieta-prezydent na świecie, a teraz pierwsza lesbijka-premier... jak powiedział T. - mają teraz tyle kłopotów, że kto by się tam orientacją przejmował :)

The GAY Alphabet

5

Autor: Wojciech Szot | Tematy: humor | Opublikowano środa, 28 stycznia 2009

Miałem nic nie pisać już dzisiaj, ale się nie mogłem powstrzymać. Przed Państwem - Alfabet geja!



Wszyscy, którzy uważają, że pod M powinna być Madonna, ręka do góry!

GLAAD Media Awards - reklamy

0

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Reklamy LGBT | Opublikowano

Nominacje do nagród GLAAD (Gay and Lasbian Aliance Against Defametion), czyli najważniejszych medialnych nagród homicznych ogłoszone.

W kategorii najlepszy film Milk chyba bezkonkurencyjny, ale ja oczywiście najbardziej zainteresowany byłem reklamami.

Z nominowanych reklam trzy pokazywałem na blogu.
  • "I Don't Judge" IKEA - na Abiekcie tutaj
  • "Logo Unbuttoned" Levi's
  • "Market" Chemistry.com
  • "We All Walk In Different Shoes – Nina Poon" Kenneth Cole - na Abiekcie tutaj
  • "Rugby Drinking Party" Jawbone - na Abiekcie tutaj
Tak więc teraz czas na reklamy Chemistry i Levi's:





Moim faworytem jest Jawbone, bo jako jedyny jest naprawdę zabawny. Chociaż Ikea też nie bez szans.

Kenneth Cole nominowany również w kategorii printów, ale mam nadzieję, że wygra Macy's, o której tutaj pisałem.

Niestety z nominacji komiksowych niczego nie znam, więc się nie wypowiem. Pełna lista nomnowanych na stronach GLAAD.

Moja reklama

16

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, Reklamy LGBT | Opublikowano poniedziałek, 26 stycznia 2009

Na jedne z zajęć mieliśmy przygotować propozycję kampanii społecznej. Abiekt nie powinien dostawać takich zadań, bo zaraz do głowy wpadają mu niewykonalne pomysły. Ale ok, zacząłem sobie kombinować w okolicach mózgu, że co by się stało, gdyby te nasze środowisko w końcu się zebrało do kupy, przestało torebkami i pozwami sądowymi obrzucać, a zamiast tego konstruktywnie zorganizowało pospolite ruszenie. W czasie ostatniego zjazdu organizacji LGBT, oraz innych debat trochę się mówiło o zbieraniu 100 tysięcy podpisów pod tzw. obywatelskim projektem ustawy. Podpisuję się pod tym pomysłem wszystkimi kończynami. Idąc tym tropem pomyślałem, że robiąc coś takiego będą potrzebne dwa tory działania - informowanie o prawnych konsekwencjach ustawy, a drugi - informowanie o tolerancji i równości. No i tą drogą Abiekt przygotował dwie reklamy z tym związane. Reklamy w założeniu prasowe, targetowane do czytelników tygodników opinii, prasy wysokonakładowej. Poniżej wizualizacje jak by to miało wyglądać w praktyce. Cud techniki i grafiki to nie jest, bo miał być tylko szkic, więc komentarzy technicznych z góry nie czytam.

Strona 1:


Strona 2:


Na zdjęciach oczywiście Yga Kostrzewa i Anka "Zet" Zawadzka (w sukience komunijnej - ta to ma tupet). Żeby nie było, że sam się nie odważyłem upublicznić mordy (no i T. po raz pierwszy na blogu), no to proszę, tym razem bez wizualizacji:


Czasem trzeba myśleć perspektywicznie :) Oczywiście nie ukrywam, że wzorowaliśmy się (ja i J., która dzielnie sekundowała w poszukiwaniu podstaw teoretycznych) na kilku reklamach, ale żeby nie umniejszać wagi tej chwili pozwolicie, że nie wspomnę o nich :)

A Ani i Ydze do pasa się kłaniam za pozwolenie na publikację.

Weekend z Abiektem

8

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, prasa | Opublikowano

Abiekt przez weekend odpoczywał od bloga, tak więc dzisiaj powracam. Ostatnio rozpieszczają nas tygodniki i dzienniki - najpierw w Przekroju tekst Homofobia - to się nie opłaca, który skupia się na biznesowych aspektach akceptacji osób homo. Następnie w Polityce tekst o biseksualizmie, a w dziennikach masa artykułów poświęconych Milkowi. Aż miło, propaganda homiczna dookoła. No, może z wyjątkiem Rzepy, która musiała zatytułować artykuł: Człowiek, który ogłosił, że jest gejem... brzydko mi to pachnie. (więcej o tytułach prasowych u kolegi) Co do tekstu o biseksualizmie, to ja tylko powtórzę - przykro mi szanowni biseksi, ale w kwestiach politycznych potrzebna jest zero-jedynkowość. Dlatego to "B" w LGBT raczej nigdy nie będzie traktowane na równi poważnie co "L" i "G". Już gdzieś tu o tym pisałem, więc się nie chcę powtarzać. Aha - Ola Sowa jako "bojowniczka o prawa biseksualistów" jest cudownie komiczna.

Właściwie to chciałem zacząć od tego, że Abiekt w sobotę wybrał się do pedałowni (czyt. Toro), spędził tam dwie godziny, porozmawiał z jedną działaczką i... cholera - to już nie można obciągać, bo żółtaczka szaleje, a działaczka stwierdziła do tego, że jak patrzy na gości klubu to wyobraża sobie, że co drugi ma chorobę weneryczną. Obciągać nie można bo HPV, lizać się bo zarazki, zakalce i inne duperele. Do domu zapraszać chłopca też nie, bo biją i rabują. To ja się grzecznie pytam - co można? Niedługo będziemy wchodzić do klubów w skafandrach i dezynfekować się przed wejściem do darkroomu. Co za czasy... Działaczka, co byście wiedzieli, zaczęła robić za Matkę Teresę od Pedałów i nawet gumy rozdawała. To akurat miłe. W Toro jak zwykle masa ludzi, więc ja trochę pooddychawszy atmosferą grzecznie w domu o trzeciej się pojawiłem. Pewnie kolejny taki wypad za pół roku - oprócz występów gościnnych Abiekt w klubach bywa od wielkiego dzwonu jak katolicy mawiają.

Abiekt publiczny coming-out sobie wczoraj zaliczył i było by miło, gdyby nie jedna kobieta, która na papierosie po wszystkim (jak to brzmi :D ) spytała się czy się nie bałem, bo to takie stygmatyzujące i zaczęła opowiadać jak to u niej w Monarze ludzie też się boją przyznać, że są alkoholikami czy narkomanami. Myślałem, że wyjdę z siebie, stanę obok i zacznę krzyczeć. Na szczęście się opanowałem i grzecznie poprosiłem, żeby nie stawiać mnie w tym rzędzie. To pokazuje, że dużo pracy kochani przed nami. Trza się rekrutować!

Tak w temacie rekrutacji - pod tekstem na Homikach o Milku ciekawa dyskusja, do której niedługo się ustosunkuję pisemnie za jakiś czas, bo fajnie się was chłopcy czyta.

A teraz reklama - Na Allegro, w ramach akcji Komiks4WOSP można licytować Konrada i Paula z autografem rysunkowym Ralfa Koeniga. Serdecznie zachęcam do wzięcia udziału w takiej formie wsparcia Orkiestry!

ps. zauważyłem, że pojawiło się coraz więcej blogów podobnych w formie do Abiektowego. Cieszy mnie to niezmiernie, może stworzymy "Gejowską Agencję Informacyjną"?

No i jeszcze dodam, że Korzenny mi zrobił prezent... teraz ja też mam kapelusik :D

Misie w kapeluszach

5

Autor: Wojciech Szot | Tematy: humor | Opublikowano sobota, 24 stycznia 2009

Aretha Franklin wystąpiła na inauguracji prezydentury Obamy, zaskrzeczała jak nigdy i teraz się tłumaczy w talk-shows, że zimno było, ale ja nie o tym. Kto widział (było na żywo w Polsce?) z pewnością pamięta kapelusik, jaki sobie druga-Ella założyła na afro. Jak nie widzieliście, to przypominam:


Ale ja nie o muzyce czy modzie dzisiaj. Na Flickrze już podchwycono pomysł z kapelusikiem i... czy mój gejdar działa poprawnie?




Całość TUTAJ

Młody Iglesias

5

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Reklamy LGBT | Opublikowano piątek, 23 stycznia 2009

Z kronikarskiego obowiązku odnotuję 8 nominacji do Oscarów dla Milka. Chyba jednak bez szans na statuetki w najważniejszych kategoriach. Tak czy siak - film już chyba osiągnął status kultowego, zwłaszcza wśród amerykańskich homików. Może będą boxy dvd z Brokeback Mountain i Milkiem na gwiazdkę dostępne :)

O tym, że Enrique Iglesias może być gejem pisano już wiele, w google wystarczy wpisać "enrique iglesias gej" i zaraz traficie na pudelka. A teraz reklama, która chyba rozpali wyobraźnię nie jednej ciotki...



Z tej dwójki (a raczej trójki) ja bym wybrał pana spod sceny, a wy?

Niektórzy czytają poezję...

1

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt czyta | Opublikowano

... choć rzadko. Z Krakowa kurierem dotarł nowy tomik wierszy Wisławy Szymborskiej, Tutaj. Lektura to na 20 minut, a żeby ją pogłębić trzeba dołożyć jakieś 30 na znalezienie odniesień we wcześniejszych wierszach. Cóż... nie jest to dzieło wybitne. Owszem, jak zawsze błyskotliwe, z bon motami i paralelami i składnią i konceptem i w ogóle ach... ale brakuje czegoś nowego. O ile jeszcze w Dwukropku czy Chwili było kilka utworów, które zdawały się wkraczać na nowe tory, tak tutaj nuda panie jak w polskim filmie. Przesadzam - jest kilka perełek, ale napisana sarna już po napisanym lesie nie biega i ręka, która kładła rybę na talerzyk już nie ta. Z drugiej strony - ile kupiłem tomików poezji przez ostatnie 3 lata? Dokładnie trzy - dwa Szymborskiej i jeden Bożeny Umińskiej-Keff. Więc nie powinienem marudzić. Ci co mnie znają na wylot i na ptasi przelot wiedzą dobrze jaką mam szajbę na punkcie jej poezji - bo to jest jedyny w polskiej literaturze przykład tego jak można nie mówić za wiele, dzięki czemu powiedzieć czasem więcej niż autorzy sążnistych ksiąg. Abiektowi się to nigdy nie udaje i zawsze gada jak potłuczony. Dlatego to taka moja odskocznia, czasem miło popływać w rzece Heraklita:
W rzece Heraklita
ja ryba pojedyncza, ja ryba odrębna
(choćby od ryby drzewa i ryby kamienia)
pisuję w poszczególnych chwilach małe ryby
w łusce srebrnej tak krótko,
że może to ciemność w zakłopotaniu mruga?

A moje impresje po obejrzeniu Obywatela Milka na Homikach już dostępne. Zapraszam :)

Queer-world

3

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, queer world | Opublikowano czwartek, 22 stycznia 2009

Zacznijmy od informacji - Abiekt był 11 w swojej kategorii w głosowaniu BlogRoku na Onecie (na 700 blogów w kategorii to chyba nieźle). Cóż... jak pech to pech. Za rok się poprawię (bez Adlerowej "pomocy"). W tym roku chyba nie ma w finale blogów gejowskich ani lesbijskich. Szkoda.

Aha - miałem w końcu napisać czemu byłem w kategorii Hobby i zainteresowania. Bo pedalstwo, queer, filmy, muzyka, reklamy no i pisanie o tym to moja pasja, a więc z pewnością hobby. No więc chyba wyjaśniłem, prawda, że mam oryginalne hobby? Lepsze to niż zbieranie kubków z logosami firm.

Dobra wracajmy do starych, sprawdzonych tematów. Czyli queer-world odsłona 5
  • W Szwecji prawdopodobnie 1 maja wejdą małżeństwa homiczne. Pomyślcie o biletach na prom, kosmetyczce i fryzjerze co by jakiegoś zimnego niebieskookiego blondyna poderwać i możecie się szykować do zakładania obrączki. [źródło]
  • Palikotki dotarły na PinkNews. Czy my mamy szansę zaistnieć na tym portalu z jakąś pozytywną wiadomością? [źródło]
  • W Maine dalej trwa dyskusja o małżeństwach dla homików. Tamtejsi prawnicy wyliczyli, że odejście od związków partnerskich na rzecz małżeństw to ponad 400 przywilejów prawnych więcej. Nieźle, my byśmy się zadowolili kilkoma. [źródło]
  • ONZ wstawił się za dziewięcioma aresztowanymi za gejostwo panami z Senegalu. Miło słyszeć. [źródło]
  • W czasie parady orkiestr na inauguracji prezydentury Obamy zagrała m.in orkiestra gejowsko-lesbijska. Jak się do takiej dostać? Są jakieś testy? Z moim gejdarem mógłbym być testerem :D [źródło]
  • Niedługo ruszymy do księgarń po książkę Izdebskiego i zespołu o seksualności Polaków. Panu profesorowi wyszły zabawne dane nt. homików.
86% badanych gejów ujawniło orientację seksualną komuś ze swojego otoczenia. W niespełna trzy lata z konserwatywnych i nieufnych wyborców PiSu Polki i Polacy przeistoczyli się w liberalnych "obywateli świata" - aż 70% gejów po coming oucie miało spotkać się ze zrozumieniem, a 40% z zaskoczeniem. Jedyne 18% przyznało, że reakcją bliskich był, mogący znaczyć wszystko, "szok".

Poczekajmy na książkę, ale te 86 procent to chyba jakiś błąd w metodologii, pewnie ten najpopularniejszy - na pytania odpowiedzieli geje z dużych miast, a jak ktoś się zgłasza do takich badań to przeważnie coming-out ma już za sobą, więc się koło zamyka. [źródło]
Na koniec jak zwykle muzyczna interluda :) dedykowana wszystkim pamiętającym czasy Milka, ale mieszkającym w tym czasie w innym kraju, a jakim... zaraz się przekonacie.

Obywatel Milk

5

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Kulturalnie | Opublikowano środa, 21 stycznia 2009

Dzięki uprzejmości i pamięci Y. i M. obejrzałem dzisiaj w kinie najnowszy film Gusa Van Santa Obywatel Milk. Werdykt - jak nie masz kasy na bilety to pożycz od znajomych - wizyta obowiązkowa. Nie jest to film genialny czy wizjonerski, dobre rzemiosło i tyle, ale to co w nim najważniejsze, to pokazanie w jaki sposób i jakimi metodami powstał świadomy ruch gejowski w Kalifornii. Podkreślam "świadomy", ze względu na to, że my też jakiś tam mamy, ale jego samoświadomość jest na poziomie ameby zielonej. W filmie Van Santa mamy do czynienia z czymś w rodzaju mini-przewodnika po świecie walki o prawa obywatelskie, niestety pokazującego metody, których już nigdy nie uda się wprowadzić w kapitalistycznym świecie.
A najważniejsza scena... gdy Harvey Milk tłumaczy w jaki sposób walczyć - poprzez jawność. Przekonuje do tego, że "bycie gejem" nie jest wcale prywatne, a publiczne, bo ma wymiar polityczny. Jak mi brakuje takiego myślenia!

Może taka aktywistyczna i działaczowska mini-recenzja (dłuższa już niedługo na Homikach.pl) nie wszystkich zachęci, ale miejmy nadzieję, że się nie zrazicie. A tym, którzy film widzieli dedykują filmik z Anitą Bryant w roli głównej.



Tyle na teraz, Abiekt idzie spać.

Abiekt od-nowa

10

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki | Opublikowano poniedziałek, 19 stycznia 2009

Trochę w tytule przesadziłem - kontynuacja to raczej niż nowość. Ale oto jest - nowy wygląd, bo stary mi się już znudził, no i chyba jednak był za mało charakterystyczny. Do tego nowy bije profesjonalizmem i powagą, co powinno poprawić wizerunek publiczny Abiekta (uwaga - to był żart).

Oczywiście jeszcze trochę czasu potrwa modyfikowanie różnych rzeczy, w CSS-y jeszcze nie zajrzałem, kilka opcji trzeba poprzeglądać, zmodyfikować. Mam nadzieję, że mimo wszystko, przyzwyczaicie się do Abiekta w nowej odsłonie. Proszę też o uwagi, bo może trzeba coś zmienić, czego ja nie widzę.

Od czasu mojego rabanu związanego z Gaylife.pl poradziliście mi: wycofanie się z konkursu, wytoczenia sprawy Adlerowi, skasowanie konta na jego portalu, udawanie, że nic się nie stało, a pewien Michał rozbawił mnie jako żywo mailem zatytułowanym "wszystkie Jacki to fajne chłopaki". I tym optymistycznym akcentem ogłaszam, że nic nie zmieniłem.

Co do konkursu - ja tego nie biorę na serio, ja się bawię i mam nadzieję, że wy również. Aha - zostało niecałe 72 godziny co by mnie wesprzeć, więc po raz ostatni reklama na dole:

Melange Lavonne - homorap

3

Autor: Wojciech Szot | Tematy: muzyka | Opublikowano niedziela, 18 stycznia 2009

Hip-hop nie kojarzy się nam zbyt przychylnie, ale Mélange Lavonne może choć trochę zmieni ten stereotyp. O ile to nie jest moja stylistyka, ale nawet da się słuchać.



Pedał pedałowi chciał pomóc...

12

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, Obcy w Internecie | Opublikowano

Miałem nic nie pisać, co byście mogli poczytać w spokoju ducha kontynuację mojego tekstu o HIV, ale nie mogę. W tej chwili na ten blog wchodzi masa ludzi z portalu Gaylife.pl - co zamiast mnie cieszyć, zdecydowanie mnie martwi. Bo ludzie Ci nie wiedzą o co chodzi, ani dlaczego ktoś na ich prywatne skrzynki na portalu wysłał informację o tym, żeby zagłosować na mnie w konkursie na BlogRoku. Więc teraz info dla szanownych nowych Czytelników [a dla starych - cóż kochani, live is brutal jak mawiają]:

1. Startuje w konkursie Blog Roku - to fakt.
2. Wysłałem o tym wiadomość do Jacka Adlera, podobnie jak do kilku innych osób.
3. Jacek Adler wysłał tę wiadomość do użytkowników Gaylife.pl. Za dobre chęci - danke schoen.
4. Wysłał ją z MOJEGO konta, które mam na tym portalu [info dla konkurencji - mam na wszystkich portalach konto] - nie mam przecież na tyle czasu i zaparcia by klikać w każde konto na Gaylife.
5. Napisał w niej, że proszę o pomoc i podał linka do posta nt. konkursu, nie mówiąc nic o tym kto ja zacz.
6. mam około 60 wiadomości prywatnych na Gaylife od ludzi, którzy nie wiedzą o co chodzi i jest mi głupio, bo:
a) reklama dźwignią pedalstwa, ale:
b) zaspamowałem [tzn. z mojego konta zaspamowano] ileś tam tysięcy kont
c) kurwa - nie wysyła się maili w moim imieniu z mojego konta!!!!
d) to tyle

Ot i pedał pedałowi chciał pomóc a wyszło jak zawsze. No ale jak już chcecie pomóc to info na dole. No co... to już powalczyć nie można? Ja zacięta bestyja jestem.

Negatywnie o sobie - kontynuacja

12

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt walczy słowem, Abiekta przypadki | Opublikowano sobota, 17 stycznia 2009

Dużo emocji wzbudził tutaj tekst "Negatywnie o sobie", w którym to Autor zapoznał szanownych Czytelników ze swoimi najnowszymi wynikami badań na HIV, które z uporem maniaka jeszcze raz zaprezentuje.


Faktem jest, że chciałem trochę sprowokować, ale prowokacja nie do końca się udała (tzn. nie sprowokowałem tych których chciałem, a kogo chciałem niech pozostanie tajemnicą Abiekta).

Jednak ponieważ widzę, że dużo osób chce rozmawiać na ten temat, a post oryginalny właśnie spada na drugą stronę bloga, no to proszę - stoję u drzwi i kołaczę... o rozmowę. W komentarzach - oprócz jednego Anonimusa, którego poprosiłem kulturalnie by wypierdalał - zwróciliście uwagę na kilka ciekawych kwestii, więc teraz ja piszę, a Wy czytacie, następnie możemy zamienić się rolami - ot taka gra.

1. Jawność wyników i ich popularność

I to nie tylko tego na HIV, w końcu śmiertelne czy zakaźne są też inne rzeczy jak kiła, żółtaczka i tak dalej. To prawda, że popularność takich badań jest mała, ale do jasnej cholery - kto chce co jakiś czas mierzyć się z wyrokiem śmierci? Bo przecież każde oczekiwanie na wynik to przeżycie dość traumatyczne, no chyba, że ktoś tu jest na tyle odważny i powie mi, że nigdy nie czuł tego dreszczyku emocji. Więc ja się wcale nie dziwię, że to badanie nigdy nie stanie się równie popularne co sprawdzanie ilości cukru we krwi. Jak napisał Tahir w komentach:
Cykliczne przeżywanie tajemnicy życia i śmierci poprzez wystawianie się na jedno i drugie. Bardzo archetypalne i przerażające.
A przymus i jawność... wiecie - ja mam tutaj rozterkę rozmiarów dziury ozonowej - bo faktycznie, jak zauważyły Anonimowa, Anka i Yga - gdyby od dziecka ludzi oswajać z tym badaniem to może i łatwiej by było poprosić osoby publiczne o ujawnienie swoich wyników. A co? Z pedalstwa (lesbianizmu) można się publicznie spowiadać (outować), a z HIV już nie? Z drugiej strony - stygmatyzacja tzw. plusów w naszym pięknym kraju - i nie tylko w nim - jest tak przerażająca, że ja się im wcale nie dziwię, że wolą gęby nie otwierać za szeroko co by im nie napluto. Dlatego kochani KiK nie zgadzam się z Wami - HIV jest najbardziej wykluczającą społecznie przypadłością, póki nie zostanie odczarowana. Znana aktorka potrafi opowiadać we wszystkich tabloidach o swej obciętej piersi, aktor o walce z rakiem, a pisarz o depresji, więc niech ktoś zrobi pierwszy krok i zacznie opowiadać o swoim byciu plus lub byciu minus, co kochani? To kto mi prześle swoje wyniki? Skrzynka jest w profilu bloggera dostępna, czekam.

2. Czy gdybym był plusem też bym to tutaj wkleił?

To pytanie zadał mi B., a może sam je sobie zadałem w czasie rozmowy z nim... nie ważne. W każdym razie - TAK.

3. Czyj problem?

Zacznę od tego, że jestem przeciwko wszystkim spotom w mediach mainstreamowych, które pokazują HIV jako przypadłość mniejszości. Pokażcie małe dziecko z dobrej rodziny, które musi być poddane terapii retrowirusowej; dyrektora firmy (dyrektorkę jeszcze lepiej), który wyłysiał z innych powodów niż krach na giełdzie. A nie ciągle - ubodzy, bezdomni, narkomani, cioty i czarni. Kilka takich reklam widziałem, ale w Polsce to ja w ogóle nie widziałem dobrych reklam nt. HIV/AIDS.

Ale jeśli już to nasze kochane społeczeństwo zakłada, że to my jesteśmy najbardziej narażeni oraz, że bzykamy się jak króliki w zagrodzie, to jednak na nas spoczywa pewna odpowiedzialność za to by być awangardą. Tak, wiem - młody jestem i dużo jeszcze od ludzi wymagam, to fakt - mam nadzieję, że nigdy mi się to nie zmieni - od homików wymagam więcej, bo jak już się jest tą mniejszością, tym obcym w heteronormatywnym ciele to trzeba o sobie przypominać. Myślę, że wcale nie musimy teraz mówić do ludzi - ale to nie tylko nasz problem, zobaczcie go u siebie, ale może lepiej znaleźć jakąś wspólnotę i powiedzieć - to jest problem ogólnoludzki. Inna sprawa - są jakieś realistyczne i nie pozbawione większych błędów szacunki dotyczące ilości zakażeń w Polsce? Nie mówię o oficjalnych danych, bo to śmiech jest a nie statystyka.

4. Na koniec komentarz Andy'ego, który sugeruje, że póki co to może lepiej nie ujawniać się z takimi rzeczami jak HIV, no bo ludziom brakuje edukacji.

Ja zawsze powtarzam - dopóki będziemy gadać o pedałach (i lesbach, transach, itd...) bez ich udziału w tej dyskusji, będzie to w miarę podobne do masturbacji - jest dobra na ranne rozbudzenie, czy ból głowy, ale całe życie nie da się w ten sposób bicepsów ćwiczyć. Dlatego tak piejemy nad kolejnymi coming-outami osób publicznych. Konkludując - nie da się gadać o HIV, jeśli nikt w końcu nie wstanie i nie powiem - Jestem pozytywny i z tym da się żyć. Dlatego opublikowałem swoje badanie (owszem bez nazwiska, bo robię za darmo i anonimowo, zapraszam na Chmielną - mili ludzie) by ktoś podjął dyskusję na temat tego jak to mogło by wyglądać. A to, że jestem negatywny chyba wcale nie czyni mnie mniej wiarygodnym?

5. No dobra - czas odpocząć, zwłaszcza, że po 10 godzinach wodę włączyli, więc można przestać pić kawę zrobioną z mineralnej. Tradycyjnie teraz będzie reklama, a Abiekt idzie po ciasteczko, zasłużył.

A może trójkącik?

8

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Reklamy, Reklamy LGBT | Opublikowano piątek, 16 stycznia 2009

Durex dla tych co lubią różnorodność...

Samcołożnicy, czyli "nasza" historia

5

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt czyta, Abiekta przypadki, Kulturalnie | Opublikowano czwartek, 15 stycznia 2009

To będzie przydługi tekst bez obrazków, ale za to z cytatami i będzie śmieszno i strasznie. Bo pisać zamierzam o 113 numerze Tekstów Drugich, których nigdy bym nie kupił, nigdy bym oczkiem nie rzucił, gdyby nie Piotr Oczko. Autor ten popełnił tekst zatytułowany Dlaczego nie chcę pisać o staropolskich samcołożnikach. Tak bardzo nie chciał, że aż mu dziewiętnaście stron wyszło.

Dawno nie czytałem tak dobrego, ironicznego, i co ważne - łatwego w odbiorze - tekstu. Oczko rozprawia się z dwoma kwestiami - obecnością homoseksualistów w kulturze staropolskiej (dla laików przypomnę - staropolska kończy się wg różnych teoretyków w okolicy Oświecenia), a z drugiej strony ze współczesnym stanem wiedzy na ten temat i paradygmatem badania tekstów w oderwaniu od np. biografii twórcy czy samej osoby badającej.
Badaczki feministyczne (...) często nazywają metaforycznie swe poprzedniczki matkami, babkami czy prababkami. (...) Może prowokacyjnie powinienem pisać o wujach i ciotkach?
Właściwie to pytanie można zadać inaczej - na jakich tekstach literackich można oprzeć współczesną tożsamość gejowską? O ile feminizm ma tutaj do wyboru poetki barokowe, renesansowe malarki czy średniowieczne uczone i teolożki, tak już my raczej możemy jedynie odwoływać się do pism powstałych od momentu, o którym pisze Foucault:
dziewiętnastowieczny homoseksualista zyskał osobowość: posiadał przeszłość, historię, dzieciństwo, charakter, sposób życia, a także morfologię wraz z właściwą anatomią i być może zagadkową fizjologią [Historia seksualności, Warszawa 2000, s.45.]
Z tym jednak Autor próbuje polemizować, twierdząc, że Foucaltowi nie chodziło w tym o konstrukcję psychoemocjonalną. Ale czy konstrukcja psychoemocjonalna jest w ogóle dziedziczna, oparta na przodkach w wierze? Nie za bardzo rozumiem w jaki sposób miałbym opierać ją na przeszłości? Czy - jak sugeruje autor - posiadając "tekstowy gaydar" odnajduję w lekturze "swoje" tematy, czy raczej szukam lektur, które pasują do mnie. To oczywiście dyskusja jałowa i "literatura" z dziedziny co było pierwsze... więc tylko sugeruję, że nie wszędzie będę piał z zachwytu nad omawianym tekstem. Podobnie jak kontrowersyjnie brzmi dla mnie to zdanie:
[John Boswell postuluje] używanie terminów "lesbijka" i "gej", nawet w przypadku epok minionych. Nie chcę jednak tak robić ponieważ, zwłaszcza w Polsce, nazwy te mają zwykle charakter afirmujący, a jedna z definicji geja określa o jako homoseksualistę akceptującego swoją tożsamość psychoseksualną i mającego do niej stosunek afirmatywny. Nie mogę więc pisać o lesbijkach i gejach, odwołując się do czasów represji i opresji.
Rozumiem, że posiłkując się taką definicją "geja" faktycznie można napisać, że jest to słowo afirmujące, ale czy w naszej rzeczywistości tak jest? Czy bycie gejem w przeciwieństwie do bycia samcołożnikiem, sodomitą, gamratem nieczystym, niewieściuchem, pederastą, inwertytą, faktycznie jest byciem kimś innym? Mam wrażenie, że w języku, z którym ja się spotykam faktycznie to słowo nie ma już negatywnych konotacji, ale co z językiem homofobów, osób niewykształconych i nastawionych prawicowo? Chyba jednak ciężko przyjąć tak ogólną tezę, jaką stawia Autor.

Mimo tych drobych uwag, całość jest rewelacyjna. Po pierwsze - Oczko opisuje w jaki sposób pisali o homoseksualizmie polscy badacze kultury staropolskiej (Zbigniew Kuchowicz wysuwa wręcz absurdalny wniosek: "Miłość lesbijska nie znajdowała bowiem wyzawczyń"), po drugie - cytuje większość z dostępnych tekstów na nasz temat, co samo w sobie jest cudowną lekturą:
Przypatrz się, jako grzeszą mężczyźni szkaradzie;
Zazdroszczą na oborze bykom, koniom w stadzie;
Wymyślają potrawy, proszki, mocne soki,
Mało im białej płci, paskudzą otroki,
Przeciw naturze rozum przywodząc, aż zgroza
[Potocki, Ogrody fraszek]
Po trzecie i ostatnie - Oczko zastanawia się nad nieobecnością w źródłach wzmianek o homikach. Może być to spowodowane nie tyle ich brakiem, co nie publikowaniem ich przez badaczy (autor opiera się tylko na opracowaniach). Jednak sposób w jaki to robi... no po prostu lubiewowska Michaśka:
Wielu spraw mogę się jedynie domyślać, choć owe fantazje także nie napawają mnie optymizmem. Wyobrażam sobie [...] historie chłopców przymuszanych groźbą i batem do żeniaczki, wydrwiwanych wiejskich odmieńców, zgorzkniałych starych kawalerów nad kwaterką okowity czy zwłaszcza unikających powinności małżeńskich mężów, oziębłych żon, rodzinnych swarów i niewieścich łez. Widzę niepokorne dziewczęta-hajduczki, które chcą siedzieć w siodle po męsku, skryte za wachlarzem oczy, które nie patrzą bynajmniej na wojewodziców i stolników, mniszki, które podejrzanie długo i namiętnie kontemplują wizerunek jakiejś świętej.
Ech... hajduczka mi trza. Artykuł z Tekstów Drugich przypomniał mi o tym, kiedy sam sobie uświadomiłem co to znaczy "queer reading". Przeczytajcie ten fragment i dopiszcie sobie historię:
Sytuacja Marcina [Lubomirskiego] poprawiła się wyraźnie po przewiezieniu go do więzienia w Budzie (1763). Szczególną atencją darzył dostojnego więźnia komendant twirdzy, hrabia Andrzej Hadick: pozwolono Lubomirskiemu na swobodne przemieszczanie się na terenie więzienia, a komendant zaczął go zapraszać do swojego domu (...). (fr. z książki Rozwody w rodzinach magnackich w Polsce XVI-XVIII wieku I. Kuleszy-Woronieckiej)
Czy tylko ja czuję w tym pewien podtekst? Co ciekawe spośród opisywanych w tej książce rozwodów nie ma ani jednego, w których Autorka by się doszukała homiczności czy takowych skłonności jako jednej z przyczyn. Ja rozumiem, że możemy nie mieć źródeł... ale może to też wynika z tego czego szukamy?

Tak więc poszukiwania polecam zacząć od tekstu Piotra Oczko (przy okazji też kilka ciekawych rzeczy w Tekstach można znaleźć np. o stosunku Boya do gejostwa, Ritza o gender czy tłumaczenia tekstów Cixous i Claudii Schoppman), może na nowo pedały i lesby napiszą historię?

ps. Sz. mi dzisiaj zarzucił mailowo, że biorę udział w targowisku próżności onetowym... cóż - trochę ma racji, bo po to są takie konkursy żeby sobie samoocenę podnieść i pomyśleć "ach lubią mnie". Z drugiej strony człowiek poświęca jakiś czas na to by te kilka słów napisać, znaleźć coś interesującego, podzielić się wątpliwościami (nawet ułomnymi, jak ta z toaletami, która tak oburzyła Choynę), czasem napisze dłuższy tekst czy przetłumaczy coś, więc chciałby być doceniany. Ja nie mówię, że czuję się niedopieszczony, bo akurat dobrych słów usłyszałem bardzo dużo i za wszystkie do nóg Waćpann i Waszmościów skromnie upadam, ale z drugiej strony trzeba się promować, a takie konkursy w tej materii świetnie pomagają. A czy biorę je na serio? Raczej nie, zwłaszcza, że w onetowskim trzeba wysyłać sms-y, a to gwarantuje, że wygrają blogi ludzi, którzy umieszczą info o nich na naszej-klasie czy facebook a do tego poinformują całą rodzinę. Ja do takich ruchów się nie posunę, zwłaszcza, że nie marzy mi się coming-out przed masą cioć i wujków, których na oczy nie widziałem od wielu lat (i dzięki ci bogini). Dlatego jak co roku podoba mi się konkurs Wiadomosci24.pl, w którym głosuje się przez internet. Konkurs ruszy w lutym o czym pewnie poinformuję :)

Tak więc reklama po raz kolejny:

Piękny widok

0

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Reklamy | Opublikowano

Jak podwoić swoją kolekcję?

5

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Reklamy LGBT | Opublikowano środa, 14 stycznia 2009

Czemu ja tego wcześniej nie wrzuciłem. Urocza, para-dokumentalna reklama. Wersja męska, żeńska i heterycka. Ostatnia już z pazurem.





Queer World

2

Autor: Wojciech Szot | Tematy: queer world | Opublikowano

Porcja newsów.

1. Książe Harry co jakiś czas ma kłopoty przez swój niewyparzony język. Tym razem obraził muzułmańskiego "przyjaciela" i wyraził się w sposób politycznie niepoprawny, co od razu zostało zrównane z wypowiedzią homofobiczną.

2. Tutaj można obejrzeć sobie gdzie mieszkają osoby, któe wsparły finansowo Prop 8 (mapka skupia się na Kalifornii). Hollywood z nami :)

3. W ten sposób walczy się z homofobicznymi i rasistowskimi tekstami na stadionach w Wielkiej Brytanii:


A u nas zakazy stadionowe chociaż działają?

4. W stanie Maine wprowadzają powoli małżeństwa homiczne. Strategia przyjęta przez The Gay & Lesbian Advocates and Defenders mająca na celu wprowadzić małżeństwa (a nie związki, które już w większości z nich są) do wszystkich stanów tzw. Nowej Anglii zaczyna działać. Oddzielcie Warszawę od reszty Polski i sobie sami wywalczymy tę cholerną ustawę. Hmmm... powinienem zacząć już używać skrótu TChU - Ta Cholerna Ustawa, bo zawsze tak o niej piszę.

5. U Oprah ksiądz, co prawda nie katolicki. Bycie gejem to dar od Boga. Więcej tutaj.

6. W Hondurasie mordują transów. Masowo. Piszę to, żebyśmy trochę się pocieszyli. U nas po prostu transów na ulicy jak kot napłakał. [Źródło]

7. Zakończyły się TheWebBlogAwards. W kategorii LGBT wygrał Towleroad. A ja przypominam o sobie, co by nie było, że bezinteresownie tego bloga prowadzę z taką zawziętością:

Pomożecie?

5

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, Reklamy LGBT | Opublikowano wtorek, 13 stycznia 2009




Cóż napisać więcej? Mała prośba o wsparcie promocji homoseksualizmu do wszystkich Drogich Czytelników/czek? No taka malusia :) Tutaj więcej informacji.

ps. U Mediafuna ciekawa reklama i fajna dyskusja w komentach.

Sztuka krytyczna?

0

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano

Dawid Czerny to wariat i każdy kto zna jego sztukę o tym dobrze wie. Raczkujące niemowlaki na wieży telewizyjnej, różowe czołgi, czy przystanek w kształcie zastawionego stołu. Nic więc dziwnego, że Czesi właśnie Czernemu zlecili przygotowanie instalacji, która właśnie zawisła w siedzibie Rady UE. Temat: Stereotypy - bariery do zburzenia. Polskę reprezentuje Leszek Hirszenberg (ktoś o nim wcześniej słyszał?), który zaprojektował coś takiego
nawiązuje do historycznego zdjęcia z 1945 roku przedstawiającego zatknięcie przez amerykańskich żołnierzy flagi USA po zdobyciu japońskiej wyspy Iwo Jima. W pracy Hirszenberga wyspą jest miejsce położone na mapie powyżej Warszawy (najprawdopodobniej Toruń?), a zamiast żołnierzy widzimy ubranych w habity kleryków. Zatwierdzają oni flagę nie amerykańską, ale tęczową, która jest symbolem homoseksualistów. "To surrealistyczna wizja połączenia tego, czego nie da się połączyć" - tłumaczy w katalogu Hirszenberg.
To nie jest sztuka wysokich lotów to fakt, raczej dość tania kontrowersja, którą będą się zajmować Frondowcy przez kilka najbliższych dni. Choć gdyby zrobić taki performance... w Toruniu, z przebranymi za kleryków osobami, na to się piszę! Bo póki co to ani mnie to ziębi ani parzy, ot fakt medialny bez znaczenia.

Zauważyłem, że prawicowcy inaczej interpretują pracę Hirszenberga - jako pokazanie, że obecny porządek jest słuszny, a nie jako próbę rozmowy o stereotypach czy braku tolerancji. Każdemu według potrzeb?

Trans-problem

11

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Reklamy LGBT, wydarzenia | Opublikowano poniedziałek, 12 stycznia 2009

W Gainsville na Florydzie pozwolono osobom trans korzystać z wybranej przez siebie toalety (prawo to istnieje w wielu miastach w Stanach). Niby pomysł fajny, ale jego przeciwnicy nie są głupi. Oto reklama, którą wypuścili:



Ja rozumiem, że takie myślenie jest głupawe, ale ma swoje realne przesłanki. Sam nie wiem co o tym myśleć. Z jednej strony równość dla wszystkich, ale w tej sprawie zastanawiam się nad tym czyje argumenty są mocniejsze. I przyznaje - ta krótka reklama mnie przekonuje. Może wy mi pomożecie z rozterkami :)

UPDATE. różne argumenty można znaleźć na Queerty.

Kaczorku pokaż piórka!

3

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt politycznie, wydarzenia | Opublikowano

Do tej pory Palikot mnie lekko irytował, nie zawsze podobała mi się ta jego uwspółcześniona wersja "mądrego błazna" na dworze Tuska. Choć po tym jak ubrał koszulkę z napisem "jestem gejem" myślałem, że będzie dobrą odtrutką dla zbyt prawicowo nastawionej Platformy. I chyba się nie mylę. Owszem - z prostytucją Gęsickiej pojechał za ostro, ale już słowa o Kaczyńskim... bardzo ładne. Zwłaszcza fragment:
Nie byłaby problemem, przynajmniej dla mnie, ewentualnie odmienna orientacja seksualna Jarosława
A Monika Olejnik mówiąca o tym, że się nie powinno pytać o życie prywatne Kaczora przesadziła. W polityce życie prywatne jest własnością publiczną i mamy prawo do takiej informacji. W końcu alimenty Gosiewskiego roztrząsały media przez kilka tygodni.

O orientacji Kaczyńskiego wiele się mówi w różnych miejscach, ponoć nawet są jakieś zdjęcia czy cuś, ale wszystko tajne niestety. A Wałęsa mówiąc o Jarku z mężem musiał mieć jakieś przesłanki... zaglądanie do łóżka Kaczyńskiemu nie jest przyjemną sprawą (jak mawiają przysłowia ludowe - mały nos, mały ... ), ale z naszego punktu widzenia chyba ważną. Palikota trza na Paradę zaprosić, myślę, że by nie odmówił :)

Podobny do mojego komentarz znalazłem u Ygi, która przypomniała o Wowereicie i jego słynnym Ich bin Schwul und das ist auch gut so. Polski polityk mówiący takie słowa? Może za kilka lat...

Ps. Moim ulubionym przykładem osoby ukrywającej swoją orientację jest rzecznik prasowy pewnej partii... na jego widok mój gejdar wskakuje na wyższe obroty.

Abiekt - słowo na niedzielę

14

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, Obcy w Internecie | Opublikowano sobota, 10 stycznia 2009

Czy Wy też tak macie, że czasem maksymalnie przesłodzona, romantyczna i tandetna w całej swojej tandetności piosenka robi z was idiotów mruczących ją i słuchających w każdej wolnej chwili? Ja mam tak teraz, nie puszczę tego bo aż wstyd. To chyba tak samo jak ze słuchaniem Kylie - niby wiocha, słabizna i kicha, ale Kylie uwielbiam i cóż... niech ktoś słowo złego powie to torebką przez oczy trzasnę.

W maju będzie w Warszawie jedna z największych moich miłości muzycznych - Angie Stone. Z tą panią to się wiążą bardzo osobiste wspomnienia Abiekta, a dokładniej z piosenką Life Story... oj po tych osobistych wydarzeniach [tak, ma to coś wspólnego z seksem] nie mogłem jej słuchać przez pół roku. Zwłaszcza tekst No one knows what tomorrow holds okazał się skurwysyńsko proroczy. Cóz... odczarowałem wzruszenia, a teraz marzę o bilecie na koncert... trza sobie zrobić prezent, tylko z jakiej okazji? Imieniny mam jakoś miesiąc przed - każdy pretekst jest dobry :) Aha - Angie śpiewa tak (nie można wklejać na bloga). Bo ja to - mimo pozorów - jestem cholernym romantykiem. Lubię się w oczka pogapić, za rączki dotykać, uśmieszki i inne.

Jutro kolejne coming-outy związane z uczelnianym pomysłem Abiekta, o którym może kiedy indziej szerzej napiszę. Póki co wygląda to na tyle wstępnie, że lepiej się nie wychylać. Hmm, ale coming-out przed 30 osobami naraz... to będzie chyba nawet lekko stresujące. Z drugiej strony dokonałem tego już przed kilkudziesięcioma tysiącami osób, jakie wpadły tutaj, lub które oglądały mnie gdzieś w tv czy słuchały w radio. Cóż - rytuały przejścia czasem powszednieją. I nawet do fryzjera nie poszedłem z tej okazji - cóż za brak profesjonalizmu.

A tak z innej beczki - na pewnym portalu społecznościowym (czyt. ciotowska podrywalnia) I. wskazał mi dzisiaj profil pewnego 39-latka... gdy to zobaczyłem, to myślałem, że śmiechem zabiję. Proszę Państwa oto opis pana B:


Boski jest! Mój faworyt w kategorii pedalskich nagród Darwina :)

Tintin gejem?

3

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt komiksiarzem, humor | Opublikowano piątek, 9 stycznia 2009

Czy Tintin jest gejem? Na to pytanie bardzo ciekawie stara się odpowiedzieć Matthew Paris w The Times. To kolejny coming-out bohatera komiksowego po pamiętnych tekstach w The Advocate nt Supermana i Batmana.

A ponieważ dzisiaj nic ciekawego już się nie wydarzyło i wieje chłodem zza okna to czas na rozrywkę.

Negatywnie o sobie

22

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki | Opublikowano

Są takie momenty w życiu pedała, że trzeba trochę się rozpisać. Zacznijmy więc od teorii - pisali o nich van Gennep, Bettelheim czy Eliade. Rytuały [ceremonie] przejścia, rite de passage.Obrzędy przejścia identyfikują oni albo z przekraczaniem granicy między kategoriami społecznymi, albo z odnawianiem porządków (dodajmy Bachtina i jego karnawały).

Tak, wiem - zakręcone, ale sensowne. Tak się zastanawiam, czy my [geje] przypadkiem nie mamy w swoim życiu dwóch takich rytów przejścia - jeden to coming-out, co chyba wszyscy potrafią zrozumieć. Moment zawieszenia, wyłączenia z dotychczasowej roli społecznej, a następnie powrotu do niej z dodatkowym "obciążeniem", czy jak by to semiotycy powiedzieli - dodatkową konotacją. Tutaj też Eliade nam się przyda - przejście między sacrum i profanum, a z Bachtina możemy wziąć karnawał i przywrócenie ustanego porządku. Ok, już rozjaśniam - ja przed coming-outem to heteroseksualny chłop, w trakcie - homo-niewiadomo, niedookreślona istota. Po - taki sam człowiek jak wcześniej, ale z homicznym naddatkiem. I myślę, że tutaj dyskutować nie ma o czym.

Ale istnieje pewien rytuał przejścia, który jest nam przypisywany i chyba faktycznie - to my go odczuwamy najbardziej, choćby przez społeczne widzenie gejów jako potencjalnych nabywców [to czy słusznie, to inna debata]. Badanie, a następnie wyniki na obecność HIV.

Już sama myśl o tym, że się człek bada wzbudza podejrzenia - a po co? W domyśle - co bez gumy dałeś? A tak faktycznie to chodzi o nasze własne "poczucie higieny", sprawdzenie, że najbardziej histeryczna choroba współczesnego świata jeszcze nie puka do naszego organizmu. Samo wykonanie testu jest aktem przejścia z ustalonym rytuałem - najpierw [w punktach darmowych] wypełnienie ankiety i rozmowa z lekarzem, a następnie pobranie krwi. Tym samym wchodzimy w świat profanum - osób podejrzanych, wykluczonych, ewentualnych bomb biologicznych. Następnie mamy nasz własny karnawał - moment zawieszenia, między statusem pierwotnym, a tym co będzie. Odbieranie wyników - koperta, hasło, numerek, anonimowość to kolejne rytuały, które musimy przejść żeby stanąć u wrót prawdy o swojej krwi. Ach, jaki patos mi się udało tutaj zasiać. Ok, odbieramy wyniki i lekarz/lekarka czyta nam wynik-wyrok. Od tego momentu jesteśmy innym człowiekiem, albo wracamy do stanu pierwotnego. Tak czy siak - obrzęd przejścia za nami. Dokonało się. W pewnym sensie odradzamy się na nowo. Tak jak po ślubie stajemy się "mężem", "żoną", "mężem męża", "żoną żony", tak tu stajemy po jednej ze stron barykady na nowo. Ach jak pięknie mi to wyszło, no sam sobie będę zaraz brawa bić.

Po co ja do cholery jasnej o tym piszę? No Abiekt polazł, przebadał się i dostał karteczkę. O tej karteczce rozmawiałem dzisiaj i wczoraj z kilkoma osobami. Zastanawialiśmy się - czy to jest publiczne, czy prywatne. Moim zdaniem bardziej publiczne niż prywatne. Często mówimy o standardach tego publicznego życia - informowaniu partnera, o jawności w byciu gejem. Ja uważam, że jawność takich informacji mogłaby być - nie musi - pewnym standardem. Czemu mam nie napisać, że nie mam HIV, podobnie jak mogę napisać, że akurat katar mnie łapie? No to żeby zakończyć ten przydługi wpis blogowy skan z dnia wczorajszego.

Queer World część kolejna

1

Autor: Wojciech Szot | Tematy: queer world | Opublikowano środa, 7 stycznia 2009

Skrót najciekawszych światowych newsów tym razem od RPA zaczynamy - jawny gej, do tego nosiciel wirusa HIV został wybrany na sędziego tamtejszego Sądu Konstytucyjnego. [źródło] No pokażcie mi teraz takiego w Polsce... Ja chcę takich w Polsce!!! Zwłaszcza - o czym wspomniała Yga - "weszliśmy w okrągłą rocznicę Nowej Polski". 20 lat istnienia tego tworku i dalej nic... maczamy palce w nocnikach.

Jeszcze zostańmy w Afryce, żeby nie było tak różowo - 8 mężczyzn skazanych na 8 lat więzienia za... homoseksualizm. To wszystko w Senegalu. Co ciekawe - prawo senegalskie przewiduje za takie przyjemności tylko 5 lat. Ktoś się bał o swój zwieracz?

Interesujące badania przeprowadzone przez Ken Sherrill z CUNY-Hunter College i Patricka Egana z NY University pokazują, dlaczego czarni głosowali przeciw Prop. 8. Niektóre wnioski interesujące.

Na koniec co by trochę kulturalnie było (choć to kultura lotów niskich), to informuję, że Ru Paul wraca z programem w LOGO i singlem. Obrzydliwe.

Blogi Roku

1

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Obcy w Internecie | Opublikowano poniedziałek, 5 stycznia 2009

Zaczynają się coroczne plebiscyty na blogi roku. Zacznijmy od blogosfery anglojęzycznej. W finale WebBlogAwards w kategorii LGBT znaleźli się:
Głosować można tutaj. Część z blogów dobrze znam, na mój głos może liczy Joe albo Pam's House, ale jeszcze się zdecyduję.

U nas niestety takiej kategorii nikt nie wymyślił, nawet strony homiczne omijają blogi (co nie znaczy, że nie kopiują z nich treści nie podając niekiedy źródła wrrr...). Dlatego pewnie część z nas skusi się na onetowski konkurs Blog Roku. Abiekt się zapisał, co prawda do chyba złej kategorii (pasje i coś tam), ale na profesjonalne chyba jeszcze za młody jestem. W tej samej kategorii startuje np. blog o (c)homikach, ubawiłem się :). Oczywiście jak tylko ruszy głosowanie będę musiał Was poprosić o pomoc w gierkowskim stylu. Oczywiście ci co mnie lubią, a nie lubią głosować w takich konkursach dalej będą lubiani,w końcu to zabawa.

W ubiegłym roku na czele było Królewiczów Dwóch, ciekawe jak to będzie wyglądało w tym roku.

PS. W Newsweeku o rozterkach Faya i Moultona w związku z próbami nawiązania dialogu z prezydentem. To się jeszcze nikomu nie udało, więc jak panowie się przedrą przez kancelarię do prezia to będzie trzeba ogłosić sukces.

Homo też norma - komentarz

5

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt walczy słowem, prasa | Opublikowano niedziela, 4 stycznia 2009

Już trzeci raz czytam tekst Homoseksualizm to też norma Macieja Zaremby z sobotniej Wyborczej. Dlaczego tyle razy? Po pierwszym przeczytaniu nie wiedziałem o co chodzi, po drugim, czemu ten tekst mnie irytuje. A trzecie odbywa się teraz, co by sobie pogaworzyć na jego temat.

Nie będę streszczał artykułu, więc sobie sami go przeczytajcie. Zaczynam więc:
Ze względów stylistycznych nie będę używał akronimu "osoby hbt" (homo-, bi- i transseksualne), który zdaniem niektórych jest obowiązkowy dla wykazania, iż rozumie się różnorodność.
No akurat skrótu hbt nigdy nie słyszałem, raczej Zarembie chodziło o LGBTQ, ale tak to jest jak teksty o queer pisze osoba, która nie ma o tym bladego pojęcia.
Myśliciele queer uważają, że heteroseksualizm powinno określać się mianem „tradycji” lub „zwyczaju”. Nie jest czymś oczywistym. Również „mężczyzna” i „kobieta” nie są czymś naturalnym. Płeć jest w istocie „konstrukcją społeczną”, którą z powodu setek lat indoktrynacji nauczyliśmy się przyjmować za oczywistą.
Ja mam po takich fragmentach wrażenie, że to co czytam to jest pastisz. "Myśliciele", a czemu nie badacze, naukowcy, specjaliści od...? Może się czepiam, ale czytając ten fragment podskórnie wyczuwam kpinę autora. Kolejny błąd - płeć kulturowa w sensie gender jest konstruktem kulturowym, a nie płeć biologiczna. To znowu jest fragment, gdzie Zaremba chce "myślicieli queer" zwyczajnie wyśmiać. No bo przecież każdy "racjonalny" czytelnik Wybiórczej domyśli się, że płeć jako taka nie jest konstruowana przez kulturę.

Następnie Zaremba przytacza fragment rozmowy ze studentem, który jest przyczynkiem do całego artykuły. Student ten głupi jak but, ale Zaremba traktuje go na równi z "myślicielami queer":
- Ponieważ jesteś mężczyzną, wszyscy myślą, że pojechałeś z kobietą.

- Ale jeśli to akurat była kobieta?

- To powinieneś powiedzieć: "Wczoraj wyskoczyliśmy za miasto, ja i mój partner - który jest kobietą".

Oto teoria queer w rękach ideologów
Takich fragmentów w całym tekście jest jeszcze kilka, nie ma sensu ich cytować, sami poczytajcie. Owszem - poprawność polityczna genderowo/queerowa czasem może wydawać się przesadą, tak jak w sytuacji od której wychodzi tekst Zaremby, jednak podawanie go w tonie ironicznej przypowiastki jest co najmniej kiepskim żartem. Wnioski, które może wyciągnąć czytelnik z tego artykułu są proste - mniejszość homiczna jest agresywna i na siłę chce zmienić świat, nawet ten, w którym jest akceptowana. Na taki wniosek reakcja nawet u tolerancyjnie nastawionych czytelników może być sceptyczna. Dlatego artykuł, który wydaje się być reportażem jest tak naprawdę obarczony dość silnym ideolo. Czy poprawnym politycznie? Dla mnie nie.

Najgorsze co w tym wszystkim odnajduję, to fakt, że cały ten tekst polega na straszeniu - zobaczcie jak źle jest w Szwecji, do czego może doprowadzić tolerancja i myślenie queer. Tylko, że my żyjemy w kraju, w którym pedały i lesby tworzą jedną z wielu grup wykluczonych prawnie i społecznie. Może by tak przestać nami straszyć, a do pisania o queerze delegować ludzi kompetentnych? Ale to chyba zbyt pobożne życzenia noworoczne dla Wybiórczej.

Prop. 8 - musical

2

Autor: Wojciech Szot | Tematy: muzyka | Opublikowano sobota, 3 stycznia 2009



Fantastyczne, choć cholernie wtórne (np. motywy z Jesus Christ Superstar). Tak czy siak, miłego weekendu :)

Zmiany i newsy

2

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, humor, Obcy w Internecie, queer world, wydarzenia | Opublikowano piątek, 2 stycznia 2009

Puff... uzupełniłem linki w blogrollu - zajęło to chwilkę. W dziale rodzinnym bez zmian, za to poniżej dużo nowych - ciekawych - osób. Nadal trzymam się zasady - link za link = kategoria friendly, jeśli tylko ja linkuję = kategoria "Abiekt czyta". Myślę, że to uczciwy sposób zarządzania wizerunkiem Abiekta :D

Wywaliłem też ankietę, bo już chyba wszyscy przeczytaliście, że 54 procent czytelników to geje, 10 lesbijki i aż 30 heterycy. Fantastyczny wynik. Trzeba będzie powtórzyć eksperyment za rok.

Ok, krótka agenda:

  • Santi na Polgeju umieścił ciekawą informację o tym ile osób na fellow ma napisane, że uprawiają tylko bezpieczny seks. Niewiele ponad pięćdziesiąt procent. Aż skóra cierpnie. Z resztą G. wczoraj marudził, że na czatach co raz więcej HIV+ się pojawia, a znając jego doświadczenie czatowe to chyba ma rację. Cóż - live is brutal.
  • Zespół InnejStrony ostatnio pracuje dość wydajnie nad innymi projektami. Pamiętacie kataolog Hiacynt.pl? Jest nowa, póki co "beta" wersja. Graficznie i użytkowo póki co słabo, ale zamysł fajny.
  • 23 stycznia premiera filmu Obywatel Milk, już się nie mogę doczekać. Prawiebrunet nielegalnie obejrzał i się zachwyciał. Ja poczekam te kilka dni, bo ściąganie gigabajta filmu to nie dla mnie. A nie da się ukryć, że obok Prop 8 był to jeden z najpopularniejszych tematów na amerykańskich blogach ciotowskich (nota bene kategoria Others w blogrollu zwiększyła swoje rozmiary kilkukrotnie).
  • W Anglii katolickie agencje adopcyjne wolą zamknąć swoje podwoje niż pozwolić gejom na adopcje. Powariowali.
  • Na koniec o Mittchamie, czyli tym panu co jako jawny homik zdobył złoto na igrzyskach. Cóż... jednak nie jest tak miło jak się wydawało, Michael ma problem ze znalezieniem sponsora, o całej sprawie tutaj.

Muzyczny dowcip na koniec:

Impresje

4

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano czwartek, 1 stycznia 2009

Producenci muzyczni obrażają moją inteligencję i słuch. Wczoraj w samochodzie przeleciałem się po stacjach radiowych i... brrr... Oczywiście trafiłem na podsumowania roku. Odkryłem panią, też i jeszcze kilku innych wyjców (Feel). Do tego bełkoczący reporter TOK FM z Wrocławia i pan z RMF, który wyleciał z tekstem - "Któż w tym roku choć raz nie zanucił Jak Anioła Głos?" JA JA JA. Dobrze, że pod ręką były berlińskie nabytki muzyczne.

Abiekt z T. wrócili z Berlina na dwie godziny przed Nowym Rokiem, usiedli do planszówki, otworzyli winko i mieli wszystko głęboko w poważaniu. Nie lubię się bawić na siłę, stroić i szukać przytuliska dlatego tylko, że tak trzeba. A ludzi, którzy idą na plac bawić się przy muzyce z playbacku i hulającym wietrze nie rozumiem, nawet nie próbuję zrozumieć. Aha - nie mam postanowień noworocznych! Wiem, co powinienem zmienić, ale to i tak nie uda się za pomocą jakiegoś noworocznego postanowienia.

W Berlinie spotkanie z Miastem i jego Lady Makbet berlińskiego powiatu. Fantastyczne piwko, przerażające cygaro (niby w knajpach palić nie wolno, ale... to jest Berlin ;-)), absolutnie wybitny kebab - tak można odpoczywać.

No i oczywiście zakupy - w Dussmannie oszałamiający dział muzyki klasycznej, penetracja godzinna i Brodsky Quartet przygrywa mi Szostakowicza w słuchawkach. Do tego oczywiście Bruno's (kajdanek niestety nie mieli, kupię przez net), gejowski optyk w okolicy Savignyplatz zrobił jednak najlepsze wrażenie :) W obsłudze same cioty, do tego nawet ładne i tęczowa flaga nad witryną. Aż chce się żyć. Na Kudamie dzikie tłumy Rosjan i Japończyków, piękna wystawa w KaDeWe, ale w środku już koszmarnie. W kwestiach kulinarnych fantastycznie - ilość zatruć pokarmowych tylko dwa, więc nie marudzę, bywało gorzej.

Cóż, 2009 rok witam już w Wawie. Miejmy nadzieję, że będzie równie pasjonujący co ubiegły, czego wszystkim dookoła życzę.

ps. Watykan tak bardzo nas nie lubi, że postanowił zmienić dotychczasową praktykę uznawania włoskich aktów prawnych. O Bogini - nie dość, że monarchia absolutna to jeszcze absolutna głupota.

Toruńska Schizma i inne

0

Autor: Wojciech Szot | Tematy: wydarzenia | Opublikowano

  • Jak wyjeżdżam i rozstaję się z blogiem (podsumowania pisałem podczas świąt) to oczywiście musi się zdarzyć coś ciekawego. KPH Toruń oficjalnie przestaje istnieć. Co najciekawsze w tej informacji, to fakt, że będzie to schizma. Toruń postanowił stworzyć własne stowarzyszenie. Dwie uwagi - KPH co raz częściej pokazuje jak bardzo nie potrafi wykorzystać potencjału ludzi. Chyba pewien próg kompetencji został tu wyczerpany. Z drugiej strony cieszę się, że ludzie z Torunia podjęli taką decyzję - przecież nie wszystkie organizacje LGBTQ muszą być w Warszawie czy Krakowie. No i nie "ludzie z Torunia", a "ludzie z Polski", bo Abiekt ma tu zamiar troszkę zamieszać w geolokalizacji :)
  • Jak jeszcze nie macie kalendarza na 2009 rok to zapraszam do Bearbook.pl, pierwszy gejowski antykwariat wirtualny. Inicjatywa ciekawa, choć czy ekonomicznie sensowna to przekonamy się w ciągu tego roku. Wojtkowi życzę powodzenia!
  • Różne podsumowania roku sobie przeglądam, na Gaylife KPH dostała tytuł Homofoba Roku, to już chyba lekkie przegięcie. Podobnie jak u mnie, na Homikach wygrywa kultura, chyba tylko to w ubiegłym roku było naprawdę widoczne. Do tego muszę serdecznie podziękować Michałowi Minałto, że obok Anki "Zet" Zawadzkiej i Mariusza Kurca znalazłem się na miejscach 7-8-9 rankingu Herosi LGBTQ i przyjaciele. Spłonąłem dziewiczym rumieńcem :)
  • W Białymstoku chyba jakaś ciota projektowała logo dla miasta. Pamiętam jak KPH logo Queer Studies wzięła z Queer as Folka... niektórzy mają problemy z byciem oryginalnym.
  • O Berlinie, sylwestrze i o tym, co z tego wynikło innym razem :)