Marudzenie o tożsamościMarudzenie o tożsamościO co mi chodzi? O to, czy można kogoś zaszufladkować tylko dlatego, że kochał się z facetem. Jakoś w tych dążeniach politycznych najbardziej niebezpieczną kwestią staje się tożsamość.

Czytaj dalej

Odkryte-zakryteOdkryte-zakryteOni mówią językiem, który uniemożliwia powiedzenie pewnych rzeczy wprost. Dla nich jest to nie na miejscu. To nie są ludzie coming-outów.

Czytaj dalej

"trup...""trup nie należał do żadnej z literackich grup"Mam dość tego cholernego kota co na fejsie nie wie co z sobą zrobić. Polecam coś innego:

Czytaj dalej

I po NS2ŚwiadekWyrok zapadł, jeszcze tylko chwilę poczekamy na pisemne uzasadnienie. Przegraliśmy.

Czytaj dalej

Plus do egoPlus do egoW tym co do tej pory zrobiłem otrzymałem wiele wsparcia, ale i dużo hejtu, który mnie na szczęście niewiele przejmuje.

Czytaj dalej

Rss

To już nie moja sprawa

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, wydarzenia | Opublikowano poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Kochani Czytelnicy, kochane Czytelniczki. Od jakiegoś czasu, a zwłaszcza od momentu rozpoczęcia krytyki Fundacji Równości i działań związanych z EuroPride 2010 miałem na celu zrobienie czegoś dla tej imprezy. Przy sławetnej krytyce "ankietki" kilka razy o tym wspomniałem. Nie byłem w tym sam, więc zawiązaliśmy koalicję osób chętnych do działania, które formalnie wystąpiły pod egidą Stowarzyszenia Otwarte Forum i Abiekt.pl. Postanowiliśmy zaproponować Fundacji i Radzie Fundacji, że zajmiemy się niektórymi rzeczami. Projekt nasz był bardzo konkretny - przedstawiliśmy plan ramowy, a do 30 września mieliśmy zobowiązać się przedstawić już dokładny program wydarzeń (na 10 miesięcy przed imprezą - program dzienny, z rozkładem wydarzeń, osób odpowiedzialnych, budżetem i tak dalej). W umowie z Fundacją Równości chcieliśmy zawrzeć też dwa ważne punkty:

1. niekorzystanie z zasobów ludzkich i finansowych Fundacji - czyli sami wszystko robimy i nic od was nie chcemy poza logiem EuroPride 2010 i informacjami w oficjalnych materiałach.
2. zakaz konkurencyjności - zakaz robienia tych samych rzeczy oraz krytykowania poczynań drugiej strony (sam sobie chciałem w pewnym zakresie usta zamknąć co mi się nigdy nie zdarzyło).

Przedstawiliśmy te projekty Radzie Fundacji, która przedłożyła je Zarządowi. Następnie spotkaliśmy się z dwoma członkami Zarządu i... dowiedzieliśmy się, że prawa do organizacji EuroPride 2010 nie ma Fundacja, a prywatne firma, założona przez... członków Fundacji. Sytuacja ta delikatnie mówiąc nas wzburzyła, gdyż od początku w umowach i wszystkich rozmowach podkreślaliśmy, że chcemy zobaczyć umowę na mocy której Fundacja wchodzi w posiadanie tytułu do EuroPride 2010.

Mimo to umówiliśmy się z Fundacją na rozmowy na temat umowy w weekend. Mimo naszego ponaglania nikt z Fundacji się nie odezwał, choć czas goni, bo żeby zaklepać artystów/artystki musielibyśmy już móc używać nazwy EuroPride 2010. Stąd też dalsze myślenie o naszej współpracy nie ma najmniejszego sensu. Fundacja nie dość, że nie potrafi wyjaśnić w sensowny sposób czemu ukrywa fakt nieposiadania praw do EuroPride to jeszcze traktuje zainteresowanych współpracą w sposób daleko odbiegający od jakichkolwiek standardów. Niestety, ale w przypadku organizacji pozarządowych oczekuje się od nich sprawnego działania, zwłaszcza, że FR wielokrotnie podkreślała, że potrzebuje rąk do pracy. Wielokrotnie też wspominała o tym, że chętnie będzie współpracować z innymi podmiotami.

Teraz okazało się, że wszystkie te zapewnienia były zwyczajnym blefem (stąd też już wiemy, czemu Fundacja tak unikała udostępnienia tych dokumentów - ich po prostu nie ma, stąd też zapewne brak dalszych rozmów). Firma założona przez członków Zarządu Fundacji kupuje prawa do EuroPride 2010, następnie oddaje je Fundacji (a więc - personalnie - sobie) na nieznanych nam zasadach, ponoć w dobrej wierze, ale przy założeniu, że ludzie są źli, co z tego można wywnioskować? Aż strach pisać... Nawet jeśli w tym wszystkim były dobre zamiary to sposób przeprowadzenia całej akcji jest skandaliczny, a dalsza współpraca z osobami które w ten sposób się zachowują zwyczajnie nieetyczna. Podobnie nieetyczne jest zachowanie się członków Rady Fundacji, którzy wiedząc o takim działaniu nadal swoim autorytetem wspierają działania Fundacji i widząc, że w umowie wpisujemy "wgląd do umowy między EPOA a Fundacją Równości" nawet okiem nie mrugnęli.

Tak naprawdę Fundacja, która tworzyła przez lata Paradę Równości na zasadzie łapanki i całkowitego braku przekazywania know-how powinna bardzo przychylnie traktować podmioty chcący ją po prostu wyręczyć w niektórych zadaniach. Ale o czym tu gadać, wystarczy zobaczyć jaka jest rotacja wokół tej fundacji - co roku pracują nad imprezą nowe osoby, a ci co nabyli już jakieś doświadczenie odchodzą (vide Festiwal Fikmowy co roku robiony przez kogoś innego, a w końcu zawieszony). Ciekawe pewnie czemu?

Chce na koniec zapewnić, że niektóre z zaplanowanych działań zostaną zorganizowane, w innym czasie, przy innych okazjach i przy wsparciu innych osób, ale w tej sytuacji uważam, że bezsensowne byłoby wspierania w jakikolwiek sposób działań tej organizacji. I nie przekonuje mnie argument o "ważności sprawy" i o tym, że "nieobecni racji nie mają" - nic nikomu udowadniać obecnością czy nieobecnością na EuroPride nie zamierzałem/zamierzaliśmy. A sprawa o ile jest ważna, jest w tej chwili interesem grupy osób, które bardziej niż ideałami kierują się prywatnymi interesami i rozgrywkami. Może i to ostro brzmi, ale inaczej nie potrafię wyjaśnić tak porąbanej sytuacji w jakiej się znalazłem.

Wiecie co cholera jasna czuję? Maksymalny wkurw. Na Radę, która udawała, że nic nie wie, na Zarząd który miał nas za debili, na to, że niczego w tym kraju się nie da zrobić, by nie natknąć się na idiotyzm stosowany. Pierwszy raz w życiu tak się przejechałem na "pedalskich" organizacjach i na działaczach/działaczkach. Niestety moja zasada "minimum zaufania" do wszystkich i wszystkiego tym razem nie zadziałała, bo na serio coś chciałem/chcieliśmy zrobić.

Ja to sobie poradzę, tzn. mnie to zwisa i powiewa co się dalej będzie działo. Mam swoje działki. Ale ile jeszcze będzie takich osób, które nagle natkną się na debilizm na krótkich nogach? Ilu już wystraszono? Cóż, okazuje się, że ideały idą w kąt gdy wchodzą w to duże pieniądze. Abiekt jest nadal idealistą (Bee mówi "działaczka długodystansowa" co mnie rozczula), ba - jak się uda to zrobi swoje i pokaże na co go stać, ale ja mam wyjątkowo grubą skórę i mnie nie odstrasza Bączkowski z ferajną. Tylko się martwię, że po lekturze tego tekstu odstraszy niejednego i niejedną z was, a nie to było celem tego tekstu. Cel jest jeden - zacznijcie w końcu ujawniać informacje. Nie jest aż tak bardzo źle, że EuroPride organizuje prywatna firma, tak się na zachodzie dzieje od lat, ale tam o tym wszyscy wiedzą i nikt nikomu oczu nie mydli, że chodzi tylko o ideę. Mnie można namydlić, ale od oczu wara. Te mam za bardzo wrażliwe.

ps. jakoś mi się z tym wszystkim Ważyka wiersz kojarzy... w socjalizmie. skaleczony palec nie boli. Skaleczyli sobie palec. Poczuli. Zwątpili Ale to chyba za bardzo patetyczne, więc na rozluźnienie polecam nowy tekst na reanimującej się po wakacjach InnejHistorii.

48 komentarzy:

QueerAsGuy pisze...

Typowo "polska" podejrzliwość działaczy FR i chęć zrobienia wszystkiego samemu i zebrania wszystkich laurów. Tylko że jak tak dalej będzie to EuroPride 2010 będzie wielkim niewypałem, a organizatorzy okażą się burakami którzy zwalą całą winę na innych że nikt nie chciał im pomóc. Banda ludzi bez doświadczenia i choćby najmniejszego pomysłu. A może by tak odkupić prawo do EP 2010? Tylko musi się znaleźć bogaty sponsor i FR musi chcieć je sprzedać. Ahh, takie to typowe w tym pięknym, ale porąbanym kraju że każdy dba o swój interes.

Maciek pisze...

no a czemu nie chcieliscie wspolpracowac z owa firma, stworzona przez czlonkow fundacji?

Wojtek pisze...

To nie myśmy nie chcieli współpracować, czekaliśmy na rozmowy o umowie do których nie doszło z niewiadomych powodów. Stąd też rezygnujemy z dalszych starań, z resztą współpraca z prywatną firmą nie ma sensu w sytuacji takiejh gdy:

1. dowiedzieliśmy się o niej jak doszło do podpisywania umowy
2. nawet nie chciano nam zdradzić jej nazwy
3. nasze pomysły nie były wyłącznie komercyjne
4. ponoć EP2010 organizuje Fundacja, a nie jakaś firma, o której nikt nic nie wie

5. łącząc te przesłanki pisze o braku etycznosci we wspolpracy z takimi dziełami, zwłaszcza ze za spolką stoja te same osoby co za Fundacją, więc nie wiadomo skad taka tajemnica.

Do tego Fundacja już od dawna mówiła, że dostała EuroPride (chcesz linki do wywiadów z Baczkowskim?), a tu nagle się okazuje że zwyczajnie blefowano. Więc po co dalej tu coś robić?

Arc-en-terre pisze...

Paranoja jakaś... i dlatego siedzę sobie cicho i w dupie mam całe działaczostwo.

Anonimowy pisze...

To fakt, firma jest po to, by przynosila zyski, trzeba zus oplacac co miesiac, wladowac kase na rejestestracje, to wbrew pozorom sporo zachodu. Moje pytanie jest takie - po co w takim razie fundacja istnieje? Nie jest juz potrzebna, rozwiazac ja i po sprawie. To te same osoby przeciez, ktore nie podolaly organizacyjnie zwyczajnej paradzie w 2009 roku. Dlatego nie mam do nich zaufania!

Skoro caly zysk ma isc na fundacje, to z kolei po co zakladac firme, tracic pieniadze i czas na to? Jesli fundacja nie miala kasy na zakup prawa do EP2010, to mogli przeznaczyc darowizne na fundacje na zakup. Bo przeciez firma angazuje prywatne srodki, wychodzi na to samo przeciez.

W ogole nic z tego nie pojmuje.

Po co Biedron zwolywal wolontariuszy, rozpisywal plany stanowisk, skoro cala praca darmowa ludzi, dla idei, pojdzie na konto firmy! Tez bez sensu.

Niech ktos madrzejszy mnie oswieci, jaki jest cel firmy zalozonej przez czlonkow zarzadu fundacji, z ktora firma bedzie scisle wspolpracowac????

Bez ladu i skladu pisze, wiem, ale mnostwo pytan mi lata po glowie.

s. pisze...

No super... Czy gdzieś można poznać stanowisko drugiej strony w tej sprawie???

Anonimowy 40latek pisze...

Polskie małe bagienko, nic więcej ... trochę szkoda, że Abiekt się wycofuje z propozycji współpracy z FR, ale z drugiej strony nie ma się co dziwić ...

Wojtek pisze...

S. - sam bym chętnie poznał, ale FR nigdy nie była skłonna do dialogu, więc raczej bym się nie spodziewał.

xell pisze...

Droga wkurwiona "działaczko długodystansowa"... i po tym wszystkim dziwisz się, że Ci którzy nie mają tak grubej skóry jak Ty, wolą nic nie robić niźli swoim robieniem mieliby legitymizować całe to towarzystwo ???

Wojtek pisze...

Oj Xell - ja wolę wybierać diamenty spośród łajna i akurat porobię swoje "itemy", ale z ludźmi godnymi zaufania, ale to fakt - jak ktoś nie ma grubej skóry to niestety ale może być mu ciężko. A pierdolnąć wszystko to nie mój styl. Choć czasem marzę o tym tak samo jak marzę o wakacjach których nie miałem :)

Jacek pisze...

A tak niedawno się zastanawialiśmy, kiedy dostaniesz po uszach i ci się odechce :)

Ja jestem coraz bardziej "człowiekiem osobnym". W tym tygodniu miałem trzy bardzo nieprzyjemne sytuacje, wszystkie dlatego, że "coś usiłuję", zamiast siedzieć sobie i pisać kolejne książki. Jak powiedział klasyk: nie warto kopać się z koniem. Bo rzeczywiście paradoksalnie więcej można zrobić samemu/samej, niż tracąc czas/nerwy/wątrobę na awantury jakieś durnowate.

Je jestem pełen podziwu dla tych działaczy/działaczek, którzy/re potrafią w tych warunkach robić coś fajnego/konstruktywnego. Ale też widać, że nieliczni potrafią wytrzymać dłużej, niż dwa-trzy sezony. I są to osoby, na przykład moja osobista idolka Yga, po prostu święte. Absolutna heroiczność cnót. :)

Wojtek pisze...

Ale mi się jeszcze nie odechciało :D

pogadamy za 5 lat :P

mik pisze...

nie wątpię znając upór autora, zatem za 5 lat :)

Monika Czaplicka pisze...

Znowu nie rozumiem dlaczego najpierw się wyflaczasz na blogu, a dopiero potem będziesz może rozmawiał z Zarządem.

Wojtku, ale my jesteśmy umówieni na środę.. nie rozumiem o co chodzi.

Fakt, że prawa posiada sp zoo, a nie fundacja tłumaczyliśmy na spotkaniu i możemy tłumaczyć jeszcze 1001 razy - jest to dobre posunięcie prawne i sam o tym wiesz - nie wiem w czym problem biorąc pod uwagę, że spółka składa się z części członków zarządu.

"które bardziej niż ideałami kierują się prywatnymi interesami i rozgrywkami" - dziękuję Wojtku, że wreszcie wyjaśniłeś mi co o mnie myślisz. Rozumiem, że teoria, że robię to tylko dla lansu i poklasku nadal aktualna?

Co do papierów - leżą przechowywane, bo zmieniamy lokal. W ciągu najbliższego czasu przeniesiemy się do nowego biura, gdzie te papiery będą i są do wglądu, więc nie wiem z czym masz problem - z resztą jeśli byś przyszedł teraz do Tomka, to pewnie wygrzebałby Ci odpowiednie papierzyska.

Miło, że uważacie, że chcemy zrobić wszystko sami, ale od innych osób słyszymy, że niczego nam się nie chce robić i że poza paradą, to my praktycznie nic nie czynimy, więc ciężko mi ustosunkować się do sprzecznych zarzutów.

Wojtku - mamy czasem swoje prywatne życia i naprawdę moim obowiązkiem jako członka Zarządu nie jest śledzenie Twojego bloga. Jeśli chcesz poznać zdanie 2 strony, to daj mi znać, że coś takiego napisałeś i czekasz na reakcję.

Jestem w tej chwili w domu, są urodziny mojego dziadka, brat przedstawia narzeczoną i jeśli pozwolicie zajmę się na razie rodziną, a dopiero potem będę odpowiadać na zarzuty/pytania/wątpliwości itd..

Oficjalna Członkini Zarządu (nie lubianej) Fundacji Równości
Monika Czaplicka

Bartek pisze...

Torebki poszły w ruch :/
A dlaczego nie podacie, przynajmniej tak pisał Wojtek, a i Ty Moniko uniknęłaś tego, nazwy tej spółki.

Yga pisze...

członkini Rady się odzywa, jej przewodnicząca :) Rada nie udaje ani nie udawała że nic nie wie. dowiedziała się niedawno o tym fakcie - i na pewno ani nie ma stylu działania takiego, ani obowiązku, aby o tym kogokolwiek informować. bieżące zarządzanie i rozwiązania należą do Zarządu FR. jak również polityka informacyjna, finansowa itp. oczywiście Rada zaleciła zarządowi, aby w sposób odpowiedni poinformować o tym fakcie wszystkich. ale na Radę nie ma co się wściekać, to organ kontrolny, zarządza zarząd - proszę na to zwracać uwagę. Rada i tak w tym roku się już napracowała ponad siły swoje i kompetencje. osobiście - wybrałabym inny styl komunikacji (bo tu leży głównie pies pogrzebany), ale nie można go na siłę wdrażać komuś, nieprawda?

Multilicus pisze...

Oj, Abiekcie, a mówiłem Ci, żebyś zrobił dziesięć głębokich wdechów i wyjechał na tydzień z miasta, zapominając o całym tym zamieszaniu... Mówiłem Ci, żebyś wziął ostry nóż i odciął się od tego wszystkiego, bo inaczej będzie się to za Tobą wlec i ciągnąć, będzie Cię męczyć i będziesz do tego wracać raz po raz, wdając się w niekończące się pseudopolemiki sprowadzające się np. do tego kto się myli, bo przecież spotkanie, na którym wszystko ma zostać ustalone i ostatecznie wyjaśnione jest zaplanowane na ... (wpisać jakąś datę w przyszłości). Mnie zawsze dziwi w takich sytuacjach, że do tego super ważnego spotkania, tej matki-wszystkich-spotkań, na którym mają paść odpowiedzi, co zadowolą najbardziej spragnione umysły, na którym wyjaśnione zostaną wszystkie kwestie dotąd (tylko dla słabiej rozgarniętych, ale jednak) niejasne, po którym będzie już tylko zgodne dążenie do oczywistego celu - otóż dziwi mnie, że to spotkanie zawsze dopiero MA BYĆ. Kiedyś. Wychodzi na to, że ludzie pokroju Abiekta są w gorącej wodzie kąpani, że nie umieją usiedzieć w miejscu i poczekać na wyjaśnienie wszystkiego - które jest oczywiste, proste i (naturalnie) od dawna gotowe, jest tuż obok, na wyciągnięcie ręki, tylko trzeba momencik poczekać... A tymczasem jakiś Abiekt biega po mieście i krzyczy na blogu, że jakieś niejasności albo - uchowaj bogini - krętactwa odkrył, że jakieś ściemy miały miejsce etc.

Walka z homofobią jest bardzo ważna, ale nie ma potrzeby (ani możliwości) prowadzenia jej na wszystkich frontach jednocześnie. Bądź spokojny, Abiekcie, you'll get your share of homophobes.

Adam Biskupiak pisze...

Sprobuje po krotce odpowiedziec na czesc pytan ktore zadaje Abiekt, z wlasciwie nie pytan a zazutow.

1. Owszem przedstawiliscie swoj projekt, my sie z nim zapoznalismy, przeanalizowalismy umowe i mielismy sie spotkac w środe (nie w weekend poniewaz wyraznie na spotkaniu zostalo zaznaczone ze do konca sierpnia Tomasz musi skonczyc wazna prace do ktorej sie zobowiazal). Na dzien ten zgodzila sie cala czworka + 2 strony z FR.

2. Nie widze powodu aby kazdy mial wglad w umowy pomiedzy dwoma podmiotami. Fundacja Rownosci i Zarzad ktory go prezentuje ma obowiazek przedstawic dokumentacje na wniosek Rady dla niej samej. Taka umowa zostala przedstawiona, ale zgodnie z zasada to Zarzad reprezentuje FR na zewnatrz i w tym przypadku Rada wykazala sie profesjonalizmem pozostawiajac w decyzji Zarzadu poinformowanie o tym osoby z zewnatrz. Na spotkaniu z wami nie unikalismy odpowiedzi ze FR nie jest jedynym uprawnionym do kozystania z logo i nazwy Europride 2010. Jednakze pozostaje na stanowisku ze umowa pomiedzy EPOA a Ceped sp. z o.o. pozostaje tajemnica handlowa, do momentu kiedy Zarzad społki zdecyduje inaczej i nikt nie ma prawa żadać by bylo inaczej. Mysle ze najbardziej istotnym zapisem pomiedzy dwoma podmiotami jakim jest CePed sp. z o.o. a FR jest to, ze cały pozostały zysk pozostały po Europride 2010 zostanie przekazany dla FR na podstawie darowizny. Zapis taki znajduje sie w umowie pomiedzy doma podmiotami prawnymi. Umowa ta została przedstawiona Radzie i bardzo sie zastanawiam nad tym czy nie umiescic jej na stronie internetowej by w koncu ukrocic glupkowate domysly.

3. Spolka zostala zalozona nie po to jak twierdzi Wojtek by przynosic zyski (przynajmniej w zakresie Europride 2010) ale by:

a) moc prowadzic normalna sprzedaż usług i towarów zgodnie z updop, UR oraz VAT - FR nie prowadzi działalności i taka decyzja została podtrzymana przez Zarzad ze wzgledu na forme rozliczania sie z panstwem w zakresie sprawozdawczosci podatkowej (aktualnie FR rozlicza sie raz do roku, nie placi podatkow poniewaz jest przedmiotowo zwolniona z pdop i VAT) oraz koszty z tym zwiazane. Aktualnie ksiegowy kosztuje fundacje ok 120 zł miesiecznie, po przejsciu na dzialalnosc gospodarcza ok. 500 zł.
b) Po drugie Europride to duze przedsiewziecie, ktore ma pewien margines niezbezpieczenstwa ze moze ale nie musi sie nieudac. Spolka odpowiada calym swym majatkiem, FR nie jest zagrozona przestaniem istnienia.
c)Na koncu niektore firmy nie moga wydawac pieniedzy na fundacje i stowarzyszenia, ale np. na uslugi reklamowe, eventowe itp. moga, co spolka ma ulatwic. Umowa pomiedzy FR a spolka wyraznie okresla sposob przekazanie srodkow z jednego podmiotu do drugiego. Poza tym wiekszosc srodkow w postaci darowiz oraz czesc sponsoringu ( w zaleznosci od decyzji sponsora) beda trwafiac bezposrednio na konta FR a nie spolki.

4. Do Anonimowego: mam nadzieje ze wyjasnilem ci dlaczego, juz bardziej nie potrafie. Natomiast odpowiadajac na jeszcze jedno twoje pytanie. Spolka ma dwoch wlascicieli a wiec zaden z nich nie jest zobowiazany do odprowadzania skladek ZUS. Tylko w przypadku kiedy spolka z o.o. ma jednego wspolnika a jest nim wlasciciel, traktowana jest wtedy jako pozarolnicza działalnosc gospodarcza na zasadach podobnych do osobowej działalnosci gospodarczej.

Anonimowy pisze...

Teraz to rada moze wam skoczyc, bo co ma rada do prywatnej firmy, tym bardziej, ze mozecie zaslaniac sie tajemnicami handlowymi, wiec jedynie opinia publiczna was osadzi, a to juz znaczenia dla was miec nie musi.

Najwieksza pedalska impreza w historii Polski (ze zacytuje ktorys komentarz) pozostaje w rekach osob, ktore sie skompromitowaly sie parada w wawie, mijaly z prawda (patrz na wywiady z ubieglego roku) i to bez mozliwosci kontroli, za to z darmowa sila robocza (bo praca dla fundacji).

Bylibyscie dla mnie wiarygodni, gdyby ktos z rady, np. Yga, byla wspolniczka albo nawet Abiekt... A tak, ci sami ludzie w spolce i ci sami ludzie w zarzadzie fundacji - to niezbyt etyczne samo w sobie.

Multilicus pisze...

Ja może jakiś niedorozwinięty jestem, ale Abiektowi chyba nie chodziło o to, czy utworzenie spółki z o.o., która (jakoby) zawarła umowę z EPOA, jest korzystne dla Fundacji. W tej sprawie chyba nikt nie zabiera głosu mówiąc "to jest niekorzystne dla FR", albo "Fundacja przez to zbankrutuje", albo "to niegospodarność - Fundacja się z tego nie wygrzebie" czy coś w tym stylu. A wypowiedzi Moniki Czaplickiej i Adama Biskupiaka wyglądają, jakby ktoś (Abiekt) tak twierdził.

Jak przeczytałem Abiekta, to odniosłem wrażenie, że chodzi mu o to samo, co mnie w tej sprawie zbulwersowało: że organizacja EuroPride jest spowita absurdalną, chorą quasi-tajemnicą, której broni się lepiej jak niepodległości - z przyczyn niewyjaśnionych, a przepływ info nie występuje, dopóki ktoś czegoś nie ustali i nie wyciągnie na światło dzienne. No bo jak to wyglądało? Cały czas za organizację EuroPride miała odpowiadać Fundacja, cały czas to Fundacja miała mieć umowę z EPOA (do której zresztą należy), cały czas to Fundacja - założona przez KPH do spółki z Lambdą Warszawa - miała wszystko firmować. Każda próba ustalenia czegoś, współpracy czy pomocy była kierowana do Fundacji. Także każde narzekanie - słuszne czy nie - dotyczyło Fundacji. Ceped Sp. z o.o.? Co to w ogóle jest? Kto to założył? Kiedy to się pojawiło? Kiedy ktoś z Fundacji lub EPOA powiedział: Fundacja nie ma żadnej umowy z EPOA na EuroPride? Teraz się dowiadujemy, że do niedawna nawet Rada Fundacji o tym nic nie wiedziała? Co ta Rada robiła przez ten cały czas? Jak pilnowała Zarządu FR? Jeśli o EuroPride w Polsce wiadomo od ponad roku, to jak to jest, że Zarząd FR nigdy się nawet nie zająknął, że Fundacja nie zawarła żadnej umowy z EPOA w tej sprawie? Czemu cały czas twierdzono, że wszystko robi Fundacja, skoro tak nie jest? Czy ktoś o tym zapomniał albo bał się, że wciągnięcie w sprawę EuroPride powołanej ad hoc spółki zrobi złe wrażenie? Czemu od razu tego nie powiedziano? Jak tajemnica handlowa to uniemożliwiała? TO jest przyczyna Abiektowego wkurwa, to jest też przyczyna mojego rozczarowania tą sprawą. Nikt nie komentuje tego, czy pomysł ze sp. z o.o. był biznesowo i podatkowo trafiony, jak to starał się przedstawić Adam Biskupiak; de facto nikt nie powiedział o tym dobrego ani złego słowa. Nie to jest przedmiotem dyskusji i nie to jest przedmiotem krytyki. Każda osoba, która chciała się zaangazować przy EuroPride 2010 może teraz poczuć się oszukana - i to nie przez jakąś tam Ceped Sp. z o.o., o której istnieniu wiedział w Polsce chyba tylko T. Bączkowski i A. Biskupiak. Pretensje idą w całości na konto Fundacji Równości, jej Zarządu - za brak elementarnej szczerości i uczciwości, za ukrywanie rzeczy, których nie było powodu ukrywać, za blokowanie informacji, za brak chęci, koncepcji i umiejętności współpracy - i Rady - za jej bezsilność i bezradność.

Adam Biskupiak pisze...

Drogi Multilicus, mowisz ze nie ocenia sie dzialania spolki a jednoczesnie piszesz ze ludzie moga sie czuc oczukani, tylko oszukani czym ??? Nadal nie rozumiem jaka jest intencja twojej wypowiedzi. Bo moga byc dwa powodu poczucia oszukania - pierwszy, ze nie zostali poinformowani o tym ze prawa do nazwy i logo posiada sp. z o.o. - jednakze to w moim odczuciu nie ma znaczenia bo wg umowy podpisanej pomiedzy FR a spolka to ta pierwsza jest orgaznizatorem Europride. Na spotkaniu z wolontariuszami wrecz oczekiwano od nas deklaracji ze spolka nie bedzie wymieniana jako organizator i z tym ja rowniez sie zgodzilem. Poczucie oszukania mogloby wystapic w sytuacji kiedy spolka chcialaby zarobic na tym przedsiewzieciu jednoczesnie wykorzystujac darmowe zasoby ludzkie w postaci wolontariuszy, ale ta sytuacja rowniez nie ma miejsca zgodnie z tym co napisalem powyzej w wyjasnieniach. Pytania o spolke co to jest, skad to jest itp sa wg mnie zupelnie nie na miejscu bo jak bys nie zauwazyl zyjemy w kraju wolnosci gospodarczej i podobne podmioty powstaja kazdego dnia. Porozumienia pomiedzy EPOA a nami trwaly jakis czas, szukalismy rozwiazan ktore beda kozystne dla FR i dla EPOA. Podobne rozwiazania znalazly zastosowanie nie tylko w naszym przypadku. Ja caly czas twierdze, ze byc moze czesc osob sie zniecheci choc bedziemy probowali kazdemu z osobna wytlumaczyc jak bardzo ich potrzebujemy, ale nie zmienia to faktu ze czesc ludzi bedzie zawsze szukala czegos by zrobic mala sensacje. Nadal jestem zdania ze Rada zachowuje sie w sposob neutralny i w kompetencjach jakie posiada. Zarzad Fundacji ponosi wszelkie konsekwencje ale tez do niego nalezy decyzja o polityce fundacji. Mozna sie z nia niezgadzac, ale nie zawsze jest tak ze cos co dla innych wydaje sie nieuczciwoscia w rzeczywistosci nia jest.

Multilicus pisze...

Adamie, jak to napisałeś "mam nadzieje ze wyjasnilem ci dlaczego, juz bardziej nie potrafie". Trochę podobnie się czuję.

Gdyby od początku mówiono, że prawa do EuroPride od EPOA kupiła spółka, która - na podanych publicznie warunkach - udostępnia albo przekazuje te prawa Fundacji, sytuacja byłaby zgoła inna. Może pojawiłyby się głosy, że takie gmatwanie skądinąd prostego układu jest zbędne, albo że to chytry i zmyślny sposób na ominięcie fiskusa etc. Ale nic takiego się nie stało.

Czy gdyby nie upór i dociekliwość Abiekta i spółki info o istnieniu Cepet Sp. z o.o. oraz posiadaniu przez nią praw do EuroPride 2010 kiedykolwiek wyszłyby na jaw? Teraz nigdy się tego nie dowiemy, a cokolwiek powiedzą w tej sprawie FR czy Ceped Sp. z o.o. może być potraktowane jako nieprawda - biorąc pod uwagę, jak doszło do ujawnienia tej informacji. Ściema, o którą m.in. Abiekt ma pretensje, polegała nie na tym, że wykonano numer ze spółką, ale właśnie na tym, że info o tym zachowano dla właściwie nie wiadomo jak wąskiego grona ludzi. I - na podstawie tego, że nawet Rada FR nie wiedziała, że FR nie ma żadnych praw do EuroPride - można teraz spokojnie zakładać, że informacją tą nie zamierzano się dzielić. A jednocześnie Zarząd FR konsekwentnie twierdził, że to Fundacja za wszystko odpowiada, wszystko organizuje i wszystko firmuje. To FR organizowała wolontariat i zapraszała do współpracy - nie żaden Ceped. To FR miała na koncie Parady Równości - nie Ceped. To z Fundacją chciano współpracować, kontaktować się, robić ustalenia, planować i przygotowywać - nie z jakimś Cepedem. Jak można nie rozumieć rozczarowania i poczucia tego, że zostali oszukani, u ludzi, którzy nagle dowiadują się, że nie FR ma prawa i umowę z EPOA, ale właśnie "jakiś" Ceped?

Teraz twierdzisz, że Ceped przekazał FR prawa do EuroPride, że FR jest organizatorką EuroPride. Problem w tym, że umowę między Ceped a FR okrywa tajemnica handlowa... Kółko się zamyka i nadal nie wiadomo niczego konkretnego. Dla osób, które chcą współpracować przy EuroPride - który adres jest właściwy: FR czy Ceped? "Wydarto" info o tym, że jest jakiś Ceped, ale warunków ani atmosfery do współpracy nie poprawiło to ani odrobinę - raczej wręcz przeciwnie. Jakaś spółka, jakaś umowa - i wszystko niejawne, wszystko wyciągane na siłę i chronione nawet przed Radą Fundacji.

Adam Biskupiak pisze...

Drodi Multilicusie, chyba za bardzo przeceniasz tu role Abiekta w wyrwaniu tejmnicy stulecia jaka jest istnienie spolki. Chcialbym cie zapewnic ze gdybysmy chcieli ukryc istnienie takowej nikt by sie o niej nie dowiedzial, no moze poza Rada ktora zobowiazana jest do poufnosci. To ze Abiekt czy ktokolwiek chcial zobaczyc licencje Europride, nie znaczy ze FR ma obowiazek ja okazywac. To fundacja bierze na siebie ewentualne konsekwencje w uzywaniu znaku do ktorego nie ma praw, a chyba nie podejrzewasz ze pozwolilbym sobie na to wiedzac czym ryzykuje. Taki zapis byl poboznym zyczeniem tej grupy, a zapis w umowie byl nastepujacy: FR ma wylaczne prawa do uzywania znaku firmowego i nazwy... wiec my wyjasnilismy ze nie posiada jako jedyna i ze licencje posiada spolka jednoczesnie w pelni informujac o tym ze rowniez fundacja na podstawie umowy takie prawa posiada. Mysle ze zbyt mocno probuje sie wszystkim dookola wmowic tajemnice, ktorej tez nie bylo. Moim zdaniem istnienie spolki nie ma bezposredniego wplywu na organizacje Europride natomiast ma wplyw na mozliwosci działania. FR jest orgaznizacja ktora nie ma obowiazku przedstawiania dokumentacji zawieranej pomiedzy nia a podmiotami trzecimi, to ze taka informacja zostala ujawniona to po prostu decyzja calego Zarzadu. To nie wyglada tak ze gdybym byl organizatorem koncertu madonny a ty bys robil oswietlenie moglbys przyjsc do mnie i zarzadac umowy pomiedzy mna a madonna bo ty nie wierzysz ze ona wystapi. Zarowno spolka jak i Fundacja sa jednostkami ktore maja obowiazek rozliczac sie wylacznie przed wskazanymi przez prawo "podmiotami". Fundacja przed Rada, spolka przed fiskusem oraz Krajowym Rejestrem Sądowniczym.

Dlatego jeszcze raz zwracam uwage, nikt nie musial nawet wspomniec o spolce. Ale nie obawialismy sie niczego bo nic nie mamy sobie do zazucenia, konta dla Europride zostaly wydzielone w ksiegach, rozliczenie Europride zostanie dokonane przed Rada. Dla mnie sprawa jest jasna.

Anonimowy pisze...

Panie Adamie,
jak zwykle z ignoracją, a to nie jest prywatny folwark, jak mówisz - wielcy laskawcy wcale nie musieli ujawniać istnienia spółki - padać teraz na kolana przed wami za dostąpienie łaski oświecenia???? po ujawnieniu przez Abiekta i tak nie macie wyjścia.

Fundacja Równości została powołana przez 3 organizacje działające na rzecz lgbt i to was zobowiązuje! Została powołana do działań na naszą rzecz, dla idei - przypomnijcie sobie. Tworzenie spółki w tajemnicy przed radą fundacji tez o czymś świadczy.

Dziwi mnie szczerze, że trzon zarządu się nie zmienił po klęskach hiacyntów i parady. Ale skoro to nie FR ma prawa do EP2010 a prywatny podmiot, to radę fundacji macie w garści. Sprytne posunięcie, bo co wam teraz zrobią. W spółce powinni być reprezentanci fundatorów, skoro argument za księgowością jest taki istotny! To byłoby w porządku.

Piję do tego, że wydaje mi się, że 3 prospołeczne organizacje nie po to założyły FR, do organizowania parad, by teraz o największej imprezie i najważniejszej dla nas miała decydować prywatna firma, (czyli 2 osoby jak wywnioskowałem)! Dlatego rozumiem argument o oszustwie.

A taki podmiot jak fundacja daje jednak gwarancje kontroli, po to jest rada w której zasiadają przedstawiciele tychże organizacji, by mieć wszystko na oku. Można przecież KPH i Lambdę traktować jako naszych reprezentantów w FR. Wiem, że to wybujałe, ale z braku laku, ja to tak traktuję.

Multilicus pisze...

Adamie, twierdzenie w jednej wypowiedzi, że nie ma żadnej tajemnicy (ktoś ją usiłuje stworzyć) a zarazem podkreślanie, że gdyby się tylko chciało, to istnienie spółki znane byłoby tylko FR (no i sądowi rejestrowemu), to już przesada.

Faktem jest, że to FR występowała wobec świata zewnętrznego jako organizatorka EuroPride. O spółce nie było nigdy nigdzie mowy - a to właśnie oznacza tajemnicę. To, że Rada FR o spółce dowiedziała się niewiele wcześniej, niż reszta branży, tylko tę tajemnicę pogłębia. Nie ma więc wątpliwości, że tajemnica była.

Problem z tą tajemnicą jest taki, że nie musiało jej być. Można było od początku powiedzieć, że z przyczyn takich-a-takich przeprowadza się zabieg z utworzeniem spółki i że - jeśli ktoś ma ochotę - niech kontaktuje się ze spółką. Albo z FR, która korzysta z takich-a-takich praw do EuroPride na mocy umowy ze spółką. Pokazać umowę, zamazać kwoty lub dane osobowe, i mieć sprawę czystą. Niczego takiego nie zrobiono. Oficjalnie tylko FR była odpowiedzialna za EuroPride i tylko ona występowała jako jej organizatorka - tak wobec osób, które chciały pomóc w EuroPride w ramach wolontariatu jak i wobec wszelkich innych podmiotów.

Porównanie EuroPride do koncertu Madonny jest żenujące. Jeżeli tak postrzegasz tę sprawę, to, zasadniczo, tą jedną wypowiedzią pokazujesz, że jesteś przedsiębiorcą, osobą prowadzącą działalność gospodarczą, a nie działaczem LGBTQ. EuroPride jest wprawdzie połączeniem przedsięwzięcia ekonomicznego z przedsięwzięciem ideowym, ale to ten drugi czynnik jest dominujący i ważniejszy, to przez niego postrzegane jest całe wydarzenie. Tymczasem w koncercie Madonny chodzi o zarobienie pieniędzy, nie o walkę z homofobią.

Gdyby i FR i EuroPride były przedsięwzięciami czysto biznesowymi, nikt poza skarbówką by się tym nie interesował, tak jak nikogo nie obchodzi, kto organizuje koncert Madonny. Jednak nawet wtedy jednak wobec kontrahentów obowiązywałaby jawność i stawianie spraw jasno: twierdzicie, że macie prawo dysponować znakiem i logo - udowodnijcie to. Kontrahent, który przyszedłby do FR i posłyszał o jakieś spółce, potraktowałby FR jak pośredniczkę i powiedział krótko: kawa na ławę. Pokazujcie papier, że wolno wam dysponować tym, co mnie interesuje, albo pójdę robić interesy z tą całą spółką, bo wy najwyraźniej nie jesteście partnerami do interesów.

Przy EuroPride - oprócz "biznesowej" otwartości należy zachować jeszcze otwartość zupełnie ludzką. Zasłanianie się tajemnicą handlową? Tak postępuje podmiot, który jeszcze niedawno wołał o pomoc w zorganizowaniu największej imprezy branżowej w Polsce, zachęcał do udziału i zaangażowania się w imię walki z homofobią? Do kogo wysyłany jest w ten sposób sygnał? Kto będzie chciał robić interesy - jako "normalny" kontrahent, w ramach wolontariatu, organizując imprezę towarzyszącą lub w jakikolwiek inny sposób - z ludźmi, którzy pomieszali hasła walki o prawa osób LGBTQ z hasłem "to jest biznes i obowiązuje tajemnica"? Zamiast postawić na zalety tego biznesowo-ideowego połączenia, FR i osoby, które zainicjowały tę całą spółkę, wybrały najgorszy możliwy wariant: utajniły, co nietrzeba, a ręce po pomoc swoją drogą wyciągnęły.

Adam Biskupiak pisze...

Drogi Multilicusie, ta dyskusja dajemy sobie nawzajem do zrozumienia ze nie dojdziemy do wspolnego konsensusu. Ty widzisz to ze swojego punktu widzenia, my widzimy ze swojego punktu. Oczywiscie masz prawo nie zgadzac sie z naszym punktem widzenia i nawzajem. Gdybysmy chcieli robic biznes to nie zobowiazalibysmy sie do przekazania calego zysku dla Fundacji. Nie widze sensu dlaszego przekonywania ciebie co do zasady istnienia spolki. Fakt jest taki ze spolka istnieje, organizatorem Europride jest FR. Kazdy kto ma ochote wiedziec dlaczego bedziemy tlumaczyc tak jak tobie tlumaczylem. Zgadzam sie z toba co do jednego. Europride to rowniez prezedsiewziecie ideologiczne ale niestety ideologia bez biznesu w takich rozmiarze nie ma szansy na powstanie. My musimy myslec nie tylko ideologicznie ale rowniez ekonomicznie. Z mojej strony temat jest zakonczony ale oczywiscie na blogu bo uwazam ze jezeli chce sie wyjasnic podobne konflikty strony powinny spotkac sie face to face. Rozmowa jest wtedy bardziej rzeczowa i efektywna. Znam twoj punkt widzenia i go szanuje, ale sie z nim nie zgadzam.

Z pozdrowieniami

Adam

Piotrek pisze...

Może krótki cytat ze strony paradarownosci.pl
"Na odbywającej się w dniach 22-23 września 14. dorocznej konferencji EPOA (European Pride Organizers Asotiation) w Sztokholmie jej uczestnicy przyznali prawo do organizowania EuroPride 2010 Fundacji Równości w Warszawie."
To przyznała Cepedowi czy FR? Bo to różnica a sam cytat pokazuje, że Fundacja świadomie wprowadzała w błąd.

Anonimowy 40latek pisze...

Wiecie co ... Szkoda czasu na czytanie tych wyjaśnień i objaśnień.

Życzę wszystkim zwolennikom FR i jej przeciwnikom, a także tym związanym z tajemniczą spółką z oo i tym nie związanym z nią wszystkiego najlepszego ... zgoda buduje, niezgoda rujnuje

Anonimowy pisze...

W morde, ten tekst ze strony parady jest z 2007 roku! Z 2007!

Niektore fragmenty sa extra, np.:
"Przygotowaliśmy dobrą prezentację multimedialną, w której przedstawiliśmy nasze plany i zamierzenia związane z paradą w 2010." O matko, a przeciez dopiero co sie okazalo, ze planow nie ma, ludzi nie ma i jest tylko jakis luzny draft z karykatura budzetu!

"Czujemy się szczególnie wyróżnieni i docenieni. Nasza dotychczasowa praca zdobyła uznanie." Czyja praca - Cepedu czy Fundacji?

"Zdajemy sobie, ze organizacja tak dużej imprezy jest dla nas wielkim wyzwaniem. Mamy jeszcze tylko 3 lata na plany i organizację."
Wow - ile rzeczy udalo im sie zrobic przez ostatnie dwa lata! Zalozyli spolke, o ktorej nikomu nie powiedzieli!

Albo to: "Nasze szczegółowe plany związane z tą imprezą przedstawimy na specjalnej konferencji, która zaplanowana jest na listopad. Wcześniej czekają nas jeszcze konsultacje z władzami Warszawy oraz z innymi organizacjami." Pamieta ktos, czy w listopadzie 2007 byla jakas konferencja o europridzie? Ciekawe tez, jak przebiegly te konsultacje z wladzami Wa-wy. Jakby Ceped vel fundacja zaslanialy sie tajemnica handlowa, to mozna zawsze spytac wladze Warszawy - one chyba musza odpowiedziec.

I jeszcze ten podpis pod caloscia: "Zarząd Fundacji Równości". A gdzie Ceped, chcialoby sie zapytac...

Brajan pisze...

Takie rzeczy powinny być od początku do końca w 100 procentach przejrzyste. KRYSTALICZNIE przejrzyste. Żyjemy w Polsce, pieprzonym kraju prywaty i wszyscy sa na to wyczuleni. Więc jak się coś robi dla wspólnego dobra, to niestety należy się przygotować, że wszyscy patrzą na ręce. I na bieżąco o wszystkim informować. Tyle. Niesmak został.

Anonimowy pisze...

hej, ja uparcie twierdzę, że nawala tu komunikacja. widzę oczyma mojej wyobraźni któregoś z członków zarządu, jak pisze newsa na stronie FR: powołaliśmy spółkę taką a taką, do celu takiego, bo tak jest łatwiej itp. - można tak zrobić, uniknęlibyśmy wówczas tej masy komentarzy bez sensu. zdecydowanie: PRZEJRZYSTOŚĆ, KLAROWNOŚĆ, co tam jeszcze. takie to proste, a takie trudne...
Yga

Wojtek pisze...

Nie do końca się Yga zgodzę, bo na przykład czytam tutaj, że Fundacja jest organizatorem EP 2010, a nawet na stronie EPOA czytamy:

Conference 2009

The EPOA-conference 2009 will take place from 24 till 27 september 2009 in Warsaw.

16th International
EPOA Conference
Warszawa, Poland
25 - 27 September 2009
REGISTRATION INFORMATION
organised by:
european pride organisers association
&
Fundacja Równości & CePed

Czyli wolontariusze pracują zarówno dla Fundacji (szczytne) jak i prywatnej firmy - za darmo. a zgodnie z ustawąz korzystającymi z wolontariatu mogą być wyłącznie organizacje pozarządowe, kościelne i takie tam. Dla mnie jest to wykorzystywanie ludzi.

Multilicus pisze...

A wie ktoś/ktosia, czy CePed Sp. z o.o. w ogóle powstała? W rejestrze przedsiębiorców jeszcze jej nie ujawniono - przynajmniej nie na 31 sierpnia, czyli albo zarejestrowaną ją wczoraj, albo jest to spółka z o.o. w organizacji. Taka spółka może wprawdzie zaciągać zobowiązania i nabywać prawa, ale czy to nie oznacza, że zawiązano jej jakoś niedawno? Ktoś wyżej podawał info ze strony Parady Równości o przyznaniu FR EuroPride 2010 - to info było z 2007 roku. To jak? FR nie ma umowy z EPOA, ma ją lub dopiero ma ją mieć CePed Sp. z o.o., która niedawno powstała lub nadal powstaje? Faktycznie - przez ostatnie dwa lata napracowano się przy EuroPride "że hej".

Zresztą, może ta cała EPOA zawsze tak robi? Najpierw "przyznaje" EuroPride (takie publiczne przyrzeczenie), a umowę zawiera ileś lat później?

Swoją drogą ciekawe, że EPOA nie przeszkadza, że w 2007 roku podano, że EuroPride zrobi FR, a w 2009 roku na to samo EuroPride zawiera się umowę z CePed Sp. z o.o.

Anonimowy pisze...

To mi się podoba, taki mały flame war chyba każdy lubi.
A ten CePed, czy to skrót za Centralna Pedałownia ? ;)

Piotrek pisze...

Można poznać regon Cepedu?

Anonimowy pisze...

Pewnie nie można, bo jak pisała Monika Czaplicka wszystkie dokumenty na czas przeprowadzki są spakowane - czym mnie do łez doprowadziła.

Moje pytanie jest inne - czemu rada fundacji nie wymieniła prezesa zarządu zanim w tajemnicy przed radą powołał on spółkę (która nabyla prawa do Euro Pride, choć było to zadanie Fundacji Równości)? Przecież widać, że co innego mówili w 2007 roku, w 2008 też, a od tamtego czasu raczej niewiele zrobili. Parada tegoroczna to potwierdza. Za mało Wam argumentów za odwołaniem?

Panowie z FR, to co z tym regonem?

Multilicus pisze...

Jak CePed Sp. z o.o. jeszcze nie jest wpisana do rejestru przedsiębiorców KRS, to - siłą rzeczy - właściwy miejscowo urząd statystyczny też nie wziął tej spółki w obroty i nie nadał jej numeru REGON. Jakiś czas temu zmieniło się prawo i - zasadniczo - wniosek RG-1 (o nadanie REGON) wypełnia się jednocześnie ze złożeniem papierów do sądu rejestrowego. Czy CePed Sp. z o.o. została zawiązana przed tą zmianą - nie wiadomo (podobnie jak nie wiadomo, czy w ogóle ją już zawiązano), ale numeru REGON i tak nie dostanie przed wpisem do KRS.

Piotrek pisze...

Tylko pytanie brzmi: jak coś co nie (skoro nie ma gusie i krsie to nie istnieje) może posiadać prawa do Europride i może mieć zawartą jakąś umowę z Fundacją Równości?

Multilicus pisze...

Spółki z o.o. w organizacji mogą
we własnym imieniu nabywać prawa, w tym własność nieruchomości i inne
prawa rzeczowe, zaciągać zobowiązania, pozywać i być pozywane (art. 11 par. 1 ksh). Jedyna różnica w sytuacji takiej spółki a zarejestrowanej spółki z o.o. (o której nie mówi się, że jest "w organizacji"), jest taka, że za zobowiązania spółki w organizacji odpowiadają solidarnie
spółka i osoby, które działały w jej imieniu (art. 13 par. 1 ksh).

Wojtek pisze...

ale z wlasnego doswiadczenia wiem, ze jak jest sie w organizacji to np. faktury wystawia sie z REGONEM, a co w takim wypadku gdy sie ma jedynie dokument notarialny o zalozeniu spółki?

No to robimy kącik porad - jak założyć spółkę :)

BTW - ale jakoś Pan Adam Biskupiak zamilkł, czekamy na odpowiedzi na te proste pytania :)

Monika Czaplicka pisze...

Kochani - Zarząd ma trochę roboty z robieniem konferencji i nie bardzo mamy czas odpowiadać w waszym "kąciku porad jak założyć spółkę". Ja też się nie czuję na siłach - studiuję tylko socjologię..

Po raz kolejny przypominam - staramy się pracować, a nie dyskutować o różnych sprawach. Jeśli macie do nas pytania - od tego są spotkania grupy roboczej.

Gdyby ktoś z was chciał się włączyć w organizowanie konferencji - zapraszam do kontaktu: monika_czaplicka@paradarownosci.pl

Wojtek pisze...

Widać, że wczoraj jeszcze jej nie organizowaliście :D

Anonimowy pisze...

Droga Moniko Czaplicka, rzeczywiście napisanie 9 cyfr, z których składa się numer regon to niesamowite wyzwanie i w natłoku obowiązków zarząd może nie znaleźć na to czasu.

Dlaczego więc znalazłaś czas by napisać kilka pełnych zdań?

Jeżeli nie posiadasz podstawowych informacji na temat podmiotu, który ma prawa do Europride, to jesteś po prostu niekompetentna, a Twoje studia nic do tego nie mają.

Anonimowy pisze...

numer regon jest na pieczątce, na blankietach firmowych, łatwo znaleźć, zwłaszcza dla firmy, bo skąd mamy wiedzieć, że firma istnieje? równie dobrze mógłby być to blef, nie jedyny zresztą.

gejowski pisze...

Spółka z o.o. z definicji i z praktyki jest wygodnym narzedziem umożliwiającym dowolne nadmuchanie kosztów bez konieczności tłumaczenia się z tego komukolwiek. To dlatego jej powstanie powoduje takie zamieszanie. Zysk sp. z o.o. w praktyce zależy wyłącznie od woli jej zarządu i nikogo wiecej. Jak się pojawi, wystarczy zlecić "kampanię informacyjną w Internecie" i zaksięgować fakturę na 5, 10, 20, 50, 100 tysięcy złotych. Szczerze mówiąc nie widzę możliwości "oczyszczenia wizerunku" takiej spółki. Nigdy nie będzie pewności, czy działała tak jak powinna. A co za tym idzie nie da się przekonać podejrzliwszych, że wszystko jest OK. Nawet gdyby było.

Anonimowy pisze...

Bardzo madrze napisal Gejowski. Ja nie chce czegos insynuowac, ale wszystko nalezy brac pod uwage, szczegolnie ze sprawa jest dosc bizarr. Ta wielka tajemnica, wykretne tlumaczenia i sama nazwa spolki budzi tylko smiech. Nie chce powiedziec, ze chodzi tutaj wylacznie o spladrowanie zasobow finansowych FR, ale moze to byc takze sabotaz. Wyobrazmy sobie takie scenario. Metoda jedna z najstarszych i najprostszych (sa obecnie o wiele bardziej wyrafinowane) stosowana na calym swiecie, nie tylko przez zorganizowana przestepczosc, ale takze przez pazernych, nieuczciwych prawnikow ( nie wszyscy sa tak nieskazitelni jak np. Multilicus :) Gdy chce sie 'oczyscic' jakas jednostke gospodarcza, czy jakies stowarzyszenie, ktore ma dosc spory kapital, otwiera sie company - Ltd. czyli tak jak to sie w Polsce nazywa spolka z o.o. Spolka taka moze zajmowac sie roznymi rzeczami np. prawami autorskimi filmow, muzyki czy wynalazkow - czymkolwiek. Pozniej z osobami podstawionymi dokonuje sie roznych fikcyjnych transakcji, przelewow i za pomoca bluff faktur pladruje sie caly kapital. Pozostaje tylko nazwa spolki gotowej do ogloszenia bankructwa. A pieniadze, pieniadze sa gdzies na koncie w banku np. na Cayman Islands. Proste. FR zas, pozostaje ze swoimi zobowiazaniami i dlugami, ktorych najprawdopodobniej nigdy by nie byla w stanie splacic. No i ze wstydem, bo o tym przeciez dowiedzialby sie caly swiat.

Anonimowy pisze...

Niekoniecznie należy od razu zakładać, że musi dojść do jakichś nieprawidłowości.
Jednak forma w jakiej to się odbywa budzi ogromne wątpliwości. Bo skoro to takie wygodne, oczywiste i FR nie ma nic do ukrycia to po co robi takie podchody? Po co ukrywała fakt istnienia spółki i jej praw do Europride? Dlaczego unika podania danych identyfikacyjnych spółki?

Anonimowy pisze...

Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych powyższym zagadnieniem, jednakże obrzydzenie mnie bierze czytając komentarz do sprawy członka Zarządu p. Adama Biskupiaka, który jest współzałożycielem spółki z o.o. wspólnie z Prezesem Fundacji Równość p. Bączkowskim. Część Zarządu Fundacji jest też spółką CePed. Moje doświadczenie zawodowe i wykształcenie pozwala przyklasnąć trafności Anonimowemu, który opisał sposób na wyprowadzenie pieniędzy z przykładowej firmy. Rada Fundacji nadzoruję Zarząd Fundacji i może go rozliczać a także odwołać Zarząd w dowolnym momencie przy spełnieniu wymogów formalnych, w tym Prezesa Fundacji Równość p. Bączkowskiego i jego członka p. Biskupiaka, który tu usilnie stara się Nam wcisnąć, że powołali spółkę, która będzie działała non profit. Co już w ogóle jest głupotą. Kontynuując, Spółka CePed nie musi się z niczego i przed niczym tłumaczyć z osiąganych dochodów, a tym bardziej z ponoszonych wydatków związanych z jej funkcjonowaniem. Tu tylko i wyłącznie będzie tłumaczyć się przed organem skarbowym. Owszem jak każda spółka będzie generować koszty. Obecnie Prezes FR i p. Biskupiak pracują w Fundacji na zasadzie wolontariatu i nie otrzymują wynagrodzenia, jako spółka, już będą odprowadzać ZUS i ubezpieczenie zdrowotne i społeczne, mogą w koszty wrzucać koszty związane z utrzymaniem swoich prywatnych aut, jeśli spółka jest zarejestrowana na adres domowy to też koszty też można o część czynszu chaty wrzucić w kolejne wydatki. Tak też analogicznie można mnożyć przykłady generowania kosztów. Tego nikt nie będzie mógł kontrolować, prócz uprawnionych organów. Jeśli przyszło roczna EUROPRADE 2010 okaże się kolejnym niewypałem, Fundacja Równości będzie bronić się przed zarzutami, że to nie ich wina tylko spółki CePed, że im zaufali i ich obietnicom gwarantowanego sukcesu, ale pretensji do Zarządu Fundacji nie będziemy mogli mieć, choć o ile się nie mylę 2 osoby z Zarządu Fundacji to cała spółka CePed. Rada Fundacji też nie będzie miała kolejnego argumentu do odwołania Zarządu. Mimo tylu zarzutów, które tu się pojawiają, zadaję sobie pytanie po co ogóle jest powołana ta Rada? Dalej, ktoś słusznie rozszyfrował nazwę, bo sam p. Bączkowski wspominał, że powoła spółkę "Ce-ntrum Ped-alstwa". O zgrozo, gdzie jest działacz na rzecz walki z homofobią i absolwent szkoły praw i wolności człowieka p. Biedroń, który w mediach wtórował za słusznością wyroku za nazwanie kogoś "pedałem" a tu proszę - ciche przyzwolenie i wtórowanie, mimo iż jest członkiem Rady Fundacji. REGON nie stanowi tajemnicy handlowej. Czekam, kiedy ów temat podchwycą media np. TVN lub Polsat i zrobią "dobrą reklamę". Może zrobią więcej niż sama Fundacja Równości i jej spółka CePed, ale słusznej sprawy i działań na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji nie dostrzegam. Faktem też jest, że spółka nie będzie mogła korzystać z pomocy wolontariuszy, może zaś zatrudniać ludzi w ramach np. umowy zlecenia. Oszustwem byłoby, gdyby fundacja nawoływała do wolontariatu, skoro całość organizacji przyszłorocznej imprezy zleciła CePed. Aha, jeszcze jedno pytanie. Skoro CePed został powołany niedawno lub czeka na wpisanie do rejestru to p. Bączkowski lub p. Biskupiak do tej pory prowadzili rozmowy ze wszystkimi partnerami organizującymi lub biorącymi udział w przyszłorocznej EROPRIDE 2010, jako Zarząd Fundacji Równość czy też spółka CePed?
I jak tu dokonać coming out, skoro nie szanujecie Nas przede wszystkim. To Nam Fundacja miała pomagać i całemu społeczeństwu byśmy byli równi, mimo różnic. O ile dobrze pamiętam podobne hasło przyświecało kilka lat temu I Międzynarodowej Konferencji w Grand Hotelu w Warszawie. Chyba się uwsteczniam i zaczynam żałować, że jestem podobny do was i jestem gejem. Ale CePed i Fundacja Równość sięga chyba nie po wyższe wartości a po zwykłą kasę.
I tak podniosłem sobie ciśnienie na noc bez picia kawy. a komentarz winien brzmieć: "Kawa Wasza Mać, Ręce precz od słusznej sprawy".

Kolejnym będę anonimowym

Prześlij komentarz