Marudzenie o tożsamościMarudzenie o tożsamościO co mi chodzi? O to, czy można kogoś zaszufladkować tylko dlatego, że kochał się z facetem. Jakoś w tych dążeniach politycznych najbardziej niebezpieczną kwestią staje się tożsamość.

Czytaj dalej

Odkryte-zakryteOdkryte-zakryteOni mówią językiem, który uniemożliwia powiedzenie pewnych rzeczy wprost. Dla nich jest to nie na miejscu. To nie są ludzie coming-outów.

Czytaj dalej

"trup...""trup nie należał do żadnej z literackich grup"Mam dość tego cholernego kota co na fejsie nie wie co z sobą zrobić. Polecam coś innego:

Czytaj dalej

I po NS2ŚwiadekWyrok zapadł, jeszcze tylko chwilę poczekamy na pisemne uzasadnienie. Przegraliśmy.

Czytaj dalej

Plus do egoPlus do egoW tym co do tej pory zrobiłem otrzymałem wiele wsparcia, ale i dużo hejtu, który mnie na szczęście niewiele przejmuje.

Czytaj dalej

Rss

Nocnie

Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekta przypadki, HomoWarszawa, Kulturalnie, wydarzenia | Opublikowano czwartek, 30 lipca 2009

Trzecia w nocy to od dłuższego czasu jedyny moment na chwilę spokoju. Na początek refleksja tłumacza:

I've got children to tend
The clothes to mend
The floor to mop
The food to shop
The the chicken to fry
The baby to dry


I tak dalej i tak dalej. Wiersz Mayi Angelou Woman Work z pewnej książki przyprawia mnie od dwóch dni o ból zębów. To znaczy da się to po polsku napisać, nawet z rymem, ale brzmi to beznadziejnie, zwłaszcza w głośnym czytaniu.

Jak już przy książkach to oczywiście nie mogę zapomnieć o Robercie Biedroniu, który zapowiedział wydanie gejowskiej bajki. Najzabawniejsze, że komentatorzy uznali iż jest to bajka o pingwinach z ostatnich doniesień medialnych, a przecież ta książeczka ma już cztery lata. Ciekawe jaka będzie cena za 32 stronicową książeczkę - to największe niebezpieczeństwo takich wydań - kolor kosztuje, twarda okładka też, dobry papier... (o ile będzie), a jak czytelnik/czytelniczka widzi cenę 40 zeta za 32 strony to dostaje nerwowych tików na twarzy. Mi przy FH za 50 zeta narzekano na cenę, a książkę 230 stron...

Abiekt ma na głowie cztery projekty książkowe, a może nawet pięć. Jestem lekko przerażony. Planowane premiery we wrześniu i październiku, później marzec i czerwiec, a już nie wspomnę o tym, że sam bym coś napisał...

Po Grucy odszedł kolejny homik starszej daty - tym razem Igor Przegrodzki, wspomnienie autorstwa Janusza Boguszewicza mnie urzekło:

Jego życie towarzyskie było ponoć równie bogate. Po całym Wrocławiu krążyły w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych opowieści na temat męsko-męskich podbojów miłosnych pana Igora. Zabójczo przystojny i uwielbiany przez kobiety, grający w młodości role amantów i birbantów, w życiu nie odbiegał od scenicznego emploi.
Jako aktor senior, dyrektor teatru, otaczał się zawsze chętnie młodymi efebami, adeptami sztuki scenicznej. Sam widywałem go często, gdy przesiadywał w pobliżu pikiety Centralnej we wrocławskim parku Hanki Sawickiej, ucząc się roli i rozmawiając z młodymi, urokliwymi chłopakami szukającymi łatwego zarobku. Mistrz nie szedł jednak na łatwiznę i do grona jego przyjaciół zaliczali się najbardziej wysublimowani i najatrakcyjniejsi młodzieńcy Wrocławia, studenci, artyści, naukowcy, prawnicy, duchowni. Igor Przegrodzki to niewątpliwie spiżowa postać polskiego teatru. Miał 83 lata. Piękny wiek.


Niestety za życia nie można napisać o warszawskich pedałach. A przecież tyle o nich wiemy - znamy kochanków, partnerów, ulubione knajpki, ale w Polsce outing nie jest modny, no i nikt nie ma kasy na sprawy sądowe. I ten konflikt w LGBT - prywatne czy polityczne? Może nadejdą lepsze czasy.

Na sam koniec - The International Gay and Lesbian Chamber of Commerce przedstawiła listę najbardziej homofriendly firm na świecie. Otóż powinniśmy pracować w IBM, BT Group (British Telecom) i The Dow
Chemical Company. W Polsce pod względem procenta zatrudnionych LGBT powinien wygrać TVN. Zwłaszcza w kategorii nieujawnionych. A może Sejm? A kto zatrudnia w Sejmie? Społeczeństwo.

Tyle na dzisiaj, dobranoc/dzieńdobry.

14 komentarzy:

Anonimowy 40-latek pisze...

Porannie,

nie ma jeszcze szóstej, a ja już zaglądam na abiektowy blog, to jedyny spokojny moment, gdy można się spokojnie zagłębić w tę lekturę. ;)

Czy książka wydawana przez Biedronia będzie się sprzedawać, czy nie, nie wiem, ale zdziwilem się, że Biedroń ma swoje wydawnictwo, ty swoje, z pewnoscią inni mają też jeszcze swoje wydawnictwa ... czyżby nastała moda na wydawnictwa ? A nie lepiej skonsolidować to wszystko i w dobie oszczędności pod jednym wydawnictwem publikować różne rzeczy ? No, ale patrząc na środowisko i przeróżne wojenki pomiędzy działaczami mogę założyć, że jest to raczej niemożliwe ... choć cuda się zdarzają ... szczególnie, że jeden z dzialaczy ruchy gejowskiego lubi pokazywać się w koloratce, a na dodatek z tego co wyczytałem w necie para się również fotografią erotyczną ... koniec świata pani Popiołkowa ;)

Tak się zastanawiam, czemu wojtku nie poruszysz tego tematu na blogu. Wiara, kościoły wśród gejów ... jak to ze sobą godzą ... wielu z nas deklaruje, że wierzą są chrześcijanami ... i ..., tajemnicą poliszynela jest to, że wśród księży katolickich są geje, którzy nawet bywają w klubach pokroju fantom ... oczywiście w przeciwienstwie do człowieka w tęczowej stule nie obnoszą się z swoją funkcją w miejscach manifestacji gejów, a tym bardziej klubach ...

Co do planów wydawniczych Abiektu - a może podać dokładnie plany - bo poza Homo Warszawą jakoś za bardzo nie wiem, co ma być w przyszłości wydane ;)

Bajka o dwóch samcach pingwinów wychowujących baby ... no cóż ... nie wiem, czy rodzice beda ja kupować, kiedyś ktoś mi przesłał link do piosenki śpiewanej przez dzieciaka, i mi się taka forma uczenia tolerancji bardziej spodobała, podsyłam link i zwróćcie uwagę na komentarze :)
http://www.talenty.pl/index.php?str=linkif&filmy=9388

a tu link do pisenki ;) http://www.youtube.com/v/c0fXMnIfA2Q

Notatka o zmarlym aktorze jest super ... podałbym tylko jeszcze źródło publikacji ...

I powiedz mi jedno, czy na prawdę mamy się outować ?? Mamy mówić, jestem taki, a nie inny ... ja uważam, że nie ..., powiedz mi jedno drogi W. czym się różni gej od drugiego człowieka poza jego seksualnością ?? A czy z seksulnością trzeba się obnosić ??

A ja do TVN i sejmu chyba bym dodał największy koncern prasowy w RP i całą grupę spółek córek ;)

ampersand pisze...

"A czy z seksulnością trzeba się obnosić?"

facepalm.jpg

Kallipygos pisze...

40-latku. Ci prawda pytanie skierowałeś do Abiekta, ale pozwolę sobie i ja wtrącić moje 3 grosze.

My się nie powinniśmy outować, ani urządząc popisówek. Czy np. ja, idąc z moim chłopakiem za rękę, całując go publicznie, czy też zabierając na imprezę, na której są nieznani mi ludzie dokonuję coming-outu? Nie. Ja tylko zachowuję się tak, jak heterycy, a przecież o heterykach nikt nie powie, że się outują, że obnoszą się ze swoją orientacją. Jest to po prostu normalne zachowanie; okazanie 'czegoś' osobie, z którą się jest, ku której żywi się pewne wyjątkowe uczucia. Dlatego, zamiast się outować, zachowujmy się normalnie.
Jestem przekonany, że Ty dojrzały, świadom swej wartości i praw mężczyzna, masz takie samo podejście.

zewsząd i znikąd pisze...

Abiekcie,
co do książek - też już się zetknęłam z obawami co do ceny bajki o pingwinach (przy okazji - po polsku "baby", inaczej zresztą wymawiane, doprawdy znaczy co innego...). W ogóle - niestety - nadal pokutuje mit, że w Polsce książki są tanie. Że w USA to drożyzna, panie tego, głupie Chamerykańce nie czytajom ksiunżek, ale jak majom czytać, jak ich nawet nie stać? A w Polsce to raj, no bo u nas jest Wyższa Kultura... Otóż to jest wielka bzdura, jakieś parę lat temu ceny książek gwałtownie skoczyły do góry i nie jestem w stanie się do nich przyzwyczaić. Kombinuję, jak mogę - karty zniżkowe, Allegro, bo jestem uzależniona od słowa pisanego, więc nie mogę przestać wzbogacać mojego (już rozległego) księgozbioru... Ale doprawdy, no nie wiem - jakaś odrobinka interwencjonizmu państwowego w kwestii cen książek, bo kultura musi być dostępna...
Miałeś napisać o sprawie Rzepkozy - póki co nie wiem nic nowego na ten temat... Poza tym nie wiem, czy wiesz, że paru PiSowców chce przenieść pewną ustawę litewską na nasz grunt... Nie mogę powiedzieć, żebym się bała - trzy lata temu owszem mogłabym być przerażona takim pomysłem, dziś nie wydaje mi się on do uchwalenia. Za to przeraża mnie coś innego: że absolutnie bezrefleksyjnie przełknięto pojęcie "promowania / propagowania / reklamowania homoseksualizmu". I oczywiście idące za tym założenie, że a) można kogoś NAMÓWIĆ do zostania gejem albo lesbijką, b) obecność osób nieheteroseksualnych w przestrzeni publicznej jest "promowaniem".

Multilicus pisze...

Miło wrócić do bloga Abiekta. To jest też fenoment blogów: pytanie do osoby prowadzącej blog wywołuje odpowiedzi wśród osób komentujących.

Język jest bardzo ważny. Jego znaczenia wprost nie sposób przecenić.
Weźmy takie - jak mi się jeszcze niedawno wydawało - zapomniane, niemal archaiczne określenie: "osoba o odmiennej orientacji seksualnej". Nie spotkałem się z nim od jakiegoś czasu, aż tu - bach! - pojawiło się w stanowisku rządu przesłanym do ONZ (sprawozdanie okresowe z realizacji MPPOiP). Sformułowanie niby nieszkodliwe, niby neutralne, ale przecież traci sens, kiedy ja go użyję wobec osoby o orientacji odmiennej niż moja własna. Bo "odmienną" orientacją są tylko homoseksualność i biseksualność (ujmowane łącznie). A heteroseksualność - już nie; heteroseksualność jest "normalna", czyli jest z nią wszystko w porządku i o jej "odmienności" nie można mówić.
"Obnoszenie się ze swoją seksualnością" jest kolejnym dobrym przykładem homofobicznego języka. Osoby heteroseksualne obnoszą się ze swoim majątkiem, ale nigdy z seksualnością. Billboardowa reklama damskiej bielizny eksponująca walory modelki i wykorzystująca szereg innych odwołań i skojarzeń czysto erotycznych NIE jest obnoszeniem się z heteroseksualnością (być może dlatego, że może budzić zainteresowanie także wśród osób biseksualnych i homosekualnych kobiet). Para osób różnej płci idących ulicą i trzymających się za ręce z niczym się nie obnosi - ani z tym, że, jak pozwala sądzić taki obrazek, są ze sobą związane, ani z tym, że ich związek nie wynika np. z pokrewieństwa i oparty jest w sporej części na seksualności. Taka para trzyma się za ręce, wymienia czułości, na wszystkich falach nadaje przekaz o swojej seksualności, ale z niczym się nie obnosi. Dwie kobiety w zbliżonym wieku idące ulicą i trzymające się za ręce też "się nie obnoszą", bo to pewnie siostry albo bliskie przyjaciółki, zresztą kobiety zawsze są sobie bliskie, co innego mężczyźni... Dwa mężczyźni idący ulicą i trzymający się za ręce "obnoszą się" że hej - stanowią minę, na której w powietrze wyleci cała nasza cywilizacja (początkiem będzie spadek liczby urodzeń, dalej będzie jeszcze gorzej).
O "promocji" czy "propagandzie" czy "lansowaniu" już strach pisać. Wszystkie absurdalne homofobiczne urojenia znajdują ujście w tych określeniach - obłędne teorie, że homoseksualność to moda, przedmiot swobodnego wyboru, albo po prostu choroba. W konsekswencji pozostaje nam tylko iść tropem małego barbarzyńskiego państwa z którym sąsiadujemy i wprowadzić ustawowy nakaz publicznego udawania, że homoseksualności nie ma.

Mogę się śmiać z tępoty, ignorancji, lęków i fobii wśród osób heteroseksualnych, mogę z nich drwić i kpić; będę z nimi walczyć na wszystkie sposoby. Ale to, że o "obnoszeniu się" albo o "promowaniu" na serio mówią ludzie z branży... To po prostu boli jak jasna cholera.

Anonimowy 40-latek pisze...

I znowu ja ... bo chyba trochę tutaj podgrzałem atmosfery z tą seksualnością.


Kobieta i kobieta całujący się na ulicy w policzek ok, z języczkiem nie ok
Facet i kobieta całujący się na ulicy w policzek ok, z języczkiem nie ok
Facet i facet całujący się na ulicy w policzek ok, z języczkiem nie ok

To jest mój pogląd na te tematy, i nie wkładajcie mi czegoś innego, kilka razy wychodząc z jakiegoś lokalu dla mniejszości żegnając się z kimś cmoknąłem go na pożegnanie, i co ?? I nic, to nie jest obnoszenie się z seksualnością. No wiem, że zaraz będzie kilka osób chciało polemizować, ale ... może ja inaczej (niezgodnie z definicją) rozumiem seksualność.

Napisałem też w swoim komentarzu inny temat, wiara i gej ..., ale tu widzę, że nikt się nie wypowiada ... a prawdę mówiąc chciałbym przeczytać coś na ten temat już jakąś blotkę Wojtka ...

Kallipygos pisze...

----> 40latek
Ale kto mówi o języczku?! Ja mam tak, że w policzek mogę cmoknąć osoby obu płci, np. przy powitaniu/pożegnaniu, natomiast cmokasa w usta dostanie ode mnie tylko i wyłącznie mój chłopak i nadal nie uważam, bym obnosił się ze swoją seksualnością.

Co do religii, to jeśli masz chęć poznać moje poglądy, to wykazując minimum wyrobienia internetowego znajdziesz u mnie dwie notki: 'Niet te geloven II' oraz 'Dark side of Aquarius'. Linków, rzecz jasna, nie umieszczam, bo nie zwykłem reklamować swej twórczości na cudzym blogu.

Xys pisze...

pozdrowienia :)

Anonimowy pisze...

Madre Dios, poważnie się zrobiło... to ja dla odmiany dodam, że ten wiersz po angielsku już nie brzmi najlepiej więc nie trudziłbym się tłumaczeniem, bo to coś w stylu lamentacji, którą każda matka polka napisać by mogła :-)

derniere

Ladc pisze...

Very interesting Blog! Djiekuje!

B.K. pisze...

I've got children to tend
The clothes to mend
The floor to mop
The food to shop
The the chicken to fry
The baby to dry

Trzeba malców przypilnować
I ubrania zacerować,
Wyszorować podłogi,
Na zakupy wlec nogi,
Jeszcze upiec kurczaka
I przewinąć dzieciaka.


To oczywiście przekład wolny. "To dry" może mieć w zależności od kontekstu różne znaczenia.

Dosłowniej:

Dzieci mam do pilnowania,
Ubrania do cerowania,
A podłogi do ścierania,
Zakupy do zrobienia,
Kurczaka do usmażenia,
I pieluchę do zmienienia.

... ;-)
I mężowi dać dupy,
A wokół same kupy...

zewsząd i znikąd pisze...

Wersja z potrójnymi rymami lepsza, choć zgadzam się, że to i tak brzmi jak jakaś rymowanka. Ciekawe, jaki jest cały wiersz? Bo jeżeli reszta jest bardziej skomplikowana, to taka "wstawka" może wcale nie brzmieć rażąco.
Swoją drogą czytałam bardzo ciekawą książkę Barańczaka o tłumaczeniu poezji i tu mam taką uwagę: często ten sam rozmiar wierszowy wcale nie jest _funkcjonalnym_ odpowiednikiem w innym języku. Angielski ma dużo krótkich wyrazów i przez to krótkie rozmiary wersyfikacyjne brzmią w tym języku bardziej natualnie, a po polsku ciążą w stronę jakiegoś księdza Baki. Acz w tym wypadku problem w tym, że to MA brzmieć skrajnie prosto.

A jeszcze co do dupy w dodatku do wiersza ;): wiem, że nie odkrywam Ameryki, ale zwraca moją uwagę, jak to seks analny uchodzi językowo za Największe Poniżenie:
- dawać dupy (choć w wersji damsko-męskiej najczęściej to nie o dupę chodzi),
- także: dać dupy w sensie przegrać,
- włazić komuś w dupę (bez wazeliny),
- ch... ci w dupę (i jego modyfikacja, czyli ChWDP).
O tym ostatnim był nawet dowcip, jak to piłkarz gej nie trafia w bramkę, słyszy z trybun ch.c.w.d., rzuca się na murawę i maaarzy... ;)

B.K(inney) ;- pisze...

Ale po angielsku to jest przeciez RYMOWANKA! Niezdarna, z kiepskimi rymami, zapewne celowo!

Cxarma knabino pisze...

Ostatnie stwierdzenie - genialne!

Prześlij komentarz