I am angry. Fucking angry
Autor: Wojciech Szot | Tematy: Abiekt czyta, Abiekta przypadki, tłumaczenia | Opublikowano sobota, 28 lutego 2009
Kocham kobiety... czasem, oraz wybiórczo. Te kobiety przeważnie śpiewają lub piszą. Dzisiaj coś o Eve Ensler, autorce m.in Monologów waginy. Pani ta zredagowała książkę A memory, a monologue, a rant, and a prayer. Całość to antologia tekstów pisarek i pisarzy amerykańskich, których tematem przewodnim jest przemoc wobec kobiet. Jeszcze mi się nie zdarzyło, żebym się tak zachwycił antologią opowiadań i wierszydeł pisanych na zamówienie (choć charytatywnie). Najlepsze teksty oczywiście napisała Ensler, że aż zachciało mi się potłumaczyć kawałki, oczywiście jak zwykle robię to na szybko (więc za usterki przepraszamy) no i cholernie tendencyjnie.
Wstęp
Słowa. Słowa. Ta książka jest o słowach. Wypowiadających niewypowiedziane. Wypowiadających rzeczy już powiedziane w nowy i ożywczy sposób, wypowiadających ból, wypowiadających niedosyt. Mówiących. Mówiących o przemocy wobec kobiet, nie tylko dlatego, że to jedyny nasz kłopot, ale dlatego, że ten kłopot leży w środku naszego świata i nadal jest niewypowiedziany, nie-widziany, bez wartości czy znaczenia. Tak więc słowa te rozrywają odrętwienie i zaprzeczenie i rozdzielenie i dystans i zwodzenie. (...) Mówimy o przemocy wobec kobiet ponieważ w 2006 roku amiskie dziewczęta zostały zastrzelone w szkole tylko dlatego, że są kobietami (...).
I drugi fragment:
Chciałabym być zabawna. Chciałabym być zabawną, uśmiechniętą, zapraszaną-na-imprezy osobą. Chciałabym być trochę podrywaczką, może trochę niegrzeczną, trochę fabulous [wybaczcie, ale nie będę odkrywać na nowo Ameryki], tajemniczą, szykowną. Chciałabym zabawnie opowiadać zwariowane historie, nago skakać do basenu o północy, nosić te seksowne push-upy. (...) Ale nie jestem ironiczna. Nie jestem uwielbiana. Nie jestem też zabawna. Jestem zła. Kurewsko zła. Jestem wściekła.
Dalej oczywiście jest o przemocy, morderstwach i innych przykrych rzeczach. Kurczak - ja kocham Ensler za tą jej obsesyjność języka (obsesyjny język np. Jelinek już mnie tak nie rusza), za to, że nie boi się mówić - I'm fuckin' angry! Ensler do tego zawsze potrafi się upomnieć o to, co ją wkurwia, napisać o waginach, pokazać, że traktowane są jak niechciany szósty palec u ręki. To jest taki konstruktywny wkurw, który mi ostatnimi czasy bardzo odpowiada. Bo ja też jestem wściekły, zły, wkurwiony - ale wierzę, że to do czegoś prowadzi, że to ma swój cel, uzasadnienie - bo, choć jest on ukierunkowany bardzo dobrze, personalnie i ideologicznie - to właśnie ta złość pozwala na przejście do kolejnego etapu.
A tak na marginesie - to tego mi bardzo brakuje w naszym "środowisku" - słusznego wkurwu, za dużo jest grzecznościowych formułek a za mało konkretów; postulaty to mogły mieć lubiewowskie cioty na plaży, co by im siatkarki za bardzo nastroju nie psuły - nam jest potrzebny gniew. Tylko kogo na to namówić?
No i teraz dowiem się pewnie, że trza delikatnie i grzecznie... niekiedy tak, ale czasem brakuje mi Giertycha. Dlatego tak zazdroszczę Amerykanom - myśmy nigdy nie mieli naszego Stonewall i nigdy mieć nie będziemy, dlatego lubię wkurwione fenministki.
Wstęp
Słowa. Słowa. Ta książka jest o słowach. Wypowiadających niewypowiedziane. Wypowiadających rzeczy już powiedziane w nowy i ożywczy sposób, wypowiadających ból, wypowiadających niedosyt. Mówiących. Mówiących o przemocy wobec kobiet, nie tylko dlatego, że to jedyny nasz kłopot, ale dlatego, że ten kłopot leży w środku naszego świata i nadal jest niewypowiedziany, nie-widziany, bez wartości czy znaczenia. Tak więc słowa te rozrywają odrętwienie i zaprzeczenie i rozdzielenie i dystans i zwodzenie. (...) Mówimy o przemocy wobec kobiet ponieważ w 2006 roku amiskie dziewczęta zostały zastrzelone w szkole tylko dlatego, że są kobietami (...).
I drugi fragment:
Chciałabym być zabawna. Chciałabym być zabawną, uśmiechniętą, zapraszaną-na-imprezy osobą. Chciałabym być trochę podrywaczką, może trochę niegrzeczną, trochę fabulous [wybaczcie, ale nie będę odkrywać na nowo Ameryki], tajemniczą, szykowną. Chciałabym zabawnie opowiadać zwariowane historie, nago skakać do basenu o północy, nosić te seksowne push-upy. (...) Ale nie jestem ironiczna. Nie jestem uwielbiana. Nie jestem też zabawna. Jestem zła. Kurewsko zła. Jestem wściekła.
Dalej oczywiście jest o przemocy, morderstwach i innych przykrych rzeczach. Kurczak - ja kocham Ensler za tą jej obsesyjność języka (obsesyjny język np. Jelinek już mnie tak nie rusza), za to, że nie boi się mówić - I'm fuckin' angry! Ensler do tego zawsze potrafi się upomnieć o to, co ją wkurwia, napisać o waginach, pokazać, że traktowane są jak niechciany szósty palec u ręki. To jest taki konstruktywny wkurw, który mi ostatnimi czasy bardzo odpowiada. Bo ja też jestem wściekły, zły, wkurwiony - ale wierzę, że to do czegoś prowadzi, że to ma swój cel, uzasadnienie - bo, choć jest on ukierunkowany bardzo dobrze, personalnie i ideologicznie - to właśnie ta złość pozwala na przejście do kolejnego etapu.
A tak na marginesie - to tego mi bardzo brakuje w naszym "środowisku" - słusznego wkurwu, za dużo jest grzecznościowych formułek a za mało konkretów; postulaty to mogły mieć lubiewowskie cioty na plaży, co by im siatkarki za bardzo nastroju nie psuły - nam jest potrzebny gniew. Tylko kogo na to namówić?
No i teraz dowiem się pewnie, że trza delikatnie i grzecznie... niekiedy tak, ale czasem brakuje mi Giertycha. Dlatego tak zazdroszczę Amerykanom - myśmy nigdy nie mieli naszego Stonewall i nigdy mieć nie będziemy, dlatego lubię wkurwione fenministki.



















3 komentarzy:
Też kocham Eve Ensler i dziękuję jej za "Monologi waginy i "Dobre ciało", polecam wszystkim, bez względu na płeć. Nie znam drugiej piszącej takim językiem.
Ensler jest boska w tym co i jak pisze w swoich książkach.
Natomiast show w jej wykonaniu "Monologów waginy" po prostu fenomenalne.
Zasługuje na najwyższą ocenę.
To prawdziwa sztuka ognistej deklamacji.
A ja jak przystało na wtórnego analfabetę nie czytałem :|
But im not angry. At all :|
Po przemyśleniu sprawy chyba wolę zjednoczenie w świadomości, niż w złości. Tyle teoretycznie, a praktycznie? Co nas nie zabije to nas wzmocni jak mówią, więc czemu by nie spróbować?
Prześlij komentarz