Geje, Allah i sztuka

Znowu atakuje nas tzw. "sztuka krytyczna". Tym razem Sooreh Hera postawiła na kontrowersję i prezentuje coś takiego:


Te zdjęcia mi trochę Kozyrę przypominają i jej Łaźnię męską. Ale wiadomo, że nie będzie to rozpatrywane w kontekście sztuki, a polityki i społeczeństwa "zagrożonego" atakami islamistów. Zasadniczo poprawność polityczna tego nie zniesie.

A mnie się to podoba - ma swój wymiar, w którym się odnajduję. Połamanie konwencji, jak Mona Lisa z wąsem u Duchampa, jak Madonna z Lourdes Piotra Leśniaka na okładce Machiny. Kpina, ironia, świętokradztwo w kościele konsumpcji. Lubię jak mnie coś kopnie :)

2 komentarzy:

mik pisze...

Oby to kopnięcie nie było zbyt bolesne :)

Wojtek pisze...

Mnie już coraz rzadziej "coś kopie" - kocham prace niektórych artystów np. Szapocznikow, Kusama, Kozyra - lubię jak coś jest obsesyjne. Bo sztuka to taki rodzaj wyładowania obsesji, traumy, obcości... Kusama i jej kropki i fallusy, Szapocznikow odlewająca części ciała syna, Kozyra epatująca nagością "podglądaną"... ech... bo mi post zamiast komentu wyjdzie.