Plany książkowe i inne

Przy HomoWarszawie było kilku współpracowników - autorów, grafików, korektorów i redaktorów (i jedna jedyna Kostrzewa reprezentowała kobiety). W najnowszym Abiektowym projekcie współpracowników już jest koło trzydziestu. Dlatego w klawiaturze laptopa zaczyna odpadać kolejna literka, tym razem "o". Ale zacznijmy od początku.

Najważniejszym projektem wydawniczym, w który się teraz uwikłałem jest książki Art Pride. Polish Gay Art. To tytuł roboczy, zobaczymy, czy przetrwa próbę czasu. Jak się wszystko uda to w książce znajdzie się ponad trzydziestu artystów, których dzieła omówi Paweł Leszkowicz. Na album złoży się ponad 130 zdjęć, więc roboty jest dużo z zebraniem materiałów, zwłaszcza, że spora część z "obrazków" nigdy nie była publikowana. Wydanie polsko-angielsko-niemieckie, do tego jak zwykle u mnie szalona okładka :) Zawsze chciałem coś zrobić związanego ze sztuką, a takie pozycje jak Male Desire. The Homoerotic in American Art Weinberga budziły zazdrość i pytanie - czy w Polsce dałoby się coś w tym temacie zrobić. Powoli się staram :)

Tak więc wiosna będzie pod znakiem sztuki stała, ale oczywiście powoli też trwają przygotowania do QueerWarsaw - angielskiego i zmienionego dość mocno wydania HomoWarszawy. Tutaj bym chciał się już publicznie pochwalić wspaniałymi partnerami tego projektu, ale chyba jeszcze przyjdzie na to czas. Po cichu mogę powiedzieć, że będziemy obecni w Szwecji, Rumunii, Wielkiej Brytanii i może w kilku innych państwach. Jednocześnie czekamy na pewne dofinansowanie, które nam pomoże w bezstresowym wydaniu. Tutaj więc lekkie zawieszenie, ale jak prace przyśpieszą, to znowu nie będzie mnie pewnie jakiś czas dla nikogo.

Na marginesie tego zaczyna się tłumaczenie nowej książki Bechdel, a także dodruk Fun Home. Niestety jedna z propozycji książkowych właśnie się oddaliła, a by była to bomba w tym kraju. Niestety trochę brakuje materiałów i chyba odważnych do wzięcia się za to.

Nota bene co jakiś czas dostaję propozycję wydania różnych Berkopodobnych tworów. Niestety książka Szczygielskieg zachęciła wiele osób do użycia papieru i klawiatury w celu pokazania, że taką ksiązkę każdy może napisać. Cóż - a jednak nie jest tak łatwo.

ps. kilka wydarzeń gejowsko-lesbijskich, jakieś queer festiwale i inne się dzieją, ale jakoś na branżowych stronach mało o tym. W weekend za to otwarcie nowego klubu ciotowskiego, tym razem w miejscu szacownym bo na Rynku Starego Miasta. Strona klubu nie zachęca do odwiedzin, zwłaszcza, że czytając o (cytat!) queerowym jedzeniu wyobrażam sobie rzeczy ogólnie nieprzyjemne. A już pisanie zdań w ten sposób: My Tworzymy specjalnie dla Was Queera i Aspirujemy być miejscem Kultowym na Gejowskiej Mapie Warszawy! to jakaś paranoja. I ta odmiana - queer, queera... no cóż - na otwarcie raczej się nie wybiorę, bo nie jestem miłośnikiem zdobywania zaproszeń, a to ponoć wymóg, ale w jakimś innym terminie spenetruje się czy jest sens jechać na Rynek - miejsce, w którym statystyczny mieszkaniec stolicy bywa jedynie gdy oprowadza bliższą lub dalszą rodzinę, czy zagranicznych gości.

BTW - mają być czwartki LGBT w Kinotece. Póki co reklama jest, filmu brak, bilety po 18 zeta (wieczorki w Lambdzie i Krytyce są za darmo więc muszą pokazać naprawdę hita żeby się chciało przyjść), jak zwykle - czekamy na więcej info.

Poznańskie występy

Wizyta "gospodarcza" w Poznaniu niezwykle ciekawa. Dwa dni łażenia po klubach, do tego wykład w Bibliotece Uniwersyteckiej (ładnie brzmi :) trochę pomagają się zregenerować po ciężkim i nerwowym okresie. Zacznę od wykładu, na który przyszło zaskakująco sporo osób i... Paweł Leszkowicz, z którym wywiązała się ciekawa dyskusja o źródłach wizerunku herosa - czy źródła są biseksualne, czy heteroseksualne (to tak w wielkim skrócie). Oczywiście obecność Leszkowicza zestresowała mnie do maksimum, ale chyba sobie poradziłem. Nota bene powoli czas ogłosić, że autorem najbliższej książki wydanej przez Abiekta będzie właśnie Paweł Leszkowicz, ale to jeszcze chwilkę.

Tak więc wykład nazwijmy sukcesem, odpoczynek również, ale kluby poznańskie... ech... no oryginalne. Po pierwsze wizyta w Hallo Cafe - akurat to miejsce już znałem i zasadniczo polubiłem. Miłe, małe, bez pretensji, choć trochę spelunkowate, ale ja lubię taki klimat. Niestety im dalej w las... kolejny klub to Elektrownia, której - podobno dobrym - duchem jest Edward Pasewicz, autor Śmierci w darkroomie. Autora na miejscu faktycznie można zastać codziennie (tzn. mi się udało zarówno w piątek jak i sobotę), ale sam klub trochę przypomina atmosferę z thrillera i to takiego z niskiej półki. Muzycznie pretensjonalne balansowanie między rapem (tak - polski rap w klubie gejowsko-lesbijskim, niesamowita rzadkość) a hymnami w rodzaju I will survive. Do tego ciasno, ciemno, duszno i wcale nie w klimacie darkroomu. Nie potrafiłem się w tym odnaleźć. Ostatni klub to oczywiście słynna Voliera - hala z bardzo ciekawym i ostentacyjnie widocznym belkowaniem w stropie, w której brakuje trochę podziału na część piwno-siedzącą i tańczącą, ale ogólnie przyjemne miejsce i jak powiedział jeden z rozmówców nienawidzę tego miejsca, ale nic innego nie ma. Ja mam tak z warszawskim Toro - najchętniej bym tam nie chodził, ale jest najbliżej :)

Niedziela w tempie przyspieszonego powrotu do rzeczywistości, ale zaczyna się coś dziać wokół angielskiego wydania HomoWarszawy, wokół działań promocyjnych, kwestia książki z Leszkowiczem też już chyba na prostej, kilka innych projektów zaczyna wychodzić ze sfery planistycznej, co mnie zawsze cieszy, bo jednak odpoczywać można przez dwa dni - dłużej mnie odpoczynek - póki co męczy. A zapowiada się, że już za tydzień Abiekt zmieni kraj pobytu i będzie znowu zadawał głupie pytania w rodzaju "gdzie jestem?".

Tak więc miłego tygodnia :)

Misie nienormatywne

Powstała nowa organizacja - Stowarzyszenie Bears of Poland. Abiekt nie wytrzymał i porozmawiał z członkami Zarządu - Darkiem Dziubkiem i Michałem Trembińskim:

WSZ: Zatem jaki jest „polski miś”?
D: Polski miś jest najczęściej osoba przy tuszy, która jest zakompleksiona swoim wyglądem, nie rusza się z domu, bo jak przyjdzie do klubu to widzi samych drobniutkich, szczuplutkich i się źle tam czuje. Nie oszukujmy się – spojrzenia młodziutkich, szczuplutkich na takiego misia nie są za bardzo przychylne. Ja się tym nie przejmuję, na mnie to nie działa – chodzę do klubów, a co ludzie o mnie myślą, jak na mnie patrzą, to ich sprawa. Ważne, żebym ja się dobrze bawił. Ale większość miśków jest jednak z tego powodu zakompleksiona i głównie dlatego powstaliśmy, żeby pokazać polskim misiom, że można wyjść z domu, że tacy ludzie też się mogą komuś podobać i mogą się świetnie bawić. To jest najważniejszy cel. Stowarzyszeń LGBTQ jest sporo i w większości ich cele się pokrywają, tak jak walka o tolerancję, my chcielibyśmy zawalczyć o tolerancję w samym środowisku gejowskim, żebyśmy najpierw siebie zaczęli tolerować. Wiele oczekujemy od społeczeństwa, a sami między sobą się wykluczamy – przegięci, grubi, tacy, owacy...


(...)


WSZ: Wizerunkowo, jesteście bardziej „heteryccy” ode mnie. Zwłaszcza w oczach heteryka. Czy nie jest tak, że heterykom będzie łatwiej zaakceptować właśnie was – męskich, postawnych facetów niż przegiętą ciotę?
D: Dlatego właśnie my się nie chcemy odciąć od środowiska LGBT, może faktycznie jeśli ludziom łatwiej przychodzi akceptacja dla miśków-gejów, to kolejnym krokiem będzie akceptacja dla ciot. Kto wie. I ten gej i ten, jak zaakceptowałem miśka, to czemu nie mam akceptować cioty.


WSZ: W akcji „Niech nas zobaczą” nie było ani ciot ani misiów...
D
: To faktycznie rzadkie by pokazano miśka w jakiejś akcji dotyczącej tolerancji. Sam widzisz – misie są wykluczone, ba – same się wykluczają, przecież na naszych imprezach ludzie proszę nas, byśmy przypadkiem im nie zrobili zdjęcia . Środowisko LGBT, co pokazuje akcja „Niech nas zobaczą” zaczęło tworzyć normy nie uwzględniając tego, że nie każdy jest „normalsem”. Przez to miśki dalej raczkują.

Całość na Homiki.pl Zapraszam do lektury!

"Znakomity publicysta" w gejowskim szmatławcu

Myślałem, że będzie Królowa Matka a tu tylko Rafał Ziemkiewicz. Redakcja "Gaylife.pl" przeprowadziła wywiad ze znakomitym publicystą dziennika "Rzeczpospolita" - najbardziej opiniotwórczego medium w Polsce. Niezłe co? Dalej też jest ciekawie:

Więc w sytuacji tak porąbanego prawa - no to rzeczywiście zasadny jest postulat, żeby taka furtka prawna dla związku jednopłciowego, który jest trwałym związkiem, istniała. Jest to cholernie trudne. Nie jestem prawnikiem i nie wyobrażam sobie jak to zrobić, żeby znowu nie było numeru, że paru szemranych biznesmenów będzie się żenić ze sobą dla picu i w ten sposób robić jakieś przekręty, a potem się „rozwodzić”.

Furtka prawna to określenie trochę chyba obrażające nasze dążenia do ustawy o związkach partnerskich. Ale niesmacznych fragmentów w całym wywiadzie jest mnóstwo:

Przede wszystkim to walka o prawa homo została upartyjniona, nawet powiedziałbym spolityzowana! Zrobiono z tego pałkę, która jest poręczna, ale używana w sposób wykazujący ogromną obłudę. Nie sądzę, żeby organizacje, które czepiły się Krauzego za tę kozę, czepiły się na przykład Olgi Lipińskiej za pana Czesia, który mówi ”Mam grać?” (chodzi o program „Teraz leci kabarecik” nadawany niegdyś w TVP – przyp. redakcji). To też jest obelżywe dla homoseksualistów w nie mniejszym stopniu. Ale tego nikt nie zrobi, bo pani Olga Lipińska to jest stara komunistka z salonowym przebiegiem

Tak więc na tym przestanę to czytać, co i Czytelnikom i Czytelniczkom polecam. A co do redakcji nieopiniotwórczego portalu gejowskiego - do tej pory nie mieliśmy gejów prawicowych, teraz już mamy. Jeszcze tylko czekać na ruch ex-gejów i będzie jak w Stanach - przynajmniej jeśli chodzi o podziały.

Negatywnie o pozytywnych.net

Zacznę jednak od tego, że w "Replice" ukazał się wywiad z Uschi i Michałem o NS2. Zapraszam do lektury.

Z wieczornej lektury Wyborczej dowiedziałem się, że powstał portal Pozytywni.net. Przyznaję bardzo mnie zaskoczyła ta inicjatywa, zwłaszcza, że nie jest ona firmowana przez żadną organizację. Pochodziłem po portalu i trochę mnie zaskakuje, że w tak drażliwym temacie tak wiele jest tam jawne - na przykład można zobaczyć kto się zarejestrował z mazowieckiego bez potrzeby logowania. Na tym punkcie akurat jestem przeczulony, choć sam już dawno przestałem przejmować się własną prywatnością w necie. Nie do końca też wiem jaki to ma cel - bo jeśli chodzi o poznawanie się tzw "plusów" to już chyba nie potrzebują oni takich portali, choć może się mylę. Oczywiście też obawiam się o bezpieczeństwo zgromadzonych tam danych, bo firma (osoby), która/e to stworzyły nawet w regulaminie nie podają kto jest właścicielem strony. Nie jestem prawnikiem (ten się pewnie odezwie pod postem), ale mam wrażenie, że akceptowanie regulaminu, w którym jedną stroną jestem ja jako użytkownik, a z drugiej jest "portal pozytywni.pl", a nie "właściciel portalu pozytywni.pl" to trochę kuriozalny pomysł. Porównałem to z Grono.pl, tyle, że różnica polega na fakcie, iż istnieje spółka Grono.pl o czym w regulaminie jest w paragrafie 6, podobnie w regulaminie Epuls.pl jest wyraźnie napisane kto jest właścicielem strony. Dlatego Pozytywni.pl może i są ciekawym pomysłem, ale już po sprawdzeniu podstawowych rzeczy, które powinno się przeczytac przed zarejestrowaniem nie wzbudzają mojego zaufania. Co zabawniejsze, w tekście o "polityce prywatności" czytamy: Serwis pozytywni.eu zapewnia wszystkim zarejestrowanym użytkownikom realizację uprawnień wynikających z ustawy (...). Tyle, że portalu pozytywni.eu póki co nie ma.

Działając w takim temacie pozytywni.net powinni trochę zadbać o moje poczucie bezpieczeństwa i choć w mediach można znaleźć nazwiska twórców portalu, tak już na nim samym o nich nic nie ma. To oczywiście można tłumaczyć np. działalnością pro bono tych panów, ale jakoś mi to wszystko nie gra. Pewnie się czepiam i jestem przeczulony, ale mam niejasne przeczucia, że może być to zwykła reklamówka dla pewnego studia webowskiego, które na dole strony jest zlinkowane, w którym można zamówić "swój własny portal społecznościowy". Dla przyzwoitości link znajdźcie sami.

A nawet jak nie jest to reklamówka, to portal społecznościowy kupny za 300 zeta, podejmujący taką tematykę jak osoby HIV+ to jakaś paranoja.

A może to ja mam paranoję?

Z tym dylematem zostawiam was dzisiaj, no ok - coś na uśmiech na dole od Sherry Vine:



UPDATE PO TYGODNIU: błędy w większości z tego co widzę poprawiono, jednak ktoś mnie czyta :P

Zaprzyjaźniać się z Jednym Procentem?

Prace nad nową odsłoną Abiekta trwają uparcie. Trochę za dużo pomysłów mam na to jak to ma wyglądać i testuję kolejne. Na koniec zrobi się głosowanie i zobaczymy co Wam się spodoba. Od razu uprzedzam - wszystkie lajałty poddane głosowaniu będą do siebie podobne :)

Ostatnio najwięcej aktywności gejowsko-lesbijskiej widać na Fejsbuku. Dzisiaj odpalono działa w KPH i zaproszono mnie do grupy 1 % dla KPH a także moim znajomym chce zostać Procent dla KPH. To ostatnie to ciekawe kuriozum, dlatego screena podaję:


Kto nie słyszał jeszcze o zachowaniu pewnego radnego to odsyłam do Homików. Bardzo mnie cieszą reakcje na ten list, między innymi doczekaliśmy się jakiegoś gestu wobec LGBTQ od Radziszewskiej. Radny już złożył rezygnację z klubu PO, co się chwali :)

Ostatnio zapowiadałem efekt ostatnich prac w Lambdzie, ale niestety jakoś się to odwleka, cóż - jeszcze troche cierpliwości (w zasadzie mówię to do siebie). Tak więc wracamy do "naszych" kwestii. 30 maja wystąpi w Wawie Elton John jak się dzisiaj dowiedziałem. Ciekawe czy znowu usłyszymy coś na temat homofobii w Polsce jak podczas występu sopockiego. Póki co Elton z LadyGaga wystąpił na Grammy, co może i nadawało by się na newsa gdyby nie to, że i ta pani i ten pan niczym nie zaskoczyli i odstawili zestawik "pianino, cztery ręce i pioseneczka", to ja - na przekór - dzisiaj wybieram - moim zdaniem - najciekawsze wykonanie jakie usłyszałem w ubiegłym roku w klasyce:



Na koniec zaproszenie do Poznania. W sobotę o godzinie 13:00 będę się produkował w Bibliotece Uniwersyteckiej (temat: Gej czy pedał? Komiks homonormatywny). Produkowałem się już nie raz z podobnymi tematami, bo jednak nie da się ukryć - po części robię za "jedynego pedała-komiksiarza", choć wstyd przyznać, w tym roku nie przeczytałem jeszcze żadnego komiksu. Nota bene temat homonormatywności w naszych warunkach społecznych powinien być trochę szerzej omówiony niż to do tej pory zrobiono. W końcu to niesamowity proces zarówno od strony socjologii jak i psychologii - tworzenie ścisłych reguł wewnątrz wykluczonej grupy, które to reguły odzwierciedlają i utwierdzają heteroseksistowskie widzenie rzeczywistości. I chyba na tym się najbardziej wyżyję, choć - co udowodnił mi "występ" w Łodzi - ludziom najpierw trzeba powiedzieć co to jest ten cały queer, z czym to się zjada i dlaczego jako model interpretacji jest to użyteczne i ciekawe. Oczywiście odstawię ciotodramę pod tytułem - "jako ciota powiadam wam" :)

CBS nie pozwala na homo-reklamy

CBS nie podobają się niektóre reklamy na Super Bowl. Ciekawe czy to na serio czy raczej opłacona akcja, by o reklamach zrobiło się głośno. Tak czy siak te reklamy akurat jak najbardziej na tego bloga pasują, tak więc miłego oglądania:





Ponoć reklamy mają być too offensive, jak dla mnie są cudne :)

Podobnie zastanawiam się czy uczestnicząca w konkursie Milki "gejowska" walentynka to nie jest raczej dzieło pr-owców z Milki, ale zagłosować warto.

Nie burzcie Rotundy :)

PKO BP wpadło na "genialny" pomysł zburzenia Rotundy i jej wybudowania. Bardzo mądre i ekonomiczne. Jak buldożery wjadą na Rondo Dmowskiego (co za nazwa dla centralnego ronda) to pierwszy pójdę i się przykuję to bankomatów w Rotundzie. Nie wiem kto jest debilem w tym banku ale z pewnością jest ich całkiem sporo skoro postanowili zaprezentować to dziełko. Nawet nie oceniam nowej propozycji, gdyż obecny kształt budynku jest świetny, pasuje do miejsca, nie odstrasza ludzi, którzy dzięki jego "swojskości" wybrali to miejsce na punkt spotkaniowy, do tego przypomina, że nie wszystkie projekty architektoniczne z PRL-u wyglądają jak Ursynów. Może by tak miasto przejrzało na oczy i w jakiś sposób zabroniło budowy tej nowej rotundy?

Niestety Warszawa to takie miasto, w którym mieszkańców traktuje się nadal jak wrogów - brakuje konsultacji społecznych przy większych projektach jak np. lokalizacja Muzeum Historii Polski (a taki piękny widok mamy teraz na zamek Ujazdowski), czy zagospodarowanie placu Grzybowskiego (niby konsultacje były a i tak będzie tam koszmarnie).

Inna sprawa, że Abiekt w Warszawie ma bardzo ograniczoną przestrzeń. Zasadniczo nie wychylam się poza rejon ścisłego centrum, a jak już mi się to zdarzy to tylko marudzę. Ostatnio spędziłem z R. 3 godziny na pozostałościach po targowisku przy Dworcu Stadion. Szkoda, że umiera, że nie będzie już tej egzotyki w centrum, ale i dobrze, że Praga dostanie szansę na to by nie być tylko wizytowana z taksówek dowożących ludzi na 11 listopada i w okolice (nota bene cały ten clubbing praski mnie nie przekonuje - to wszystkie saturatory i tak dalej to twory średnie moim zdaniem, które swoją dobrą prasę raczej zawdzięczają tym, że w ogóle są). A już pomysł, żeby wybrać się do klubu na Pragę czy do tych wszystkich miejsc w okolicach Mazowieckiej ciągle mnie przeraża).

Nawet w kwestiach barowo-knajpianych Abiekt jest tradycjonalistą. Oprócz L-D, Między Nami czy kilku kawiarni w centrum i okolicach Pl. Unii Lubelskiej (Bulgaria Magica - jedzenie straszne, ale dobre miejsce na piwo, Delikatesy T.R. - jedzenie świetne, trochę za mało miejsca, wyziewy z kuchni ale i tak ma to swój klimat) czy Zbawiciela (nieśmiertelna Karma) to nie ukrywam - jakoś mi się nie chce chodzić to tych wszystkich nowych, modnych miejsc (Plan B. tylko latem, to coś koło Zachęty nie zachęca i tak dalej). Oczywiście czasem się wpadnie gdzie indziej, ale to tylko same kłopoty, bo dojechać trzeba, bo powrót godzinny... a ja do metra mam 20 minut autobusem więc raczej unikam dalekich eskapad.

Kończąc to marudzenie mam nadzieję, że przed zburzeniem wszystkich reliktów PRL-u ktoś się zatrzyma i puknie w łepetynę. Zwłaszcza gdy chodzi o obiekty ogólnie lubiane i będące specyficznym folklorem :)

ps. blog po raz czwarty niedługo zmieni wygląd. Miejmy nadzieję, że ostatni - tym razem prace będą zespołowe i konsultowane :)

Nina Hagen i Cyndi Lauper?? Czyli ciąg dalszy cudownych znalezisk

Zdejmuje ankietę. Wyjątkowo mało głosów, ale może i pytanie trudne. Odpowiedziało 69 osób.

39 procent przekaże 1 proc. podatku na orgę LGBTQ
40 procent na inną
aż 20 nie przekaże - mam nadzieję, że są to osoby, które po prostu nie mają jeszcze NIP-ów

Ja oficjalnie ogłaszam - 1 procent przekażę na Transfuzję. Jest to w moim odczuciu najsłuszniejsza decyzja jaką mogę obecnie podjąć. Jednocześnie zgłaszam, że płacę składki członkowskie w Lambdzie a niedługo i w innej ordze. Teraz nowa ankieta.

Nie mogę się doczekać nocy wyborczej podczas pierwszej tury prezydenckich. Pamiętam ostatnią - jako młode szczenię upijałem się z moim pierwszym mężem (mąż przetrwał jakieś 3 miesiące) i jego przyjaciółmi. Schlałem się jak wariat na wieść o Kaczorze :) Wczoraj Tusk ogłosił rezygnację z kandydowania na fotel prezydenta. Nie wiem co o tym sądzić. Z jednej strony głupio to wygląda, bo przecież PO nie ma lepszego kandydata, a z drugiej może i dobrze - większe szanse dla centrolewicowego będą? Polityka mnie ostatnio w jej wymiarze krajowym obchodzi jak odwilże na chodnikach - jest faktem, więc po co się martwić.

Ostatnio pisałem o stronie EP2010 dzisiaj znowu na to stracę kilka linijek. Wchodzi człek na ofertę dla europrajdowych gości, widzi cenę Campanila za 240 zeta, klika na hotel a tu... 335 zeta, za to jak się wejdzie dalej to ceny od 240 do 260... A na stronie Campanile można na ten czas nawet za 170 zeta zarezerwować sobie nocleg. Fajne co? Nie da się ukryć - wybitny informatyk to robił :) Do tego Campanile w Śródmieściu jest located in the town centre near the OKECIEAirport No jak u nas jest jakiekolwiek town centre blisko Okęcia to ja chcę tam zamieszkać :) Komentarz M - "może będą śmigłowcem przewozić". Piękne to jest, więc wybaczcie, że znowu o mojej ulubionej stronie piszę.

Dotarłem też do uwaga - kalendarza na EuroPride. Co prawda kalendarz jeszcze niewydany, ale na stronie agencji, która przygotowała stronę EP2010 można obejrzeć zdjęcia. Ciekwe czy będzie szansa na udekorowanie sobie nimi domów - oby nie w lipcu :)

Inna ciekaowstka - firma, która nawet nie zajmuje się dystrybucją filmów a jedynie okładkami i projektami DVD i tym podobnych ma organizować festiwal filmowy przy EuroPride. Tym razem możemy na ich stronie przeczytać takie info:

W ciągu ostatnich trzech lat w EuroPride wzięło udział ponad 3 miliony ludzi.
W Warszawie EuroPride będzie wielkim świętem, na którym gościć będą tysiące osób z kraju i ok 20 tys. turystów z zagranicy. Będzie to kilkunastodniowy festiwal łączący w sobie wydarzenia ze świata filmu, teatru, nauki, muzyki (koncert na 60 tys. osób, zagrają m.in.: Nina Hagen, Jimmy Sumerville, 2 chóry z Londynu i Berlina, Cindy Lauper).


No to widać, że organizatorzy EP2010 chcą, żebyśmy do informacji docierali w bardzo oryginalny sposób - śledząc nowe bannery na ich stronie (bo tak tu dotarłem). Czekamy na komunikaty bezpośrednie bo w Cyndi Lauper to bardzo byśmy wierzyć chcieli.

Adam Biskupiak (z Fundacji Od Jednej Imprezy) ostatnio pisał w komentach, że ma nadzieję, że na ich stronie znajdę w końcu coś co mnie interesuje. Znalazłem, ale na stronie producenta okładek do płyt DVD itp. Cóż - jak pisałem - czekam na kolejne sensacyjne newsy, które odnajdę :)

Bhakti Shar

Historia z Nepalem, którą po krótce można na wiki prześledzić jest dla mnie swoistym kuriozum. W państwie, które zasłynęło wyrżnięciem połowy rodziny królewskiej pojawiają się pogłoski jakoby nowa konstytucja miała zawierać małżeństwa homicze. I to wszystko dzieje się od 2007 roku, gdy zdekryminalizowano homoseksualizm! Oczywiście duża w tym zasługa Sądu Najwyższego w Nepalu (tutaj czytaj) i tego, że Nepal dalej ma (po części) tzw common law, przez co rola sądów jest trochę inna niż na kontynencie europejskim. Nepal ma też specjalne dowody dla "trzeciej płci", a to wszystko dzięki jednej kobiecie - Bhakti Shah, która została wyrzucona z armii nepalskiej za związanie się z jedną z współpracowniczek. Pani najpierw przesiedziała w areszcie 60 dni, jej partnerka 45 dni w areszcie domowym, a następnie została wyrzucona za"niemorlną działalność". Wszystko skończyło się w Sądzie Najwyższym włąśnie decyzją o tym, że osoby homo, bi, trans i tak dalej muszą być traktowane przez prawo w identyczny sposób. W 2009 roku Shah walczyła jeszcze o przywrócenie do pracy.

Niesamowity przykład jak działania jednej kobiety (wspomaganej przez masę ludzi zwłaszcza z The Blue Diamond Society, no ale ktoś tu dał twarz i nazwisko) i jeden "case" mogą sprawić, że być może już niedługo Polska będzie daleko za Nepalem. Już nawet jest, jednym z członków Zgromadzenia Konstytucyjnego jest szef Blue Diamond - Sunil Babu Pant (z ramienia partii komunistycznej)...

Piękna historia, dlatego dzisiaj się wzruszamy :)

Gejowski chór na Europride (?)

Czytelniczka zwróciła mi uwagę na nieaktualne dane na stronie KPH (np Ewa już naczelną Repliki nie jest od miesięcy, reszty info z donosu nie chciało mi się sprawdzać, więc nie oceniam), co mi przypomniało o EuroPride :) Na ich stronie już można przeczytać jakie wydarzenia Fundacja od Jednej Imprezy nam zgotuje. Dość ciekawe jest przypisywanie sobie wystawy w Muzeum Narodowym:

09 - 18 Lipca - "Ars Homo Eroticus". Pierwszy raz w Polsce. Wystawa w Muzeum Narodowym

Wystawa będzie otwarta kilka tygodni wcześniej i zamknięta jakiś czas później, więc takie info jest ekhm... no dziwne.

Za to już wiadomo jaką gwiazdę ściągnie Fundacja Równości:

16 Lipca - Koncert London Gay Men's Chorus - Sala Kongresowa

Owszem, chóry gejowskie to fajna ciekawostka, a i impreza droga, bo zapłacić trzeba za sporą liczbę osób przyjeżdżających, ale szkoda, że nic nie wyszło z zapowiedzi ściągnięcia jakiejś cioto/lesbo-diwy. W ogóle jestem ciekaw jak się przedstawiać będą lesbijskie propozycje na EuroPride od strony organizatorów. Co ciekawe jeszcze tydzień temu była tam informacja o występie Canta:re, niemieckiego chóru, ale już zdjęta. Mam wrażenie, że ten kalendarz służy komunikacji między ludźmi w Fundacji :)

Wiadomo za to, że odbędzie się forum biznesowe, na którym m.in. Warsztat 4 - Książka kucharska wdrożenia LGBT Diversity na rynkach wschodzących. Nie ma jak to próba tłumaczenia słowa cookbook - tym razem wyszło ślicznie. Partnerem Fundacji jest Kinoteka co może sugerować, że tam też odbędzie się festiwal filmowy.

Za to z Mazurkas można wykupić hotel (ceny straszne i brakuje trochę tanich noclegów) i... udać się na "tour". Co intrygujące - nie ma żadnego spaceru "gejowskiego" czy "lesbijskiego". Dlatego akurat tutaj będziemy bardzo aktywni :) Na stronie elementów homiczych raczej też nie można znaleźć. Najzabawniejsze jest, że informacja turystyczna została skopiowana ze stron Urzędu Miasta (porównajcie). Baaardzo się napracował ktoś lub ktosia.

Na marginesie - monitorowanie losów spółki Ceped oczywiście nie przynosi rezultatów :)

Czekam więc na gejowski chór (a zwłaszcza cenę biletów na to cudo), a tymczasem Radziszewska znowu zakomunikowała, że jest przeciwko parytetom. To po jaką ona cholerę jest na tym stanowisku??

Z innych - Robert Biedroń znowu wydaje bajkę. Tym razem trochę cena lepsza, bo za 28 stron 20 zeta trzeba wysupłać. No to już chyba mamy specjalizację AdPublik - gejowskie bajki. Czekamy na twórczość rodzimą :)

A na koniec w końcu jakiś filmik, z Brazylii:

Abiekt bajki pisze

Jako bajkopisarz mogę sobie wyobrazić taką sytuację, że powstanie jakaś wspólna instancja, w której „nasze” orgi będą mogły wspólnie i demokratycznie rozstrzygać niektóre kwestie, dzięki czemu ich siła rażenia zwiększy się, a geje i lesbijki w Polsce może choć na chwilę poczują, że ktoś faktycznie dba o ich interesy i robi to sprawnie. Nie jest tak, że nikt o „nasze” interesy nie dba – robią to wszyscy, tylko w końcu jakoś tak wychodzi, że nie wiadomo co kto robi, a ciągła konkurencja między orgami sprawia, że w wielu sprawach zamiast działać grzęźniemy w bezsensownych i przeciągających się dyskusjach.

Całość na Homiki.pl Polecam się!